mjot1
20.09.03, 20:45
Że co? Że to nie temat na to forum?
A więc gdzież jak nie tu?
Z mych amatorskich obserwacji ogrodoluby i miłośnicy zbieractwa nakładając
się na siebie tworzą pokaźny podzbiór!
Wszak, jeśli ktoś zacznie dostrzegać piękno natury w doniczce dostrzeże je
także w lesie! A te kilka wyjątków? Zastosujcie znaną regułę.
Otóż po wojażach ruszyliśmy w las...
Susza, że aż strach, aż syczy wszystko. Udaliśmy się więc w ostęp zwany przez
tubylców od zawsze „zimną wodą”. Jest to połać lasu nad strumykiem utworzonym
przez źródełko i liczne wysięki. Las ten tworzą jodły i świerki panuje tam
zawsze półcień a pod stopami rozciągają się wspaniałe kobierce mchów. Tak
było zawsze... Jednak nie obecnie.
Przeprowadzono tam ścinkę i wszystko jest zrujnowane!
Dywany mchów rozdarte i rude jak stare szmaty! Całe sterty suchych gałęzi
świerków i jedliny! Widok straszny!
Znaleźliśmy troszkę podgrzybków ale szybko odtrąbiłem odwrót.
Grzybobranie to przecie przyjemność, to swego rodzaju misterium to sztuka
niemalże. A nie jedynie pozyskiwanie żarcia! Jeśliby to był cel jedyny to
założyłbym sobie pieczarkarnię.
Ruszyliśmy na skraje polan i lasu. Tam wypatrzyliśmy kilka borowików, które
dzięki cudownej mocy rosy porannej jakoś starają się zaistnieć.
A tak przy okazji...
Zauważyłem, że są dwie szkoły zbieractwa.
Jedna zakłada, że należy w jak najkrótszym czasie zaliczyć jak największy
areał leśny.
I druga, która nakazuje dostojnie, bez pośpiechu przemierzać las odnajdując
miejsca „grzybonośne” i zbierać nie tratując wszystkiego po drodze.
Dostrzegam też, że szkoła pierwsza ma większą liczbę zwolenników, których ja
jednak „grzybiarzami” zwę z przymrużeniem oka.
I jeszcze pytanko:
Czy po grzybobraniu, gdy nocą zamkniecie ślipięta to też widzicie przepiękne
borowiki w cudownej scenerii?
Najniższe ukłony!
Życzący Wam wspaniałych okazów M.J.