Dodaj do ulubionych

Zaczyna się

13.03.09, 20:42
na forum Ogród

rów zarasta? zalać roundupem, mech w trawniku? zalać mchokillerem... Gr!
Obserwuj wątek
    • katarzyna4511 Re: Zaczyna się 13.03.09, 21:34
      Nie czytaj, po co się denerwować. Ja dzisiaj robiłam porządki w piwnicy.
      Poprzedni właściciele zostawili takie ilości herbicydów, że mogłabym całą wieś
      wytruć i jeszcze na sąsiednią by mi wystarczyło ;-) No i trzeba to będzie
      wywieźć, muszę się tylko dowiedzieć, gdzie to oddać.
      I właśnie zabrałam się za trawnik, to znaczy za to, co kiedyś nim będzie. Sporo
      kopania i wyrywania chwastów, ale przynajmniej mamy trochę pracy fizycznej :-))
      • yoma Re: Zaczyna się 13.03.09, 22:02
        Przynajmniej przy takiej robocie nie trzeba dbać o linię :)
      • leloop Re: Zaczyna się 13.03.09, 23:22
        znowu sie wypowiem nie na temat ale co tam ;)
        we Francji jest takie ustrojstwo co sie zwie "déchèterie"
        czyli "odpadownia". kazde wieksze miasteczko ma taka instytucje,
        zawozi sie tam wszystko co w domu jest przeznaczone na smietnik od
        kartonow, butelek przez polamane (niekoniecznie) meble, gruz po
        remoncie lazienki oraz wszelkie odpady chemiczne jak herbicydy
        wlasnie czy olej z frytownicy a takze odpady ogrodnicze czyli
        glownie ciete zywoploty, bo tu sie tnie na calego. pracownicy to
        wszystko sortuja i wioza potem do zakladow recyklujacych a z krzakow
        robia kompost, ktorym potem mozna sie czestowac za darmo.
        to miejsce to niezla skarbnica dla smieciarzy takich jak ja bo mozna
        czasem wylowic niezle perelki, mam juz zeliwna lawke, pare fajnych
        donic do ogrodu a ostatnio wylowilam porcelanowe figurki Matki
        Boskiej bo jakis kretyn wrzucil do kontenera caly wystroj wnetrza
        razem z szydelkowymi serwetkami i sztucznymi kwiatkami pewnie po
        jakiejs zmarlej babci.
        napisalam o komposcie wiec moze zaliczycie mi to jako wypowiedz
        ogrodnicza ;)
        • katarzyna4511 Re: Zaczyna się 14.03.09, 09:36
          W zeszłym roku w naszym nowym-starym ogrodzie, przy przekopywaniu glebogryzarką
          fragmentu mój małżonek omal nie zginął od sprężyny, która wyskoczyła nagle z
          gleby. Okazało się, że poprzednie właścicielki, a raczej spadkobierczynie,
          paliły w ogrodzie meble (w tym łóżka wraz z materacami), bo wywiezienie starych
          mebli wiązało się z kosztami ;-)
          • kazikowa1 eee tam 14.03.09, 11:17
            to odwieczny, staropolski, wszędopolski zwyczaj: podrzucić (gdzieś, komuś), a
            jak się nie uda to spalić albo zakopać. I bardzo dobrze, bo co - w lasach tylko
            drzewa i grzyby, a w jeziorach tylko ryby? A co by robili archeolodzy? Teraz
            cieszą się jak pełne nocniki z XXXXXwieku znajdują. Zostawmy coś następnym
            pokoleniom, a może... innym osobnikom z dalekich galaktyk. :)))
            Niestety, jest to smutne. W tym jednak jest sporo "ekonomii" - takie sprzątanie
            nic albo prawie nic nie kosztuje, a zorganizowanie "odpadowni" i dowóz śmieci -
            jak już wiemy - sporo kosztuje. Na dodatek nikt nie chce tego mieć koło siebie.
            • berita Re: eee tam 14.03.09, 13:06
              Wszelkie trujące substancje i odpady elektroniczne i AGD można od początku roku
              bezpłatnie oddać na wysypiska śmieci a oni muszą tam to zneutralizować. Jeżeli
              sami coś kupicie w castoramie to castorama przyjmuje z powrotem puste opakowania
              (np. po funabenie).
              Co do odkryć po poprzednich właścicielach to ja miałam do rozebrania
              pseudo-kompostownik, czyli ok. 2,5 metrowy zwał ziemi w którym znalazłam
              wszystko od kapsli i opakowań po chipsach począwszy, poprzez "skompostowaną" po
              części odzież a na zdechłym zwierzęciu wielkości psa kończąc (sądząc po
              szkielecie i czaszce). No... zeszły mi 4 miesiące na sortowaniu śmieci i
              wyrównywaniu terenu tym miejscu.
              • lellapolella Re: eee tam 14.03.09, 14:02
                odpadownia francuska bardzo mi się podoba:-) W Szwecji też jest coś podobnego,
                można potem za grosze kupić fajne sprzęty, ja nigdy nie mogłam się oprzeć i
                potem woziłam w plecaku do P. żeliwną patelnię, nóż do sera czy gong...Po byłym
                właścicielu odziedziczyłam ogromny zbiór butelek po markowych koniakach i stertę
                lisiego gnoju z megagniazdem szerszeni w środku.
                • yoma Re: eee tam 16.03.09, 10:50
                  A ja wyciągam z ziemi głównie ceramikę budowlaną. Gdyby to bylo
                  całe, tobym już spokojnie mogła dom odbudować :)
                  • lellapolella Re: eee tam 16.03.09, 14:21
                    może mozaika w takim razie:-)
                    • yoma Re: eee tam 16.03.09, 18:26
                      W sensie, zamiast domu mam zbudować mozaikę? Mandalę usypać... :)
                • yoma Re: eee tam 16.03.09, 18:27
                  Lisi gnój mnie zafascynował. Miałam tylko osy w okienku piwnicy.

                  Odkryto, że są, bo użarły studniarza :)
                  • dorkasz1 Re: eee tam 16.03.09, 19:30
                    No zwariować można z tą chęcią trucia...
                    Jest dom, dom ma właściciela, właściciel ma małe dziecko i ogród, a raczej to,
                    co ma być ogrodem. Dom wyniesiony tak wysoko, że koniecznie trzeba go obsypać.
                    Ogrodzenie zresztą też nastroszone w górę. Wygląda na to, że trzeba będzie
                    dowieźć ok. 15 cm ziemi. Ale wcześniej Roundap. Pytam się po co? No, żeby te
                    chwasty wytruć, bo one się wysiewają. Tłumaczę, że R. na nasiona nie działa, a
                    poza tym, jak się wysieje trawę, to po 3 koszeniach ona stłumi wszystkie
                    chwasty. Pan nie jest przekonany. Poruszyłam argument finansowy. Może...?
                    • yoma Re: eee tam 16.03.09, 19:53
                      Postrasz, że doniesiesz gdzie trzeba, że chce otruć dziecko. Faktycznie nóż się
                      w kieszeni otwiera.
                      • lellapolella Re: eee tam 16.03.09, 21:17
                        yoma, w lisim gnoju nie ma nic fascynującego. Czuć w nim i z niego mękę
                        uwięzionych pokoleń, nie to co radosne pączki od szczęśliwych koni.
                        Co do trucia, mam wrażenie, że jeszcze jakiś czas będzie trendy, jako wyraz
                        nowoczesności;-O Kiedyś byłam świadkiem, jak panie pracujące w szkółce leśnej
                        wpadły do magazynu, były tam tylko preparaty o dłuuugiej karencji... Na przykład
                        mega trucizna, której się używa przy zagrożeniu chrabąszczem majowym. Panie
                        biegały w panice, żeby zdążyć coś uszczknąć zanim szef wróci- żadna nie wyszła z
                        pustymi rękoma.
                        • yoma Re: eee tam 16.03.09, 21:21
                          Moja wina, nie pomyślałam o lisach hodowlanych...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka