Dodaj do ulubionych

jakie trociny do kompostownika?

11.05.12, 10:22
mam problem z kompostowaniem trawy; wiem, że trzeba ja mieszać z ziemią (ale skąd mam wziąć tyle ziemi???), albo z trocinami; trociny sa podobno dostępne w tartakach, mam tylko problem - czy to mogą być trociny z każdego drzewa, czy tylko np. z liściastych?
Obserwuj wątek
    • wrexham Re: jakie trociny do kompostownika? 14.05.12, 06:40
      nikt nie wie? no trudno - zmieszam z takimi, do jakich będę miała dostęp, chociaż coś mi mówi, że liściaste są lepsze;
    • dar61 im mniej trocin w kompoście, tym szybciej 14.05.12, 17:45
      Ciekawe, dlaczego miłośnicy plantacji trawnikowych nie podali tu swych recept ...

      Szanowna {Wrexham'o}
      Każda skrajność w kompostowaniu się nie sprawdza, a jeśli już, to zmusza do wielu starań, bo jednoskładnikowość masy kompostu nie jest najlepsza.

      Dość prostym sposobem na zmniejszenie kłopotu ze świeżym pokosem jest jego podsuszenie do postaci siana.
      Potem dość łatwo można je zmieścić w komorze kompostownika, ale z dodatkiem porcji tego kompostu zeszłorocznego [„ziemia"?].
      Kładziemy warstwę w kompostowniku nowego siana taką, by ona po posypaniu przekładką starego kiompostu, lekko ugnieciona, nie była grubsza niż 10-15 cm. Przekładki grubość może być znikoma, jest to bardziej zaczyn rozkładu.

      Świeża trawa w kompostowniku najpierw skisłaby [fermentacja beztlenowa] i się zagrzała [siwa postać], tracąc składniki cenne w postaci lotnej [wyraźny zapach amonaku]. To nic groźnego, ale warto wtedy tę stertę nieco przewietrzyć, dla napowietrzenia i ostudzenia. Nie - jeśli kompostujemy tak w celu zabicia nasion niepożądanych chwastów [trawa np. w kłosach].
      Po kilku miesiącach, kiedy nam się wyraźnie ten grobowiec trawny zapadnie, warto całość albo in situ przemieszać, albo skołtunić, ujednorodnić przerzucając do innej komory kompostownika.
      Warto więc mieć kompostowników więcej niż jeden [jeden - wielokomorowy].

      Trociny nie powinny być zasadniczym składnikiem kompostu, ich rozkład jest kilkuletni, skład mają za mało pożądany proporcją węgla do azotu [C:N] i wymagają - aby być wartościowym kompostem - wzbogacania w ten drugi. Sposobów na to jest wiele, ale żaden z nich nie obejdzie się bez aromatu tak ostrego, że nie czyniłbym tego na osiedlach.

      Trociny same w sobie są objętościową zasypką, to chyba zwiększyłoby klopoty kwaterunkowe u {W.}, po co sobie kłopot czynić.
      Jeśli już, to zasypka z trocin niedębowych liściastych [najszybciej się rozkładają]. Iglaste są zaś posądzane o zwiększanie kwasowości ziemi, do której jako już kompost trafiłyby - wymagają jeszcze w komorze kompostownika przesypywania odkwaszającą kredą, dolomitem lub wapnem. A to wcale nie przyspiesza szybkości ich rozkładu, wręcz przeciwnie, bo należy wielomiesięcznym staraniem - zwilżaniem - chemizm sterty zmieniać tak, by wróciły tam mikroorganizmy specjalizujące się w rozkładzie.

      Sterta kompostu najlepsza, jeśli jest o zrównoważonych proporcjach składników.

      Niektórzy tutejsi forumiarze kiedyś wspominali o sposobie utylizacji nadwyżek pokosu trawy poprzez albo wykładanie pokosu pod drzewa owocowe czy krzewy [minusem może byc zimą trzymanie się tam gryzoni], albo workowanie ich w prawie [małe okienko górą] szczelnych workach [był i wariant worków lekko podziurkowanych. Sposób ostatni jest znów mało aromatyczny - albo za aromatyczny, jeśli mowa o woni znośnej naszym nosom.

      Czego by nie podpowiadać - miłość do plantacji traw ma swe koszty ;-)
      • wrexham Re: im mniej trocin w kompoście, tym szybciej 15.05.12, 06:36
        czyli, jeśli trociny to tylko w niewielkich ilościach...
        a miałam nadzieję, że mi one zastąpią tę warstwę ziemi między warstwami trawy;
        widzę, że trzeba będzie zorganizować (kupić/zrobić) trzeci kompostownik i używając kompostu z jednego z już istniejących, rozpocząć przerób trawy w dużej skali; do tej pory wrzucaliśmy trawę z kosza "na kupę" w rogu działki pod dębami; efekt był taki, że zapomniana, zaczęła sie kisić, zrobiła się szara, przy każdym dotknięciu leciał z niej jakby pył tez szary, pleśniowy; pod spodem była mocno ciepła, a pod stertą było tyle mysich czy krecich korytarzy, że noga się zapadała po kostkę; postawiliśmy drugi kompostownik, do którego bez sensu przełożyłam całość tej "kiszonki"; to było rok temu; boję się zajrzeć w głąb tej masy; zmniejszyła sie o połowę, ale co tam się dzieje, to nie wiem; na wierzch sypię codzienne odpadki, zimą popiół z kominka;
        mamy koło 1200 m2 samego zielonego, na szczęście trochę nam pomaga jastrzębiec kosmaczek, ale i tak z 1000 metrów do koszenia zostaje...
        naprawdę jest ciężko cos z tym zrobić; zwłaszcza, że przedwczoraj, jak dźgałam kompost w kompostownikach prętem, żeby powietrze wpadło, wybiłam niechcący klapkę na dole i z rozpaczą stwierdziłam, że wszystko jest dosłownie poprzerastane kłączami perzu :(
        czyli kompost si e do niczego nie nada; może górna warstwa do przesypywania tegorocznych pokosów, ale na rabaty, czy pod krzewy już tego nie nasypię, bo się boję, że ten perz poprzenoszę dosłownie wszędzie;
        • dar61 tym mniej kłączy w kompoście, im więcej młynków 15.05.12, 12:59
          Aha, czyli - pardon [klik]:
          aha, czyli mają nasi {W.} kompostowniki z plast-masy. gratuluję, że do nich udaje się im pokos wcisnąć.

          no to zostaje mi jeszcze jedna porada: mam kosiarek trzy, ale dwie to kosiarki poduszkowe, przerabiające pokos na miazgę, na przecier. jak kosimy zwykłą, taką z koszem, porównanie objętości pokosu z tej drugiej to jak 1:100.
          z tej 1. pokos [marną garść jeno] po prostu zeskrobuję nad samym kompostownikiem, a jak mi się nie chce, to jego nieklejące się do miski kosiarki resztki odpadają pod swym ciężarem na trawnik.

          postępowanie {W.} z pokosem składanym a dopiero potem ładowanym do kompostownika jest chyba najlepsze, bo antygryzoniowe.
          ale każdy wariant wymaga, by - i pokos pod drzewem rzucony, i od razu w kompostownik - okresowo przerzucić. czyli napowietrzyć, zmniejszyć temperaturę składowiska, co sprzyja powrotowi tam mikroorganizmów pożądanych w rozkładzie bezstratnym, tlenowym.

          tego kłębowiska kłączy perzu nie ma co się bać - po prostu trzeba albo je wytrząsnąć widłami amerykańskimi w czas podbierania kompostu tą dolną klapką, albo cały kompostownik już teraz podnieść [większość plastikowych ma ku temu pomocny kształt dzwonowaty], zawartość odsunąć na bok i ponownie nią go napełnić [separując kłącza].
          kłącza wyjęte łatwo jest po prostu wysuszyć z miesiąc na słońcu, a umartwione potasakować na krótsze [lub przepuścić przez młynek do odpadków [ja ten preferuję, mając masę gałęzi, gałązek i łętów] i ciepnąć nazad do kompostownika.

          {Wrexham}:

          ...miałam nadzieję, że mi one zastąpią tę warstwę ziemi między warstwami trawy ...
          spokojnie, tu na początek wystarczy zwykły grunt, byle był urodzajny, a sam kompostownik byle stał choć częściowo na gruncie naturalnym, lekko pochylonym [odpływ deszczówki], w cieniu [jeśli kompostownik otwarty] itd.

          [klik] Co roku mam kłopot, oby niedługo taki miała wreszcie sama {W.} - ile zostawić kompostu zeszłorocznego do zasypywania warstw nowych w kompoście, a ile go przykopać na nowe grządki.
          Wydaje się, że o takim wsypywaniu wastwowym - z posypką i okresowym przerabianiu zawartości kompostowników powinien {Wrexhamowy} pomyśleć. To rozwinie mu pewne partie mięśni, a i umysł odświeży, że o zmniejszeniu dylematów samej {W.} nie wspomnę. Chłopie, do dzieła!

          Od kiedy u nas odeszły kłopoty z przerzucaniem zawartości kompostu [inni ciągle do kompostu całe gałęzie walili, pomidorów stare tam krzaki mogą zniechęcać do roboty z kompostem!!!!] - po zakupieniu dwóch ogrodowych młynków do odpadków - praca przy tym jest znikoma.
          • wrexham Re: tym mniej kłączy w kompoście, im więcej młynk 15.05.12, 14:17
            wrexhamowy, to już jak się złazi za kosiarką, to go nie idzie zagonić do kompostowania;
            czasem kosimy z mieleniem, ale to strasznie zatyka trawę (tę co rośnie) - trzeba by co tydzień kosić, a to nie do zrobienia...
            wtedy faktycznie, tyle co oblepi wnętrze kosiarki zostaje, czyli garść;
            miałam taki plan, żeby ten "dzwon" kompostowy zdjąć i zrobić z perzem porządek, ale jakoś tak się trzyma drań, jakby korzenie zapuścił; nie daliśmy rady go dźwignąć...
            co do przerzucania pokosu leżącego pod dębami - muszę widły inne/zwykłe kupić bo te amerykańskie nie chcą sie wbijać wcale w tę oporna materię;
            jeśli chodzi o młynek, to nie dalej jak wczoraj mi się taki właśnie zamarzył, bo zobaczyłam przez tę klapkę rewizyjną, prócz kłączy perzu, łodygi dalii sprzed dwóch lat, we wcale dobrym stanie - dziękuję; ale to kosztuje od 500 zł wzwyż, a więc jest dla wrexhamów chwilowo poza zasięgiem...
            myślę o kompostowniku z siatki; jakiego byśmy jednak nie wybrali, stanąć musi na drewnianej palecie, żeby perz się do niego nie dostał od spodu; uraz mam do takich korzeni i już; jak sie sprowadziliśmy, to chyba ze 20 worów 120 litrowych z korzeniami perzu i pokrzyw wyrwałam za pomocą małej motyczki (pojęcia jeszcze wtedy nie miałam o istnieniu wideł amerykańskich...)
            i jeszcze mam co jesieni ok 35 upchanych na sztywno worów 120 litrowych, dębowych liści; może by było mniej, jakby je tak przez ten młynek przepuścić...? ale kompostować to już ich nie dam rady, bo podobno za dużo jakiegoś garbnika maja i to jest niekorzystne...
            mam drzwi do szafy trzydrzwiowej, oszklone; oczekuję propozycji;
            zamienię dęby na brzozy; pilne;
            • dar61 Majowy w ogrodzie 15.05.12, 23:40
              {Wrexham}:

              ... wrexhamowy, to już jak się złazi za kosiarką, to go nie idzie zagonić do kompostowania ...
              Są na takowych sposoby. Musi je wdrożyć nasza {W.}*.

              ... czasem kosimy z mieleniem, ale to strasznie zatyka trawę ...
              Wyższość kosiarek poduszkowych widzę ci ja ogromną.

              ... trzeba by co tydzień kosić, a to nie do zrobienia ...
              Zmniejszanie areału trawnego jest łatwe. Skalniaki, nasadzenia trwałe etc.
              Awaryjnie: Capra sp. ;-)

              ... miałam taki plan, żeby ten „dzwon" kompostowy zdjąć i zrobić z perzem porządek, ale jakoś tak się trzyma drań, jakby korzenie zapuścił; nie daliśmy rady go dźwignąć...
              Czyżby nie miał on rozbieranej na szwach konstrukcji? Nasz ma, sąsiadów ma.

              ... co do przerzucania pokosu leżącego pod dębami - muszę widły inne/zwykłe kupić bo te amerykańskie nie chcą sie wbijać wcale w tę oporną materię ...
              {Wrexhamowcze}, wstydź się!
              ja dziubię czymsiś prętopodobnym od góry, ponad drzwiczkami, zruszam do dna. Da się.

              ... jeśli chodzi o młynek (...) kosztuje od 500 zł wzwyż ...
              Przesada. Swój 1. nabyłem za 100 PLN. 2. za 120 PLN. 3., najlepszy, kosztowałby mnie 150, ale musiałbym pozbyć się 1.
              Bliskość polskiej granicy zachodniej potania nam ceny targowiskowe, „giełdowe" ;-)

              ... myślę o kompostowniku z siatki ...
              ?

              ... jakiego byśmy jednak nie wybrali, stanąć musi na drewnianej palecie, żeby perz się do niego nie dostał od spodu; uraz mam do takich korzeni i już ...
              Nasze postawiłem na prawie całkowicie podłożonej podstawie z płytek chodnikowych z odzysku. W środku - na krzyż - zostawiłem grunt rodzimy. tamże wnikają dżdżownice, ale częste przerzucanie zawartości zapobiega u nas wrastaniu weń sąsiadujących malin, a te już próbowały inwazji.
              Jak ten sam sposób nam się sprawdzi [od miesiąca dopiero go zrealizowałem] dla zapobieżeniea wrastaniu korzeni sasiedniej czereśni do otwar... tj. - pod otwartym kompostownikiem, to też to zachwalę, ale na to na razie poczekam do jesieni.

              ... jak się sprowadziliśmy, to chyba ze 20 worów 120 litrowych
              z korzeniami perzu i pokrzyw wyrwałam ...
              Gratuluję.
              Od dawna zachwalam w takich sytuacjach tzw. regulówkę, ale coś mi słabo to wychodzi :-)

              ... mam co jesieni ok. 35 upchanych na sztywno worów 120 litrowych, dębowych liści; może by było mniej, jakby je tak przez ten młynek przepuścić ...
              Ktoś nam ze 2 lata temu w forum podpowiedział jesienne mielenie liści na ziemi poprzez przejechanie po nich ... kosiarką do trawy. To świetna porada, już dwie jesienie ją sprawdzamy i wszystkie tak potraktowane liście z naszych - policzę ... tak, z 18 drzew owocowych i mnóstwa krzewów spokojnie mieszczą się w otwartym kompostowniku, warstwą tylko jego 3/4 wysokości sięgającą, oczywiście przesypywane warstewkami starego kompostu.
              Niech ten patent przetestuje {Wrexhamowy}, jeśli się leni do przerzucania wnętrza kompostownika :-)

              ... ale kompostować to już ich nie dam rady, bo podobno za dużo jakiegoś garbnika mają i to jest niekorzystne ...
              Przesada. Mamy dużo liści z kasztana, podobnie ponoć trudnych do kompostowania. W terminie jesień-jesień jest z nich u nas świetna ziemia ogrodowa=kompost, ale warunek: zmieszać z innymi.

              ... mam drzwi do szafy trzydrzwiowej, oszklone; oczekuję propozycji ...
              Mam po Rodzicielce, policzę ... tak - 17 szaf, w większości z Jej zbiorami.
              Nie skorzystam z oferty {W.} ;-)

              ... zamienię dęby na brzozy; pilne ...
              Co na to {Wrexhamowy}? Posadził+pobudował+[...]?
              • wrexham Re: Majowy w ogrodzie 18.05.12, 09:36
                Zmniejszanie areału trawnego jest łatwe. Skalniaki, nasadzenia trwałe etc.
                > Awaryjnie: Capra sp. ;-)

                skalniaki odpadaja ze wzgledu na perz, ktory i tak wszystko poprzerasta (miałam pomysł na taki skalniak, zeby ogrodzić kamieniami, wyłożyć agrowłóknina i nawieżć ziemi, ale skoro nawet w kompostowniku mi rośnie, to nie ma sensu); ogórki odpadaja, bo perz i no i nie mam pociągu do rolnictwa ;)

                Czyżby nie miał on rozbieranej na szwach konstrukcji? Nasz ma, sąsiadów ma.
                w sumie ma, spróbuje jutro rozebrać - już mam dwie palety, widły kupione, będę przerzucać

                ja dziubię czymsiś prętopodobnym od góry, ponad drzwiczkami, zruszam do dna. Da
                > się.

                w kompostowniku to i ja dziubię (właśnie podczas tego dziubania wybiłam klapkę rewizyjna i odkryłam perz), tyle, że mi chodzi o przerzucanie góry skoszonej, "lekko" przeleżałej trawy;

                Przesada. Swój 1. nabyłem za 100 PLN. 2. za 120 PLN. 3., najlepszy, kosztowałby mnie 150.Bliskość polskiej granicy [...]
                do granicy daleko, ale może mnie chociaż darze poratujesz nazwami tych urządzeń?
                i pytałam wczoraj w sklepie - pani powiedziała, że takie do gałęzi to mi nie zemlą (no i czemu podkreśla?! przecież to podobno poprawna forma od mielenia!) np wysuszonych korzeni perzu...

                ... myślę o kompostowniku z siatki ...
                www.kompostowniki.pl/sklep-ogrodniczy/produkty/17/Ekokompostownik-METALSILO-660-PLUS
                Od dawna zachwalam w takich sytuacjach tzw. regulówkę

                "Regulówka to głęboka orka [...] Tak, czy owak – to drogi zabieg agrotechniczny";
                jak mniemam potrzebny do tego sprzęt w rodzaju traktora - u mnie nie ma dojazdu dla traktora - za wąska działka, a te korzenie to tylko z kawałka 5 na 5 metrów... ;)

                jesienne mielenie liści na ziemi
                > poprzez przejechanie po nich ... kosiarką do trawy. To świetna porada

                bardzo świetna, ma tylko dwie wady: jeśli się jeździ z koszem i się włączy funkcje mielenia, to co kilkanaście metrów (nie wiem czy wspominałam, że tych liści jest naprawdę dużo bo z 8 dębów) trzeba kosiarkę wyłączać i opróżniać kosz, a to nie sprzyja kosiarce podobno, takie częste odpalanie co 2 minuty; oraz jeśli sie nie ma kosza i liście zostają za kosiarką, to potem trzeba zasuwac z grabiami i te rozdrobnione (w zwykłym trybie bez mielenia - mielenie tylko z koszem) resztki grabić- to juz wolę całe liście, naprawdę;

                Mamy dużo liści z kasztana,
                > W terminie jesień-jesień jest z nich u nas świetna ziemia ogrodowa=kompost, al
                > e warunek: zmieszać z innymi.

                nie mam innych liści - same dębowe; a innych odpadków mi nie wystarczy - tych liści jest naprawdę dużo;

                Posadził+pobudował+[...]
                nie brnijmy w to ;)
                • leeliana Re: Majowy w ogrodzie 19.05.12, 11:38
                  Wrexham, może spróbujesz zmieszać te dębowe liście z trawą, posypać kompostotwórczym preparatem i poczekać, co po sezonie z tego wyniknie?
                  Mam około 1200 m kw ogrodu, trawy co tydzień, czasem dwa razy w tygodniu z jakichś 500 metrów kw, do tego zrębki gałęzi (mój rębaczek kupiłam onegdaj na Allegro za niecałe 300 zł, poniemiecki używany, ale śmiga jak nowy pod warunkiem, że się systematycznie noże ostrzy, co polecam także przy kosiarkach). Mam dużo roślin, zatem dużo resztek, mój kompostownik składa się z trzech modułów: pierwszy to wielka klatka 3x3 m, do której zrobienia wykorzystałam stare metalowe przęsła płotu szwagra - tam składam trawę, gałęzie przez zmieleniem, zrębki, liście... Zauważyłam, że im więcej składników, tym lepszy kompost z tego wychodzi. Po prostu czekam cierpliwie aż się to wszystko porozkłada (żadnego przerzucania!) Po roku, półtora wystarczy przesiać nierozłożone badziewie przez arfę.
                  Dwa pozostałe moduły to plastikowe pojemniki, rozkładane, do nich daję głównie odpady kuchenne, mieszam je ze skoszoną trawą, liśćmi, czym popadnie. Dodaję na górę resztki a ze spodu wybieram łopatką kompost.
                  Moje wnioski kompostowe:
                  - się nie przejmować i nie przepracowywać
                  - mieszać wszystko ze wszystkim, nawet perz jeśli go podsuszysz, nawet podagrycznik i skrzyp :-)
                  - dać kompostowi czas i miejsce
                • dar61 Rąbanka w ogrodzie [i nie tylko] 19.05.12, 23:25
                  {Wrexham}:

                  ... skalniaki odpadają ze względu na perz, który ...

                  Ręcznie tam wykonana regulówka plus głęboko osadzony border falisty z folii pcw i dacie radę tej zmorze.

                  ... pomysł (...) ogrodzić kamieniami, wyłożyć agrowłókniną ...

                  Dobry pomysła ale (agro}włóknina to do innych celów służy, tu potrzebna zamiast niej plandekopodobna agrotkanina [wątek+osnowa z płaskich polpipropylenowych włókien, czasem zalana dodatkową wartwą przezroczystego polipropylenu - z niej robią plandeki do ogrodu, do bagażników aut, dna namiotów itp.].

                  ... i nawieźć ziemi ...

                  Regulówka tę opcję zastąpi. [no, 1:0!]

                  ... , tyle* że mi chodzi o przerzucanie góry skoszonej, „lekko" przeleżałej trawy ...

                  Pojąłem, współczuję.
                  {Wrexhamowy}! Nie leń się. Albo zaproś mięśniaka jakowegoś [1:1!, dogrywka], tak jak mój śp. sąsiad, który za tabliczkę czekolady - ponoć - zlecał podobne działania młodszym.
                  Ja zdążyłem do 21. porobić zaległości ogrodowe, a teraz i mecz, i poradę uskuteczniam. Można? Można.

                  ... do granicy daleko, ale może mnie chociaż darze poratujesz nazwami tych urządzeń? i pytałam wczoraj w sklepie - pani powiedziała, że takie do gałęzi to mi nie zemlą (no i czemu podkreśla?! przecież to podobno poprawna forma od mielenia!) np. wysuszonych korzeni perzu ...

                  Tzw. giełdy z używanym sprzętem na pewno są i u Was, chyba je Kiercelak zwą - albo pchli targ :-)
                  Rzeczywiście - te rozdrabniacze do resztek ogrodowych [d.r.o.] mają różne nazwy: rębak [do gałęzi]/ rębarka rozdrabniacz/ rozdrabniarka, młynek d.r.o.
                  itd.
                  Tu są oba typy, jakie mam. Ten 1. tam opisany zemle i zmieli wszystko, ale się łatwo zatyka, kiedy przesadzimy z tempem podawania mu do gardzieli. Ten drugi też umie takie resztki zielone zjeść, ale trzeba mu ustawic jak najmniejszy odstęp szczeliny u zębatego wałka. Jest przeznaczony jednak do gałęzi, miękkie typu z winorośli gałęzie czasem przechodzą przezń tylko ... pokarbowane ;-)
                  Jeśli się zdecydujecie na typ 1., to weźcie tylko taki, w którym - jeśli się on zapcha, co częste przy mokrym nadzieniu - dostęp do oczyszczenia obrotowej płyty jest b. szybki - jeśli wystarczy tylko jedną dużą śrubę ręcznie odkręcić. W moim muszę się szarpać z 4 śrubami, ale zamieniłem je na śruby motylki i jakoś sobie radzę.

                  Ten 2. ani razu się nie zatkał, a raz mi porąbał klucz do śrub, co weń mi wpadł. 3 kilowaty to jest coś!
                  Sprzedawczyni ma - i nie ma racji.
                  Jest bowiem i trzeci typ młynka-rębaczka - z ślimacznica wciągającą gałązki i resztki doń wrzucane. Smok wręcz. Najnowszy - więc i najdroższy. Ale miałem już go w [karny i pudło!] rękach za marne 150 PLN [rok temu chciano zań ze 200--300]. Poczekam. Mam wszak dwa. Ale Wam zachwalam.

                  ... myślę o kompostowniku z siatki ...
                  Ciekawy. Ale ja go jednak wymościłbym czymś od boku, bo ażur sprzyja wypadaniu dojrzałego urobku.

                  ... Regulówka to głęboka orka (...) potrzebny do tego sprzęt w rodzaju traktora ...
                  Nie ma potrzeby takiej - kopie się głęboki 1. rowek, doń górna zaperzona warstwa, dokładnie z perzem przełożona ręcznie łopatą, przywalona pobraną z następnego wykopu wartstwą ziemi z głębi, bezperzową. I tak rząd w rząd. Jak jest czas, to można perz hamerykankami wytrząsać [suszyć i mleć, potem mielić].

                  „Mielenie liści kosiarką do trawy".
                  My czynimy to tak - pryzma miesiąc ciułana liść do liścia - jak idzie na deszcz, to uprzedzam deszcz jazdą po liściach - jak nie ma go, sterta rosnie.
                  Kosiarce demontuję kosz, klapkę kosz mocująca zamykam na pół gwizdka, by wyrzucane zrębki liści nie fruwały daleko [podkładam giętki drut pod klapkę, mocując go do klapki].
                  Albo rozrzucam pryzme na niższą i jeżdżę wte i nazad po niej, albo stacjonarnie podjeżdżam do sterty, podnoszę przód kosiarce i delikatnie klapię ostrzem po stercie. Okresowo urobek podgrabiam gracą do brezentowego okrąglaka typu szapoklak i donoszę do pobliskiego kompostownika [stertę liści zbieramy jak najbliżej niego]. Godzinka, dwie działań.

                  ... same dębowe; a innych odpadków mi nie wystarczy - tych liści jest naprawdę dużo ...
                  Spróbujcie rozdrabniania kosiarką, zdziwicie się, jak to zmniejsza liściowy rozmiar. I przyspiesza rozkład ich - warunkiem jest oczywiście zeszłorocznego kompostu posypka - zaczyn rozkładu.
                  Dębowe liście pod śniegiem do wiosny w naturze się dość szybko rozkładają, bo kontakt mają właśnie z zeszłoroczną ściółką.
                  W kompostowniku też tak byłoby - ale pryzma jego musi mieć jak największe rozmiary [z posypką warstwami!], by zimą nie stygnąć. Każda instrukcja zakładania kompostownika klasycznego podpowiada, by miał on te min. półtora metra szerokości, z metr wysokości. W leśnych kompostownikach w szkółkach leśnych pryzmy kompostowe mają z 5 metrów szerokości, dwa-trzy wysokości - a długość na hektometr.
                  Ale są dorocznie przerabiane [przegarniane wnętrze-zewnętrze].
                  Oddelegujcie na swój jakisik placyk, będzie dobrze!

                  Dar 61
                  [karne!]
                  • wrexham Re: Rąbanka w ogrodzie [i nie tylko] 21.05.12, 07:29
                    bardzo dziękuję za linki do młynków - zaraz sobie pooglądam;
                    w sobotę kolejny raz podjęliśmy próbę podniesienia kompostownika - nie dało się;
                    rozebrać też sie nie dało bez popsucia (jakis taki dziwny typ, co sie da rozmontować, tylko jak jest pusty, hmmm...); więc go po prostu przewróciliśmy i całą materię przerzuciliśmy naszymi nowymi widłami do... małego baseniku, który onegdaj nabyliśmy dla psów; i pomyśleć, że miał iść do wyrzucenia...
                    potem postawiliśmy paletę, na nią siatkę plastykową, potem agrowłókninę (a tu czytam, że sie nie nadaje, ale juz niestety za późno - może sie nic nie stanie) i potem warstwami: kompost, trawa, przyspieszacz, woda, kompost, trawa, przyspieszacz, woda (bo była materia ewidentnie za sucha);
                    w starym (pachnącym ziemią) kompoście, znalazłam łodygi dalii sprzed dwóch lat (czarne) i z zeszłego roku (jasnobrązowe), kompostu było pięknego sporo, ale się nie połaszczyłam, tylko zużyłam do przesypywania trawy; perzu na szczęście nie było aż tak dużo jak się spodziewałam;
                    ten siatkowy uszczelnię drobna plastykową siateczką do ogrodzeń, bo może faktycznie powypadać ze środka przekompostowany materiał, a poza tym będzie za bardzo wysychał może...
                    jeszcze mi drugi kompostownik został, ale tam juz sama trawa praktycznie jest sprzed dwóch-trzech lat, co to się uleżała i ukisiła pod dębami; w przyszły weekend się za niego zabierzemy;
                    ale tak jak pisała leeliana - czas, czas i jeszcze raz czas i wychodzi całkiem niezły kompost :)
                    a następną trawę spróbuję przesypywać zmielonymi liśćmi; a potem to chyba otworzę sklep z kompostem ;)
                    • dar61 Wystarczy gnić 21.05.12, 23:51
                      {Wrexham}:

                      [ kompostownik(...) nie dało się rozebrać (...) bez popsucia (...) typ, co się da rozmontować tylko jak jest pusty ...

                      Oj, to moje marzenie! Nasze się rozchodzą na szwach, kiedy je rozchybotać - sąsiad [ten sam typ kompostierki] wręcz w narożach ponawiercał i zacisnął tam dodatkowymi zaciskami plastkowymi, takimi, co z nich jednorazowe kajdanki robią :-)

                      ... potem agrowłókninę ...

                      A! To ja się wycofuję z mej agrotkaniny, bo myślałem o niej jako nakładce do ściółkowania gruntu wśród grządek np. krzewów. Wasza agro jako podkładka może być lepsza, bo lepiej wodę odsączy. Po naszych kompostownikach w wilgotny dzień dżdżownice się, lepiąc, wczołgują - oby Wam oddolna agrowłóknina nie czyniła wielkich kłopotów rosówkom w dostępie .

                      ... materia ewidentnie za sucha ...

                      To Wam się nie chce w deszcz klapek od góry otwierać?
                      Jak u nas idzie na dysc, to ja wirsycek łodmykam. W upały wnętrze pod klapką zawieram jakąsik plandeczką z foliji łodpadowej.

                      ... uszczelnię drobną plastykową siateczką ...

                      Dobry pomysł. Jednak ona się może porwać, jak będzie {W.}-klan chciał dziubać tam widłami.
                      Ja do swego klasyka na ścianki dla uszczelnienia boków pozawieszałem nówkę plandekę, nieco przyciętą. Teraz żałuję, kiedy w nią widłami dziś czasem dziabnę.
                      W drugiej jego komorze na ścianki postawiłem w pion białą matę, taką budowlaną wyściółkę dawaną pod parkiety, ma dziurki, jest dość ciepła, mocna - i jak ją dziabnę, żalu nie ma, to nadwyżka z podłóg ;-)
                      U siebie w lesie zaś mam po prostu pionowe ścianki z półwałków, zaimpregnowane. Nic się tam nie sypie.

                      ... potem to chyba otworzę sklep z kompostem ...

                      :-)

                      „Rośliny są jak ludzie; potrzebują miłości, aby żyć, pokonywać choroby i umierać w spokoju.
                      A jednak różnią się od ludzi. Nie umieją rozmyślać o sobie ani zgłębiać swej istoty; nie istnieje lustro, w którym mogłyby się przejrzeć; wszystko, co robią, robią nieświadomie: rosną mimo woli, a ponieważ nie potrafią rozumować ani marzyć, ich rozwój pozbawiony jest znaczenia.”
                      • wrexham Re: Wystarczy gnić 22.05.12, 07:35
                        tez otwieram klapki jak pada, ale nie mam czym przyblokować i "wiater" mi zamyka... (oprócz tego w oczy wieje czasami)
                        muszę pomyśleć nad jakimś systemem;

                        klan "w" naprawiał wczoraj kosiarkę i w serwisie pan pokazał rozdrabniarki; polecił do miękkich i sprężystych (takich co to się czasem darowi efektownie karbują) takie urządzenie z tarczą; że niby efektywniejsze;
                        klan zatem będzie teraz przez miesiąc analizował, mnożył, dzielił, dodawał, ale częściej niestety odejmował, i na koniec mu wyjdzie, czy może coś takiego nabyć...
                        w sumie cena nie jest az tak wysoka, jeśli porównać ją do ceny zwykłych wideł, które kosztowały 58 zł (a były tez takie po 98...)

                        ich rozwój pozbawiony jest znaczenia.
                        no przecież to nieprawda
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka