Dodaj do ulubionych

Ratunku - osy ziemne!!!

04.07.07, 23:25
Normlnie to bym te śmiercionośne owady podlała spirytusem i podpaliła. Ale
zrobiły sobie gniazdo przy miscancie gigant. Wrzątek z tego powodu też
odpada. Dzwoniłam na straż pożarną - nie przyjadą. Zbliżyć się do tego
miejsca na odległość 5-ciu kroków nie sposób, Wieczór są trochę
spokojniejsze. Czy coś by dało przywalenie im nory dużym kamieniem? Może mają
wyjście ewakuacyjne, wygrzebią się i napadną nas znienacka? Co robić?
Obserwuj wątek
      • venus22 Re: Ratunku - osy ziemne!!! 05.07.07, 10:08
        ja dzisiaj rowniez mialam wstrzasajace spotkanie z piekacymi owadami :/

        otoz zabralam sie wreszcie za plewienie w takim jednym miejscu co to juz prawie
        przepadl pod chwastami. wczoraj plewilam, dzisiaj, i i w koncu plewilam dookola
        Drabiny Jakubowej ( Polemonium).

        zabralam sie za plewienie wyjatkowo mocno wrosnietej (w samym srodku
        Polemonium!) tutejszej plozacej zoltej chwasciny pt jaskier i draze, draze,
        kopie, rwe, no walcze jednym slowem, no, wreszcie poszlo.

        teraz drugie takie samo, jeszcze blizej srodka, znowuz draze draze, mocuje
        sie, podwazam lopatka - i widze ze cos ta Drabina ma bardzo zdrewniale lodygi
        tuz przy ziemi.. szare takie jakies... gnije? stara? zasypana przyschnieta
        trawa?
        podwazylam bardziej cos peklo raz, podwazylam jeszcze bardziej i
        i nagle buch oblecialo mnie paskudztwo!! :0
        jedno 'ugryzlo' w reke, kolo nadgrastka, szybko owada strzepnelam bardziej
        odruchowo niz z refleksu i w no-gi!!!!

        no i tak trafilam na gniazdo w ziemi.
        dobrze ze byl juz ciemnawy wieczor inaczej nie wiem co by bylo... ale tez z
        tego powodu nie wiem dokladnie czy to osy czy pszczoly ale mam wrazenie ze nie
        osy bo bylo to male i ciemne.. no ale po nocy kazdemu psu Burek..

        w kazdym razie ochota na plewienie mi calkiem odeszla :/

        teraz nie wiem czy bedzie bezpiecznie dalej tam cos grzebac? a jeszcze polowa
        do odchwaszczenia zostala, no i mialam rozsadzac irysy bo korzenie jedne na
        drugie zachodza...? a tak mi dobrze szlo...

        ale popatrzcie - dlugo daly przy sobie dlubac zanim zaatakowaly. myslicie ze to
        dlatego ze byl juz dosc pozny wieczor? (ok 21:30)

        wstrzasnieta, z opuchnietym i szczypiacym przegubem Venus
      • gabula777 Re: Ratunku - osy ziemne!!! 05.07.07, 10:18
        Jeżeli nic nie musisz tam robić to zostaw je w spokoju, same się wyniosą.Ja
        miałam w zeszłym roku w barwinku i odkryłam je jak chciałam część wykopać żeby
        przesadzić w inne miejsce.Czasem mój kot je trochę rozjuszył i pomagało polanie
        tego miejsca wodą i się uspokajały.Nigdy same nie atakowały, chociaż czasem coś
        tam w pobliżu robiłam.
        • szadoka Re: Ratunku - osy ziemne!!! 05.07.07, 10:56
          Gabulo bo jak sie ich nie zaczepia to nie atakuja. To ludzie maja tendencje do
          atakowania i mordowania wszystkiego co mu niewygodne.
          Ja przez cala wiosne mialam miedzy plytami drzwi wejsciowych ( drzwi mamy stare
          ponad 30 letnie i mamy je w tym roku wymieniac) gniazdo pszczol. Lataly sobie
          nad naszymi glowami jak tylko drzwi sie otworzylo. Ale widac kiepsko im bylo
          mieszkac w zamknieciu caly dzien bo sie wyniosly.
          Szerszenie tez mamy , co prawda nie na dzialce ale przylatuja do nas ale nie sa
          agresywne wiec i my tez nie jestemy agresywni w stosunku do nich.
    • anials Re: Ratunku - osy ziemne!!! 05.07.07, 11:51
      Też miałam osy ziemne we wrzosach - mąż wyszedł w nocy (ostatnio noce chłodne
      więc dobrze), psiknął im do środka preparat na osy i zakopał wyjście. Pomogło.
      Nie przeszkadzają mi pojedyncze osy, szerszenie czy myszy, ale jak się
      zaczynają panoszyć to mimo wszystko wypraszam - to w końcu mój rewir.
    • 7777777s Re: Ratunku - osy ziemne!!! 05.07.07, 17:55
      ja też miałam gniazdo os w ziemi na rabacie i nie wiedzialam jak się ich pozbyć
      ale ponieważ nie były agresywne to omijałam je po prostu, przestałam się nimi
      przejmować i w tym roku widzę że ich już nie ma w tamtym miejscu, wyniosły się same
    • mjot1 Re:!!! 05.07.07, 21:21
      Powodowany wrodzonym swym lenistwem „wklejam” com onegdaj nagryzmolił „w
      temacie”:

      Osy to odwieczna normalna rzeczywistość.
      W naszej starusieńkiej drewnianej chałupince wraz z nami co rok zamieszkuje
      wiele osich rodzin. I żadna to sensacja.
      Obecnie jedna bardzo liczna rodzinka zamieszkała sobie tuż przy drzwiach
      wejściowych. Wykorzystały niewielki otworek po wypadniętym sęczku w desce
      szalunkowej w odległości ok. 45cm od krawędzi drzwi tak, że na wysokości ucha
      pod szalunkiem brzmi potężne owadzie murmurando.
      Pytam Was:
      Czy tak jak w wielu tu wątkach radzicie powinienem rzucić się na owada z
      chemią, wrzątkiem czy wręcz ogniem nawet?
      Czy faktycznie jest to powód wystarczający bym zaczął zachowywać się jak
      obłąkany?
      Żyjemy w tej chałupince wraz z Moją Zdecydowanie Lepszą Połową i z wieloma jej
      innymi lokatorami (nie tylko owady) już kilkanaście lat.
      I jakoś nigdy nie byliśmy użądleni pomimo naprawdę bardzo bliskiego sąsiedztwa.
      Prawdą jest, że inaczej bywa z „obcymi” (naszymi gośćmi), którzy zaczynają
      zachowywać się po ludzku, czyli nienormalnie.
      Jeśli ktoś zaczyna się drzeć jak opętany, wymachiwać kończynami czyniąc
      zamieszanie i stwarzając realne zagrożenie życia toż chyba naturalnym jest, iż
      każda żywa istota zaczyna się bronić?
      Chyba nie trudno jest pojąć jasne zasady „prawa naturalnego” (prawdziwie
      naturalnego a nie tego głoszonego przez hierarchów)?
      Zasady te aż nadto wyraźnie mówią, że w świecie natury wszystko,
      co „nienormalne” stanowi zagrożenie i jako takie nie mając prawa bytu zwalczane
      jest wszystkimi możliwymi sposobami.
      Zaręczam Wam, że jeśli dochodzi do konfliktu osa - człowiek winnym jest
      człowiek. Osa zawsze zachowuje się racjonalnie, wg niezmiennych, odwiecznych
      reguł.
      Rozsądek jeszcze nigdy i nikomu nie zaszkodził.
      Powiecie: Truizm.
      Tak to każdemu znana oczywistość. A jak tam w praktyce?

      Najniższe ukłony!
      Owada szacunkiem darzący M.J.
      • leda16 Re:!!! 05.07.07, 23:09
        To jakieś nieporozumienie. Jad osy ziemnej zabija! Jest znacznie silniejszy niż
        jad pszczeli, który zabił Ewę Sałacką. Nigdy nie wiadomo w jakim wieku można
        dostać uczulenia. Dla jednych ukąszenie osy ziemnej to betka, dla innej
        śmierć.Istnieje już przepis o obowiązku usuwania przez straż pożarną roju
        dzikich pszczół w pobliżu domu. Nie dotyczy to jeszcze os ziemnych, widocznie
        ktoś sławny musi umrzeć, żebyście przestali sobie robić jaja :(. To, że Wy nie
        byliście użądleni nie znaczy, że od ich jadu nie zginie Twój najlepszy
        przyjaciel. Więc daruj sobie te pseudorefleksyjne dywagacje.
      • kropka Re:!!! 06.07.07, 00:46
        wszystko dobrze, Mjocie, jeśli nikt nie jest uczulony na jad owadzi i nie ma
        dzieci w pobliżu. Osy ziemne są równie wredne jak szerszenie, znacznie bardziej
        niż normalne osy i pszczoły.
        • mjot1 Racja! 06.07.07, 08:34
          W zgodzie z obowiązującą i jakżesz szczytną doktryną humanitaryzmem zwaną dla
          dobra wszystkich i wszystkiego należy po prostu je jak najszybciej zabić.

          Najniższe ukłony!
          no chyba jednak nie do końca nawrócony M.J.
          • kropka Re: Racja! 06.07.07, 16:31
            hej, Mjocie, coś taki osowaty? :)
            Wiesz dobrze, że nie jestem zwolenniczką zabijania. Ale czasem nie ma innego
            wyjścia. Osobiście kombinowałam jak zlikwidować gniazdo szerszeni w budce dla
            ptaków celowo umieszczonej nad oknem. Miało śpiewać i świrgolić, a buczało i
            gryzło. Jedynym dylematem było jak je szybko i humanitarnie usmiercić, a nie
            CZY usmiercić. Za dużo bachorów pętało się naokoło.
            Dwa lata pod rząd szerszenie zakładaly gniazda przy domu, dwa lata pod rząd
            musieliśmy je zniszczyć. A trzeciego roku wyniosły się na obrzeża pobliskiego
            lasu i nikt nikomu nie przeszkadza. Czasem któryś wpada z wizytą, ale
            specjalnie nie przeszkadza.
            Ktoś musiał ustąpić. Mnie trudniej przenieść chalupę niż szerszeniom gniazdo.

            P.S. Jednak wolę szerszenia niż pająka :(
            • mjot1 Re: Racja! 06.07.07, 18:29
              „Jednak wolę szerszenia niż pająka :(„
              Kropko wiem :-)

              Cóż... Ja już tak mam i jest to nieuleczalne ;-)

              Z ukłonem M.J.
        • szadoka Re:!!! 06.07.07, 08:52
          No tak to najlepiej wypordowac wszystko co niesie potencjalne zagrozenie. Jesli
          ktos jest uczulony to faktycznie jest duzy problem. Ale wtedy powinien bardziej
          na siebie uwazac ( nie jestesmy w stanie wyeliminowac wszystkich potencjalnie
          niebezpiecznych owadow- na szczescie). Nigdzie nie jest powiedziane, ze ukasic
          moze wlasnie ta osa czy pszczola, ktora ulegla sie u nas , moze to byc rownie
          dobrze jakas co przyleciala goscinnie.
    • jerzy.wozniak Re: Ratunku - osy ziemne!!! 06.07.07, 07:42
      O owadach żądlących pisałem już wielokrotnie (usmiecha się wyszukiwarka) i o
      pozbyciu się ich też. Chcę tylko dodać, że ukąszenie tych os może dodatkowo
      wprowadzić infekcje bakteryjne (z ziemi) więc nie jest taki obojętne dla
      zdrowia. I tu zaczyna się dylemat o którym jest moja wystawa w Ogrodzie PAN.
      Ścieżki człowieka i tak zwanej wolnej przyrody zawsze podążają w przeciwnych
      kierunkach i nigdy nie uda się ich pogodzić. Tak jak i w tym poście – z jednej
      strony osy stanowią potencjalne zagrożenie (dla wielu nawet życia) zaś z
      drugiej to niezwykle pożyteczne stworzenia gdyż podobnie jak szerszenie niszczą
      wiele owadów szkodliwych z punktu widzenia ludzi. I masz babo placek. Mordować
      czy zostawić??
      Problem ten spotkałem nie tylko u Nas, lata temu pracując w Nieczech
      jako konstruktor przy budowie akceleratora, mieszkałem na super nowoczesnym i
      elitarnym osiedlu. Tam wśród zieleni porozrzucane były domy połączone
      ścieżkami z kamiennych płyt. W pobliżu jednej z takich ścieżek pod płyta uwiły
      sobie gniazdo osy ziemne. Wszystko było OK. bo Naturę tam szanują o wiele
      bardziej niż u nas, ale do czasu gdy zgodnie z naturą os przybywało i
      przybywało. W końcu właściwie nie można było przejść tą główną aleja, aby nie
      zostać ukąszonym. I tu mieszkańcy podzielili się na dwie grupy – jedni,
      zostawić osy bo to Natura inni wybić paskudztwo bo niebezpieczne dla starszych
      osób i dzieci. Dyskusja przybierała na sile i ciągnęła by się do jesieni (osy
      na zimę wymierają i dlatego wydaje się co poniektórym zamieszczającym tu swe
      wypowiedzi, że opuszczają dane miejsce – opuszczają ale do Bozi), ale pewnego
      dnia ręka SIEPACZA wstrzyknęła nocą do gniazda preparat owadobójczy i dyskusje
      się skończyły.
      Jurek
      • venus22 Re: Ratunku - osy ziemne!!! 06.07.07, 09:42
        """ mąż wyszedł w nocy (ostatnio noce chłodne
        więc dobrze), psiknął im do środka"""

        nie wiem czemu ale mialam wizje ze dalej bedzie o tym ze jak maz siusial na
        gniazdo to osy go nagle wsciekle zaatakowaly...


        no ja swoich os na razie ruszac nie bede.
        jak wspomnialam, nawet nie wiedzialam ze one tam sa dopoki nie urwalam im dachu
        (tak mysle ze to byl dach).
        tak ze, o ile nie okaze sie ze to yellow jacket:

        www.worsleyschool.net/science/files/yellow/pic07western.jpg
        to niech sobie beda.

        ale Mjocie ja sie absolutnie z toba nie zgadzam ze osy nie atakuja
        nieprowokowane.

        sama bylam swiadkiem jak mala dziewczynka spacerowala z mama i jej kolezankami
        alejka w parku, bylo lato, mala miala krociutka spodniczke spod ktorej
        wystawala pupcia z zaklinowanymi w srodku gatkami. krecili sie sposprd wielu
        ludzi, tez z dziecmi i....

        nagle spikowala osa i buch! uzadlila mala biedaczke w owa odslonieta pupke.
        wrzasku bylo co niemiara, mama i jej kumpelki nie wiedzialy co sie dzieje,
        w koncu ktoras nich domyslila sie zeby obejrzec tylek bo mala trzymala raczki
        z tylu.
        no i wytlumacz mi co moglo ja (ose) sprowokowac? wsciekle nie znosila majtek
        typu "thongs"? ;)


        nie bez powodu mowi sie "zly jak osa", chodzi nie tylko o wscieklosc i
        zajadlosc ale tez o uchlastanie bez powodu. ja tam sie tych wlasnie na zdjeciu
        os bardzo boje. inne moga sobie byc.

        kto je tam wie kiedy im sie cos nie spodoba. moze po prostu macie szczescie z
        tymi osami.
        w koncu pamietam tez panie sprzedajace w lecie cytrynady otoczone rojem os,
        zwabionych cukrem... jakos widocznie ich nie zadlily bo inaczej watpie aby
        chcialy te cytrynade tak sprzedawac..

        co innego pszczola. pszczole nawet pozwole usiasc na mojej wlasnej rece.

        Venus

        ps przegub mam dalej spuchniety, jest zaczerwienienie i szczypie ale juz nie
        tak mocno jak wczoraj. bardziej swedzi niz szczypie..
        • venus22 Do JURKA 06.07.07, 09:45
          "" ale pewnego
          dnia ręka SIEPACZA wstrzyknęła nocą do gniazda preparat owadobójczy i dyskusje
          się skończyły."""


          czemu siepacza tak podkresliles? przyznam sie ze nie wiem co to siepacz..
          czyzby to byl ty sam?

          Venus
          • jerzy.wozniak Re: Do JURKA 06.07.07, 19:27
            Widzę, że jesteś osobą młodą, która być może nie pamięta retoryki czasów
            dawnych, gdy wszystko co złe w tym kraju było powodowane przez wrogie siły
            imperializmu oraz siepaczy czyli tych co występowali przeciwko władzy - jednym
            słowem takie paskudztwo ludzkie. Terminu tego używał często Mrożek (Sławomir
            zresztą) dopóki pisał swoje genialne opowiadania jak się później okazało
            niezwykle daleko wzroczne. No cóż, ale jak wyjechał z tego kraju to popadł w
            melancholię jakąś i nie pisał już o Lucusiu, co w sraczach bazgrał na
            ścianach „Katolicy się nie dadzą” czy też „Generał Franco wam pokaże”, a
            następnie połykał ołówek i często zmieniał dorożki gnając do domu; nie pisał o
            duktach „po których same głowy się toczą i palcami się w czoła pukają”, ani
            słowa o „a teraz idą starcy, mężnie prezentując swe protezy” (to o pochodach
            pierwszomajowych), nie pisał już cudownych opowiadań dla dzieci takich
            jak „ucieczka na południe” – gdzie tak wyglądał dworzec – „Z sufitu zawisały
            brudne lampy jak narośla, śmierdziało ustępem i brudem kolejowym, pociągi miały
            niedogodna porę przyjazdu i odjazdu oraz długi i powolny przebieg”.
            No cóż można by jeszcze wiele, ale siepacze już nie wrócą! A ja jakoś
            melancholijnie sięgam po to określenie.
            Jurek

            • venus22 Re: Do JURKA 07.07.07, 10:26
              a dziekuje bardzo :D

              mlodosc to relatywne okreslenie, czuje sie bardzo mloda, prawie jak
              niemowlaczek ale data urodzenia uswiadamia mi znowu i znowu i znowu straszna
              prawde ze oto zyje juz pol wieku :O

              Mrozka nie czytywalam, nie wiem czemu, oprocz jednej rzeczy ktora pamietam jak
              przez mgle- jak stacja kolejowa biegla przez czyjes mieszkanie.. metne i
              wzburzajace- podobalo mi sie..


              tak ze co to siepacz i jakie ma symboliczne znaczenie nadal nie wiem ale juz
              sie domyslam :)

              Venus
    • inguszetia_2006 Re: Ratunku - osy ziemne!!! 06.07.07, 10:52
      Witam,
      Ja osobiście wytłukłabym paskudztwo;) Tak, wiem, potwór jestem, ale mam
      uczulenie na jad. Na widok osy ryczę, uciekam, krzyczę "zabić"! Wizyta w
      warzywniaku skończyła się dla mnie utratą przytomności, śpiączką albo czymś
      innym... nie pamiętam, bo byłam czteroletnim dzieckiem;) Rodzina do dziś
      wspomina ten horror,dwa dni walczono o moje życie w szpitalu. Teraz chronię
      swoją córkę, bo widzę,że po użądleniu komarzycy puchnie. Skłonność zatem jest.
      Dla mnie osa to naturalny wróg. Dlatego radzę raczej wybić. Aha, wszyscy się
      dziwią,że w moim ogrodzie tylko trawa,bluszcz i trochę kamieni... Cóż, taki już
      mój los;)
      Jak widać każdy kij ma dwa końce.
      Pzdr. Inguszon
      • venus22 Re: Ratunku - osy ziemne!!! 07.07.07, 10:33
        no wlasnie w zwiazku z ostatnimi wypowiedziami Mjota analizowalam sobie
        te sprawy, i doszlam do wniosku ze nie tylko ludzie vs przyroda maja
        konflikty czesto nie do pogodzenia.

        same zwierzeta ulegaja prawu SURVIVAL ktore polega zasadniczo na jednym - jesc
        lub byc zjedzonym. wygrac lub przegrac. zostac lub byc przepedzonym.
        smutne, ale prawdziwe...

        i tak oto doszlam do wniosku ze zebym nie wiem jak sie starala wszystkich
        i wszystkiego nie zadowole -

        -jesli OSY stanowia dla mnie zagrozenie (a moja corka jest jeszcze bardziej niz
        ja uczulona na owady) no to ktores z nas musi poniesc kleske.....
        prawem silniejszego wygram ja. smutne ale prawdziwe.

        ale osy na razie mi/nam nie przeszkadzaja. nie ruszam ich, i mam nadzieje ze
        tak bedzie juz do jesieni kiedy sie "wyniosa".

        Venus
        • mjot1 ;-) 07.07.07, 11:51
          Ja wiem, że nie da się przejść przez życie bez zabijania. Walka, zabijanie to
          natura. „Ktoś ginie aby mógł żyć ktoś”
          W tych wszystkich dyrdymałach, które od lat wypowiadam czy gryzmole idzie mi o
          to by mordowanie owe rzezie czy jak kto woli hekatomby miały jakiekolwiek
          choćby i nikłe jeno uzasadnienie i byśmy nie zabijali dla samego jeno zabijania
          (przeważnie zupełnie bezmyślnie nie wiedząc nawet co unicestwiamy).
          Nie jest dla mnie wystarczającym uzasadnieniem tzw. profilaktyka.
          Przecie wyeliminowanie wszystkich ewentualnych zagrożeń, którymi uraczyć nas
          może Matka Natura równoznaczne jest z naszym samounicestwieniem.
          Czy to tak trudno pojąć? Toż u licha bez zbytniego wyjaskrawiania nawet ślepiec
          to dostrzeże! (Pod warunkiem, że ma choćby dwie szare komory i umiejętność
          korzystania z nich).

          Jeśli gdzieś pojawia się człowiek to natura nawet ze szkodą dla siebie
          ustępuje...
          Hm... Ciekawe czy dzieje się tak zgodnie z pewną prastarą mądrością (ludzką)
          powiadającą o ustępowaniu mądrzejszego...

          Najniższe ukłony!
          Wyzuty z uczuć wszelakich M.J.
        • mirzan Re: Ratunku - osy ziemne!!! 07.07.07, 12:15

          > ja uczulona na owady) no to ktores z nas musi poniesc kleske.....
          > prawem silniejszego wygram ja. smutne ale prawdziwe.


          Twoje osy, Twoje podwórko, Twoje zdrowie I Twoja sprawa jak o nie zadbasz,
          nikt nie ma prawa oceniać tego pod wzgledem etycznym.Pyta ktoś jak zlikwidować
          gniazdo, należy mu odpowiedzieć,jeśli się wie jak to zrobić.A jak nie wie, niech
          się nie mądrzy, bo jednemu może zaszkodzić osa, a inny wyjdzie bez szwanku po
          kolizji z lokomotywą.
          Dodawanie do os rozważań parapolitycznych,wygląda na jakąś chorobę, czy nie mam
          racji panie ekspercie?
          W przyrodzie cały czas trwa walka o warunki do życia, nawet rośliny zabijają
          się w dążeniu do światła, więc nie ma się co rozczulać, jeśli ktoś dba o siebie.
          Żałowanie os w trakcie jedzenia kotleta ze zwierzątka, siedząc na skórce z
          owczego dziecka.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka