Dodaj do ulubionych

Sąsiedzi :(

20.08.12, 14:36
Wielokrotne prośby o przycięcie przewalającej się na moją działkę roślinności (lilaki rosnące przy samym płocie) nie pomagały. Więc nie dawno poobcinałem wszystko co przechylało się na moją stronę i powrzucałem za siatkę na ich posesję. Przy okazji wysłuchałem ich niewybrednych komentarzy na temat: "Nie mamy szczęścia do sąsiadów". Ostatnio odwiązał się młody, dynamicznie rosnący pęd mojej piennej róży, mocowany do drabinki przy ścianie oddzielającej nasze loggie, i przechylił się na ich stronę - został natychmiast ucięty.

Macie podobne problemy z sąsiadami?
Obserwuj wątek
    • thea19 Re: Sąsiedzi :( 20.08.12, 14:55
      ja osobiscie nie ale mialam klientow z takimi sasiadami. po realizacji projektu zaczeli sie ich czepiac, ze sasiedzi maja klon (odmiana columnare o docelowej szerokosci 3m) i zacienia im cala dzialke. klon byl umiejscowiony najdalej od domu (szeregowiec) jak sie tylko dalo i nie przy granicy dzialki. klienci ulegli i trzeba bylo drzewo przesadzac (na kompletnie zrobionym ogrodku, malym zreszta gdzie nie bylo juz miejsca).
      sadzony klon mial 3,5m wys i moze 40cm szerokosci. rosnace obok kilkidzieciecioletnie lipy majace metrow baaaaardzo duzo im nie przeszkadzaly, nie gubily lisci i nie zacienialy.
      aaa przyczepili sie tez do wierzby hakuro szczepionej na 80cm kijku. bo ona na pewno tez im zacieni...
    • grig111 Re: Sąsiedzi :( 20.08.12, 15:26
      Gwoli wyjaśnienia.
      Moja wizja ogródka przydomowego i sąsiadów różnią się od siebie. Oni postawili na ogród ozdobny i żadnych roślin owocowych. Ja mam trochę tego, trochę tego i akurat w odległości 2 m od płotu z przewalającymi się bzami rośnie od strony wschodniej moja niskopienna jabłonka odmiany Genewa. Gdyby nie ona (potrzebująca słońca) posadził bym tak samo lilaki i z głowy.
    • kanga_roo Re: Sąsiedzi :( 20.08.12, 15:31
      szczerze mówiąc, uważam, że rzeczywiście nie mają szczęścia do sąsiadów. takie zachowanie (obcinanie czyichś roślin i przerzucanie przez płot) to imo straszny obciach.
      po pierwsze, mogłeś zapytać, czy jeśli oni nie mają czasu/ochoty, Ty możesz rośliny przyciąć. po drugie, jeśli już przyciąłeś bez pozwolenia, nie trzeba było im zaśmiecać ogrodu
      po trzecie, kwestie sąsiedzkie reguluje kodeks cywilny, jeśli nie umiałeś się z nimi dogadać, trzeba było im wysłać pismo z podstawą prawną i prośbą o usunięcie roślin. bo tak naprawdę, to obciąłeś je bezprawnie.

      a problemy z sąsiadami dopiero będziesz mieć, jeśli dalej będziesz tak robił.

      ps. mnie by lilaki nie przeszkadzały, natomiast pęd kłujacej róży - owszem.
      • grig111 Re: Sąsiedzi :( 20.08.12, 21:46
        Historia z sąsiadami ma już 10-ltetni ciąg.
        Jako świeżo upieczony sąsiad zastałem wiśnie rosnące po sąsiedzku i przerastające wzajemnie przez wspólny płot. Wystąpiłem do sąsiadki z propozycją, by oni zrywali owoce z gałęzi mojej wiśni przerastające przez płot a ja z ich. Uzyskałem odpowiedź: Co Pan sobie wyobraża, że ja łaszczyć się będę na Pana wiśnie? Ja słoików z wiśniami mam dużo w piwnicy i mogę jeszcze wam dać - jak nie macie!
        Normalnie zamurowało mnie. Nic nie odpowiedziałem i poszedłem jak zmyty. Oczywiście goście, licznie ich odwiedzający, oberwali wisienki - i niech im będzie na zdrowie. W następnym roku obciąłem swoje gałęzie licząc, że oni uczynią to samo. Nie dbali o drzewo nie pryskali je. Przerastające gałęzie roznosiły choroby na moje drzewo. Tak czyniłem przez 3 lata. Po trzech latach zacząłem obcinać i moje i sąsiadów. Ponosiłem koszty utylizacji również winobluszczu, którym bez uzgodnienia ze mną obsadzono wspólną siatkę. Za winobluszczem zamontowano pełne elementy z ratanu. Po 10 latach miałem dość płacenia za worki do utylizacji i poświęcania całych popołudni na walkę z zarastającym zielskiem Zagroziłem, że do bluszczu użyję Randapu a gałęzie przerzucam na ich działkę i powiedziałem im, że jak padnie wisienka to posadzę 1 mb od ogrodzenia orzech włoski.
        • yoma Re: Sąsiedzi :( 20.08.12, 22:10
          Rany boskie, koleś, wyluzuj, bo jesteś albo troll i prowokujesz, albo jesteś sąsiad uciążliwy jak cholera.

          > by oni zr
          > ywali owoce z gałęzi mojej wiśni przerastające przez płot a ja z ich. Uzyskałem
          > odpowiedź: Co Pan sobie wyobraża, że ja łaszczyć się będę na Pana wiśnie?

          Wiesz, jakby ktoś do mnie przyszedł z taką propozycją, też bym tak odpowiedziała. Szanowny kolega nie wie, że jak owoc wisi nad sąsiadem, to jest sąsiada, choćby pień był twój?

          Oczywi
          > ście goście, licznie ich odwiedzający, oberwali wisienki

          Bo cię jeszcze nie znali. Teraz by ci przynieśli w zębach, żeby mieć ubaw. Odszkodowania może jeszcze zażądaj za te zeżarte wiśnie. Ty im odnosisz te, co wiszą nad tobą, a rosną z ich pnia? A nie, sorry, ty przerzucasz przez płot.

          > Nie dbali o drzewo nie pryskali je.

          Mówi się "nie pryskali go". Właśnie dbali, ogrodnik jak z koziego ogona waltornia... widocznie nie uważają, że jedyną metodą uprawy ogrodu jest oprysk.

          > Przerastające gałęzie roznosiły choroby
          > na moje drzewo.

          A także AIDS i wpuszczały promienie X przez dziurki od klucza.

          > koszty utylizacji również winobluszczu,

          Gdybyś był mądry, przerobiłbyś go na kompost i miał zysk zamiast kosztów.

          którym bez u
          > zgodnienia ze mną obsadzono wspólną siatkę.

          Przecież piszesz, że sąsiedzi byli tam pierwsi? Znaczy burak obciął ludziom pnącze na płocie i jeszcze jęczy, że poniósł koszty? O, bracie, masz bardzo łagodnych i wyrozumiałych sąsiadów.

          > zamontowano pełne
          > elementy z ratanu.

          A co cię obchodzi? Mogą sobie i słonia zamontować, o ile nie jest uciążliwy dla otoczenia. Zresztą co mieli zrobić, jak im burak zdewastował pnącze?

          > Zagroziłem, że do
          > bluszczu użyję Randapu a gałęzie przerzucam na ich działkę i powiedziałem im,
          > że jak padnie wisienka to posadzę 1 mb od ogrodzenia orzech włoski.

          Burak. Do kwadratu. Ty przestań wydawać na worki, oszczędzaj na odszkodowanie, bo cię w końcu pozwą.
          • grig111 Re: Sąsiedzi :( 20.08.12, 23:07
            Czy arogancja w wyzywanie od "buraków" forumowiczów, którzy myślą i postępują odmiennie od twojego "wzorca" jest twoją specjalnością na tym forum?
            • yoma Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 10:31
              Ależ przepraszam szanownego pana, istotnie zachowanie pańskie nie jest przejawem buractwa, lecz ćwoctwa z samego środka wsi. Muszę jednakowoż z żalem stwierdzić, że takiego sąsiada jak pan wrogowi nie życzyłabym.
          • mjot1 Re: Sąsiedzi :( 20.08.12, 23:14
            yoma napisała:
            > Rany boskie, koleś, wyluzuj, bo jesteś albo troll i prowokujesz, albo jesteś są
            > siad uciążliwy jak cholera.

            Nie słuchaj Yomy! Ona tu na Forum od lat już jątrzy
            Nie pękaj! Nie bacząc na kłody rzucane ci złośliwie pod nogi ty z czołem podniesionym śmiało podążaj ku świetlanej przyszłości.
            • yoma Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 10:30
              :)
      • grig111 Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 09:09
        muratordom.pl/ogrod/rosliny-do-ogrodu/drzewa-w-ogrodzie-gdzie-nie-sadzic-drzew,128_7408.html
        • yoma Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 10:34
          To tak app tych gróźb karalnych w postaci orzecha włoskiego? :)

          Wiesz co, sadź ten orzech. Sąsiedzi po swojej stronie, jak im będzie przeszkadzał, urżną, a tobie skutecznie zacieni jabłonkę karłową odmiany Genewa.
    • yoma Re: Sąsiedzi :( 20.08.12, 17:40
      > i powrzucałem za siatkę

      Buractwo.
      • mjot1 Re: Sąsiedzi :( 20.08.12, 18:32
        Właśnie.
        Hm… Mniemam, że jedynym rozsądnym wyjściem byłby powrót do czworaków… ;-)
    • 2azalia Re: Sąsiedzi :( 20.08.12, 20:57
      uważam ,że na działkę przyjeżdża się dla przyjemności a nie po to aby kłócić się z sąsiadami,to jest tylko roślinność i nie zawsze rośnie jakbyśmy chcieli,trzeba nauczyć się tolerancji i cierpliwości kiedys by ten lilak obcieli,mam trzech sąsiadów na działce i jest o'key życzyłabym sobie takiej rodziny,warto zapamiętać że przemoc rodzi przemoc zawsze jest ochota odegrania się nawet na niewinnych roślinach
      • grig111 Re: Sąsiedzi :( 20.08.12, 21:53
        Z drugiej strony mam sąsiadów O.K.
        Sprawa dotyczy wspólnego płotu rozdzielającego działki domu bliźniaka.
        • kocia_noga Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 08:41
          Wygląda na to, że nerwy cię poniosły i trochę żałujesz, dlatego zwracasz się do obcych, anonimowych ludzi o ocenę sytuacji.
          Wg mnie masz trochę zabagnione stosunki z sąsiadami, do tego, albo dlatego traktujesz to ambicjonalnie. Jatam bym odpuściła, ludzie są różni i my też:)
          Wiosną zrobiliśmy z mężem głęboki wykop, aż do warstwy żwiru, wysypaliśmy go gruzem, kamieniami, piaskiem itp , taki dół zanikowy dla deszczówki, żeby ulewna woda nie zalewała gruntu sąsiadki, położonego niżej . Uznała to za działanie przeciwko sobie a kiedy chcieliśmy jej zademonstrować, jak to działa, obraziła się.Normalnie ciężka obraza z odwracaniem się na nasz widok, żeby nie powiedzieć 'dzień dobry'. Postanowiliśmy przerobić instalację naziemną, czyli malowniczo ułożone rynny (to one ją tak bardzo wystraszyły), a także okazywaliśmy jej uprzejmość. Jakoś lęk jej przeszedł, może po kilku burzach i rzęsistych deszczach zobaczyła na własne oczy, może ktoś ją przekonał, nie wiem, ale powrót do dobrych stosunków okazał się łatwy.
          U ciebie może nie być tak łatwo, ale warto kiedyś zacząć.
          A co do zmasowanych ataków, to nie jest to specjalność tego forum; tu raczej jest przewiew i zdrowe powietrze.
          • grig111 Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 10:00
            „A co do zmasowanych ataków, to nie jest to specjalność tego forum; tu raczej jest przewiew i zdrowe powietrze.”
            Jeżeli pod pojęciem „zdrowe powietrze” ma występować brutalność i pospolite chamstwo (to dopiero nazwać można burakiem) yomy lub ”cienkoprzędzoną” ironię mijota1 –stałych bywalców tego forum to mam apel do świeżo upieczonych forumowiczów :

            OMIJAJCIE TO FORUM Z DALEKA!!!

            Jest tyle ciekawych forów ogrodniczych, gdzie zanim zaczną „ferować wyroki” poproszą o wyjaśnienie sprawy w celu należytego zrozumienia motywów postępowania rozmówcy. Zanim zaczną wytykać nieznajomość Kodeksu Cywilnego – zapoznają się z nim.
            Odnoszę wrażenie, nadrzędnym celem spotkań stałych bywalców jest tu pogawędka towarzyska a nie chęć pomocy nowo przybyłym, czasami zupełnie zielonym forumowiczom. Bardzo często zamiast odpowiedzi jest uwaga – zajrzyj do przeglądarki (nie zanudzaj). Najlepszą przeglądarką są Google – żadne fora ogrodnicze nie są wtedy potrzebne.

            Mam nadzieję, że moja wypowiedź spowoduje przewiew i przyniesie trochę zdrowego powietrza do skostniałych układów na tym forum.

            Pozdrawiam kocią_nogę.
            • kanga_roo Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 10:23
              a wiesz, że mogą postawić w granicy płot betonowy, pełny, wysokości 2,2 m (lub wyższy, ale wyższy wymaga zgłoszenia). Ty też możesz. czasem lepiej się odciąć niż użerać.
              ps. mój sąsiad też robi fochy, na szczęście jest dość daleko. za to ma upierdliwego psa.
              • yoma Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 10:36
                Kali uciąć sąsiadom bzy i winobluszcz - dobrze, sąsiedzi uciąć Kalemu pęd róży - źle...
                • szadoka Re: Sąsiedzi :( 22.08.12, 09:39
                  To samo pomyslalam...
                  Zrozumialabym jeszcze obcinanie galezi po mojej stronie plotu, czasem tak robie jesli to konieczne ale do glowy by mi nie przyszlo wrzucac ich sasadom do ogrodu...
            • yoma Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 10:35
              > jest tu pogawędka t
              > owarzyska a nie chęć pomocy nowo przybyłym

              Szanowny kolega prosił o jakąś pomoc? Nie zauważyłam, może kolega raczy wyartykułować pytanie?
              • mitta Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 18:22
                Grig, pomyśl sobie, że będziesz żył z tymi ludźmi obok przez następnych dziesiąt lat - warto na takie bzdety tracić nerwy?
                Kiedy chciałam się budować moi sąsiedzi nie zgodzili się na parterowy dom z wiatą, która miała im, jakoby, zasłaniać słońce. Sami mają chałupę na trzy kondygnacje. Po dziesięciu latach nadal nie mam wiaty, za to ostatnio sąsiad zrył mi (za moją zgodą) pół ogródka, aby swoją deszczówkę odprowadzać do mojej studzienki (też za moją zgodą). A mogłam odmówić i bym się zemściła. Też miałam do nich żal i wydaje mi się to bardziej poważne niż przerastające gałęzie. Ale nie chcę mieć obok wrogów, bo tu jest mój dom.
            • mjot1 Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 18:30
              Ta… I odezwij się tu człeku życzliwym słowem…
              Zaiste sąsiedzi.
            • kocia_noga Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 20:54
              grig111 napisał:

              > „A co do zmasowanych ataków, to nie jest to specjalność tego forum; tu ra
              > czej jest przewiew i zdrowe powietrze.”
              > Jeżeli pod pojęciem „zdrowe powietrze” ma występować brutalność i p
              > ospolite chamstwo (to dopiero nazwać można burakiem) yomy lub ”cienkoprzę
              > dzoną” ironię mijota1 –stałych bywalców tego forum to mam apel do
              > świeżo upieczonych forumowiczów :
              >
              > OMIJAJCIE TO FORUM Z DALEKA!!!

              etam, widać że nie bywałeś na forach typu Minoderia i Obmowa, a jest ich od groma.


              > Pozdrawiam kocią_nogę.

              Czuję się wyróżniona i myślę, że jesteś w gorącej wodzie kąpany.
        • 2azalia Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 19:58
          jakakolwiek nie byłaby to działka zachowania są wszędzie jednakowe i po tej sprawie jeśli ze sobą nie porozmawiacie i nie wypijecie kawki czy piwa i nie dojdziecie do wniosku że każdy miał "zły dzień"i pójść na ugodę to już nigdy nie będzie między wami dobrze bo każde z was będzie patrzyło na ręce i myślało czy nie ma gdzieś złośliwości i podstępu,no i spuścić z tonu nawet jak się nie ma ochoty bo warto czasami się nagiąć skoro będziecie ze sobą sąsiadami naście lat
    • moonalisa Re: Sąsiedzi :( 21.08.12, 21:10
      W wielkiej przyjażni i zgodzie wiele lat żyłam z sąsiadami bocznymi,jednak sąsiad z tyłu ogrodu,(kompletny ignorant) miał manię wysypywania soli na swoje ścieżki w celu likwidacji chwastów-jako ,że jego posesja była wyżej niż mój ogród,cała sól spływała wraz z deszczem do naszego .W wyniku tego uschła piękna grusza,wymarły wszystkie paprocie ,krzewuszki ,nawet trawa nie odbiła.
      Na całą długość boku ogrodu graniczącego z jego ogrodem oraz szerokość ok 2m była pustynia z białym nalotem...
      zawsze tylko jemu przeszkadzały biegające,bawiące się dzieci,szczekające psy i koty;nie wspomnę już o ,,śpiewanych" grillach itp-dodam ,że ogród miał ok,1000m.

      Teraz mam fajnych sąsiadów :)
    • grig111 Re: Sąsiedzi :( 22.08.12, 12:09
      Dla wszystkich zbulwersowanych moim "przerzucaniem" gałęzi sugeruję by dokładnie wczytać się w 2-gi akapit "Ważne".
      budowa.wieszjak.pl/dzialka/252820,Co-zrobic-kiedy-galezie-sasiada-wchodza-na-Twoja-posesje.html
      Wcale nie twierdzę, że moje postępowanie jest nienaganne, ale przy całkowitym braku porozumienia - jedyne do przyjęcia.
      Normalnie to sąsiad obcina sam lub wyznacza miejsce składowania gałęzi u siebie, albo przy braku takiego za obopólnym porozumieniem zabiera złożone w jednym miejscu z działki sąsiada.
      I jeszcze przy okazji:
      1) Wisienka sąsiada uschła dwa lata temu - tak o nią dbał,
      2) winobluszcz był posadzony wbrew uzgodnieniom. Po wprowadzeniu się była goła siatka, bo mieszkała z nimi za siatką ich siostra. Uzgodniłem, że sąsiad zasadzi zimozielone, wolno rosnące dzikie wino. Winobluszczu nie usuwałem tylko szalejące pędy oplatające moje drzewa, wrastające na trawnik, czepiające się wąsami nie do usunięcia elewacji wykonanej z tynku akrylowego na klatce schodowej a z drugiej strony na garażach stanowiących granicę działki. Kto to ma to wie co to zielsko potrafi. Po zastawieniu elementami rattanowymi on z tym kłopotu nie miał a korzenie były po jego stronie.
      3) na temat innych "poczynań" sąsiadów nie będę pisał, bo one nie mają nic wspólnego z roślinnością a o niej należy tylko i wyłącznie powinno się na tym forum dyskutować.
      Wspólne wypicie kawy nie wchodzi tu w rachubę, bo po wprowadzeniu się sąsiadka oświadczyła, że nie życzy sobie jakichkolwiek kontaktów z sąsiadami, bo na swoją rodzinę i to jej wystarczy. Zresztą potwierdzam - z nikim na ulicy nie rozmawia. Sąsiedzka próżnia dała by się znosić - tylko życie nie toleruje próżni.
      Pozdrawiam wszystkich życzliwych forumowiczow.
      • yoma Re: Sąsiedzi :( 22.08.12, 12:16
        MSPANC

        > winobluszcz był posadzony wbrew uzgodnieniom. [...] Uzgodniłem, że sąsiad zasad
        > zi zimozielone, wolno rosnące dzikie wino.

        A nie mówiłam, że ogrodnik jak z koziego ogona waltornia? Informuję kolegę, że sąsiad zastosował się był do wymagań kolegi. A jak kolega nie wierzy, odsyłam do literatury. I dla mnie EOT.
        • grig111 Re: Sąsiedzi :( 22.08.12, 12:25
          yoma w twoim zacietrzewieniu czepiasz się drobnych błędów - chodziło mi o zimozielony bluszcz.
          Ty masz męża - czy uciekł od ciebie?
          • wrexham Re: Sąsiedzi :( 22.08.12, 14:21
            grig111 napisał:

            Ty masz męża - czy uciekł od ciebie?

            pardą mła, ale to nie jest kwestia z dziedziny ogrodnictwa;
            • grig111 Re: Sąsiedzi :( 22.08.12, 14:30
              Racja!
              Obiecuję radykalną i natychmiastową poprawę - tylko tematy ogrodnicze.
              • mitta Re: Sąsiedzi :( 22.08.12, 16:59
                Jeżeli jest tak źle - to bym się chyba wyprowadziła, bo będzie jeszcze gorzej.
      • kocia_noga Re: Sąsiedzi :( 22.08.12, 21:46
        grig111 napisał:

        > Dla wszystkich zbulwersowanych moim "przerzucaniem" gałęzi sugeruję by dokładn
        > ie wczytać się w 2-gi akapit "Ważne".
        > budowa.wieszjak.pl/dzialka/252820,Co-zrobic-kiedy-galezie-sasiada-wchodza-na-Twoja-posesje.html

        prawo prawem, ale ten gest był jawnym wypowiedzeniem wojny.
        Z kawą czy bez, nieważne. Czy sąsiedzi są towarzyscy, czy też lubią spędzać życie w rodzinnym kokonie - też bez znaczenia, chyba, że pasuje ci wojna. Jeśli tak, to czeka cię wiele lat rozmaitych atrakcji rozbijających zwykłą nudę, nieoczekiwanych zwrotów akcji, zwycięstw i porażek etc.
        Jeżeli natomiast wojna ci nie pasi, to zawsze możesz skupić się na zagadnieniu - jak osiągnąć pokój ( swięty - nieświęty, cotam wolisz). Jak już się na tym skupisz, to i pytania inne ci się nasuną i oczywiście - odpowiedzi.
        • grig111 Re: Sąsiedzi :( 22.08.12, 22:58
          Na razie (stosując terminologię batalistyczną) tkwimy głęboko okopani na swych pozycjach, bacznie obserwując przedpole.
          Żeby mogła nastąpić jakakolwiek zmiana potrzebne jest spełnienie się przysłowia:
          „I w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz.”
          Na pewno nie odrzucę ręki wyciągniętej z zamiarem pojednania.

          A Ciebie kocia_nogo darzę głębokim szacunkiem.
          Emanują od Ciebie pozytywne wibracje.
          • hesperia1 Oświeciło mnie 29.08.12, 10:14
            Widać jestem dziwnym typem bo nie przeszkadza mi aronia sąsiada która wisi po mojej stronie.Żeby ją zerwać sąsiad musi wejść na moja działkę.Nie przeszkadzają mi jego cukinie które przelazły na moją stronę i panosza się jak u siebie.Tak sobie upodobały nasz trawnik,który wczoraj kosiliśmy uważając żeby nie poszatkować sąsiedzkich cukinii.
            Jednak po tym co napisałeś oświeciło mnie.My nie posiadamy płotów,siatek,bambusowych ogradzań.Trzeba będzie postawić płot,powycinać sąsiedzkie krzaki,podać sąsiada do sądu bo pryska chemią swoje mniszki,a wiatr przenosi to świństwo do mnie.Sąsiad poda do sądu mnie,bo ja nie pryskam moich mniszków i wiatr przenosi nasiona do niego.

            Grig trochę dobrej woli i wszystko samo się ułoży.
      • dar61 Sąsiedzi i „sąsiedzi" 22.08.12, 22:47
        {grig111}:

        ... Racja! (...) tylko tematy ogrodnicze
        (...) sąsiad obcina sam ...
        ...Nie ma co prawda przepisów, które regulowałyby, w jakiej odległości od granicy ...


        Polemizowałbym. Są znane przepisy [lokalno-gminne/ wspólnotowo posesjonackie/ ogródkowe] i kodeks cywilny to dość przejrzyście rozstrzyga [o korzystaniu/ uniemozliwianiu korzystania zgodnie z przeznaczeniem] - mówiące o minimalnej odległości nasadzeń drzew i krzewów od granic działek mieszkalnych/ ogrodowych, też i o zakazie wnikania korzeni poza ich granice - jeśli sąsiedzi [i sąsiadki nie dojdą do porozumienia, że mogą przekraczać przepisy/ granice.

        ... Wisienka sąsiada uschła dwa lata temu - tak o nią dbał ...

        Oj, oj - są choroby pestkowych, trudne do przewidzenia, do profilaktyki i do zwalczania, potrafiące uśmiercić drzewo w mig.

        ... Przerastające gałęzie roznosiły choroby na moje drzewo ...

        Ufff. Morowe powietrze, nie gałęzie.

        ... zimozielone, wolno rosnące dzikie wino ... [bluszcz]

        Bluszcz tylko w swej młodości spowalnia wzrost. Dorosły potrafi pędzić. Warto go trzymać w ryzach cięciem. Mamy, trzymamy.

        [Winobluszcz] ... co to zielsko ...

        Oj, jaka nienawiść przeziera.
        Dzikie wino sadzone z rozmysłem, planowo - ma swe plusy.
        Winobluszcz sadzony w jałową glebę, nie podlewany i nie nawożony potrafi rosnąć śladowo i być niezauważalny [3-klapowy]. Mamy i 5-klapowce i 3-klapowe - nie zauważamy. Nie nienawidzimy ;-)

        ***

        ... użyję Randapu ...

        Stosowanie dużoliterowego zapisu wskazywałoby kult albo skażenie anglosasistowskie, ale miało być sensu stricte ogródkowo, nie sensu lato - więc nie rozwinę tematu ...
        ;-)
        • dar61 Sąsiedzi i błędy 22.08.12, 22:52
          dar61:
          ... sensu stricte ...

          Stricte chodziło mi o sensu stricto.

          ***

          Lato, skłócasz latoś ludzi - fuj!
          • amityr Re: Sąsiedzi i błędy 23.08.12, 16:26
            Jak to jest,że jeden ma zawsze ustępować ,a drugi wszystko olewa bo mu tak wygodniej. Sadzi przy miedzy, nie opryska na czas, chwasty się przenoszą , siatki czy innego płota nie pomaluje. A kompostownik tzn taka kupę smrodu łącznie z resztkami jedzenia, które ptaki roznoszą,ułoży jak najdalej od swojej altanki ale jak najbliżej granicy z twoja działką itd,itd.Totalnie olewa. A ty się martw. Jak napiszesz ,na forum to jeszcze z ciebie zrobią winnego wszystkiego. Taki sąsiad to idealny kandydat na sąsiada @yomy w dosłownym tego słowa znaczeniu czyli sensu stricto.Hahaha
            • grig111 Re: Sąsiedzi i błędy 23.08.12, 22:15
              :)
            • wrexham Re: Sąsiedzi i błędy 24.08.12, 07:01
              amityr napisał:

              > Jak to jest,że jeden ma zawsze ustępować ,a drugi wszystko olewa bo mu tak wygo
              > dniej. Sadzi przy miedzy, nie opryska na czas, chwasty się przenoszą , siatki c
              > zy innego płota nie pomaluje. A kompostownik tzn taka kupę smrodu łącznie z res
              > ztkami jedzenia, które ptaki roznoszą,ułoży jak najdalej od swojej altanki ale
              > jak najbliżej granicy z twoja działką itd,itd.Totalnie olewa. A ty się martw. J
              > ak napiszesz ,na forum to jeszcze z ciebie zrobią winnego wszystkiego. Taki sąs
              > iad to idealny kandydat na sąsiada @yomy w dosłownym tego słowa znaczeniu czyli
              > sensu stricto.Hahaha

              no właśnie, ktoś tu opisał jako przykład harmonijnego współistnienia z sąsiadami historię, jak to mu nie pozwolili postawić wiaty, ale za to, za jego zgodą zorali mu ogródek i coś tam jeszcze; czyli sąsiedzi sami nie ustąpili, ale egzekwują bezwzględnie wszystko na czym im zależy; czy na tym polega współpraca? na ciągłym ustępowaniu w imię świętego spokoju? bo dla mnie tak to zabrzmiało; na takich warunkach każdy byłby cudownym sąsiadem; skoro naokoło dyktuje warunki to czemu miałby mieć zły nastrój ;)
    • 71tosia Re: Sąsiedzi :( 22.08.12, 19:24
      chyba cie zaszokuje, moim sasiadow nie przeszkadza ani bambusowa mata na ogrodzeniu ani moje dlawisze przechodzacy na ich strone, ja za to lubie ich sloneczniczki "wchodzace" na moja strone, nie wspominajac o ich kotach na mojej dzialce i mojej kotce buszujacej po ich ogrodzie. No i o zgrozo ja jem ich wisnie oni moje gruszki ;-)
      • mjot1 Oj! 22.08.12, 20:13
        Wielce to niepolityczny postępek! I niechybnie destrukcyjnie wpływa na obowiązujące i tradycją uświęcone stosunki sąsiedzkie. Wszak każda osoba prawna i fizyczna kierując się patriotyzmem jedynie słusznym, zobowiązana jest traktować sąsiada, jako wroga, co najmniej potencjalnego.
        Oczywista to przecie oczywistość! Chyba…
        • amityr Re: Oj! 22.08.12, 21:08
          Uf!Przeczytałem cały watek. Doszedłem do wniosku ,że @yomy dawno nikt nie puknął!
      • wrexham Re: Sąsiedzi :( 23.08.12, 06:24
        71tosia napisała:

        > chyba cie zaszokuje, moim sasiadow nie przeszkadza ani bambusowa mata na ogrod
        > zeniu ani moje dlawisze przechodzacy na ich strone, ja za to lubie ich sloneczn
        > iczki "wchodzace" na moja strone, nie wspominajac o ich kotach na mojej dzialce
        > i mojej kotce buszujacej po ich ogrodzie. No i o zgrozo ja jem ich wisnie oni
        > moje gruszki ;-)


        czyli macie sielankę;
        ale nie zawsze ludzie, często w końcu przypadkowi, tak się dopasują;
        szczególnie, że nie każdego stać na szczerą rozmowę, a i nie każdy ma do jej przeprowadzenia wystarczająco dużo taktu/umiejętności/chęci/odwagi;
        teorie też mówią różnie; niektóra głosi i to, że dobry płot jest gwarancją dobrego sąsiedztwa;
    • mjot1 Sąsiedzi :-) 23.08.12, 18:26
      Gdy tak sobie człek poczyta to...
      jako jednostka wybitnie aspołeczna dowartościowuje się faktem, że najbliższy sąsiad jest hen tam za lasem…
      • szadoka Re: Sąsiedzi :-) 24.08.12, 19:24
        Mezczyzna mojego zycia by Ci pozazdraszczal. On jest chory jak slyszy ludzi rozmawiajacych na ulicy. Na szczescie mamy fajnych sasiadow. Roslin sobie nie uszkadzamy, przynajmniej nie po zlosci, bo nie mam zalu , ze sasiad przycina winorosl co mu na iglaki wchodzi. Po jego stronie ,niech tnie.
        • mjot1 Re: Sąsiedzi :-) 24.08.12, 21:51
          Ja tu czasami jeno i niesłusznie bywam i jątrzę. Bo i polanka ma w krzakach zagubiona to produkt niesłuszny, ogrodopodobny jeno.
          Otóż ja heretyk śmiem twierdzić, że ogród to ulotne chwile spędzone wokół ognia w gronie bliskich i przyjaciół... te lica oświetlone migotliwym blaskiem a za plecami las tajemniczy pogrążony w ciemności gęstej niczym smoła... W dłoniach szklanice napełnione napojami tyleż szlachetnymi, co niezdrowymi. Już to piwskiem już to destylaty różnistymi...
          forum.gazeta.pl/forum/w,309,6827734,6827734,Ogien_A_coz_to_takiego_wlasciwie_.html
          Można też oczywiście jedynie słuszny wieść żywot i dajmy na to róże tyleż szlachetne, co śliczne uprawiać i inną nać i z sąsiady koty drzeć i czas mitrężyć przy nowomodnym grilu i nowomodnymi politurami się raczyć.
          Tylko, po co…
          Nic tak nie łączy jak wyobcowanie ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka