Dodaj do ulubionych

wełnowiec + pałeczki "anty" = straszny efekt

03.04.02, 09:59
Wełnowiec rozpanoszył się na krotonie, rozpoczął też aneksję kalatei i wysyła
straże przednie na marantę.

Było zimno i paskudnie, więc zamiast zrobić opryski na balkonie ( co zwykle
stosuję w takich przypadkach) kupiłam pałeczki do zwalczania szkodników,
dokładnie przeczytałam insrukcję i zastosowałam. Efekt przeszedł moje
najśmielsze oczekiwania.

Maranta zżółkła w strasznym tempie, kalatea przywiędła (nie miała sucho).
Uratowałam je natychmiastową kąpielą pod prysznicem i kilkunastokrotnym
przepłukaniem ziemi w doniczkach. Pomogło. Wełnowiec nadal ma się dobrze (ten,
który przetrwał kąpiel).

Kroton ma już 17 lat i cztery pędy, więc przetrwał atak pałeczek. Wełnowiec
równiez przetrwał. Rozwija się dobrze, nawet jakby szybciej.

Inne rośliny, którym zaaplikowałam te same pałeczki jako nawóz - zareagowały
pozytywnie.

Czy marantowate są aż tak wrażliwe na chemikalia?
Czym zwalczyć wełnowca doszczętnie i definitywnie?
Obserwuj wątek
    • jerzy.wozniak Re: wełnowiec + pałeczki 04.04.02, 08:17
      Piasiu jakie to były pałeczki? Nazwa firmy - mozesz napisać na mój e-mail jesli
      nie chcesz pisać tego na forum. Proszę o wiadomość.
      Jurek
    • jerzy.wozniak Re: wełnowiec + pałeczki 04.04.02, 21:39
      Witam na forum gazety!
      O wełnowcach pędowych pisałem już wielokrotnie w wątkach na stronach 3 i 4.
      Niestety są to wyjątkowo trudne do zwalczenia szkodniki. Dziwie się że pałeczki
      nie skutkowały! Osobiście wytłukłem je tarcznikiem stosowanym naprzemian z
      bayerem. Polecam tez podlewanie i opryski skutecznym basudinem. Uprzedzam że
      wyniszczenie tego szkodnika, gdy rozmnaża się już inwazyjnie jest bardzo
      trudne, a jego ruchliwe nimfy szybko przenoszą się na inne rośliny.
      Powodzenia,
      Jerzy Woźniak
      • piasia Re: wełnowiec + pałeczki 05.04.02, 06:43
        Firmę muszę sprawdzić, napiszę w poniedziałek. Zresztą może to wina
        nadwrażliwości moich dwóch roślin - bo reszta zareagowała bardzo pozytywnie.
        Za poradę w kwestii wełnowca - dziękuję. Wyjątkowo uporczywe jest to bydlę.
        Radzę sobie bez kłopotu z przędziorkami (czasem się pojawiają na krotonie),
        tarczników pozyłam się kilka lat temu bezpowrotnie, a mszyc w ogóle nigdy nie
        miałam. Tylko ten biały futrzak.... ;((((
        • martynagtg jak sobie poradzilas z przedziorkami?!!!! 10.04.02, 21:54
          KOchana Moja, no jak??? Ja walcze z nimi za pomoca opryskow i paskudztw
          wpychanych do doniczki - upodobaly sobie paskudniki moja wierzbe. Mialam
          nadzieje, ze nie przetrwaly mrozow okrotnych tej zimy... ale nie! juz przeda i
          czerwienia sie od spodu malutkich, swiezo-zielonych listeczkow - no rozpacz!!!!
          wiec napisz jesli moze jakim cudem udalo Ci sie zwalczyc
          pozdrawiam
          martyna
          • piasia Re: jak sobie poradzilas z przedziorkami?!!!! 11.04.02, 05:50
            nissuron (albo nissorun - piszę z pamięci), nissuron i jeszcze raz nissuron.
            Oczywiście opryski.

            Z tym ,że to dotyczy roślin domowych - maranty i kalatee są zdrowe, na krotonie
            czasem się coś pojawi, jak przylezie z dworu, wtedy akcja "oprysk" i po
            kłopocie.
            Natomias w ogrodzie mam wyjątkowo oporne przędziorki na pierwiosnkach. Nic ich
            nie rusza, nawet deszcz lejący jak z cebra przez całe lato. Tak że nie miej do
            mnie żalu, jeśli nissuron nie poradzi sobie na wierzbie ;))) Życzę jednak
            powodzenia (Tobie i wierzbie, nie przędziorkom).
            • paciula Re: jak sobie poradzilas z przedziorkami?!!!! 11.04.02, 13:25
              a może Pokon w sprayu? moje przędziory od tego padły ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka