Dodaj do ulubionych

Pomidory w mini-szklarni

15.02.18, 07:47
Chciałam z dzieciakami wychodować sobie pomidorki koktajlowe w mini-szklarni. Nie mam pojęcia o jakiejkolwiek uprawie roślin i potrzebuję porady, takiej krok po kroku.

Po pierwsze nie wiem jaką szklarnię lepiej, taka na skrzynkę czy taką z półkami. Takie mam do wyboru:

https://images.biltema.com/PAXToImageService.svc/byfilename/xlarge/14-1948_xl_3.jpg

albo taką

https://images.biltema.com/PAXToImageService.svc/product/large/2000035606

Będzie stała albo w ogródku albo na balkonie na 1 pietrze, na balkonie chyba będzie więcej słońca. Ogródek i balkon jest od zachodu, ale zaraz jest las i cień i w ogródku słońce jest jakos od 13-14 do ok. 16. Na balkonie, wyżej, może być go więcej.

Słyszałam, że pomidorki potrzebują dużo ziemi, dużo tzn ile?
Kiedy je wysadzić?
Czymś je nawozić?
Otwierać im tą folijkę czy nie?

Wogóle jak się do tego zabrać?
W tym roku chcę kupić gotowe krzaczki, bo zdaje się, że z ziarenek to by trzeba już wysiewać a mam remont w domu i zupełnie 0 możliwości uchodowania sadzonek w domu.
Obserwuj wątek
    • dar61 Pomme d'or w miniszklarni 15.02.18, 10:39
      {Hopsi-daisy} chciała z dzieciakami wyhodować sobie pomidorki koktajlowe w miniszklarni.
      Niezły pomysł.

      Nie ma pojęcia o jakiejkolwiek uprawie roślin i potrzebuje porady, takiej krok po kroku.
      To może jednak pomińmy początek, produkcję nasion z jego preetapami, te mejozy i mitozy?

      Po pierwsze, nie wie, jaka szklarnia lepsza, taka na skrzynkę, czy taka z półkami. Ma je obie do wyboru.
      Każda ma plusy i minusy.
      W bezpółkowej jest lepsza wentylacja i mniejsza szansa zakażenia grzybozami. A i wejść można, jak się jest maluchem, poprzewrać co nieco, ropuszkę wyjąć, bo się będzie chciała wygrzać na przedwiośniu, motylka sięgnąć...

      Będzie stała albo w ogródku, albo na balkonie na 1. piętrze - na balkonie chyba będzie więcej słońca. Ogródek i balkon jest od zachodu, ale zaraz jest las i cień, i w ogródku słońce jest jakoś od 13.-14. do ok. 16. Na balkonie, wyżej, może być go więcej.
      To dobrze, pomidor uwielbia słońce, a gorzej, bo będzie w tej cieplarni strasznie dużo odparowywał i wymagał uzupełniania podlewania.
      Słońce najmniej ostre, nie okołopołudniowe, mogłoby wystarczać.

      Słyszała, że pomidorki potrzebują dużo ziemi, dużo - tzn. ile?
      Zależy, jakie sadzonki miniaturki się kupi - bo są i miniaturki miniaturowe, a i giganty [owoc mini, krzak do 4 metrów] - lepiej prosić o rasy karłowe - dla nich te 10 litrów podłoża starcza z nadwyżką.

      Kiedy je wysadzić?
      Zachwalam je nie wysadzać, dynamitu szkoda ;-) Posadziłbym je nawet teraz, gdy ma się ogrzane patio, ryzykiem byłoby sadzić je do nieogrzewanego przed majem, w maju już ryzykuje się tam, gdzie przymrozki są rzadsze, a ceny sadzonek - do repety - niższe.

      Czymś je nawozić?
      A po chol... - a po co? Żeby rosły w zieleninę, nie w owoc? Ziemia żyzna ogrodowa im na jeden sezon starcza aż za dobrze. A w zieleninę i tak będą chciały, pomme d'or tak ma. Trza go w ryzach trzymać i uszczykiwać [zielone na skórze trudno się zlizuje, szkodzi - uwaga z maluchami], a nawet ciąć, formując - takimi nożycami z dłuuugaśnymi ostrzami.

      Otwierać im tę folijkę czy nie?
      Jak trzeba, tak - zroszenie wnętrza nauczy, że trzeba odpowiednio wcześniej, by nie zaparzać, by nie przyspieszać grzyboz [te u ras karłowych nie zdążą się pojawić, u ras mniej karłowych są późnej, u pryskanych czasem nie - sezon deszczowy, zimy nic nie znaczą, szczególnie w namiocikach].
      Jak się dobrze przewidzi temperatury nocne i za dnia, będzie można uchylać im zawczasu wnętrze.

      W ogóle jak się do tego zabrać?
      Z sercem, nastawiając się na porażkę czasem, na nadwyżkę owoców, jeśli dzieci niejadki i gotowania zapraw się Wam nie będzie chciało robić, co antywychowawcze będzie, bo na czas wojen i przednówka warto warto zawsze coś do saganka mieć włożyć...
      Siać samemu i samej te siewki też, przynajmniej się pozna, jak one woooolno kiełkują, a tu już wiosna w pełni...

      W tym roku {H.-d.} chce kupić gotowe krzaczki, bo, zdaje się, że z ziarenek to by trzeba już wysiewać, a ma remont w domu i zupełnie 0 możliwości uchowania sadzonek w domu.
      Jednak, jeżeli miałaby to być jakaś atrakcja dla maluchów, to dla nich bym nasionka ras mini kupił i niech sieją maludy, niech doglądają - to się przecież na parapetach robi, zawsze jakiś można w czas remontu znaleźć, dopóki nie skiełkują może być nawet w nienaświetlanej łazience, byle nie przesuszyć podłoża.
      Na już kiełkujących można też minikołpaczki z podziurkowanych torebek foliowych zrobić - nie zakurzą się i nie zachlapią farbą - na podpórkach z pałąków drutów, nawet na wkłutych w brzeg podłoża drutach/plastikach do dziergania swetrów, większe torby odwinąć pod spód i wietrzyć, odwijając, a mniejsze otulić brzegiem na owijkach z gumek, każda siewka/ sadzonka w innym kubeczku, małej doniczce. Mój śp. sąsiad zbierał do tego kubeczki po jogurtach, dna im szpilą dziurawiąc dla odsączu wlewanego im ponczu. A po masmiksach - do siania ogórków, a po [...]

      A tak po prawdzie - sadzonki miniaturki świetnie się chowa i hoduje w donicach naparapetnych, nabalkonnych, natarasnych, napatn... na patio.
      Domyślnie jednak chyba właśnie o tę szklarenkę chodzi? To zachwalam jednopoziomową, ta druga do niższych roślin służy [karłowy pomidorek ma ze 20 cm korzenie w dół w donicy, do metra w ziemi/ w górę, niecięty, i z meterek ma chęć, cięty - z pół].
      A większej to z czasem i nawet można system kroplowo nawadniający półautomat [ze zbiorniczka], potem i automat [z kranu], a nawet i z wpiętym czujnikiem wilgotności podłoża, jaki automat utrzyma w cuglach.

      Miłego eksperymentowania!
      Dar61

      PS/ P.S./ PS.
      Proszę zerkać na skórę i tak dalej u dzieci po kontakcie z pomidorową powłoką zielona, nie tylko po ich zjadaniu - bywa że alergie kontaktowe się ujawnią. Nie, żebym zniechęcał, ale łatwiej, porcjując kontakt, nauczyć immuno-organizm dziecka, by się przyzwyczaił, aż z czasem pokrzywka i rumień się stonują, choć może to nie w jeden sezon nastąpić może.
      Tak Ciotka Autopsja, a i Wuj Atopsyk podpowiadają.
      d61
      • dar61 miniuszczerbka w miniszklarni 15.02.18, 10:58
        Może i te kilka może - i coś tam jeszcze - uszczknąć by warto tu powyżej, ale jednak tylko:
        ...a i Wuj Atopsyk...
        >>>
        a i Wuj Autopsyk/ a i Stryj A-psik!

        Miłego pomidpodpowiadania Braci Forumowej - i Siostrzy! - życzy
        zapatrzony na kwitnący wawrzynek i łany przebiśniegów
        Dar61
        • dar61 miniszczerbka w utopii szklanej 15.02.18, 11:11
          O, jeszcze i Dziadek Atopik potwierdza, że go w krtani swędziało, drapało i jakoś gardło mu się dławiło, kaszlał i kasłał i [...]. I tors mu się zczerwienił w dekolt, malowniczo - co może i kojarzyć się z pewnym zielem z dziurkami i [...]
          A tylko nadgryzł. Ten pomidor. I tę truskawkę. I tę [...].
      • hopsi-daisy Re: Pomme d'or w miniszklarni 15.02.18, 11:19
        Dzięki! To kupię sobie dwie szklarnie, jedną na pomidory a druga poziomową na truskawki i zobaczymy :)
        • dar61 Pomme d'or bez grama szkła 15.02.18, 14:29
          Dzięki! To kupię sobie dwie szklarnie, jedną na pomidory, a druga poziomową na truskawki i zobaczymy
          Pozioma na poziomki?

          Ze szklarnią - w odróżnieniu od foliaków - jest ten kłopot, że ziemię w nich coraz to wymieniać trzeba, jeśli kto lub która nie chce od razu w nich założyć upraw hydro- lub aeroponicznych.
          Foliaki można łatwo przestawiać i o tę ziemną kopną robotę jest mniej zachodu.
          Sprzedawcy dziwnie je więc zwą.

          Truskawki?
          Drzyzgawki nie boją się zim polskich, śniegi je nawet konserwują, są półzimozielone, we wnętrzu foliaka latem im za gorąco by było, w byle skwar tam więdną, woda rośnie w cenę i [...].
          Słowem - folia ma czasem swe plusy.

          Folie dziś, te na wybranych przez {H.-D.} miniszkl... minifoliakach, mają kratkę, wstawki wzmacniające, może i ze dwie dekady wytrzymają. W zaprzyjaźnionych mi szkółkach zapasowe i zdemontowane zwoje folii się wręcz pod ziemią przykopuje, by im z dala od nadfioletu wydłużyć żywot.
          Zachwalałbym foliaczki demontować, używać tylko latem.

          Zazdroszczę wytrwałości - nam też chrapka na takie namiociki od lat idzie, ale miały ceny zaporowe, a u nas ogródek [w części] nieźle nasłoneczniony i zimy krótkie...
          Maluchy hopsi-daisy'owe niech się szkolą w autarkii i lajkują likopen w Jabłku Słońca...
          Proszę o info, czy im pokrzywka polikopenowa tez się pojawi, oby nie.

          ***
          Hmmm - Za taką formę ukrytej reklamy każdy by dał pochwałę...
    • donmarek Re: Pomidory w mini-szklarni 16.02.18, 07:47
      Jak dla mnie, rozpoczynanie zabawy w ogrodnika z pomidorami od ziarenka do owocu, zbyt wielkie wyzwanie. Łatwiej i pewniej kupić gotowe sadzonki w stosownym terminie, połowa maja, i wsadzić. Dobrym pomysłem, że mają to być pomidory koktailowe. Bo to jest takie stworzenie, które niemal samo rośnie. I niczego się nie boi. Poza przymrozkami. Szklarenka, darowałbym sobie. Donice? Tak. Wystarczy już taka 3 litrowa. W większej, 5 l, będzie lepiej. Więcej tutaj , także tutaj też Powodzenia :-)
      • hopsi-daisy Re: Pomidory w mini-szklarni 16.02.18, 08:00
        Obawiam się, że bez szkalrni/folii mi nie wyrośnie. Mieszkam w Norwegii i jednak jest tu troche inny klimat. Dużo światła (nie koniecznie słońca, ale latem dnie po 20 godzin), ale i chłodniej nieco.
        I jak zaglądam sąsiadom do ogródków to wszyscy mają albo wygolony trawnik/beton i dwie tuje na krzyż, albo, jeśli coś więcej to mają takie własnie mini-szklarnie. Dlatego moja myśl jest taka, że bez tego nie da rady. Ale nie droga ta folia więc moge zainwestować. Jak się nie uda to dzieciaki sobie namiot zrobią :D
        • irenazu Re: Pomidory w mini-szklarni 17.02.18, 09:58
          Swoją przygodę z pomidorami zaczęłam właśnie od samodzielnej hodowli z nasion. To wcale nie jest trudne a przynajmniej nie mam niespodzianek co do rodzaju pomidorków. Zresztą dla mnie to frajda wyhodować od początku. Już teraz można wysiać po kilka nasionek ulubionych pomidorków (polecam małe żółte, takie w typie cherry, bo rosną dość krępe krzaczki a owoców mają dużo i są słodkie; w sam raz do doniczek na taras. Oczywiście własna hodowla wymaga wolnego miejsca na parapecie, hartowania przed pozostawieniem ich na noc na dworze, dwukrotnego przepikowania ich do większych naczyń( ja stosuję na 1 przesadzanie plastikowe szklanki 0,25l, potem szklanki 0,5l). Pomidory nie wymagają dużych ilości ziemi, ale wtedy trzeba dość intensywnie zasilać je np. gnojówką z żywokostu (na balkonie może być problem z aromatem tego specyfiku), Można np. wsadzić pomidory do worków z ziemią. A co do konkretnego miejsca, to myślę, że raczej taka "szklarenka" będzie lepsza bo można podwiązać wyżej rosnące krzaczki.
          • irenazu Re: Pomidory w mini-szklarni 17.02.18, 10:04
            Pisząc "szklarenka' miałam na uwadze tę pierwszą, tak jak radził dar61. Ta druga to się raczej nadaje do rozsady.
        • donmarek Re: Pomidory w mini-szklarni 19.02.18, 07:36
          Teraz wiem więcej. Raczej zdecydowanie jakaś osłona. I tylko ta pierwsza, bo pomidor jednak rośnie w górę, minimum 1 metr. Chyba, że odmiany niskie, bezpalikowe, ale tutaj mnie owoców. U nas, Polska północno-wschodnia - Suwalszczyzna
          - lato też krótkie, a pomidory udają się i bez o osłon. Chociaż zdecydowana większość hodowców uprawia je pod osłonami. No i zaletą takich osłon-szklarenek będzie szybsze dojrzewanie. W takich osłonach zawsze jest wyższa temperatura. No i nie wiem jak jest z grzybami w powietrzu w Norwegii. A każda osłona, to także ochrona przed chorobami grzybowymi.
    • bambosz0 Re: Pomidory w mini-szklarni 24.02.18, 14:49
      kupiłam sadzonki przez internet w Krakowie iposadziłasm je w dużych donicach każdą w 20-25 średnicy i wys2 5-28 cm .. tylko podlewałam czsami jak było b. gorąco to 2x dziennie. żadnych nawozów in jak zaczęły dojrzewać to nawet sąsiedzi mieli czym osładzać sobie życie. Były to bowiem pomidorki koktajlowe , czerwone, żółte, pomarańczowe.. pyszności do połowy listopada. stały na murku częściowo pod wiatą dlatego podlewałam bo deszcze z(obfite) nie sięgały.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka