Dodaj do ulubionych

trujący cis

28.04.08, 17:14
mam pytanie - na ile faktycznie trujące sa cisy? Wiem, że wszystko
oprócz osnówki (tej czerwonej części) jest trujące, czytałam np. o
padających koniach.....!
Ale tak realnie - czy mając dzieci (psa? kota?) i ogródek mozna
spokojnie miec w nim cisy??
Obserwuj wątek
    • yoma Re: trujący cis 28.04.08, 18:27
      Naprawdę nie sądzę, żeby kot czy pies z szałem się rzucał na cisy, chyba że je
      posmarujesz przechodzoną kiełbasą (kotu - walerianą). A dziecko trzeba nauczyć,
      że tych czerwonych kulek nie wolno.
    • mirzan Re: trujący cis 28.04.08, 19:42
      W domu masz środki do mycia, do prztykania rur, mydło, sól,baterie,
      tusz czy atrament, lekarstwa, zapałki, dziecko to wszystko może
      zjeść, czy można to spokojnie tzrymać w domu?A wzsystko to jest
      bardziej groźne od cisa.
      • dominikjandomin Re: trujący cis 02.05.08, 23:59
        No, bez przesady. Atrament czy zapałki nie są ŚMIERTELNIE trujące, jak cis.

        Ale jeśli tylko dziecko nie z takich, co każdą trawę musi obgryźć, to nic złego
        mu się nie stanie. Ja przeżyłem przy obfitej ilości konwalii i naparstnic. A są
        tacy, co tojad mają w ogródkach...
    • deerzet Re: owocki "mordoklejki" 29.04.08, 10:51
      Nibyowoce cisowe są JEDYNYM nietrującym cisowym fragmentem.
      Dośc smacznym, słodkawym.
      Już natura zadbała, że zwabia takim kolorem.

      Byle tylko nie zjadać tego garściami - bo mdlące nieco w smaku - i
      NIE ZGRYZAĆ WEWNĘTRZNYCH NASIONEK. Choć to jest b. trudne - pancerne
      one są wręcz.
      To włąśnie pozwala tym nasionom przejść proces żołądkowego
      nadtrawiania ich pancernych skorupek, taką naturalną SKARYFIKACJĘ,
      co przyspiesza potem o rok, dwa kiełkowanie.
      W naturze potrafią, nienadtrawione, skiełkować dopiero po 6 - 7
      latach, przelegując gdzieś w ściółce.

      CIS JEST GATUNKIEM DWUPIENNYM - można kupić sadzonkę [rozmnożoną
      WEGETATYWNIE na pewniaka] płci MĘSKIEJ - nie wytwarza nibyowocków.

      Toż to proste.
    • szadoka Re: trujący cis 29.04.08, 15:51
      co roku na wiosne pojawia sie wysyp takich durnych pytan....zaraz bedzie czy
      mozna konwalie trzymac bo przeciez trujace a maja takie apetyczne czerwone
      owocki. Zwierzaki nie sa glupie i poza trawa zieleniny nie jedza a dzieci od
      tego maja rodzicow , zeby im ci rodzice wyjasnili co wolno a czego nie i czasem
      rzucili okiem co latorosl porabia.
      Sama mam dziecko, psa kota i nawet dwa zolwie i jakos wszyscy zyjemy mimo tych
      szalonych zagrozen z powodu krwiozerczych roslin ( o pszczolach, osach ,
      szerszeniach, myszach, golebiach, srokach i kotach tranzytowych nie wspomne.
      • karollllla Re: trujący cis 29.04.08, 16:32
        szadoka - a po co to okreslenie DURNYCH? Ponoc nie ma głupich pytań
        tylko...;-) To chyba durnych tym bardziej...?
        Po to jest to forum ( inne) aby pytania zadawać. Bez obaw o takie
        reakcje.
        Wbrew pozorom pewnie - jestem absolwentką architektury kajobrazu na
        AR, nie zajmuję się jednak projektowaniem przydomowych ogródków (nie
        lubię tego),mieszkam na wsi i dla mnie ogród to moje pola i lasy:-)

        Ale bywa, że dostaję pytania o takie czy inne roslinki. teraz
        własnie sąsiadka zapytała mnie o cisa - przyniosła sobie do domu
        sadzonkę a tu słyszy - umyj szybko ręce! Wystraszyła się no i pyta
        jak to jest. Ja, żeby nie spłycać tematu, przeczytałam wszystko o
        cisie u Bugały i Senety (co nieco pamietałam za szkoły;-)). No i
        mozna tam wyczytac o np. padających koniach które zjadały gałązki
        cisu (pewnie dość dużo...;-)) Choć dla saren itp nie jest on trujący.
        A całe mnośtwo ludzi ma u siebie w ogródkach cisy, bo są bardzo
        dekoracyjne (choc wolno rosną).

        Ale kiedy dostanie sie takie pytanie od sąsiadki (co prawda z
        sąsiedniej wsi..) to się człowiek grubo zastanowi zanim coś
        poradzi.....:-)
        • mirzan Re: trujący cis 29.04.08, 19:42
          No i
          > mozna tam wyczytac o np. padających koniach które zjadały gałązki
          > cisu

          Przecież nie każdy ma konia w ogródku, a cis prawie u każdego rośnie.
          Niebezpieczeństwo jest duże-jak mąż pochla w sobotę, w niedzielę
          rano moze wypić wodę z wazona po kwiatkach.Czyli każda żona która
          boi się zatrucia, powinna trzymać w lodówce piwo.
          • dominikjandomin Re: trujący cis 03.05.08, 00:02
            mirzan napisał:

            > No i
            > > mozna tam wyczytac o np. padających koniach które zjadały gałązki
            > > cisu
            >
            > Przecież nie każdy ma konia w ogródku, a cis prawie u każdego rośnie.
            > Niebezpieczeństwo jest duże-jak mąż pochla w sobotę, w niedzielę
            > rano moze wypić wodę z wazona po kwiatkach.

            E tam, jedyny zarejestrowany przypadek śmierci to dziecko, nie mąż na kacu. I w
            wodzie stały wcześniej konwalie...
        • anna.2007 Re: trujący cis 29.04.08, 19:46
          Oczywiście,że nie ma durnych pytań. Jeżeli uważamy, że jakiś wątek
          jest nieciekawy po prostu należy go ominąć. Nawet mając
          wykształcenie kierunkowe nie wszystko się wie. Trudno mieć
          jednocześnie praktykę sadowniczą, kwiaciarską i doktorat np z
          warzyw. Nie można być agresywnym. Pytajmy się jeśli czegoś nie
          wiemy, lub aby potwierdzić wiadomości. Pytając się odwołujemy się do
          doświadczeń wielu ludzi. Czasami to więcej niż można wyczytać.
          Literatura to jedno, a życie i praktyka drugie.
          • karollllla Re: trujący cis 29.04.08, 20:50
            Ot i sensowna wypowiedź :-)Wszystko na ten temat. Pozdrawiam
            serdecznie anna.2007!

            A wracając do cisów - to wszystko prawda - z tymi mężami na kacu
            (chyba to samo dotyczy żon..?) i zwierzętami domowymi nie
            rzucającymi się bez powodu (??)na rośliny - zawsze warto się
            pośmiać:-))Konie też mało kto trzyma w ogródku (choć kto wie, kto
            wie..??) No ale to chyba jasne, że tu nie chodzi o konia tylko o
            truciznę. Napiszę bardziej łopatologicznie - jeśli trucizna
            potrafiła powalić konia to .... proszę sobie dośpiewać cd.

            Wszystko fajnie, żartujemy sobie i robimy jaja ale ciekawa jestem
            ilu z nas MA małe dziecko, MA ogródek i MA w nim cisy?

            A inna sprawa, że może jednak czasem nieco bezmyślnie upychamy w
            naszych przydomowych wszystko jak leci bo ładne albo (brrrrr!)
            modne...? Takie mnie naszły refleksje a'propos :-)
            • mirzan Re: trujący cis 29.04.08, 21:32

              > Wszystko fajnie, żartujemy sobie i robimy jaja ale ciekawa jestem
              > ilu z nas MA małe dziecko, MA ogródek i MA w nim cisy?

              Mogę przysiądz,że byłem kiedyś mały, zawsze chetnie zjadałem osnówki
              cisa, reszty nie, bo mi powiedziano,że nie wolno bo szkodzi.
              Truciazna która konia powala, to g...nie trucizna. Wszyscy o niej
              wiedzą.To tak jakby ktoś chciał się przypadkowo otruć czerwonym
              kropkowanym grzybkiem. Gdyby ptak chciał dziobać jaskrawo ubarwioną
              gąsienicę, to byłby kretyn a nie ptak.Bo ona ma taki kolor, aby jej
              nie dziobać.
              Trucizna to jest takie coś, o czym nikt nie wie.Nażrali sie w jednej
              wsi chleba ze sporyszem, to do wsi egzorcystę wysłałi, bo cała wieś
              oszalała.I baby poroniły, bo je ktoś zauroczył. To jest trucizna.
            • robal74 Re: trujący cis 30.04.08, 08:17
              MAM 3 (słownie: trójkę) małych dzieci (6,5 lat oraz 4-letnie
              bliźniaki), MAM ogródek i MAM w nim cisy. Dokładnie 25 sztuk.
            • szadoka Re: trujący cis 30.04.08, 08:29
              Ja cisow nie mam niestety. Niby miejsca duzo ale pomyslu brak gdzie je posadzic
              zeby nie "zagracic" ogrodu". Za to mam caly lan konwalii i kilka wawrzynkow ,
              ktore maja niezwykle apetyczne czerwone koraliki :). Moja corka malutka juz nie
              jest a jesli pojawiaja sie u nas malenkie dzieci to po prostu ktos ma je na oku
              ( i moga sie spokojnie pasc w ogrodzie, stokrotki jeszcze nikomu nie zaszkodzily :))
              Przykro mi droga Karollo , ze poczulas sie urazona , ale rzuc prosze okiem w dol
              i zobacz jak wiele podobnych watkow zakladanych przez nadopiekuncze matki sie
              pojawia.
              • karollllla Re: trujący cis 30.04.08, 21:08
                Ja w każdym razie przekażę to co piszecie mojej miłej sąsiadce, jak
                jej obiecałam. Niech sama zdecyduje co robić :-)
                Ważne są opinie osób które cisy mają, maja małe dzieci i - się nie
                boją;-))
                Ja mając małe dziecko (moje "dziecko" jest juz po 20-ce..;-)) i
                ogródek posadziłabym cis, jesli bym chciała, bo tez uważam, że można
                dziecku wytłumaczyć wiele a poza tym ile musiałoby się najeść żeby
                się otruć...??
                Kiedy miałam ogród przy domu w mieście (zanim wyniosłam sie na wieś)
                nie miałam w nim cisów, ale tylko dlatego że, ponieważ powoli rosną-
                duże egzemplarze są drogie a sadzić malutkich nie chciałam. Miałam
                psa i koty ale raczej nie zakładałam że obgryzą mi cisy (może
                niesłusznie;-))))
                Szadoka - a jakie ma naczenie ile nadopiekuńczych matek co
                wypisuje... zwrot DURNY wciąż ma to samo znaczenie.

                Dziekuję za wypowiedzi:-)
                • mirzan Re: trujący cis 30.04.08, 22:59

                  > Kiedy miałam ogród przy domu w mieście (zanim wyniosłam sie na
                  wieś)
                  > nie miałam w nim cisów,

                  I nigdy nie dowiesz sie ile w Twoim ogrodzie rosło roślin trujących,
                  uczulających, narkotycznych, parzących, a dziecko urosło nic o tym
                  nie wiedząc.I takimi głupstwami nie warto sobie głowy zawracać, tylko
                  dziecka pilnować jak należy.
                • dominikjandomin Re: trujący cis 03.05.08, 00:12
                  karollllla napisała:

                  > a poza tym ile musiałoby się najeść żeby
                  > się otruć...??

                  Wbrew pozorom wcale nie tak dużo... Moze być problem z dzieckiem, które lubi
                  obgryzać zielone gałazki (zdarzają się takie dzieci).
            • dominikjandomin Re: trujący cis 03.05.08, 00:08
              karollllla napisała:

              > No ale to chyba jasne, że tu nie chodzi o konia tylko o
              > truciznę. Napiszę bardziej łopatologicznie - jeśli trucizna
              > potrafiła powalić konia to .... proszę sobie dośpiewać cd.

              Nie masz sobie co dośpiewywać - zeżarcie cisa przez człowieka w przeciętnej
              dawce to trup. I tyle.

              Natomiast - czy człowiek to zeżre? A to już zalezy od człowieka - patrz nizej.

              > Wszystko fajnie, żartujemy sobie i robimy jaja ale ciekawa jestem
              > ilu z nas MA małe dziecko, MA ogródek i MA w nim cisy?

              Mieliśmy ogródek, była dwójka malych dzieci - moja siostra i ja. Były dzikie
              koty. Cisa nie mieliśmy, ale były równie trujące konwalia i naparstnica. Siostra
              żyje, ja też. Koty już nie, ale podejrzenia padają raczej na sąsiadów i ich
              futerka, względnie na starość, głód i zimę, a nie na roślinki z rabatki.

              > A inna sprawa, że może jednak czasem nieco bezmyślnie upychamy w
              > naszych przydomowych wszystko jak leci bo ładne albo (brrrrr!)
              > modne...? Takie mnie naszły refleksje a'propos :-)

              Mnie fascynuje tojad mocny w ogródku. To chyba najtoksyczniejsza roślina w
              naszym klimacie. Zjeść to raczej nie, ale ciężkie zatrucie potrafi wywołać już
              sam sok przez skórę...
    • pawlook Re: trujący cis 30.04.08, 21:12
      A ja korzystając z wątku pozowle sie zpaytac - cyz znacie jakeis
      szkółki/plantacje w okolicach Poznania gdzie tanio mozna kupić sadzonki cisów?
      Pawlok
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka