Dodaj do ulubionych

Zaniedbana działka

20.05.09, 11:25
Witam,
odziedziczylismy po rodzinie działke z domem. Zieleń jest bardzo zaniedbana, własciwie do tej pory przez 7 lat tylko trawa była koszona raz do roku. Na działce są młode drzewka owocowe, zagłuszone przez trawę, jak im pomóc? Co zrobić z trawą/trawnikiem poprzerastanym chwastami wielkości człowieka? Co zrobić z takimi "niby tujami" płażącymi w promieniu od 2 m od pnia - te mnie niesłychanie irytują.
Proszę o poradę do wstepnej realizacji własnymi siłami, brak nam teraz środków na fachowca.
Aha, da się jeszcze zasiać jakieś kwiaty rabatowe - marzą nam się malwy....
Jeżeli dubluję temat, przepraszam, proszę o linka. I z góry dziękuję za przychylna pomoc!
Kitty
Obserwuj wątek
    • ekonomowa Re: Zaniedbana działka 20.05.09, 17:27
      Kitty, znam ten ból. Nikt nie da ci jednak recepty na zagospodarowanie działki.
      Musisz sama wiedzieć jak ona powinna wyglądać.
      Z doświadczenia przywracania do świata żywych ponad 1500 metrowego, zarośniętego
      wszystkim co możliwe na konkretnym typie gleby terenu powiem ci, że nie ma co
      zabierać się za wszystko na raz. Chcesz rabatę? Rób rabatę. Doprowadzenie małego
      fragmentu ziemi do stanu gotowości pod rośliny to już niezłe wyzwanie.
      Sprawdzisz swoje siły, zweryfikujesz zaangażowanie, przeprojektujesz wizje
      działki przeliczając przez możliwości fizyczne i finansowe. Jednocześnie
      będziesz mieć punkt zaczepienia i motywację do dalszych działań widząc jak coś
      wyrasta:)
      • jokaer Re: Zaniedbana działka 20.05.09, 21:41
        bardzo dobra rada, dobrze zacząć od tego co jest jeszcze teraz mozliwe, rabatki
        jak najbardziej, malwy posiej, ( wzglednie kup flance)
        te które posiejesz wyrosną i zakwitną na drugi rok- malwy są bowiem dwuletnimi
        kwiatami

        a prócz tego możesz powycinać koło każdego drzewka trawę, żeby wokół pnia zrobił
        się niewielki placyk :), choćby 0,5 m kw.; łatwiej będzie drzewka obejrzeć

        ---
        dagmargallery.republika.pl
        ogrodziolowy.republika.pl
        • wieshniak Re: Zaniedbana działka 20.05.09, 21:47
          Ja bym zaryzykował odwiert. A nuż trafisz na wody geotermalne. :-)
          • deerzet Re: pomysły rodem z Torunia 20.05.09, 23:03
            A kiedyś wystarczały naszym oćcom kozy zgłodniałe...

    • yoma Re: Zaniedbana działka 20.05.09, 22:14
      Cóż, ja pięć lat temu zaczęłam od wycięcia chaszczy, w ten sposób, aby to, co
      zostało, miało światło i powietrze :)
      • effi007 Re: Zaniedbana działka 21.05.09, 15:30
        Zacznij od tego, co najbardziej chciałabyś mieć w swoim docelowym
        ogrodzie i w jakim czułabyś się najlepiej.
        Trudno orzec co to będzie - Ty będziesz wiedzieć najlepiej.
        Jak już będziesz wiedzieć, robienie zmian będzie łatwiejsze.
        Poza tym, na tym etapie każda roślina w ogrodzie jest cenna, więc
        nie decyduj pochopnie których się pozbyć.
        Na nowe krzewy będzie trzeba poczekać kilka lat, a na drzewa
        kilkanaście.
        • irenazu Re: Zaniedbana działka 21.05.09, 15:58
          A do koszenia to najlepiej zaprosić zaprzyjaźnionego pana z kosą albo kupić kosę
          spalinową,bo kosiarka to chyba nie da rady.Ja też zaczynałam od zera.Nie miałam
          chwastów co prawda-nie mogły urosnąć bo moja działka to była praktycznie gruba
          warstwa gruzu przysypana byle jak ziemią i to co rosło było rachityczne-ale żeby
          cokolwiek posadzić musiałam wywalać gruz i sypać ziemię z worów.Pewne rośliny
          posadziłam nie tam,gdzie trzeba,ale potem je przesadzałam i po kilku latach mam
          już całkiem ładny kawałek własnej ziemi.Powolutku,nie wszystko naraz,zacznij od
          okolic domu i potem się panosz coraz szerzej.No ale tak jak poprzednicy
          radzą,oczyść trochę teren koło tych drzew i krzewów,które chcesz zostawić.
    • kitty Wszystkim dzieki 21.05.09, 19:21
      i jeszcze jedno pytanie od laika. Podobno przy drzewkach mozna obsypać je korą
      zeby nie wysychały i trawa nie rosła. czyli wyciąc trawę i kora, czy wyciąć
      trawę, wytargać do ziemi i kora, czy inne folie itp?
      Drzewka mnie wzruszają, bo mimo przeciwności natury i losu walczą i kwitna i
      rokują pojedyncze owocki.
      Co do trawy - zakupiona mocna podkaszarka, teren bardzo nierówny. Niestety chłop
      z kosą zapił się w zimie, a innego brak (kurde, gdzie to bezrobocie, no??)
      Jeszcze raz dzieki, będę za waszą radą robić etapami. Byle do jesieni, bo wtedy
      zamówiony fachowiec do przeróbek i innych przesadzań.
      Kitty
      • yoma Re: Wszystkim dzieki 22.05.09, 12:19
        Wiesz, jeśli ta trawa jest wyższa od drzewek, to na pewno trzeba coś z nią
        zrobić. Kto lubi ogród wylizany, wyszarpuje i obsypuje korą. Kto lubi dziki,
        pozwala rosnąć, z doświadczenia mówię, że starszym drzewom to nie szkodzi.

        Zresztą podejrzewam, że to nie jest trawa, tylko perz.

        Proponuję ci spulchnić ziemię wokół tych drzewek pazurkami, wyciągnąć przy
        okazji korzenie trawy/perzu, na ile się da, korą owszem obsypać, nawet z
        pozostałościami trawy - przysypane korą będą rosły gorzej (pozostałości trawy,
        nie drzewka). Kora generalnie ma na celu poprawę stosunków hydrograficznych w
        glebie wokół drzewka, a mówiąc po ludzku trzyma wilgoć i ogranicza chwasty :)

        A w ogóle co za drzewka? Bo pewnie i lekkie przycięcie by im nie zaszkodziło.

        A poza tym znam ten ból, też namawiałam do produkcji owoców trzydziestoletnie
        wiśnie i śliwy :)
        • dar61 Re: to nie jest trawa, tylko perz. 22.05.09, 15:13
          ?!
      • yoma Re: Wszystkim dzieki 22.05.09, 12:21
        Aha, zamiast chłopa z kosą możesz zaprosić chłopa z pługiem - niech przeorze
        wszystko, oprócz drzewek oczywiście, i zaczynasz od nowa. I tak do nowych
        nasadzeń będziesz musiała tę ziemię poruszyć.
        • piotrazona Re: Wszystkim dzieki 22.05.09, 12:29
          biedny ten chłop, ten z pługiem
          a bez konia (nawet mechanicznego)
          • dar61 Re: dzięki 22.05.09, 15:25
            Dzięki poradom pozostanie nasz wątkozakładczyni z wiarą, że
            pozostające w glebie kłącza i nasiona nie odbiją sobie czwórnasób
            swych rodzicielek zagłady.

            Tam trza zwykłej regulówki.
            Przekopać[przeorać] na tyle głęboko, by chwastó nasiona nie
            skiełkowały, kłącza nie podołały przebić się znów na wierzch.

            Drzewka młodziutkie reanimować otaczając pasem czarnego ugoru/
            wyściółkować ale bez tej folii - najwyżej podślielić płatem
            włókniny - nie folii. Ich płytkie korzenie pozbędą się
            konkurencji o pokarm i wodę!
            W czasie przyszłym można tę włókninę "zakorować", zdobnie kamieniami
            nadłożyć itp.
            "Inwazję" wizji i estetyki zaplanowałbym strefowo, co rok dalej
            ku
            celowi

            www.gordostudio.pl/Galeria/projekt_ogrodu_japonskiego.aspx
            Nie wszystko od razu, spokojnie, bez zrywania przywodzicieli
            mięśni ;-))
            No, chyba że ambitny chłop z kosą. Na sztorc...
    • alinka_li Re: Zaniedbana działka 22.05.09, 12:59
      Znam ból- rok temu wyrwałam ręcznie 400 m kwadratowych nawłoci kanadyjskiej
      sięgającej pasa. W tym roku podagrycznik ma odpowiednią ilość światła
      echhhhh:((......
      • e-mail Re: Zaniedbana działka 11.03.10, 18:42
        Ja po jesiennych walkach z zaniedbanym 0,6ha sadu wracam jutro do boju.
        Zakupiona kosa spalinowa powinna ułatwić sprawę. Potem zostanie tylko spalenie
        gałęzi i krzaków z pobojowiska i zabiorę się za prawdziwe tworzenie ogrodu.
        Największy ból mam z rozbujałymi porzeczkami i innym chwastem kolczastym (nie
        wiem nawet co to jest).
    • hamerykanka Re: Zaniedbana działka 11.03.10, 19:02
      To mi przypomina pierwsze wrazenie ogrodu wokol domu ktory kupili
      rodzice...dom niezamieszkaly przez lata, pokrzywy i lopian 2 m
      wysokosci, lopian mial lodygi grubosci mojego nadgarstka...
      Pierwszy raz skosilismy kosa, na etapy, do metra wysokosci najpierw,
      kulac sie przed spadajacymi lodygami, potem reszte...korzenie
      pokrzyw wyrywalysmy z mama recznie, ciagnac je jak sznurki z
      trawnika, lopian sie wykopywalo. Reszte koszenie regularne 2 razy w
      tygodniu zalatwilo-wiekszsc chwastow zle znosi koszenie.
      Drzewka owocowe nie scinaj, poczytaj w necie lub w ksiazkach jak je
      przyciac-ja tak eksperymentowalam i cud sie stal, nienawozone,
      zabiedzone drzewa wydaly mnostwo owocow...trawe wokol wytnij do
      ziemi, kup agrowloknine i przyszpil wowol pni kawalkami np
      ocynkowanego drutu wygietego w ksztalt "U". Wytnij z wlokniny
      kwadraty z dziura w srodku, i przypalikuj wokoj pnia, a wloknine
      mozesz przykryc np kora lub nie. Zaleznie od finansow. Wloknina nie
      pozwoli na rozwoj chwastow i trawy, a bedzie przepuszczac wode.
      Tuje-zaopatrz sie w dobry sekator z dlugimi ramionami i tnij dolne
      zakorzeniajace sie galezie smialo. Taki sekator z dlugimi uchwytami
      pozwala ciac grubsze galezie bez wysilku. Mozesz wyciac galezie na
      pewna wysokosc , "ogolic" tak, aby moc kosic wzdluz rzedu. W
      przyszlosci rowniez, jesli trawa jest miedzy tujami, oblozyc je tak
      wloknina aby trawa nie wrastala, i posypac kora czy zwitkiem. Dobrze
      w przyszlosci jest kupic taki specjalny szpadel do wycinania
      krawedzi darni, wtedy utrzymanie ladnego wygladu jest latwiejsze-
      ksozt plastikowego brzegu tarwnika jest raczej za wysoki aby
      stosowac na wiekszej powierzchni niz ogrodek miejski.
      Trawnik mozna tez podsypac srodkami chemicznymi zabijajacymi rosliny
      dwuliscienne, czyli perz i inne chwasty. Pojedz do ogrodniczego i
      popytaj o takie srodki.
      To akcja wstepna. Jak juz oczyscisz ogrod i spojrzysz nowym okiem,
      wtedy bedziesz wiedziala gdzie zrobic rabaty i ile:)
      powodzenia:)
      • hamerykanka Re: Zaniedbana działka 11.03.10, 19:18
        Co do ton chwastow, tawy etc. Warto zalozyc sobie kompostownik w
        rogu ogrodu i tam wszystko wynosic. Bedziesz miec ladny kompost na
        rabatki..
        Nasiona chwastow oczywiscie beda odbijac w trawniku, dlatego polecam
        srodki chemiczne.
        Tm sposobem na poczatek zakupic bedziesz musiala:
        Sekator-najlepiej dwa, reczny i drugi na dlugich trzonkach,
        wloknine i pare metrow drutu cynkowanego
        lopate i narzedzie do podcinania krawedzi trawnika
        Reszta...potem:)
        • dar61 Tak, Kitty, jeśliś jeszcze na tym świecie ... 11.03.10, 22:55
          ... to świetne, na czasie, rady.

          Hamerykanka ma racyją.
          Pal licho trawnik, ale rzeczywiście warto mieć kilka sekatorów.

          U nas jest i ten [1] mały do różyczek, po sąsiedzie, świeć Panie nad
          jego ogrodem. Potem ten [2] masywny, biało emaliowany, po dziadku,
          lat ma ze trzydzieście, a ostry jak żaden polski nie jest dziś. Z
          Anglijej przywiezion, z dziadka resztą bambetli.
          Potem ten [3] czarny, z długimi trzonkami, po babci porzeczek
          plantacji. Gerlach go zwą. Lat ma z pięćdziesiąt chyba, a tnie jak
          brzytwa.
          Potem był ten litewski czy łotewski, na [4] targowisku u "ruskich"
          nabyty. Gniotsa, nie łamiotsa.
          Nic go nie ruszało, ale nie wytrzymał tarmoszenia się z jakimś
          suchym sęczkiem. Ja postawiłem na swoim, że sęczek pokonam, ale
          materiał zbyt zahartowany był i się zmęczył...
          Kupiłem mu [5] następcę. Na targu, też u "braci" ze wschodu. Ten
          potnie jeszcze lat z 50, ale na suche sęczki go już nie planuję.
          Następny był z [6] supermarketu. Nowość. Kowadełkowy typ z długimi
          rączkami - bo ten po Babci Tata kazał zwrócić, potrzebujący był.
          Rączki mogą się przedłużać, no cudo. Cudo owe zniszczyłem próbując
          wyciąć coś pionowo w krzakowisku odrostów od zdziczałej wiśni,
          sąsiad prosił o pomoc.
          Odrost okazał się obrośniętym mchem, wbitym tam stalowym prętem.
          Ostrze poszło w diabły. Potem było długie poszukiwanie tego pono
          wymiennego ostrza; zamawiałem je w serwisie w Cas*oramie z kilka
          razy.
          Uprzejmy sprzedawca coś nadmieniał, że to będzie kosztować tyle,
          ile nowy sekator, ale ja udawałem Greka.
          Oczywiście nic nie mieli, wyjeździłem tyle benzyny, kilka razy
          nawiedzając marketowy serwis, że starczyłoby na nowy sekator, ale
          uparcie nie dopuszczałem do siebie myśli, żem naiwniak i uparciuch.

          Następne dwa sekatory to objaw symptomu odruchu zakupu
          niepotrzebnego. Objaw skażenia merczandajzingiem, moja wina. No,
          zagapiłem się w jakimś dyskoncie i nabyłem dwa w cenie jednego, bo
          była wyprzedaż. Oczywiście rozleciały się po kilku użyciach,
          pogubiły swe mini zatrzaski, kilka razy szukałem pogubionych
          zatrzasków w czeluściach ogrodu, aż owinąłem toto taśmą, by się nie
          rozlatywały, by były. "Sztuka" są oba, ale liczą się w wyliczance
          sekatów jako numery [7] i [8] z listy.
          Dziś są ulubieńcami dla ojca mego, lubującego się w regeneracji
          staroci z odzysku.
          Który był potem? Nr [9]. Kowadełkowy, średni. Za bardzo nie nadaje
          się do odcięcia gałązki na żywym drzewie, w sklepie sczytane
          poradniki opisują takie jako do drewna suchego. Ale ojczulek go
          uwielbia. Zawsze kładzie gdzieś w inne miejsce, niż resztę i szuka
          go długo po całym domu.
          Co dalej? Nr [10]. Ten jest moim ulubieńcem. Okazyjnie wypatrzony na
          targowisku rzeczy z odzysku. Nie kupiłbym go, gdyby nie kosztował
          marne 10 PLN, a był piękną chińską kopią najlepszych wyrobów, jakie
          widziałem po złotych polskich 150. Jest cały ze zbrojonego włóknem
          szklanym nylonu. Ma cudnie samozaciskową, pomysłową głowiczkę. typ
          kowadełkowy. Okazuje się być moją "majlaw". Dziś mi pięknie służył.
          Może mnie przeżyje.
          Potem wypatrzyłem [11] sekator, uwaga - na długaśnym przedłużaczu
          , z jednej strony ma uchwyt jak krawieckie nożyczki, potem z
          metr uchwytu i tnąca głowica. Do wysokich winorośli jak znalazł.
          Sąsiadowi, z naprzeciwka, w odruchu pomocy ogólnosąsiedzkiej takie
          same kupiłem i się nie zdziwiłem, że ucieszył się z oferty tej
          pięknie.
          Co dalej? Właściwie została jeszcze tylko ta żyrafka z
          przedłużaczem.
          Ze trzy lata nad tym patentem fis*arsowym chodziłem, chodziłem, aże
          nabyłem. Ile kosztował to się ma rodzinka nie dowie, co mają
          palpitacji dostać...


          ***

          Na liście nie zostały policzone sekatory ręczne do żywopłotu.
          Bo choć miałem po sąsiedzie, świeć Panie nad jego ogródkiem, jeden ,
          Tata przytargał skądsiś takowy drugi, to nabyłem w odruchu
          supermarketowego skąpstwa jeszcze ich kolegę, bo miał gustownie
          przedłużane, regulowane rączki. Nic, że wypada z nich głowica, człek
          i kobieta palce sobie miażdżymy, tłuczemy o ziemię kompletując je na
          powrót - ale są i dobrze tną.
          A że dokupiliśmy im wreszcie elektrosiekańce do żywopłotu, ten
          pierwszy i jego kolegę następnego, to i lista do ilu wzrosła sztuk?

          Taaak, warto mieć ze dwa sekatorki...
          • dar61 Sekatorów sąsiada było sztuk dwa 12.03.10, 00:06
            Panu sąsiadowi poświęcam wpomnienie sekatorów Jego dwóch.

            Nie ma wśród nas Pana A. od 22 dni, a żal, bo jakby wczoraj tu był i
            czegoś usilnie szukał ...

            ***

            Sąsiada naszego już drugiego, świeć Mu Panie nad jego ogrodem,
            bierzesz, o Wszechmocny, w swoje szklarnie do pomocy.
            A kilkanaście lat pomagał mi po sąsiedzku w tym i owym, konkurencją
            nakręcał, do pojedynku o pierwszeństwo czerwonych pomidorków
            namawiał skutecznie...
            I cóż, że go przechytrzyłem produkując pomidorki nie czerwone, a
            żółte :)
            Nauczył mnie wielu rzeczy, jego pszczoły w pasieczce po sąsiedzku
            też mnie nauczyły do siebie moresu.
            Nie zapomnę Pana, Panie A.

            A miał i Pan Sąsiad, nazwijmy go Panem Olkiem, sekatory swe.
            Miał - to dobre słowo, bo posiadanie było okresowo zrywane. Zrywanie
            następowało z przyczyny nawału roboty i plantacji traw, jakie
            zdominowały w długim, 86-letnim życiu Pana Olka, jego plantacje po
            sąsiedzku.
            Panaolkowy krótki, srebrzysty sekator wrył się w mą sąsiedzką pamięć
            po prośbie Pana Olka o pomoc w jego, sekatora, poszukiwaniu. Kiedy
            był Panu Olkowi najbardziej potrzebny, dostawał nóg. To
            jest "zmywał" się w sobie znane rejony traw.
            Szukaliśmy go pospołu z kwadrans z okładem, depcząc wszystkie
            rejony ogródka nożnie i macając ręcznie w trawach dominujących na
            ścieżkach i dookolnie.

            Znalazł się wiosną, kiedy sąsiad zaczął przesiewać zwały darni, jaką
            miał w kompoście. Nawet dał się oczyścić ze rdzy. Nowego Pan Olek
            nie chciał kupić, bo mówił, że na pewno się znajdzie, bo zawsze się
            znajdował.
            Innym razem, kiedy poszedł "w długą" ów sekator, to znalazł się za
            kilka dni. Był, a jakże, na widoku, widoku jakże niewypatrywalnym -
            kiedyśmy komisyjnie nosami w trawie się nurzali w jego poszukiwaniu -
            to on ... na sęczku starożytnej naszej sosny ogrodowej wisiał.
            Na tym samym sęczku kiedyś Sąsiad zawiesił był swój zegarek, długo
            go szukając, pono przez tydzień.
            Po latach tenże sęczek był wieszakiem dla sąsiada telefonu
            komórkowego, bo tylko w tym miejscu miał zasięg...

            Sąsiad mój szczycił się, nie bez mego podziwu, swym oszczędnym
            wielkopolskim wychowaniem. Nie dziwota więc, że ten tajemniczo
            wsiąkający sekator dorobił się kompanijona. Jego następcą został
            długouchwytowy sekator, nabyty okazyjnie, bardzo tanio, na pobliskim
            targowisku. Był potem wielokrotnie przeklinany przez Pana Olka z
            tego powodu. Bo giął się na co grubszym sęczku, wywołując u Sąsiada
            chęć przemożną hartowania głowicy sekatora, u mnie z kolei generując
            potrzebę ostrzenia jego ostrzy na mej szlifierce.
            Sekator zawisł jako ozdoba w składziku sąsiadowym.
            A mnie pozwoliło to demonstrować mojej kolekcji sekatorów
            różnorodność, Sąsiada zaś utwierdziło to w skuteczności jego
            oszczędnego żywota...
            Nie kupił już trzeciego sekatorka Pan Olek.
            Ja kupiłem jego wdzięczność.

            ;)

            ***

            Co się odwlecze, to nie uciecze.
            W moim kompoście znalazłem - po kilku latach dojrzewania treści
            kompostu - nadzienie.
            Odnalazły się wreszcie moje kombinerki, pamiątkowe, po mym Dziadku -
            nawet udało mi się je odrdzewić!
            Po odnalezieniu tamże, kilka lat potem, mojej łyżeczki do serwisu po
            Babci i nożyka jakże ulubionego a nierdzewnego, karnie i bez słowa
            kpinki chodziłem pomagać Panu Olkowi poszukiwać jego sekatory,
            klucze, portfeliki i [...].

            Może i mnie kiedyś zdarzy się pomocny sąsiad?...
            • hamerykanka Re: Sekatorów sąsiada było sztuk dwa 12.03.10, 10:42
              Dar...lacze sie w bolu:)))
              Ja mam dwa sekatorki i nigdy mnie nie zawiodly. .Cielam cale
              plantacje orzechow czarnych , odciskow na rekach dostalam, ramie nie
              moglam podniesc a sekatorom nic:)).
              Zostaly te historyczne sekatory w miejscu pracy....zal. Teraz musze
              kupic nowe dla siebie do pracy w ogrodku.
              Oczywiscie, mozna kupic nozyce spalinowe do zywoplotu ale jakos z
              postu mialam wrazenie ze autorka nie oplywa w forse...
      • obrobka_skrawaniem Re: Zaniedbana działka 12.03.10, 12:00
        hamerykanka napisała:
        > Trawnik mozna tez podsypac srodkami chemicznymi zabijajacymi rosliny
        > dwuliscienne, czyli perz

        Bardzo ciekawe.
    • ruta4 Re: Zaniedbana działka 12.03.10, 08:10
      Thuje polzace mozna potraktowac pila motorowa lub sekatorem.
      Zrobic z nich jakies bryly - doskonale znosza przycinanie.
      W ciagu pierwszego roku nie staraj sie zrobic wszystkiego poniewaz
      czas weryfikuje nasze pomysly.
      Byc moze wsrod tych chwastow znajduja jakies cenne ziola, byliny
      ktore nozna odzyskac?
      Wiec sie nie spiesz w pierwszym roku.
      Moze te chwasty wielkosci czlowieka to dziewanna lub zlocienie?
    • hamerykanka Re: Zaniedbana działka 12.03.10, 12:37
      Herbicydy: STARANE, MNISZEK, Chwastox, Bofix itp.)
      Poprawka-nie zabijaja perzu. Moj blad:)
      • obrobka_skrawaniem Re: Zaniedbana działka 12.03.10, 15:13
        Madrej glowie dosc dwie slowie. Moze ktos podpowie o co chodzilo?
        • dar61 mono + di 05.02.22, 23:01
          ...ktos podpowie o co chodzilo?...

          Monocotyledones.
          Dicotyledones.

          Reszta jest milczeniem...

          Szkoda, że tak dociekliwe Forumianki już tu nie zaglądają.
          Zaległość czekała, ale się doczekała.
    • alux Re: Zaniedbana działka 17.07.22, 15:26
      Zerknij na mój blog. Zaczynałem przygodę z działką w leśnym zaciszu od zera. Karczowanie, grodzenie, nasadzenia, studnia itd.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka