piasia
03.04.02, 09:59
Wełnowiec rozpanoszył się na krotonie, rozpoczął też aneksję kalatei i wysyła
straże przednie na marantę.
Było zimno i paskudnie, więc zamiast zrobić opryski na balkonie ( co zwykle
stosuję w takich przypadkach) kupiłam pałeczki do zwalczania szkodników,
dokładnie przeczytałam insrukcję i zastosowałam. Efekt przeszedł moje
najśmielsze oczekiwania.
Maranta zżółkła w strasznym tempie, kalatea przywiędła (nie miała sucho).
Uratowałam je natychmiastową kąpielą pod prysznicem i kilkunastokrotnym
przepłukaniem ziemi w doniczkach. Pomogło. Wełnowiec nadal ma się dobrze (ten,
który przetrwał kąpiel).
Kroton ma już 17 lat i cztery pędy, więc przetrwał atak pałeczek. Wełnowiec
równiez przetrwał. Rozwija się dobrze, nawet jakby szybciej.
Inne rośliny, którym zaaplikowałam te same pałeczki jako nawóz - zareagowały
pozytywnie.
Czy marantowate są aż tak wrażliwe na chemikalia?
Czym zwalczyć wełnowca doszczętnie i definitywnie?