wami41
18.11.05, 21:17
Tak sie skladalo w moim zyciu, ze mieszkalem w kilku domach tzn. sprzedawalem
jeden i kupowalem drugi. Tradycja sie stalo iz nigdy nie wycinalem zadnego
drzewa czy krzaczka po wprowadzeniu sie do domu. Zawsze odnosilem sie z
najwiekszym szacunkiem do otaczajacych mnie "krzakow", aranzowalem
kwietniki,klomby, rabaty wokol tego co zastalem a jeszcze dosadzalem to co
mozna dostac i gdzie bylo miejsce. Moj dom zawsze byl skryty wsrod zieleni,
drzew, krzewow i kwiatow. Ostatnio zastalem krzaczek glogu i mala jarzebinke
i wiecie co? Rosna sobie. Nigdy mnie nie przyszlo do glowy wyciac, co
najwyzej przesadzic w inne miejsce. Jak slysze wypowiedzi ze "nalezy podlac
preparatem drzewo aby uschlo" czuje sie bardzo dziwnie.Mam mdlosci.