Dodaj do ulubionych

Problem z kompostem...

25.06.15, 21:41
Witam!
Od 2 lat mamy kompostownik plastikowy, który stoi w cieniu, wśród drzew.Wrzucamy odpadki kuchenne + chwasty/resztki z ogródka warzywnego, nie wrzucamy trawy.Dość często dosypujemy preparaty do kompostownika.Problem: przez dolne drzwiczki można tylko uzyskać czarną/mazistą/raczej nieprzyjemnie pachnące "coś" -trudno to nazwać kompostem.Próbowałam ten niby kompost wysuszyć na słońcu, to zbił się w mega twarde bryły.Ponoć prawdziwy kompost ma strukturę ziemi i przyjemnie nią pachnie. Co robimy źle? Myślałam o przerzucaniu kompostu,ale jak to zrobić w takim plastikowym ustrojstwie, które jest wysokie i głębokie, na dole ma maź, a na górze dopiero co wrzucone rośliny?Wywalić całkiem obok kompostownika? To nie poradzę sobie później z ponownym wpakowaniem do środka...Kto to wymyślił i jak sobie radzić? Poradźcie proszę..
Obserwuj wątek
    • enith Re: Problem z kompostem... 25.06.15, 22:24
      Wrzucasz wyłącznie odpadki zielone, a żadnych brązowych (sucha trawa i chwasty, papier, ścinki drzew i krzewów, wióry, a przede wszystkim suche liście), stąd ta maź i ten odór. Miałam dokładnie ten sam problem w moim pierwszym kompostowniku, który był zwyczajnie za mokry ze względu na brak brązowego materiału. Materiał zielony (mokry) i brązowy (suchy) musisz przekładać na zasadzie lazani: wrzucasz coś zielonego, na to coś brązowego, na to znów zielone itd. Podaje się, że proporcje zielonego do brązowego powinny być gdzieś w okolicach 1:30 co w praktyce oznacza, że jeśli wrzucasz garść odpadków kuchennych to na to powinno iść 30 garści suchej trawy, słomy, liści, gazet (nie nabłyszczanych) itp. Zrobić ładny kompost to w sumie nie taka prosta sprawa, jak się wydaje. Ja w zasadzie wciąż się uczę.
    • dar61 Domysłów porcja niemała 26.06.15, 00:09
      * Swego czasu też mieliśmy takie rozterki, nawet w kompostowniku klasycznym. Teraz mam mocno uzasadniony domysł, że wymyślono te termo-kompostowniki [tk.] do gromadzenia mocno rozdrobnionych ogrodowych resztek - czyli do używania ich w komplecie z ogrodowym rozdrabniaczem odpadków, np. rębakiem/młynkiem. Daje on pewną homogenizację, zmieszanie odpadków, jakie jest po pewnym czasie ich zalegania w kompostowniku niezbędne.
      * Drugi domysł - nazwa przeze mnie powyżej wytłuszczona jest wnioskiem wartym co najmniej przetestowania. T.-kompostownik z plastiku sam utrzymuje odpowiednią wilgotność, czasem i temperaturę swego wnętrza [potwierdzają to nam zawsze tam pędzące ogrodowe ślimaki w czas upału/ na przedzimiu] - stąd szukanie dla niego lokalizacji w cieniu nie jest sinekwanonowe, że tak powiem w skrócie ;-)
      * 3. kwestia w naszym śledztwie - rozmiar inkryminowanej konstrukcji: mały tk. - bo ceny dużych implikują jej słabą sprzedawalność - to zabawka, pojemnik zastępczy zamiast śmietnika. W tym za małym jego zawartość nie ma za bardzo czasu się zdekomponować W dużych zawsze od dna jest co podebrać, właśnie na postać produktu prawie gotowego, sypkiego, coś na postać ziemi ogrodowej. Za duże nie są polecane, trudno w nich mieszać [acz w handlu są takie ... obrotowe!].
      * Czy mieszanie jego zawartości jest potrzebne? Tak, dla zawartości źle skomponowanej, źle ułożonej [za gruba warstwa] , bez potrzebnych tam warstw natleniających/ odsączających, a na pewno przy mieszaniu odpadków rok# się rozkładających z tymi zbyt zdrewniałymi, postgałęziowymi, jakie powinny trafiać raczej do kompostowników/ komór oddzielnych, klasycznych, w cieniu, na pochyłości przeciwkałużowej usytuowanych i przykrywanych czymkolwiek na czas upałów [ i „gaconych" na czas zimy#, co utrudnia wtedy stygnięcie] - przesypywanych oczywiście już dojrzałym kompostem.
      * Puryści zapewne podpowiedzą, że wyhamowuje rozkładanie zawartości k. nawet płatek skórki jakiegoś cytrusa w świeżym protokompoście - u nas to się nie sprawdza, wielokrotnie się nie sprawdza.
      * Śledztwo uwzględnić musi jeszcze podłoże - czy aby u {M.1979} jest ono wodochłonne, a co najmniej pochyłe? Na dnie nowozakładanego k. powinna się też znaleźć warstwa 1) starego kompostu, jako darmowa zaszczepka rozkładu - i 2) - jako właśnie warstwa wchłaniająca ewentualny odsącz.
      * Dlaczego powstaje maź w kompoście? Nadzienie jest za mokre [chwasty dużą masą tam umieszczne u nas się nieco podsusza, zanim nadzieje] - czy aby kompostownik ma odpowiednią porowatą strukturę ścian, dającą tlenowcom bakteryjnym pomoc/ zatruwająca tlenem maziowe pierwotniaki? Sposób na to niezbędny - mieszanie [warstw przy nadziewaniu, niezbyt grubych, gdy nadzienie mokre, zbite, świeżotrawiaste], też wspomniane homogenizowanie, czasem wielokrotne w sezonie.

      Czy piszący [n.n.p.] te słowa nie musiał przerzucać zawartości plast-termokompostierek? Rzadko. Wtedy, gdy miał w sąsiednim takim samym k. dość starszego kompostu [czekał tenże na jesień, tradycyjny u nas czas przekopywania, zużywamy wtedy kompost prawie do cna kompost], jakim każda co większa porcja nadzienia była posypywana.
      Jak - kiedy trzeba - n.n.p. przerzucał? Rozkołysał całość [wzmocnioną na łączach wstawkami] - uniósł - odstawił - shomogenizował stertę z użyciem wideł rodem z USA, odgarniając przy tym to homo na bok - ustawił skorupę k. - i napełnił. Jak miał pusty ten 2. po sąsiedzku, jednego zawartość przenosił do drugiego. Zanim przeniósł oba tk. z sąsiedztwa 3., klasycznego, łatwo jednym zamachem przemieszczał ich zawartość do sąsiedniego.
      Tk. ma w tym dziele/powinien mieć kształt dzwonu, co b. ułatwia wszystko.
      N.n.p. zwykle to powyżej czyni, podkładając obok plandekę lub gruby płat folii, co b. cywilizuje pracę.
      Porcja samochwalby: bywa, że zawartość tk. się nam w miesiąc, półtora [lato], obsuwa, zapada - co wskazuje na zachowanie wszelkich reżimów, pozwala bez większych kłopotów podbierać od dołu zawartość - i napełniać od góry. Ale niezbędne są w.wym. młynek [dwa - dla gałęzi jest inny, mocarny], warstwowanie, mieszanie, czasem dolewanie wiadrem wody, by latem nie spowalniał się rozkład.
      Czy zdarzały się porażki, np. jak u {M1979} maziowanie? raczej nie, bardziej już przegrzewanie zawartości, łatwe do kontroli wodochlustem.
      Czy da się w klasycznie jednym roku zamknąć cykl kompostowania? U nas tak, ale do t.-kompostownika nie dajemy wszystkiego, np. liści i zrąbków gałęzi. Najczęściej te ostatnie - po rozdrobnieniu zwykłą trawną kosiarką - są mieszane warstwami z tegorocznym kompostem, wyjętym właśnie jesienią z tk., a ten kompost, co zostanie, nadwyżka - jest zużywany na grządki. Jak się tę mieszankę dobrze umieści w naszym klasycznym k., z obudową typu ściany z krawędziaków kładzionych na węgieł w złączach, z wyściółką z grubej plandeki, z nakładką na #zimę# z grubej pianki-gąbki ze śp. mebla, z nakładką z przeciwśnieżno-zalewowej folii, to wiosną już jest praktycznie dojrzały, a i jest skąd ślimaki tam zimujące wysiudać. Jest wtedy wieziony na - zaplanowane - grządki wiosną przekopywane. Bardzo w tym pomaga część ogrodu warzywnikowa, bo trawniki u nas w zaniku, acz część ozdobna to ponad połowa przyogrodowej działki, żeby domu nie liczyć. Jakby u nas warzywnuika nie było, to byłoby z liściowym np. problemem krucho...
      Powodzenia w analityce i syntezie {Myszeczce1979} życzy

      śledztwa namiastkę sprawozdawający
      Niżej nie podpisany
      • dar61 Wersja dla niecierpliwych 26.06.15, 00:13
        Wersja sms, bezargumentowa:

        Czy {Myszeczka1979}:
        - ma za mały kompostownik
        - ma za lity k.
        - nie miesza w k. [M.1979 potwierdza]
        - układa warstwy tam za grubo
        - układa warstwy zbyt mokre
        - układa warstwy zbyt ściśle
        - ma awersję do rozsypywania zawartości tuż obok, bo tam rosną śliczności
        - ma za krótko k., by wyeliminować jw.
        ?

        ***
        świetna obok, sąsiedzka, parabola o lazanii/ łazankach
    • ciociaklementyna Re: Problem z kompostem... 26.06.15, 16:51
      1. "Dość często dosypujemy preparaty do kompostownika." Jakie preparaty? Po co?
      2. Czyżbyś miała kompostownik z pełnym plastikowym dnem, nawet bez małych dziurek, przez które odciekałby nadmiar wilgoci?

      Myślę, że te dwie rzeczy wystarczą, żeby mieć zamiast kompostu - opisaną przez Ciebie obrzydliwość.

      Robię własny kompost od niepamiętnych czasów, kompostowniki mam plastikowe, ale jeden z kratką na dnie, drugi z kilkoma dziurkami średnicy ok. 2 cm. Na jesieni zgrabiam do worków liście, które w ciepłym sezonie ciągle dosypuję do kompostu. Nigdy nie dodawałam żadnych chemikaliów, kompost wybieram dolnymi drzwiczkami, jest czarny, wilgotny i sypki, nigdy nie śmierdział.

      Pozdrowienia,
      ck
      • dagusia333 Re: Problem z kompostem... 26.06.15, 20:01
        Nasz kompostownik jest z ażurowych płyt betonowych, z boku dochodzi powietrze, dołem odpływa nadmiar wilgoci, nic się nie kisi, nie śmierdzi w czasie rozkładu,a robaczki pracują aż miło.Nic nie dajemy, żadnej chemii.Co roku, albo nawet 2 lata wczesną wiosną zdejmujemy niewielka wierzchnią część kompostu, wybieramy wszystko i dajemy z powrotem to co się jeszcze nie rozłożyło i znów całe lato ładuję do niego, a ogród mam spory, stary, więc jest co.Co prawda wymagałoby to co wyjmujemy przesiewania, ale mnie się nie chce tego robić i używam taki jaki jest.
        Plastikowego ustrojstwa nie potrafię sobie wyobrazić jako kompostownika z prawdziwego zdarzenia, a raczej jako śmietnik.
        • kocia_noga Re: Problem z kompostem... 26.06.15, 21:03
          Mamy 3 plastikowe. Jak chcesz wymieszać kompost, to po prostu zdejmujesz obudowę, jest lekka i dość łatwo daje się podnieść. Kładziesz gdzieś obok i przerabiasz kompost, a potem nakładasz z powrotem kompostownik na stertę. Ja tak robię, ale rzadko, zwykle nie muszę przerabiać, bo mam odpowiednie proporcje odpadków o których już pisała Enith. Trawę też możesz dodawać ( ja skoszoną trawą ściółkuję, ale trochę mi zostaje) jak troszkę podeschnie - rozłóż ją na 1 pogodny dzień cxienką warstwą i wyschnie na tyle że można ją dać na kompost.
    • iza1973 Re: Problem z kompostem... 30.06.15, 07:08
      ja mam takie 3, stoją w słońcu. wrzucam chwasty, resztki z ogródka warzywnego. nie mieszam, raz w roku dosypuję preparat ale niekoniecznie.. czasem podlewam wodą, bo jest za sucho. nie wyjmuję tego co się przerobi dołem, tylko zdejmuję kompostownik górą, resztę przesiewam przez sito do kompostu. wychodzi bardzo przyzwoity kompost. ta klapka od dołu to nieporozumenie, ale i tak jesttem b. zadowolona z tego wyrobu.
      • kocia_noga Re: Problem z kompostem... 30.06.15, 18:33
        O toto! Klapka lubi się sama odmykać jak kompostownik pełny. Też z niej nie korzystam tylko zdejmuję cały.
    • hanka31 Re: Problem z kompostem... 30.06.15, 22:50
      Myszeczko
      Miałam ten sam problem wiele, wiele lat temu. KOmpostownik plastikowy z dnem dziurkowanym z klapka na dole nie sprawdził się na kompostowanie resztek warzywnych z kuchni typu obierki. liście po warzywach itp . Wypływa bokami śmierdząca maź któą trzeba obsypywać ziemią ,kolkami , ścięta trawą.KOmpostu po roku nie było / stosowałąm preparaty/bez efektu / , w zwiazku z tym postawiłam obok 3 ażurowe skrzynie kupione w Obi i jak się zapełni ten plastikowy / starcza mi na rok / przychodzi chłop zdejmuje korpus z kompostownika plastikowego i przerzuca widłami taką zwartą babkę na dno kompostownika ażurowego. Na to daje już chwasty i inne zielska po roku jest kompost dobry. Czyli z tego wynika ze 2 lata rozkładają sie te resztki kuchenne. Wg mnie jest za mało powietrza i dlatego to tak śmierdzi .Ta przerzucana babka pachnie jak najgorszy obornik dlatego trzeba miec w zapasie jakies zielone aby od razu przykryć, Nie wrzucam świeżych resztek z kuchni do skrzyń bo juz to przerabiałam nie zdało egzaminu z uwagi na szczury. Miałam wtedy jeszcze 3 foksteriery któe zrobiły z nimi porządek / wszystkie wyłąpały /.
      • dar61 Problem z pomysłem na kompost 01.07.15, 13:27
        Na zbyt mokre - mało treściwe - składniki wrzucane do termokompostownika są np. 2 sposoby:
        - na początek - przerzucać niegrubo [posypywać] warstwy odpadków dobrą ogrodową ziemią, a rok potem - własnym, zachomikowanym - dojrzałym - kompostem;
        - dokładać na wilgotne, świeże warstwy odpadków inne, suchawe = wysuszać na siano zbyt mokre, świeże, łatwo zapadające się i tęchnące zielone ogrodowe resztki.

        Jeśli w odpadach jest niemało konstrukcyjnych, treciwych składników, budulcowych*, podobnych do gałązek, to zawartość termokompostownika [t.k.] łatwiej się napowietrza, co ułatwia rozkład nie beztlenowy [gnicie], ku mazi prowadzący, a właśnie tlenowy [butwienie].

        Jeśli brak składników, jakie napowietrzą złogi kompostu, są znów dwa patenty:
        - sporządzić pojemnik pośredni budową* między bardzo ażurowym, klasycznym* - a szczelnym, plastikowym termokompostownikiem (wymyślonym dla przyspieszania kompostowania) na przykład na postać klasycznego, ale z dowieszoną na każdej pionowej ścianie siatką/ dziurkowaną plandeką/ tkaną matą, plus jakakolwiek nakładka spełniająca rolę pokrywy, ale wg potrzeb całość musi być w czas upału schładzana podlewką wody;
        - wstawić w środek plast-t.k.pionowo kominek napowietrzający, z np. rury średnicy z 10 cm [rura pcw np.], ale musi ona być gęstootworowa, ponawiercana czymkolwiek.
        Rolę tę może spełnić rulon starej siatki ogrodzeniowej, z nawiniętą na to jakąś nierozkładalną tkaniną, matą. Musi ten komonek mieć budowę odporną na zasypywanie się kompostem.

        Swego czasu taką rurę-napowietrznik użyczyłem sąsiadce, gdy uparła się wykorzystać beczkę na kompostownik. Spełniała wstawka swą rolę, ale wymagała opisanego powyżej dbania o skład, proporcje wrzucanych odpadów, z czym owa sąsiadka miała kłopot.

        Ciekawe też, czy pod termokompostownikiem mają {Hanka31} i sąsiadki dołączane przez producentów do t.k. dna, podkładki. Takie utrudniają rozkład, odwadnianie, jak i wnikanie od spodu mezo- i mikrofauny, niezbędnej [prócz mikroorganizmów] do powstawania kompostu. Zbyt zbity grunt pod t.k. to następny problem, zbytni dołek w tej lokalizacji, dopływ wody deszczowej itd.

        Szczury/myszy? Na to sposób jedyny - jeśli dużo jadalnych resztek poobiednich mamy, warto je dość głęboko od razu w ogrodzie przykopywać.
        Albo dobrze rozdrabiać resztki - w młynku, rębaczku do resztek ogrodowych - mieszając to potem dobrze, głęboko w kompoście. Czy to nie namnoży potem w ogrodzie nornic, czas pokaże.
        A kot w ogrodzie, dobra rzecz. U nas dziś są dwa - przechodnie. Budki ptasie wieszam b, wysoko.

        */ Dodatki gałęzi, nawet porąbanych, wydłużają rozkład ponad roczny okres, zajmują miejsce w t.k.
        Nie dziwią potem metody, opisane tu obok: opróżnianie t.k. i wsypywanie jego zawartości do klasycznych kompostowników. W 2-3-letnim kompostowaniu się sprawdzą takie gałązki, byle je rozdrabniać.
        • kocia_noga Re: Problem z pomysłem na kompost 01.07.15, 20:10
          Nigdy nie miałam problemów z kompostem w plastikowym, a wyrzucam odpadki z kuchni, obierki, skorupki jajek itp. cały rok, również zimą. Zastanawiam się dlaczego - nie stanowisko, bo zmieniałam położenie kompostownikom. Niedawno opróżniłam jeden z nich - piękny kompost poszedł pod kwiatki, po pestkach z liczi mogłam się domyślić, że resztki pochodziły z późnej jesieni i zimy. Piękny, pachnący kompost.
    • munio1981 Re: Problem z kompostem... 10.10.16, 18:25
      Od roku czasu używam segmentowego kompostownika wykonanego z plastiku nie mam żadnego problemu nawet z wymieszaniem kompostu z świeżo dołożonymi resztkami, ponieważ na dole są ,,drzwiczki" dzięki którym można wybrać zawartość i przerzucić ją na wierzch, również są małe otworki przez które dochodzi powietrze i wspomaga to kompostowaniu. Wszystko jest tak jak potrzeba, a jak chcę mieć szybciej nawóz to kupuję specjalny środek.
    • ignorant11 klasyczna metoda bezproblemowa 27.12.16, 23:57
      Ja sie nie bawie w zadne ani betonowe ani plastikowe kompostowniki.
      Zwykła pryzma dla leniwych:)))

      Najpierw grubsze gałezie potem liscie, mozna jesli na raz duzo materiału dac pozywke bio do kompostów.

      I potem kolejne warstwy odpadkow przysypywane liścmi, chrustem az sie wyda za duza.

      I zakladam nastepna zapominajac o poprzedniej, o której sobie przypominam gdy potrzebny kompost na nowe rabaty.

      Na starych materiał o jakiejs estetyce zostawiam wokól roslin czyli liscie, chrust, jedline,a na pryzme tylko odpadki kuchenne.

      Od nowego sezonu zmienie technike, bo bede miał obornik spod kózek i kurek tez sporzadzany z lisci jedliny, słomy...

      Forum Słowiańskie
      gg 1728585

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka