bupu
07.10.25, 12:40
Cechą charakterystyczną Neo jest, moim zdaniem, postępująca firanizacja postaci. A zaczęło się od Gaby, która z faktycznie dzielnej dziewczyny z KK, usiłującej dźwignąć to, czego dźwigania odmówił jej bezużyteczny ojciec, przeistoczyła się w wiecznie pochlipujacą mimoze wokół której trzeba na palcach. Potem Robrojek, energiczny wesoły chłopak przeistoczony w oklapłe wąsy z epizodami dysocjacyjnymi. Pyzunia, która z niezbyt lotnej, ale zrównoważonej dziewczynki wyrosła w Rurze, pozbawionego jakiejkolwiek inicjatywy, czy energii, jamochłona. Te trzy firany są nam w dodatku sprzedawane jako energiczne, silne i zaradne, czego nie rozumiem w ogóle. Gdzie autorka widzi w tych postaciach dzielność?
Potem Aurelia, z kreatywnej dziewczyny o wielkiej wyobraźni w szemrzące, ledwie widzialne stworzenie. Kreska, twórcza i wrażliwa, ale jednak faktycznie dzielna, stała się mimozą, zbyt wrażliwą by uprzątnąć mieszkanie po dziadku. Larwa, z Tygrysa przeistoczona w ziewajacą syrenkosarenkę.
A jeszcze mamy postaci, od początku napisane jako firany, acz wg. komentarza energiczne i dzielne. Grzegorz, Człowiek -Plama Na Tapecie, uporczywie darzony przez autorkę przymiotnikami "energiczny" i "dynamiczny". Dorotka, energiczna po wierzchu, a niezdolna zaoszczędzić trzech dych na trampki, czy portki z lumpeksu, potem obrana i z tej powierzchownej energii i zamieniona w zombie mielosci.
Skąd u autorki to upodobanie do bierności???