ktom3
28.12.05, 09:09
No właśnie jak z nią jest w praktyce. Ja tej praktyki ma nie za wiele i
dlatego pytam doświadczonych. Dobrze pamiętam zimę chyba na przełomie 1987-
1988 r. u nas tzn. na Lubelszczyźnie było dokładnie - 32 C i śniegu po pas
majego ojca , ja bym się w tym śniegu cały schował. Ulica przed domem
wyglądała jak korytarz bobslejowy. Zamkneli nam szkołe i mieliśmy wtedy 2
tygodnie dodatkowych ferii. To było przeżycie: dodatkowy grzejnik w pokoju,
koce na oknach i codzienne poranne sprawdzanie temperatury. Na wiosnę
czekaliśmy wiec z niepokojem, plantacja okulizowanych róż wyszła prawie bez
szwanku, pomogła gruba pierzyna śniegu. Natomiast 20 letni orzech włoski nie
dawał oznak życia, wiśnie ruszyły ale nie pojawił się ani jeden kwiatek,
pozostałe drzewa owocowe były częściowo nadmarznięte. W lipcu mieliśmy
niespodziankę kiedy orzech odbił z pnia, teraz jest taki sam jak przed
latami. Tak zima później już się nie powtórzyła ale przecież nigdy nie
wiadomo... Wracając do pytania. Śledziłem wczoraj katalog roślin wydany przez
Związak Szkółkarzy Polskich pod kątem odporności na mróz. Wiadomo w Polsce
mamy generalnie strefę 6A plus 6B, pojawia się 7A w okolicach Szczecina i 5B
na Suwalszczyżnie. 6A to mróz do około -23 C. I tak czytam sobie i czytam i
czegoś nie rozumiem. Lipa wielkolistana- strefa 4, czyli wytrzyma u nas
wszystko nawet - 30C a tu piszą, że potrzebuje "ciepłego stanowiska". Dalej
kalina japońska - 5B, wymaga osłoniętego stanowiska i z tym się zgodzę bo
moja w ostanią zimę zmarzła. Wiec dlaczego strefa 5B a nie 6B. Żylistek
pośredni przypisany do strefy 6A ,może zimą zmarznąć podczas gdy przy szeregu
roślin przypisanych do tej strefy takiej wzmianki niema. Przykłady można
mnożyć. Czy to błędy Naszych Znamienitych Szkółkarzy a może niepewne
zachwanie pewnych gatunków. Co Wy na to? Może jutro nas mocno zmrozi.
Tomek