Dodaj do ulubionych

Roze (rurze:)))

16.08.08, 08:35
Czy lubicie roze? Ja uwielbiam. Niewiele pracy przy nich, a taka
radosc z patrzenia i wachania. Wczoraj wpadlam na chwilke do
ogrodnictwa, tylko po kijek:)))) No i wyszlam z kolejnym krzaczkiem
przepieknej rozy. Dzisiaj sadzenie, sama radosc. A sezon na sadzenie
roz dopiero sie zaczal....
Obserwuj wątek
    • dorka556 Re: Roze 16.08.08, 12:21
      Ja też bardzo lubię róże. Mam kilkadziesiąt krzaków różnych odmian. W tej chwili szukam jakiejś niezawodnej róży pnącej, na południową ścianę. Mam już posadzone czerwone Symphatie i Flamentanz i żółtą Golden Showers. Potrzebuję mrozoodporną długo kwitnącą i odporną na choroby. Jaką sprawdzoną różę możecie mi polecić?
    • dolmadakia Re: Roze (rurze:))) 16.08.08, 19:19
      No,własnie,jestem baaardzo początkującą ogrodniczką i świeżo
      upieczoną włascicielką ogródka-prosze mi polecić jakieś łatwiejsze
      do uprawy gatunki /niestety,należe do osób,które nie mają "drygu" do
      roślin/Chciałabym kupić ze 2-3 krzaki na front domu,kiedy to
      sadzić,czy może być w słońcu,czy musi być cień? Ile kosztuje taki
      krzak rózy? wiem,że moje pytania zdradzają "neptka" w tej
      dziedzinie,ale jestem nim:-) I jeszcze jedno: rododendron-kiedy
      sadzić, w jakim miejscu? dziękuję z góry za odp.
      • ewa553 Re: Roze (rurze:))) 16.08.08, 20:17
        jestem oszczedna:))) i przy zakupie patrze na cene. Moj krzaczek
        kupilam za 7,99 Euro - przeceniony z 15,99. Dziesiatki tych roz
        bylo na ta cene przecenionych. Naprawde ladne roze sa dosc drogie.
        Ale tez niewiele z nimi pracy. Musisz tylko miec kogos kto Ci pokaze
        jak je przycinac.
        • malaugena Re: Roze (rurze:))) 17.08.08, 03:15
          jak ktoś pisze, że przy różach nie ma pracy, niech da sobie z nimi
          spokój. a odnosnie cen - dobre musi dobrze kosztować. badziewne
          pieniądze za badziewny towar.
          • gabula777 Re: Roze (rurze:))) 17.08.08, 08:13
            Zgadzam się z Malaugena.U mnie maja rację bytu tyko i wyłącznie odporne na
            choroby choćby inne nie wiem jak piękne były. Pryskanie chemią, które i tak nie
            zawsze pomaga powoduje, że mam mieszane odczucia, a, że nie chce mi się tego
            robić to druga sprawa he,he :-)
            • ewa553 Re: Roze (rurze:))) 17.08.08, 09:20
              alez malaugeno, ja mam roze od 4 lat i nie odnosze wrazenia ze mam z
              nimi wiele pracy. Choc wczoraj znajoma byla w ogrodzie podczas gdy
              nowy nabytek sadzilam i byla zaskoczona tym, ile czynnosci musialam
              wykonac, zanim roza wypieszczona moimi komplementami osiadla na
              stale w ziemi. Moze ja po prostu - kochajac ogrod, roze i wogole,
              nie odczuwam tego jako obciazenie? Moze tak byc. Mam tych roz wiele,
              jedyne "prace" jakie mi sie tak od razu przypominaja, to nawozenie
              dwa razy w roku, obcinanie na biezaco przekwitlych kwiatow,
              obcinanie roz raz w roku. I to tyle. Mszyce miewam, ale rzadko. Moze
              dlatego ze przy rozach rosnie lawenda? I jak sie pokaza, to nie
              stosuje chemii. Po prostu zmywam je prysznicem, lekko pomagajac
              sobie reka. Idzie predko, sprawnie, ekologicznie. Polecam ten sposob.
              • gabula777 Re: Roze (rurze:))) 17.08.08, 12:21
                Mszyce akurat nie są zbytnim problemem (bynajmiej dla mnie), wystarczy (jak
                pisze Ewa) wąż z wodą, albo mały ręczny spryskiwacz z środkiem na mszyce i gdzie
                nie pomogła woda, to psiknąć tu i tam.Mszyce zresztą u mnie pojawiają się
                najczęściej raz w sezonie.Ale dla mnie 'potworem' jest czarna plamistość i
                hektolitry chemii(stosowane nie tylko raz), żeby to pokonać za cenę paru
                kwiatów, to nie dla mnie.Może ta plamistość szczególnie lubi atakować róże na
                wilgotnej glebie,jaką ja mam, tego nie wiem. Można podyskutować.
            • malaugena Re: Roze (rurze:))) 17.08.08, 12:46
              praca przy różach to nie gehenna, przynajmniej dla ich miłosników,
              ale jak to wiadomo, chcąc mieć efekt należy się przyłożyć. sa
              prace katorżnicze i są dające przyjemność.piękno jest wymagające,
              wystarczy obejrzeć dłonie hodowców i plantatorów róż.
      • yoma Re: Roze (rurze:))) 20.08.08, 15:47
        Dolmadakia

        rosa rugosa, rosa nitida. To są tzw. dzikie róże, które rosną na ugorach, twarde
        są i odporne. Słońce, ale nie patelnia.Półcień wytrzymają, cienia nie. Krzak w
        Wawie tak około dychy.
    • pinkink3 Re: Roze (rurze:))) 17.08.08, 17:19
      Tez lubie. Bardzo. I tez mi sie nie wydaje, zeby to byly szczegolnie wymagajace
      rosliny. Wrecz przeciwnie.
      Szybko reaguja.
      Sa czytelne. Od razu widac, jesli im czegos brakuje.

      Potrafia, jak malo ktora roslina, okazac natychmiastowa wdziecznosc za
      najmniejszy gest z mojej strony: przyciecia, sypniecia jakas lepsza ziemia,
      dodatkowego podlania itd.. Juz po paru dniach wyskakuje nowy, silny ped, czesto
      z czerwonawymi listeczkami. Ah, jak to lubie!))

      Z moich obserwacji wynika, ze roze uwielbiaja wode, pod warunkiem, ze maja pod
      dostatkiem slonca. Im wiecej, tym lepiej. Ziemia gliniasta im nie przeszkadza.
      Ja wlasnie mam taka...((

    • aisak102 Re: Roze (rurze:))) 18.08.08, 00:35
      Kocham róże, ale teraz właśnie zżera mi je czarna plamistość. Mam
      działkę leśną - dużo owadów, ptaków, żab, ropuszek, jaszczurek i
      padalce (chyba?) też się zdarzają - nie mam serca truć ich
      opryskami. Może ktoś bardziej doświadczony poleci jakieś odmiany róż
      odporne na choroby?
      Będę bardzo wdzięczna :-))
      • ewa553 Re: Roze (rurze:))) 18.08.08, 09:25
        najlepiej idz do odpowiedniego ogrodnictwa. Jak ja roze kupuje, to
        sa przy nich "metryczki" na ktorych pisze na co sa odporne. A poza
        tym moze Ci poradza jakis srodek ekologiczny, ktory nie zaszkodzi
        Twojemu "zwierzyncowi".
        PS Zazdraszczam wszystkim, ktorzy maja dzialki przy lesie.....
        • leeliana Re: Roze (rurze:))) 19.08.08, 09:32
          Wczoraj poświęciłam moim różom ponad połowię dniówki. Pielenie, przycięcie
          zwiędłych kwiatów, oprysk na czarną plamistość, okopanie, nawożenie,
          podlewanie... I tak sobie nad rabatami moich jednorocznych róż powiedziałam: kto
          nie ma róż, nie wie, że ma ogród. I jeszcze sobie powiedziałam, ale to już
          wieczorem, kiedy padłam na nos - nie miała baba roboty, zasadziła sobie róże
          :-)Ale ogród bez róż był taki... pusty. Pozdrawiam miłośników i miłośniczki róż
          (rusz?:-))
          • ewa553 Re: Roze (rurze:))) 19.08.08, 12:19
            jestes pewna, ze Twoje roze sa jednoroczne? Nigdy o takich nie
            slyszalam, ale fakt, jestem dopiero od 4 lat ogrodniczka.
            Moze inni nas oswieca?
            • dagusia333 Re: Roze (rurze:))) 19.08.08, 12:33
              Chyba chodziło o to, że ma je dopiero 1 rok.
              • ewa553 Re: Roze (rurze:))) 19.08.08, 13:15
                ok. zle zrozumialam.
            • leeliana Re: Roze (rurze:))) 19.08.08, 18:02
              Jednoroczne, to w tym wypadku znaczy, że rok mija jak je posadziłam :-)
              • szeelma Re: Roze 20.08.08, 23:40
                Mam samotny krzak rozy, ktory pieknie i obficie kwitnie,
                niestety przekwita jeszcze szybciej
                i nigdy juz w tym samym roku nie zakwita!
                Pojawiaja sie tez na nim szybko zolte liscie.

                Krzk jest bardzo stary, widac to po pniu.

                Moze usunac ten krzak, albo przesadzic w miejsce
                gdzie jest wiele roz, i jego krotkie kwitniecie
                nie bedzie sie rzucalo w oczy?

                Krzak ten jest bardzo naslonecznionym miejscu, ale jest regularnie
                podlewany, podcinany i nawozony.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka