Dodaj do ulubionych

Dąb a odległość od domu

10.11.05, 13:00
Buduję dom a nie chcę wycinać istniejących na działce drzew (zwłaszcza
dębów). Dąb ma obecnie jakieś 2,5 m wysokosći, ale zapewne będzie miał
więcej ;-)
No i wreszcie pytanie: jaka musi być minimalna odległość dębu od ściany domu
(i fundamentów!!!) aby w przyszłości, kiedy urośnie nie szkodził dąb domowi a
dom dębowi...
Obserwuj wątek
    • seniwell Re: Dąb a odległość od domu 10.11.05, 13:05
      Pozwolę sobie podpiąć się pod pytanie. W moim przypadku chodzi o stary jesion,
      który stoi obok najlepszego (moim zdaniem) miejsca na posadowienie domu.
      Oczywiście wycinanie nie wchodzi w grę. Co o tej odległości mówią przepisy a co
      ogrodnicy?
      będę wdzięczna
      S.
      • cereusfoto Re: Dąb a odległość od domu 10.11.05, 13:27
        Witam - ja również mam dęby i ten sam problem co Wy - niestety bardzo blisko
        ściany domu ok. 4 m - 2 szt. Dość spore bo ok. 10 m wysokości - gałęzie już
        kilkukrotnie przycinane( mają ok. 10 lat )samosiejki albo raczej sójkowe
        siejki. Są piękne - lecz z roku na rok moje obawy są coraz większe - co dalej ?
        Wyrwać z korzeniami raczej nie da rady bo mam już wszystko obsadzone, ściąć ?
        przy ziemi ? Czy tak można? A co z korzeniami czy nie będą mimo to rosnąć dalej
        pod ziemią? Co radzicie ? Wiem, że to za blisko ale je lubię i ptaki też!
        Tylko co będzie za 5 - 10 lat? Nie rozsadzą mi domu?
        • poppy3 Re: Dąb a odległość od domu 10.11.05, 15:01
          > Wyrwać z korzeniami raczej nie da rady bo mam już wszystko obsadzone, ściąć ?
          > przy ziemi ? Czy tak można? A co z korzeniami czy nie będą mimo to rosnąć
          dalej
          >

          ja mam taki dąb , ponad pięcioletni ,zwykły, pospolity też jakieś 4-5 m od
          domu, 0,5 m od płota, samosiejka, no i kiedyś na podstawie programu
          telewizyjnego obliczyłam sobie karę za ścięcie takiego dęba (wg średnicy pnia) -
          ponad 3 tys zł. Nie opłaca się ścinać. Ubezpieczam dom tak czy inaczej, a z
          płotem się zobaczy.
          Wysokiści kar zależą od wieku i gatunku drzewa
        • tram_ktos Re: Dąb a odległość od domu 10.11.05, 22:29
          > Wyrwać z korzeniami raczej nie da rady bo mam już wszystko obsadzone, ściąć ?
          > przy ziemi ? Czy tak można?
          Bez zgody na wycinkę nie można.
      • tram_ktos Re: Dąb a odległość od domu 10.11.05, 22:28
        Chyba przepisy nic nie mówią.
        Nasz Ekspert kiedyś pisał, że idealnie odległość drzewa od domu powinna być
        taka sama jak jego docelowa wysokość (dla dębu 20-30 m).
        No ale wtedy w ogródkach nie mogłoby być w ogóle trochę większych drzew...
        W praktyce drzewa rosną dużo bliżej.
        • jerzy.wozniak Re: Dąb a odległość od domu 20.11.05, 08:52
          Właśnie tak mówią zalecenia ogrodnicze. Zasięg korzeni wcale nie jest taki jak
          korony czasem bywa 10 razy większy, zależy to od podłoża głębokości na której
          leży skała macierzysta, jego zwartości i żyzności, oraz wilgotności. Na
          terenach suchych o płytko położonej skale macierzystej, korzenie mogą mieć
          zasięg nawet 100 metrów od drzewa! Dlatego Anglicy którzy są OGRODNIKAMI
          zalecają właśnie takie a nie inne dobieranie odległości aby później nie było
          płaczu i desperackich wątków o wycinaniu drzew – patrz niedaleko stąd. Dlatego
          przed posadzeniem drzewa należy się dobrze zastanowić. Wcale nie prawda że w
          ogrodach nie było by dużych drzew. Bowiem duże drzewo pasuje do dużego ogrodu,
          a nie takiego który można od biedy przykryć beretem Jasia, co jest najczęstszym
          obrazkiem z Polskiego ogrodu – którego cechą charakterystyczną jest sztampowość
          lub niemyślenie. Oprócz tego w ogrodnictwie otrzymano tyle karłowatych
          gatunków popularnych drzew, że trudno nawet je wybrać. Można jeszcze posadzić
          takie co wolno rosną i zmartwienie co z tym zrobić scedować na potomnych.
          Jurek

    • artsg A sosny i brzozy 11.11.05, 00:19
      w jakiej odległości mogą rosnąć od domu, bo mam kilka takich drzew na działce.
      I jedna z sosen rośnie około 3,5 m od domu.
      • gebo13 Re: A sosny i brzozy 11.11.05, 00:51
        artsg napisał:

        > w jakiej odległości mogą rosnąć od domu, bo mam kilka takich drzew na
        działce.
        > I jedna z sosen rośnie około 3,5 m od domu.
        Zaglądasz czasem na skrzynkę gazetową?
    • pogotowieogrodnicze Re: DRZEWO a DOM 11.11.05, 07:53
      Mógłbym pomóc ale trzeba omówić indywidualnie każde drzewo a tutaj tego nie da
      sie zrobic w "ciemno"
      Natomiast w informacji ogólnej moge podać kilka rad
      1.cięcie drzew musi być przemyślane bo inaczej reakcją bedzie wieksze
      zagęszczenie niż przed zabiegiem
      2.System korzeniowy bedzie sie rozwijał w kierunku żródeł wody. Nie korzystne
      jeżeli woda z rynny wsiąka tuz koło budynku
      3.Można zastosowąć system odciągów linowych(śruba rzymska)drzewo utraci
      naturalną formę

      Janusz
    • kamikadze82 Re: Dąb a odległość od domu 17.11.05, 23:38
      Praktycznie system korzeniowy drzewa jest porównywalny z koroną. Sadząc duże
      drzewa trzeba być swiadomym jego rozmiarów w dorosłej formie. Maksymalne
      przycięcie korony nie powinno wyniosić więcej niż 30% takzeby nie zaszkodzić
      drzewu.Jednocześnie przycinając drzewa rosnące blisko budynku trzeba zwrócić
      szczególną uwagę na statykę korony, tak zeby po przycięciu wiatr np lub ine
      czynniki (snieg,woda) nie spowodowały pod naporem jej złamania i uszkodzenia
      budynku.Drzewa juz posadzone blisko budynków przeważnie są silnie przycinane
      bądz wręcz ogławiane, co w pózniejszym efekcie prowadzi do wolniejszego wzrostu
      korzeni - mało asymilatów z liści - wolniejszy wzorst korzeni. Jeśli już
      istniej zagrożenie uszkodzenia budynku systemem korzeniowym - proponuję od
      strony budynku założyć coś w rodzaju "obręczy" na korzenie która zakopana by
      była w ziemi i blokowoala ich dalszy rozrost - ale z tym też się wiąze
      przyciecie kkonarów i gałezi...długi temat...Dęby mają doś "głęboki" system
      korzeniowy, i mysle ze nie stanowią az takiego zagrozenia...fundamenty sięgają
      około 1,30 poniżej gruntu wiec nie ma co sie obawiac. Gdyby to była topola...to
      owszem :)
      Pozdrawiam.
      Agniecha.
      • antares777 Re: Dąb a odległość od domu 18.11.05, 02:04
        Generalnie nie wnoszę sprzeciwu, bo się na tym nie znam, a to co wiem, w
        przybliżeniu jest zgodne z wypowiedzią Agniechy. Ale przeczytawszy:

        kamikadze82 napisała:
        > Jednocześnie przycinając drzewa rosnące blisko budynku trzeba zwrócić
        > szczególną uwagę na statykę korony, tak zeby po przycięciu wiatr np lub ine
        > czynniki (snieg,woda) nie spowodowały pod naporem jej złamania i uszkodzenia
        > budynku.

        czuję się, jako "statyk", wywołany do tablicy i coś tam swojego (może nawet
        kontrowersyjnego) postaram się wsadzić :)

        I tak, po kolei, jakie istnieją zagrożenia i co może być zagrożone.

        Najpierw ogólnie:

        Może być zagrożony budynek, a to w ten sposób, że:

        - korzenie zrobią jakąś szkodę fundamentowi,
        - podczas wichury, jakaś rozchwiana gałąź może raczyć "wyszklić" okno,
        - odłamana gałąź może potrzaskać parę dachówek albo zrobić dziurkę w papie na
        dachu,
        - odłamany konar (a to może być kilkaset kilo) przeleci przez dach (jeśli
        więźba dachowa słaba, przeleci przez strop (jeśli to strop symboliczny a mury
        słabowite) i zatrzyma się przed pomiędzy kanapą i telewizorem,
        Tego ostatniego wariantu nie życzę nikomu, ale w przypadku topoli, blisko domu
        rosnącej, zagrożenie nie jest wydumane.

        A co zagraża drzewu?

        - wiatr może połamać gałęzie, a nawet konary,
        - wiatr może złamać pień,
        - wiatr może przechylić drzewo, a nawet wyrwać je z korzeniami,
        - śnieg może spowodować trwałe obwiśnięcie gałęzi, a nawet ich złamanie,
        - śnieg może być przyczyną złamania konarów (choć nie wydaje mi się to
        prawdopodobne, ale nie wykluczam).

        Teraz trochę bardziej szczegółowo i tu zajmę się drzewem, bo wnioski odnośnie
        do budynku nasuną się same :-).
        Przypadków gałęzi robiących kuku dachowi czy oknu, jako oczywiście trywialnych,
        rozpatrywał nie będę.

        Z punktu widzenia obciążenia wiatrem, korona drzewa zachowuje się jak żagiel:
        im większa i im gęściejsza - tym większy napór przyjmuje i więcej ma drzewo do
        roboty. Stąd wniosek, że jeśli przytniemy gałęzie, to zmniejszymy powierzchnię
        żagla, więc i napór wiatru i (być może) ocalimy gałąź, konar czy nawet pień od
        złamania.

        Z punktu widzenia obciążenia śniegiem, korona drzewa zachowuje się jak dach: im
        więcej śniegu na niej zalega, tym więcej gałęzie i konary mają do noszenia (a
        jeśli jest zbyt dużo, to następuje trrrrach i sprawa sama, w sposób naturalny,
        się wyjaśnia). Tym większe zagrożenie, im więcej śniegu zalega i im jest
        bardziej mokry (bo mokry śnieg jest cięższy od suchego).
        Nie słyszałem o przypadku, by ktoś, uzbrojony w długi kij, biegał wokół drzewa
        i śnieg strącał - tu Mateczka Natura sama rozwiązuje swe problemy.
        Ale: przycinając gałęzie, zmniejszamy powierzchnię zalegania, a więc i ciężar
        śniegu.
        Tu trzeba poruszyć jeszcze jedną ważną sprawę, wynikającą z nauki, zwanej
        mechaniką teoretyczną: miejsce zalegania śniegu.
        Im śnieg leży dalej od miejsca "zamocowania" gałęzi do konara (albo konara do
        pnia), tym bardzioej to miejsce "zamocowania" jest narażone na destrukcję. Stąd
        wniosek: przycinając gałęzie, niejako zbliżamy miejsca zalegania do połączeń
        gałęzi z konarami i konarów z pniem, a więc znowu robimy drzewu "dobrze".
        Pytanie o granicę: jak dużo przyciąć? Potrzebny jest jakiś zdroworozsądkowy
        kompromis, o którym Agniecha już wspomniała.

        Wiatr, napierając na żagiel korony drzewa, powoduje zginanie pnia. W większości
        przypadków, zdrowe pnie radzą sobie z największymi wichurami, ale gdy pień jest
        stary, wypróchniały, a wiatr w porywach zbyt silny, może nastąpić złamanie
        pnia. Wniosek: dbajmy o utrzymanie pnia w możliwie najlepszej kondycji, a nic
        się nie stanie.

        O korzeniach:
        Mateczka Natura to mądra pani: ona najlepiej wie jak skonstruować, by drzewo
        długo i pewnie stało. Nie będę się wymądrzał o korzeniach - jako żywicielach,
        bo zwyczajnie nie znam się na tym (albo udaję). Ale z punktu widzenia korzenia,
        jako "kotwy" przytrzymującej pień przy glebie parę moich spostrzeżeń zamieszczę.

        Liczę się z tym, że niejeden dendrolog zechce mi zmyć głowę, ale nim to uczyni
        niech zważy, że wypowiadam się tu jako "statyk".

        I co zauważyłem?

        Że mądra Mateczka Natura dała inny korzeń drzewom żyjącym stadnie, a inny -
        tym, które preferują samotnicze zywobycie.
        Np. dąb ma bardzo silny i głęboki korzeń palowy - bo rośnie w pojedynkę i musi
        sam staczać walkę z wiatrami.
        A taka na przykład brzoza czy świerk, żyjące w swych naturalnych siedliskach
        stadnie, mają korzenie płytko położone i silnie rozgałęzione - bo one
        przeciwstawiaja się wiatrowi całą "masą zagajnika".
        Ale i tu da się zauważyć pewne zróżnicowanie korzeni: patrząc od góry, "korona"
        korzeniowa nie jest jednolita na całym swym obwodzie. Od strony napierania
        wiatru, korzenie są długie, wiotkie i splątane, położone płytko pod ziemią - bo
        spełniają funkcję kotew, przeciwdziałających próbom wyrwania drzewa z gleby.
        Po przeciwnej zaś stronie, korzenie są mocniejsze, grubsze, sztywniejsze i
        bardziej stromo wchodzące w glebę - bo one spełniają funkcję podpór, o które
        pień drzewa się zapiera, gdy go wiatr chce wywrócić (a kotwy z drugiej strony
        pnia) utrzymują całość w stanie równowagi. To dzięki zapobiegliwości Mateczki
        Natury, drzewo wzrastając, "obserwuje" wiatry i "pod nie" wykształca swój
        system korzeniowy.

        Tak jest w warunkach naturalnych. A co się stanie, gdy "taką śliczną brzózkę"
        wykopiemy gdzieś na śmietnisku i zechcemy posadzić koło domu?

        Przyjrzyjmy się systemowi korzeniowemu. Zastanówmy, skąd wieją przeważnie
        wiatry. Tak obracajmy pień, by wiotkie i długie korzenie patrzyły pod wiatr.
        Może obracanie w/g stron świata przed wykopaniem i po posadzeniu jest ważne, bo
        to słońce i tentego, ale tam, na wysypisku, wiatry mogły wiać od południa, a u
        nas pod domem wieją od zachodu - pod te wiatry ustawmy system korzeniowy, a
        drzewo łatwiej się zaaklimatyzuje, bo w opornej glebie mniej będzie miało do
        roboty.

        Teraz o korzeniach w kontekście fundamentu.

        O korzeniu palowym dębu napisała Agniecha i nie ma nic do dodania: korzeń
        pójdzie pionowo (niemal) w dół i ani się spostrzeże, gdy minie nasz fundament -
        nic się nie stanie.
        A o korzeniach płasko położonych:
        - korzenie "kotwy", po przycięciu, będą słabiej utrzymywać się w gruncie i
        trzeba zaniechać jakiegokolwiek przycinania. Ale z drugiej strony: one nie są w
        stanie uszkodzić fundamentu, bo z racji swej wiotkości nie mają
        dostatecznej "siły przebicia".
        - korzenie "podporowe" schodzą szybko w dół i podobnie jak korzeń palowy szybko
        miną miejsce kolizji z fundamentem, więc nie ma problemu.
        Wszelkie inne korzenie "odżywcze" - jeśli są grube i pchają się na fundament
        trzeba obciąć - mając świadomość osłabienia drzewa.

        Generalnie: zakładając, że Agniecha ma rację twierdząc, że zasięg korzeni jest
        w przybliżeniu równy zasięgowi korony drzewa, sadziłbym w takiej odległości, by
        co najwyżej 1/3 korony drzewa (po jednej stronie pnia) zachodziła nad dach.
        Wtedy wycięcie nawet kolidujacych z fundamentem korzeni nie powinno przynieść
        uszczerbku drzewu.

        Pomachiwajki
        Stary zgred


      • cereusfoto Re: Dąb a odległość od domu 18.11.05, 08:12
        Drzewa juz posadzone blisko budynków przeważnie są silnie przycinane
        > bądz wręcz ogławiane, co w pózniejszym efekcie prowadzi do wolniejszego
        wzrostu korzeni - mało asymilatów z liści - wolniejszy wzorst korzeni <
        ... Hmmm a ja myślałam, że wręcz przeciwnie , że tak jak u bonsai - im bardziej
        tniesz koronę, tym większy przyrost korzeni uzyskujesz. Nie miałam racji?
        • kamikadze82 Re: Dąb a odległość od domu 18.11.05, 21:12
          Na moj rozumek to jest tak: po najprostszemu: drzewo działa tak: liscie
          produkują asymilaty(fotosynteza) które następnie transportuje łyko (ta zielona
          warstwa po zdarciu kory) do korzeni żeby je odżywić a korzenie pobierają wodę i
          sole mineralne które odżywiają liście. Więc im bardziej przytniesz koronę =
          mniej lisci = mniej jedonka dla korzonków = mniej (wolniejszy wzrost)
          korzonków :) z kolei po przycięciu jest że tak powiem "duzo korzeni, mniej
          lisci" - drzewo ma dużo siły zeby wytworzyć nowe liscei stąd tak się zagęszcza
          po przycięciu :) (te które lubią przycinanie) :P Być może się mylę :) Jesli
          ktoś się lepiej zna prosze o poprawkę :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka