dorka556 Re: A nornisie jak wykurzyć? 08.06.09, 07:29 Sama nie próbowałam, ale podobno najskuteczniejszym sposobem jest wlanie do nor trochę starego oleju silnikowego. Po 3 latach należy powtórzyć. Spróbuj i daj znać na forum, jakie są efekty. Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Re: podobno. Wielokroć - ?!?!?! 10.06.09, 01:22 O skażeniach gleb, roslin, produktami ropopochodnymi nie słyszano u {Dorki}?! Wielokroć szybciej działa umiejscowienie w tym miejscu ujęcia wody, wyraźnie, z posmaczkiem, życie skracające ludziom... Ojojoj... Odpowiedz Link Zgłoś
cereusfoto Re: A nornisie jak wykurzyć? 08.06.09, 09:25 Polubić;))) Ja przestałam z nimi walczyć i nie jest tak źle... Odpowiedz Link Zgłoś
blankaz Re: A nornisie jak wykurzyć? 08.06.09, 12:28 Witam w klubie :/ Wszystko zryte mam, masakra. Nie podziałał na pewno jakiś nornix czy jakoś tak, takie pałeczki różowawe. Zatrute ziarno wsypane do otworów też nie. Mamy w zapasie jeszcze karbid i jakieś świece. Mam nadzieję, że coś zadziała, bo na pewno ich nie polubię. Odpowiedz Link Zgłoś
cereusfoto Re: A nornisie jak wykurzyć? 08.06.09, 13:42 A to takie słodkie stworzonko:))) pl.wikipedia.org/wiki/Nornica_ruda U mnie też zryte - choć nic nie marnieje z tego tytułu i nie widać gołym okiem ( w przeciwieństwie do kretowisk, których na szczęście nie mam ). Odpowiedz Link Zgłoś
dotkaoczko Re: A nornisie jak wykurzyć? 09.06.09, 10:31 Dołączam się do wątku. Przeciw nornicom próbowałam: różowej trucizny (ze sklepu ogrodniczego), płynu odstraszającego (też specjalnie do tego celu zakupiony)- śmierdzący strasznie, karbidu skrupulatnie i szczelnie zakopywanego w norach, psiej sierści zakopywanej w ich korytarzach, sadziłam korony cesarskie w większych ilościach, czosnek, wlewałam do korytarzy gnojówkę z czosnku (wcale nie chciał mi się zrobić, czosnek po prostu się ukisił), przez cały czas wbite w ziemię pozostają solarne odstraszcze. Chciałam też wypróbować zaśmierdziane śledzie, ale nie udało mi się doprowadzić ich do rozkładu (wcześniej dobrał się do nich mój pies i ze smakiem pożarł). Chyba nie muszę dodawać, że nic nie pomogło, nornice robią sobie dodatkowe otwory wentylacyjne i dalej buszują w resztkach lilii, których nie zdążyły jeszcze pożreć. Zjadły mi wszystkie cebule tulipanów i to pomimo, że były w koszyczkach (koszyczki zapadły się głębiej i nornice wlazły do nich górą). Nie poddaję się i walczę dalej, chociaż nie widać końca tej walki. Jak już w rejonie ich działania nie było smacznych cebul, to robiły płytkie korytarze pod trawnikiem i niszczyły trawnik. Czy ktoś ma jeszcze jakiś pomysł, bo chyba wypróbowałam już prawie wszystkie. Zmęczona walką z tymi małymi upartymi gryzoniami, Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
horpyna4 Re: A nornisie jak wykurzyć? 09.06.09, 10:44 Wychodzi na to, że najlepiej byłoby zatrudnić jakiegoś myszołowa lub sowę. Ale może być też kot, albo pies. Może jamnik? Odpowiedz Link Zgłoś
dotkaoczko Re: A nornisie jak wykurzyć? 09.06.09, 12:22 Jamnik też już był, rozkopywał norki tworząc jamy, wykopywał resztki cebul, czego nie zniszczyły nornice nie oszczędził mój ulubieniec. Nie mógł się jakoś pochwalić zdobyczą, może nie dawałam mu wystarczająco dużo czasu na poszukiwania, ale nie mogłam spokojnie patrzeć na pobojowisko, które powstawało. Świetnie jamnik sprawdzał się w polu, potrafił wytropić i pomordować całe rodziny myszowatych, robił to z ogromnym zapamiętaniem, ale w ogrodzie nie pozwoliłam mu "rozwinąć skrzydeł", więc efekt był żaden. Koty sąsiadów nie wydają się być zainteresowane moim ogródkiem, mając do wyboru hektary pól w pobliżu. Na pomoc zwierząt chyba nie mam co liczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
mirzan Re: A nornisie jak wykurzyć? 09.06.09, 17:42 Zadepcz wszystkie otwory wylotowe.Na drugi dzień zobaczysz które są czynne,będą przetkane.Do tych czynnych syp granulki,ale dosłownie po kilka sztuk.Zlikwidowanie gniazda trwa ok dwóch tygodni.Jeśli otwory zostały zatkane,to znaczy,że gryzonie poszły na chortobowe.Syp granulki na zmianę,różowe i niebieskie.Na koty,ptaki,żaby nie licz, one nie wchodzą pod ziemię aby polować,za grube są. Odpowiedz Link Zgłoś
tenia44 Re: A nornisie jak wykurzyć? 09.06.09, 21:19 Mój sposób na nornice był taki: lanie wody z węża do otworu. Nornice zaczęły wychodzić drugim otworem, a tam stał mąż i je wyłapywał. Były podtopione przez wodę. Teraz w całym ogrodzie mam, także w kwiatach, powsadzany czosnek, i na razie spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Tyka vel kij. Czatownią zwą ją 11.06.09, 18:13 Pięknie, {Horpyna} jak zwykle namawia na sukces! Znana jest od dawna metoda - wymagająca jedynie drobiażdżku: zaniechania hodowli drobiu - polegająca na spionowaniu tyczki. Długiej, min. kilkunastometrowej, im dłuższej, tym bardziej kuszącej. Tykę, drąg - stawiamy na środku majdanu, łąki pola. Do tyki mocuje się króciutką poprzeczkę poziomą. Na niej chętnie przysiadają ptaki polujące na gryzonie hasające na rozległych nieużytkach. Jastrzębie, sowy. Tyka zamiast wysokiego drzewa - czatowni. To tak starodawny sposób, stosowany jeszcze czasem przez co światlejszych leśników i strażników parków krajobrazowo-narodowych, że Deerzet dopiero dzięki uwadze {Horpyny} sobie go uzmysłowił. Mały drobiazg - mniej ten sposób jest skuteczny na podziemnych szkodźców krótkoogoniastych - a lepszy na nadziemnych, długoogoniastych. Ale zawsze niepokój nornicę zżerał będzie: "Wyjść? Odleciał? Do sąsiadki bym wstąpiła, jej norka niedaleko. Namawiała, że najnowsze cebule kultivar Mirzan_542 są wspaniałe, ma próbkę. Zaryzykuję!"... {Horpyna} wieszczy: [... myszołowa lub sowę ...]. Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Tani preparat 10.06.09, 01:25 Felis cattus var. domestikus Płci żeńskiej, maści dowolnej. Sprawdzone. Nie przekarmiać. Odpowiedz Link Zgłoś
mirzan Re: Tani preparat 10.06.09, 07:22 Upoluje to co chore lub zatrute i wyszło na wierzch,aby zdechnąć. Zdrowa nornica nie ma powodu do dychodzenia na spacer. Odpowiedz Link Zgłoś
hhrenata Re: Tani preparat 10.06.09, 08:52 na przepędzenie nornic z ogrodu polecam sprawdzony przeze mnie sposób a mianowicie powtykanie głęboko w dziury ludzkich włosów i przysypanie ich ziemią. Zwierzątka bardzo nie lubią ich zapachu , wynosza się gdzie pieprz rosnie albo ....do sąsiada;) Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Re: powód 10.06.09, 11:57 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=70053503&a=70595051 [... Mylisz się co do możliwości kota. Drobna, mikra (karmiąca swe kocięta), kotka - wonczas nie moja - czyściła nasze z sąsiadem ogródki do cna z gryzoni wszelkich - sam jej z pyska NORNICE zabierałem dziwując się, co tak wielkiego taszczy dla swych pociech ...]. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=70053503&a=70596628 Odpowiedz Link Zgłoś
mirzan Re: powód 10.06.09, 13:29 Przypadek to nie reguła.Też zdarzało się,ze u mnie koty łapały nornice.I Herkules nie pomoże,jak cały ogród wisi w powietrzu.Ale stałe trucie jest w stanie zlikwidować gryzonie.Mam wrażenie,że w tym roku już nie mam.Własnoręcznie pozbyłem się dwóch kretów,kocioręcznie jednego i nie ma kto nornicom kopać tuneli,a same leniwe są. Kupiłem płyn o nazwie Toxan.Rozcieńczyłem trochę wodą.Roztworem tym zalałem pół wiadra zboża.Jak wypiło wodę i napęczniało,wysuszyłem i czestuję chętnie,gdzie tylko dziurę zobaczę. Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Re: przypadek 10.06.09, 14:44 Jeśli przypadkiem {Mirzan} zwie wyczyszczenie naszego ogrodu z nornic, to niedowiarkiem skażonym chemią jest. ;-) Sąsiedzi ogrodowi, po drugiej stronie naszego podwórza mający ogród, niewpuszczający za siatkę na swe włości kotów, psów i innych żywin mają pojaw tych podkopywaczy swych marchewek nadal. Coś-za coś. Zamienić Toxan na trochę suchej zwierzęcej kociej karmy, plus żwirek na zimę - wypróbować metodę - i dopiero powątpiewać. Odpowiedz Link Zgłoś
mirzan Re: przypadek 10.06.09, 22:52 Uważaj,to co piszesz,niektórzy mogą potraktować poważnie.Kotów dochodzących mam pięć i guzik mogą poradzić pladze gryzoni,są całkiem porządnie wykarmine.Jeśli kot złapie kreta czy nornicę,to przypadek, kot nie dokopie się do nory pół metra pod powierzchnią.Nawet jśli się dokopie,to wyłapie pojedyncze sztuki,a tunele to cały labirynt z wieloma korytarzami do ucieczki. Może jestem skażony,ale nie na tyle,aby nie zdawać sobie sprawy,że nawet zupa bez chemii nie ugotuje się.I jeśli ktoś plecie,że chce mieć ogród bez chemii,to go najpierw trzeba do podstawówki,niskiej kasy,a jak zda do gimnazjum,to już może zajrzeć do ogrodu przez płot.Po to jedni ludzie wymyślili różne środki ochrony,aby drudzy nie musieli się zastanawiać czy te włosy które trzeba wkładać do dziur,mogą być z głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
hhrenata Re: przypadek 11.06.09, 09:54 czesto negujesz rady i wypowiedzi innych:) jesli ktos doradza to pytajacy sobie sam sprawdzi skutecznosc metod, niekoniecznie trzeba miec doktorat z chemii i innych dziedzin zeby czerpac przyjemnosc z doswiadczania:) Odpowiedz Link Zgłoś
mirzan Re: przypadek 11.06.09, 12:24 hhrenata napisała: > czesto negujesz rady i wypowiedzi innych:) jesli ktos doradza to > pytajacy sobie sam sprawdzi skutecznosc metod, niekoniecznie trzeba > miec doktorat z chemii i innych dziedzin zeby czerpac przyjemnosc z > doswiadczania:) Tak,bo preferuję skuteczne działanie.Ze szkodnikami,które mogą wystąpić jako plaga nie ma żartów.Straszyć można konika polnego, ale z szarańczą to nie zabawa.Jeśli ktoś naczyta się tekstów na wpół żartobliwych,może zlekceważyć zagrożenie i ani się spostrzeże grzęda cebulek zniknie.Kiedyś też byłem taki naiwniaczek,kotek za mnie sprawę załatwi.I przez jedną jesień i zimę,nornice wyżarły mi ok 15 arów lilii.Policz sobie ile to jest,sadzone były ok 50szt na 1 m kwadratowym. Po co robić kombinacje i ganiać się po polu z gryzoniami,skoro preparat kosztuje 8 zł i jest skuteczny. > Odpowiedz Link Zgłoś
mirzan Re: przypadek 11.06.09, 12:25 niekoniecznie trzeba > miec doktorat z chemii i innych dziedzin zeby czerpac przyjemnosc z > doswiadczania:) Spytaj te osoby,którym zniknęła kolekcja tulipanów,czy mają przyjemność z doświadczenia. > Odpowiedz Link Zgłoś
hhrenata Re: przypadek 11.06.09, 13:35 moja rada jest skuteczna o czym napisałam powyżej:) straciłam rowniez kilka cennych roslin w ogródku przez nornice, stąd wiem jak ważne jest aby dostać kilka odpowiedzi i wybrac sobie taką, która pod każdym względem odpowiada danej osobie. Osobiscie przeciw nornicom probowałam wszelkiej chemii- nieskutecznie, sadzenia roslin, których zapachu w/w gady nie lubia - tez nie pomogło, skutecznie dopiero zadzialala metoda o ktorej powyżej -tez polecona przez forumowicza. wyczerpaliśmy juz chyba temat wiec pozdrawiam:) Odpowiedz Link Zgłoś
hhrenata Re: przypadek 11.06.09, 13:38 do ochrony ogrodkowych kolekcji roślin cebulowych świetnie sprawdzaja sie koszyczki plastikowe, polecam-rowniez wypraktykowane z doskonałym efektem Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Mirzan słusznie ... 11.06.09, 17:54 {Mirzan} słusznie prawi, choć za ostro. Ma rację, już mu kiedyś tak odpowiedziałem. Chce mieć sterylnie porównywalne dorocznie warunki PRODUKCJI. Pewnie bym i ja tak zajadły na szkodniki był, jeśliby coś nam tak zmniejszało warsztat mej pracy, i zarobku. Jak na razie nasz niedochodowy ogród jest dla mnie jeno źródłem radości, nie rozterek. Kolega z pracy kiedyś rzekł: "dlaczego nie chcesz się dzielić z braćmi mniejszymi?" - kiedym mu opisywał swe boje ze szpakami na czereśniach. Nota bene - ów kumpel, przyrodnik i ornitolog, miał pseudo "Szpak". Tak sobie medytowałem i wydumałem, że nasze nornice dobiło to, że korzeniowe, bulwowe i cebulowe dla nich dania stołówkowe u nas znikają w zimę, wyniesione w rejony dla nich niedostepne. Jeśli mielibyśmy mieć kłopoty nornicowe - jak kiedyś tu u nas było do czasu wyprowadzki od nas pewnej rodziny [miała zaniedbane ogrodowe włości z walającymi się arami zawalonych namiotów ze starą folią] - to może i jedna nasza kotka nie podołałaby. Być może i my oglądalibyśmy się za jaką chemią, gazowaniem nor i nocnymi dyżurami z wężem z wodą wysokociśnieniową. Ostatnie próbowałem w epoce przedlicznikowej-rozrzutnościowej. Efekt żaden [piachy]. Te nasze piachy mają jednak plus - wokół nie ma po-łęgowych terenów, gdzie, jak zdaje się u {Mirzana}, nornice mogłyby przeczekać czas bez żonkilowych cebulek, doczekać się wreszcie nowej eksperymentanej odmiany czarnych tulipanów - i je spałaszować niechybnie. Nornice znikły u nas szybko dzięki nie armii zmanierowanych kocurów, zajmujących sie głównie regulowaniem swej hierarchii konkurentów do stołu i do ... nie stołu - a dzięki dwóm zapracowanym, jak to u samic, kotkom. Jedna - matka dzieciom, druga - sterylizantka. Obie kaciny, żtp., na myszy, ryjówki, nornice, jaszczurki i, niestety, na ptaki. {Renacie} z dwojgiem H dodam, że nie raz widziałem, jak u nas zgłodniała nornica, w mej obecności, przebiegała sobie z jednego ogródka - od nas, gdzie ją niepokoiły moja i sąsiadki kotki, przez podjazd do garaży - do ogródka sąsiadów PO ZIEMI. "Per łapkes". Nie czuła moresu. Głód ją zaślepiał. Tylko zimą mogą nornice żerować oddolnie latem - w dowolnym kierunku. Koszyczki okołocebulowe byłyby może i dobre - ale nie przeciw nornicom-samiczkom na skraju załamania nerwowego. Z rodziną na karczku. Bo pan samiec, wiadomo, w podróży. {Hhrenaty} słowa: [... do ochrony ogrodkowych kolekcji roślin cebulowych świetnie sprawdzają się koszyczki plastikowe, polecam - również wypraktykowane z doskonałym efektem ...]. Odpowiedz Link Zgłoś
hhrenata Re: deerzet... 11.06.09, 18:28 ...jak sie naczytałam o samiczkach na skraju załamania nerwowego to mi sie pysio usmiechnęło;) moja kotka notabene bardzo łowna, dwa razy przyniosła mi pod nogi nornicę.Resztę /albo jedną wyjątkowa sprytną/ humanitarnie wyprosilam metoda opisywaną powyżej. deerzet dzięki za wprawienie wyjatkową litercką wpiską w doskonały nastrój :))) mirzanowi życzę najpiękniejszych lilii pod słońcem i żadnych gryzoni na plantacjach:) Odpowiedz Link Zgłoś
mirzan Re: deerzet... 11.06.09, 19:16 Jednym małym namiocie,takim do zabawy z kwiatkami,mam pojemników, koszyków ok 500,czy myślisz,że łatwiej upchać w koszyki 30arów ogrodu,czy lepiej pozbyć się szkodników? Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Re: czy 11.06.09, 19:39 Mój kolega Szpak coś doradzał niegłupio. Dziś właśnie parce grzywaczy pozwoliłem długo delektować się pierwszymi sczerwienionymi czereśniami. Tylko mi ich żal sie zrobiło, bo wczoraj właśnie tę czereśnię otopsinowałem, pierwszy raz eksperymentalną metodą zachwalaną tu przez, zdaje się, {Wilczycę}. Metoda malarską. A mogłem narzucić już, jak zawsze od nastu lat, tę doroczną siatkę p- szpaczą... {Mirzanie}. Też bym zwalczał twoimi metodami szkodniki, jeśli bym miał większe, dochodowe włości. Szczególnie, jesli produty ich byłyby nie dla nas - a na sprzedaż... ;-))) --- Ciekawe, czy ta słynna zakopywana pod trawniki siatka przeciwko kretom zdałaby się Wam, chemicznym Alim, pod cebule? Ja bym potrenował jej skuteczność. Oczywiście wraz z niepodsiatkowaną grządką, dla próby porównawczej do kompletu. Plus kot, pardon: kotka. Odpowiedz Link Zgłoś
mirzan Re: czy 11.06.09, 20:30 > {Mirzanie}. Też bym zwalczał twoimi metodami szkodniki, jeśli bym > miał większe, dochodowe włości. Szczególnie, jesli produty ich > byłyby nie dla nas - a na sprzedaż... Chodzi o coś całkowicie odwrotnego.Lilie mam dla przyjemości,kolekcjonuję je od wielu lat. Płacę za cebulki niezłe pieniadze,nieraz po kilkadziesiąt dolców za sztukę.I takich jak ja jest wielu.A na forum bardzo często znajdzie się ktoś na poziomie marchewki i piertuszki,grzebiący w ziemi od paru dni,doradzający- polub kreta,polub nornicę.Po prostu tak lubię głupotę,jak krety. I wcale się z tym nie kryję. Odpowiedz Link Zgłoś
horpyna4 Re: przypadek 11.06.09, 10:17 Znane mi nornice ryły korytarze bardzo płytko, tak, że było widać lekko rozprutą wypukłość na powierzchni. I sam widok takiej poruszającej się ziemi wystarczał, żeby kotka rzucała się w to miejsce. Nie zjadała jednak nornic (w przeciwieństwie do myszy), tylko poprzestawała na zagryzaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
deerzet Re: widok 11.06.09, 18:19 Kiedyś w filmie przyrodniczym pokazywano polujące "z nadskoku" na gryzonie w norce lisy, kojoty i wilki. Do dziś nie zapomnę początków mego ogrodu i kocura mego domowo- podwórzowego, jak on wśród wyższych łanów groszku stawał słupka, z podobnym zestawem skoków, susów u tupnięć wytuptywał spośród grządek zmykającą mu z pazurów mysz.... Odpowiedz Link Zgłoś