Marcel, panna dzika, płochliwa i nieśmiała, obcych nie lubi i na sam dźwięk
domofonu ewakuuje się zwykle pod wannę. A już zupełnie panicznie boi się
mojego ojca, czyli dużego dużego, i nikt nie wie czemu. Czy wzrost ją
przeraża, czy może wąsy, w każdym razie na zbliżanie się dużego dużego staje
się znikotem, jak to chyba Annb ładnie ujęła
Wczoraj duży duży wpadł późnym wieczorkiem, posiedział, pogadał, herbatkę
wypił, a Marcel... jak leżała pod kwarcówką, tak leżała i tylko patrzyła czujnie.
Sukces i cud, chyba Święta idą