dotkaoczko
06.06.08, 12:48
Nie wiem, może jestem odosobniona w oczekiwaniach, otóż nie podobają
mi się karłowate odmiany jabłoni i grusz. Nawet po latach nie
wyglądają na drzewa (takie nie wiadomo co). W starym ogrodzie (który
zmuszona byłam jednak sprzedać) miałam szczepione przez mojego
dziadka jabłonie głównie renety na wysokich podkładkach. Trudno było
zrywać owoce, ale to były prawdziwe drzewa, zawsze troche owoców
zostawało dla ptaków.
Ja niestety nie posiadłam umiejętności szczepienia drzewek,
pozostaje mi zatem to co oferują punkty szkółkarskie. W mojej
okolicy szkółki specjalizują się w zaopatrywaniu sadów towarowych i
dostępne odmiany wymagają porządnych podpór (większość sadów drzewa
prowadzi w szpalerach poprzywiązywane do drutów). To się na pewno
sprawdza w sadach, ale w ogrodzie wygląda fatalnie (te rachityczne
drzewka).
Może to jest moja wina, źle wybrałam sadzonki, ale jako laik nie
znam się na rodzajach podkładek i nie wiedziałam jak to wyjdzie.
Poza tym kupowałam u różnych szkółkarzy a efekt jest taki sam.
Jesienią mam zamiar kupić jabłoń renetę, niedawno dowiedziałam się
że można kupić we Wrocławiu (nie wiem jaka odmiana), ale mam
nadzieje, że nawet obecnie "wyprodukowana "odmiana będzie rosła
jakoś bardziej zgodnie z naturą niż to co dotychczas kupowałam.
Liczę się nawet z kilkuletnim oczekiwaniem na pierwsze owoce.
Czy ktoś wie coś na ten temat, czy renety też już szczepią na
karłowatych podkładkach i będzie kolejne rozczarowanie ?
Z drzew które rosną w moim ogrodzie na drzewa wyglądają tylko śliwa
ulena i czereśnia, pozostałe nie przekroczyły 2 m wzrostu po 6
latach od posadzenia. Chyba mam jakiegoś pecha, przy zakupie
sadzonek, 5 lat temu kupiłam głóg (nie wiem jaka odmiana- czerwono
kwitnący), posadziłam go biorąc pod uwagę, że to jest średniej
wielkości drzewko, przy zakupie miało 0,5 m wzrostu a przez te lata
urosło ze 30 cm (zasłaniają go nawet kwiatki jednoroczne).
Czytałam na forum, że rośliny jako żywe istoty mają prawo do
indywidualnych osiągnięć w dziedzinie wzrostu, w zależności od
warunków, ale żeby aż tak ?
Pozdrawiam, Dorota