Dodaj do ulubionych

Ptasi tylko pozornie od nowa

13.07.02, 09:22
Witam wszystkich , szczególnie ptakolubów
Myslę, że nasz ptasi wątek tak się rozrósł, że z szacunku dla tych, szczególnie ptakolubów, którzy korzystają z modemów, trzeba go otworzyć ponownie.

No i zapraszam oczywiście do dalszego pisania o ptasim świecie wokół Was, za co z góry dziekuję

Mnie spotkało ostatnimi czasy takie szczęście, że w moim ogrodzie, na morwach zamieszkała wilga, która co rano budzi mnie swoim cudownym śpiewem. Na początku nie wiedziałam komu zawdzięczam co rano, około 5,15 takie miłe pobudki, aż któregos dnia po prostu ją zobaczyłam. Konfrontacja z nagraniem jej głos na płycie i z literaturą wystarczyła. Nisamowicie się cieszę.
Swoją drogą to naprawdę niepojęta historia ile ptaków może znaleźć schronienie i pożywienie na 7 starych morwach, mieszczących się na niespełna 20 mkw powierzchni. Przecież są tam już sroki - cała rodzina, szpaki z młodymi w olbrzymiej ilości, rodzina zięb, wróble i mazurki.
Przy okazji chciałam się pochwalić, że któregoś ranka widziałam rodzinę szczygłów, także w okolicy mojego domu.

Proszę więc piszcie o swoich ptasich obserwacjach

Pozdrawiam serdecznie
Katula
Obserwuj wątek
    • ptasik Re: Ptasi tylko pozornie od nowa 15.07.02, 20:03
      Witajcie
      Oj dzieje się w moim ptasim ogrodzie
      Po pierwsze (radosne) wilg jest cała rodzina i to lęgowa , lęgowa - wczoraj na wierzbach naprzeciw domu przysiadły 4. Jedna znich na pewno była panem wilgą a z trzech pozostałych jedna pewnie mamą, a dwie dziećmi. Lęgowe wilgi w moim ogrodzie !!!!!!!!!!!!!!
      Po drugie (smutne i to bardzo) po raz pierwszy w życiu widziałam dzięcioła zielonego i to z bardzo bliskiej odległości, ba nawet dotknąc go mogłam. Znalazłam go martwego, jeszcze ciepłego nieopodal mojego ogrodzenia na drodze. Naprowadziły mnie ne jego trop sroki. Z resztą zleciały się zokolicy chyba ze trzy rodziny i teraz mam w ogrodzie inwazję srok. Dlaczego zginął. To młody osobnik, ale za duzy, żeby go mogły zabić sroki. Poza tym nie miał żadnych ran, ba nawet ranek. Dlaczego więc zginął?
      Czy są w sąsiedztwie pozostałe dzięcioły? Co ten robił w okolicach mojego ogrodu? Zgubił się, czy też w skupisku drzew nieopodal mają dziuplę?
      Myślę, że niebawem przynajmniej częśc z tych zagadek się wyjaśni.

      Ot i tak w ptasim świecie radości przeplatają się ze smutkami.
      • piasia Re: Ptasi tylko pozornie od nowa 18.07.02, 08:12
        Zagadka od mojej koleżanki.

        Regularnie ok. 17-ej pewien ptak wielkości kosa, ale szaro-bury (kosowa?)
        przylatuje do... gniazda os i pożywia się przylatującymi owadami. Co to jest???
        Kosy są podobno dżdżownico- i owocożerne, skąd więc apetyt na ostrą przekąskę?

        Tylko nie proście mnie o wypożyczenie tego ptaka do Waszego ogródka! Sama mam
        na niego ochotę ;)))))))
    • mjot1 Charty przestworzy 24.07.02, 19:40
      Gdzieś niedaleko prawdopodobnie zamieszkały kobuzy.
      Słowo „prawdopodobnie” wścibiłem celowo, ponieważ:
      Przekonania, że są to właśnie kobuzy nie mam jeszcze w 100%, początkowo
      stawiałem na drzemliki a ostatnio dopiero obstawiam kobuzy.
      Widuję je wlocie, siedzące widziałem, co prawda przez „długie oczy”, ale ze
      znacznej odległości a i to przez chwilkę.
      Poza tym nie jestem pewien czy one faktycznie „zamieszkały”, bo niestety
      gniazda nie zlokalizowałem jeszcze. A może one są tu tylko na „gościnnych
      występach”?

      Faktem jest, że drapieżniki w mojej okolicy są.
      A jest to plemię odważne, zadziorne i waleczne niezwykle! Kilka razy
      obserwowałem jak kruki salwowały się paniczną ucieczką przed dużo mniejszymi
      wszak napastnikami.
      Ostatnio natomiast jeden osobnik zaatakował „zaprzyjaźnionego” myszołowa w jego
      własnym „odwiecznym” rewirze łowieckim.
      Biedny „krążownik” umykał jak niepyszny przed atakami tego „charta przestworzy”.
      Myszołowów mi troszkę żal (z powodu tak chuligańskich zachowań najeźdźców),
      ponieważ gdy myśmy sprowadzili się w te „krzaki” to one już tu mieszkały. I ja
      uważam, że jestem tak jakby troszkę „w gościach” u państwa Myszołowów.

      Najniższe ukłony!
      Łażący ostatnio z głową zadartą do góry (nie z pychy jednak) M.J.
      • piasia mo(ą)dre sikorki 25.07.02, 11:17
        Wiadomość z GW:

        Sikory modre wplatają w gniazda gałązki aromatycznych roślin - lawendy,
        krwawnika i mięty, by odstraszyć od piskląt pasożyty.
        Ptaki wiedzą nawet, kiedy zwiędłe gałązki należy wymienić. Spośród 250 gatunków
        roślin występujących w ich środowisku wybierały najbardziej aromatyczne.

        Naukowcy usunęli pachnące gałązki z 64 gniazd, pod połową z nich umieścili
        pojemniczki z lawendą i krwawnikiem. Ptaki, których gniazda przestały pachnieć,
        uzupełniły zapas roslinek w ciągu jednej doby!
        • piasia Re: mo(ą)dre sikorki 26.07.02, 08:54
          i znowu ja, i znowu o tych najpospolitszych skrzydlatych...

          Koło mojego bloku jest muzeum archeologiczne, a przy muzeum rośnie kilka
          starych drzew owocowych - pozostałość zapewne po istniejącym tu kiedyś
          ogrodzie. Drzewa te corocznie przeżywały oblężenie małolatów, które wdrapywały
          się na nie w poszukiwaniu "guguł" czyli zielonych, niedojrzałych owoców. W tym
          roku muzeum wyremontowano, teren ogrodzono. Tymczasem pod jedną wielką gruszą
          leży cała sterta zielonych, ponadgryzanych, na pół zjedzonych gruszek.
          Zastanawiałam się, jakim cudem dzieciaki sforsowały ogrodzenie, aż wczoraj
          zauważyłam, że to nie dzieciaki! To szpaki! Całym stadem siedziały na gruszy i
          młóciły zielone guguły aż miło. Pewnie już te guguły były słodkie.

          Wiedziałam, że jedzą wiśnie i czereśnie, ale gruszki??? Ot, niespodzianka.
      • mjot1 Drzemlik ci to czy kobuz...? 04.08.02, 10:09
        No „mjotam” się niesamowicie... A to za sprawą „mych” „chartów przestworzy”!
        Mecz drzemliki kontra kobuzy ze mną w roli arbitra trwa i końca (jak na razie)
        nie widać!
        Im dłużej je śledzę tym mniej mam pewności, kto zacz... Stara prawda, że nic
        nie wiem bierze górę!!

        Zlokalizowałem miejsce w którym spędzają swój czas, które patrolują
        przepędzając natychmiast każdego intruza myszołowa, kruki czy sporadycznie
        jastrzębia.
        Miejsce to stanowi kilka sąsiadujących ze sobą niewielkich polanek w
        drzewostanie sosnowym powstałych w wyniku wiatrołomów kilkanaście lat temu.
        Obecnie po nasadzeniach uzupełniających polanki te to istna dżungla, gąszcz nie
        do przebycia. Na jednej z sosen jest gniazdo myślę, że po krukach.
        Tak oto w ogólnym zarysie wygląda królestwo tych „moich” drapieżców! W
        gnieździe, co prawda nie przebywają (pewnie nie pora po temu), ale siadając na
        czubkach okolicznych sosen mają uważne oko na wszystko. A oko mają uważne
        niezwykle! Przecież doskonale mnie skradającego się widzą i przeważnie siadają
        tak, że mam je pod słońce. Złośliwcy!!!

        Czemuż się „mjotam”?
        Otóż na początku samym, gdy je odkryłem widywałem osobnika o stalowoszarych
        plecach i porciętach rudawych.
        Obecnie natomiast widuję osobniki które mają grzbiety ciemnobrązowe, głowa
        ciemna, podgardle (to moje odczucie barw) kremowo-rudawo-białe, bez
        wyraźnego „wąsa”. Myślę, że są to osobniki młode.
        Wyczytałem gdzieś, że kobuzy nigdy nie szybują. Te „moje” potrafią to jednak
        czynić oczywiście nie aż tak jak czynią to np. „krążowniki” myszołowy.
        Na dzień dzisiejszy jedynym rozsądnym sposobem rozpoznania kto zacz jest
        rozpoznanie ich po głosie.

        I tu wielka prośba do życzliwych Forumowiczów!
        Jeśliby ktoś z Was dysponował nagranymi głosami drzemlika lub kobuza proszę o
        przesłanie tychże!
        Nie pogardzę też zdjęciami, rycinami i wszelakimi wskazówkami umożliwiającymi
        jednoznaczne stwierdzenie któż to zamieszkał w mym sąsiedztwie.

        Niech nie dziwi Was ta mała obsesja, która mnie dopadła. Wszak ta ciekawość
        świadczy tylko o mym człowieczeństwie ba o polskości nawet! Przecież muszę
        wiedzieć, z kim mam niezaprzeczalną przyjemność sąsiadować!

        Najniższe ukłony!
        Dręczony przez własną niewiedzę M.J.
        • ptasik Re: Drzemlik ci to czy kobuz...? 04.08.02, 13:54
          Witam serdecznie
          Jak dla mnie to z Twojego opisu wynika, że to sa kobuzy. Wnioskuje tak zarówno na podstawie opisu wyglądu jak i środowiska, w którym odkryłes swoje drapiezniki, przy czym mogę byc oczywiście w błędzie.
          Co do wyglądu, rzeczywiście osobniki bez wąsów to młode z tegorocznego lęgu
          Co do środowiska to z takie drzewostany sosnowe wolą kobuzy, drzemliki wybierają przestrzenie bardziej otwarte i jak już to brzeziny. Poza tym drzemliki sa u nas zaliczane do ptaków przelotnych, sporadycznie lęgowych, natomiast lęgowe sa kobuzy właśnie.
          Poza tym różnią się one wielkością - drze3mliki sa mniejsze, mniejsze nawet od pustułek i bardziej korpulentne. Różnią się także ilościa jajek w gnieździe - u kobuzów od 2 do 4, u drzemlików od 4 do 6.
          Nie znalazłam strony z ptasimi głosami. Raz jeden kiedys przez zupełny przypadek to mi się udało i od tamtego czasu nie mogę na nią trafić.
          Jak tylko cos znajde to dam znać
          Mam nadzieję, że chociaz troche pomogłam
          Życzę udanych, bezkrwawych łowów i ostatecznej identyfikacji
          • mjot1 Re: A ja nadal mam wątpliwości... 04.08.02, 18:25
            Witam! I serdeczne dzięki za jakże szybki odzew!
            Rozsądek mi mówi, że są to kobuzy!
            A ja jednak nadal mam wątpliwości... mianowicie:

            Moją jest winą, że nie napisałem, iż w odległości kilkudziesięciu metrów
            zaledwie od „ich?” gniazda zaczynają rozciągać się pola przechodzące w bagienne
            nieużytki przez bobry uczynione niedostępnymi gdzie drzewostan liściasty z
            brzozą włącznie nie jest rzadkością. Więc teren otwarty jest „pod ręką” i
            często z niego korzystają!

            Piszesz również, że drzemliki są mniejsze.
            Ja wiem, jednak nie mając skali porównawczej trudno jest mi stwierdzić te kilka
            centymetrów różnicy. Dostępna mi literatura twierdzi: kobuz 30-37cm, drzemlik
            25-34cm.

            No i te głosy!
            Oto, jakie opisy znalazłem:
            Kobuz: „ostre, czyste gik-gik, czasem przytłumione gied, powtarzane, nieraz
            modulowane kikikikik”
            Drzemlik: samiec „szybkie, wysokie ki-ki-ki” samica „powolne dźwięczne ip-ip-ip
            i niskie gdakanie”
            Geniuszem muzycznym nie jestem to fakt, ale to „ki-ki-ki” i „ip-ip-ip” jakoś mi
            bardziej pasuje.

            Mając wątpliwości werdyktu wydać nie mogę!

            Najniższe ukłony!
            Nadal „mjotający” się M.J.
    • jerzy.wozniak Re: Ptasi tylko pozornie od nowa 26.07.02, 21:35
      Witam w ptasim wątku!
      Ptaki już powoli szykują skrzydła do odlotu i chyba czas na podsumowanie lęgów.
      Z powodu waszego tak dużego zainteresowania ptaszyskami powróciłem do swoich
      obserwacji. Na razie z braku czasu ograniczając się tylko do działki. Wyniki
      nie są zachęcające. Miałem na stosunkowo niewielkim terenie 3 gniazda słowika,
      2 piegży, 4 zięby, 1 pełzacza, 8 kwiczołów, 2 sikory ubogiej. A w najbliższej
      okolicy 2 makolągwy, 6 skowronków polnych, 3 łozówki, 2 trzciniaka, 1 wodnika,
      2 piecuszka.
      Niestety większość lęgów zniszczyły koty i sroki. Szczęściem ocalały słowiki i
      mogę teraz podziwiać jak cała rodzinka żeruje na krzewach jaśminowców. O dziwo
      zniszczeniu uległy głównie gniazda tych ptaków które były zawieszone w
      roślinach 30-80 cm nad ziemią. Koty próbowały dostać się również do gniazda
      założonego na sumaku, ale kwiczoły nabiły im guzy na głowach i dały spokój.
      Ogólnie silne ptaki takie jak kwiczoły które zakładają gniazda w rozproszonych
      koloniach wyszły najbardziej zwycięsko. Nie straszne były im sroki, krogulce
      czy koty. Najgorzej z młodymi które zaraz po wyjściu z gniazd stawały się łupem
      tych drapieżników. Nie wiem czy słusznie, ale jestem raczej pewny że największe
      spustoszenia wywołały koty, przed którymi ptaki zakładające gniazda dość nisko
      nad ziemia lub na ziemi są całkowicie bezbronne. Co ciekawe łupem tych pupilków
      padają zwykle patki gnieżdżące się w krzakach lub zaroślach. Skowronek polny
      wyprowadził swe lęgi bez szkody, natomiast piegża straciła obydwa lęgi
      (zjedzone jajka).
      No i co zrobić z kotkami i srokami. Powiem szczerze, że nie wiem. Wiem
      natomiast, że w przyszłym roku nie mogę dopuścić do takiej dewastacji
      spowodowanej wpuszczeniem do natury obcego i drapieżnego gatunku. (kotki nie
      ruszają myszy ani nornic i jest ich pełno). No cóż do następnego roku! Ptaszyny!
      Pozdrowienia dla ptasiarzy,
      Jurek
      • ptasik Re: Ptasi tylko pozornie od nowa 31.07.02, 23:35
        Witam ptasiarzy i nie tylko i spieszę sie podzielić swoimi wakacyjnymi ptasimi przezyciami.

        Właśnie wróciłam z podróży po królestwie bocianów. To zachwycające jeździć, chodzić , przesiadywać w takim bliskim sąsiedztwie ptaków, które są dla mnie symbolem wsi spokojnej, wsi wesołej. To wspaniałe uczucie słuszeć ich klekotanie, widzieć rodziców skradających się po łakach, ścierniskach, za kombajnami w poszukiwaniu jedzonka dla niemałych juz o tej porze maluchów czekających na gniazdach no i te niemałe już maluchy. Szkoda tylko, że żebym sobie mogła pooglądać bociany w takiej obfitości muszę przejechac taki szmat drogi (około 700 km w jedna stronę).

        Poza tym poraz pierwszy w życiu widziałam bielika, młodego, bo jeszcze z niewykształconym do końca ubrankiem, takiego dwulatka , a widziałam na Bagnach Biebrzańskich i poraz pierwszy w życiu nad Puszczą Białowieską widziałam orliki krzykliwe - parkę i tamże parkę jarząbków i dzięciołków i widziałam tysiące jaskółek polujących nad Biebrzą i potężne stada szpaków żerujących na ścierniskach wokół Biebrzy i gawronów. Bardzo często w tej podróży na północny - wschód kraju towarzyszyły nam pliszki siwe, chmary sójek, wróbli i innych "pospolitych" podobno ptaków
        Jednego dnia rano budziły mnie buszujące na podwórzu obok kruki, następnego odgłos żurawi, a jeszzce następnego wstawałam tak wczesnie, że sama ruszałam na spotkanie ptasząt w lesie.

        A po powrocie do domu powitały mnie moje ogrodowe ptaszęta.

        I na koniec tej ptasiej opowieści wszystkim miłośnikom ptaków polecam wystawę ptaków w Muzeum Białowieskiego Parku Narodowego w Białowieży - z jednej strony żal, bo w wystawie biorą udział wypchane ptaszki, z drugiej warto bo mozna na własne oczy zobaczyc mnóstwo ptaków, a na innej wystawie w tym samym miejscu, równie ciekawej,
        dla odmiany mozna zobaczyć wszystkie ważniejsze zwierzeta z puszczy.
        • tassman kormorany 06.08.02, 11:57
          ptasik

          Powinnaś pisac wypracowania dla maturzystów za kasę. Jak polecisz czasem to
          hohoho a moze i lepiej. To mówisz że śledziłaś bociany. To niezłe przezycie.
          Udało ci sie jakiegos nakarmić żabą z ręki? Stawiam że TOBIE sie udało.
          Ja tymczasem cięzko pracowałem strącając długa tyka gniazda kormoranów na
          Mazurach. jedno osiedle tych nikczemników załatwilismy w ciagu jednego
          dnia....Ależ one hałasu narobiły o to....Ale przynajmniej ryb nie będa wybierac
          z sieci....

          tassman:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka