Rosnacy przed domem spory iglak (chyba cyprys) nieco zaniemogl. Zbrazowialo mu sporo galazek. Nie ma nalotu, brazowe igielki sa suche i rozsypuja sie w palcach. Iglak nie mial szans na przemarzniecie z zadnym etapie swojego zycia (rosnie w ogrodzie pod Santiago de Chile), na brak wody tez nie cierpial, minela wlasnie zima-pora deszczowa. W czasie lata jest solidnie podlewany raz na tydzien.
Na calym drzewku jest mnostwo cienkich niteczek pajeczyn, ale te pojawiaja sie niemal wszedzie i na wszystkim wiec nie wiem czy to moze miec zwiazek z jego stanem.
Rosnie w bezposrednim sasiedztwie krzaku rozy, ale tez nie wiem czy to moze miec zwiazek.
Fotki:
Zywoplot z innego rodzaju iglakow ma sie dobrze. Jesli ktos ma jakis pomysl to bardzo prosze o pomoc w uzdrowieniu tego biedaka.