Dodaj do ulubionych

A nornisie jak wykurzyć?

07.06.09, 23:47
;-(((
Obserwuj wątek
    • mirzan Re: A nornisie jak wykurzyć? 08.06.09, 07:11
      Ratron
    • dorka556 Re: A nornisie jak wykurzyć? 08.06.09, 07:29
      Sama nie próbowałam, ale podobno najskuteczniejszym sposobem jest wlanie do nor trochę starego oleju silnikowego. Po 3 latach należy powtórzyć. Spróbuj i daj znać na forum, jakie są efekty.
      • deerzet Re: podobno. Wielokroć - ?!?!?! 10.06.09, 01:22
        O skażeniach gleb, roslin, produktami ropopochodnymi nie słyszano u
        {Dorki}?!

        Wielokroć szybciej działa umiejscowienie w tym miejscu ujęcia wody,
        wyraźnie, z posmaczkiem, życie skracające ludziom...

        Ojojoj...
    • cereusfoto Re: A nornisie jak wykurzyć? 08.06.09, 09:25
      Polubić;))) Ja przestałam z nimi walczyć i nie jest tak źle...
    • blankaz Re: A nornisie jak wykurzyć? 08.06.09, 12:28
      Witam w klubie :/
      Wszystko zryte mam, masakra.

      Nie podziałał na pewno jakiś nornix czy jakoś tak, takie pałeczki różowawe.
      Zatrute ziarno wsypane do otworów też nie.
      Mamy w zapasie jeszcze karbid i jakieś świece. Mam nadzieję, że coś zadziała, bo
      na pewno ich nie polubię.
    • cereusfoto Re: A nornisie jak wykurzyć? 08.06.09, 13:42
      A to takie słodkie stworzonko:)))
      pl.wikipedia.org/wiki/Nornica_ruda
      U mnie też zryte - choć nic nie marnieje z tego tytułu i nie widać
      gołym okiem ( w przeciwieństwie do kretowisk, których na szczęście
      nie mam ).
    • dotkaoczko Re: A nornisie jak wykurzyć? 09.06.09, 10:31
      Dołączam się do wątku. Przeciw nornicom próbowałam: różowej trucizny
      (ze sklepu ogrodniczego), płynu odstraszającego (też specjalnie do
      tego celu zakupiony)- śmierdzący strasznie, karbidu skrupulatnie i
      szczelnie zakopywanego w norach, psiej sierści zakopywanej w ich
      korytarzach, sadziłam korony cesarskie w większych ilościach,
      czosnek, wlewałam do korytarzy gnojówkę z czosnku (wcale nie chciał
      mi się zrobić, czosnek po prostu się ukisił), przez cały czas wbite
      w ziemię pozostają solarne odstraszcze. Chciałam też wypróbować
      zaśmierdziane śledzie, ale nie udało mi się doprowadzić ich do
      rozkładu (wcześniej dobrał się do nich mój pies i ze smakiem
      pożarł).
      Chyba nie muszę dodawać, że nic nie pomogło, nornice robią sobie
      dodatkowe otwory wentylacyjne i dalej buszują w resztkach lilii,
      których nie zdążyły jeszcze pożreć. Zjadły mi wszystkie cebule
      tulipanów i to pomimo, że były w koszyczkach (koszyczki zapadły się
      głębiej i nornice wlazły do nich górą).
      Nie poddaję się i walczę dalej, chociaż nie widać końca tej walki.
      Jak już w rejonie ich działania nie było smacznych cebul, to robiły
      płytkie korytarze pod trawnikiem i niszczyły trawnik.
      Czy ktoś ma jeszcze jakiś pomysł, bo chyba wypróbowałam już prawie
      wszystkie.
      Zmęczona walką z tymi małymi upartymi gryzoniami, Dorota
      • horpyna4 Re: A nornisie jak wykurzyć? 09.06.09, 10:44
        Wychodzi na to, że najlepiej byłoby zatrudnić jakiegoś myszołowa lub
        sowę.
        Ale może być też kot, albo pies. Może jamnik?
        • dotkaoczko Re: A nornisie jak wykurzyć? 09.06.09, 12:22
          Jamnik też już był, rozkopywał norki tworząc jamy, wykopywał resztki
          cebul, czego nie zniszczyły nornice nie oszczędził mój ulubieniec.
          Nie mógł się jakoś pochwalić zdobyczą, może nie dawałam mu
          wystarczająco dużo czasu na poszukiwania, ale nie mogłam spokojnie
          patrzeć na pobojowisko, które powstawało.
          Świetnie jamnik sprawdzał się w polu, potrafił wytropić i pomordować
          całe rodziny myszowatych, robił to z ogromnym zapamiętaniem, ale w
          ogrodzie nie pozwoliłam mu "rozwinąć skrzydeł", więc efekt był żaden.
          Koty sąsiadów nie wydają się być zainteresowane moim ogródkiem,
          mając do wyboru hektary pól w pobliżu.
          Na pomoc zwierząt chyba nie mam co liczyć.
          • mirzan Re: A nornisie jak wykurzyć? 09.06.09, 17:42
            Zadepcz wszystkie otwory wylotowe.Na drugi dzień zobaczysz które są
            czynne,będą przetkane.Do tych czynnych syp granulki,ale dosłownie po
            kilka sztuk.Zlikwidowanie gniazda trwa ok dwóch tygodni.Jeśli otwory
            zostały zatkane,to znaczy,że gryzonie poszły na chortobowe.Syp
            granulki na zmianę,różowe i niebieskie.Na koty,ptaki,żaby nie licz,
            one nie wchodzą pod ziemię aby polować,za grube są.
            • tenia44 Re: A nornisie jak wykurzyć? 09.06.09, 21:19
              Mój sposób na nornice był taki: lanie wody z węża do otworu. Nornice zaczęły
              wychodzić drugim otworem, a tam stał mąż i je wyłapywał. Były podtopione przez
              wodę. Teraz w całym ogrodzie mam, także w kwiatach, powsadzany czosnek, i na
              razie spokój.
        • deerzet Tyka vel kij. Czatownią zwą ją 11.06.09, 18:13
          Pięknie, {Horpyna} jak zwykle namawia na sukces!

          Znana jest od dawna metoda - wymagająca jedynie drobiażdżku:
          zaniechania hodowli drobiu - polegająca na spionowaniu tyczki.
          Długiej, min. kilkunastometrowej, im dłuższej, tym bardziej kuszącej.

          Tykę, drąg - stawiamy na środku majdanu, łąki pola. Do tyki mocuje
          się króciutką poprzeczkę poziomą. Na niej chętnie przysiadają ptaki
          polujące na gryzonie hasające na rozległych nieużytkach. Jastrzębie,
          sowy. Tyka zamiast wysokiego drzewa - czatowni.

          To tak starodawny sposób, stosowany jeszcze czasem przez co
          światlejszych leśników i strażników parków krajobrazowo-narodowych,
          że Deerzet dopiero dzięki uwadze {Horpyny} sobie go uzmysłowił.

          Mały drobiazg - mniej ten sposób jest skuteczny na podziemnych
          szkodźców krótkoogoniastych - a lepszy na nadziemnych,
          długoogoniastych.

          Ale zawsze niepokój nornicę zżerał będzie: "Wyjść? Odleciał? Do
          sąsiadki bym wstąpiła, jej norka niedaleko. Namawiała, że najnowsze
          cebule kultivar Mirzan_542 są wspaniałe, ma próbkę. Zaryzykuję!"...


          {Horpyna} wieszczy:
          [... myszołowa lub sowę ...].
    • ignorant11 Lepiej pokochac:))/nt 09.06.09, 21:28

    • deerzet Tani preparat 10.06.09, 01:25
      Felis cattus var. domestikus
      Płci żeńskiej, maści dowolnej.

      Sprawdzone.
      Nie przekarmiać.
      • mirzan Re: Tani preparat 10.06.09, 07:22
        Upoluje to co chore lub zatrute i wyszło na wierzch,aby zdechnąć.
        Zdrowa nornica nie ma powodu do dychodzenia na spacer.
        • hhrenata Re: Tani preparat 10.06.09, 08:52
          na przepędzenie nornic z ogrodu polecam sprawdzony przeze mnie
          sposób a mianowicie powtykanie głęboko w dziury ludzkich włosów i
          przysypanie ich ziemią. Zwierzątka bardzo nie lubią ich zapachu ,
          wynosza się gdzie pieprz rosnie albo ....do sąsiada;)
        • deerzet Re: powód 10.06.09, 11:57
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=70053503&a=70595051
          [... Mylisz się co do możliwości kota.
          Drobna, mikra (karmiąca swe kocięta), kotka - wonczas
          nie moja - czyściła nasze z sąsiadem ogródki do cna z
          gryzoni wszelkich - sam jej z pyska NORNICE zabierałem
          dziwując się, co tak wielkiego taszczy dla swych
          pociech ...].
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=309&w=70053503&a=70596628
          • mirzan Re: powód 10.06.09, 13:29
            Przypadek to nie reguła.Też zdarzało się,ze u mnie koty łapały
            nornice.I Herkules nie pomoże,jak cały ogród wisi w powietrzu.Ale
            stałe trucie jest w stanie zlikwidować gryzonie.Mam wrażenie,że w
            tym roku już nie mam.Własnoręcznie pozbyłem się dwóch
            kretów,kocioręcznie jednego i nie ma kto nornicom kopać tuneli,a same
            leniwe są.
            Kupiłem płyn o nazwie Toxan.Rozcieńczyłem trochę wodą.Roztworem tym
            zalałem pół wiadra zboża.Jak wypiło wodę i napęczniało,wysuszyłem
            i czestuję chętnie,gdzie tylko dziurę zobaczę.
            • deerzet Re: przypadek 10.06.09, 14:44
              Jeśli przypadkiem {Mirzan} zwie wyczyszczenie naszego ogrodu z
              nornic, to niedowiarkiem skażonym chemią jest. ;-)

              Sąsiedzi ogrodowi, po drugiej stronie naszego podwórza mający ogród,
              niewpuszczający za siatkę na swe włości kotów, psów i innych żywin
              mają pojaw tych podkopywaczy swych marchewek nadal.
              Coś-za coś.

              Zamienić Toxan na trochę suchej zwierzęcej kociej karmy, plus żwirek
              na zimę - wypróbować metodę - i dopiero powątpiewać.
              • mirzan Re: przypadek 10.06.09, 22:52
                Uważaj,to co piszesz,niektórzy mogą potraktować poważnie.Kotów
                dochodzących mam pięć i guzik mogą poradzić pladze gryzoni,są całkiem
                porządnie wykarmine.Jeśli kot złapie kreta czy nornicę,to przypadek,
                kot nie dokopie się do nory pół metra pod powierzchnią.Nawet jśli
                się dokopie,to wyłapie pojedyncze sztuki,a tunele to cały labirynt z
                wieloma korytarzami do ucieczki.
                Może jestem skażony,ale nie na tyle,aby nie zdawać sobie sprawy,że
                nawet zupa bez chemii nie ugotuje się.I jeśli ktoś plecie,że chce
                mieć ogród bez chemii,to go najpierw trzeba do podstawówki,niskiej
                kasy,a jak zda do gimnazjum,to już może zajrzeć do ogrodu przez
                płot.Po to jedni ludzie wymyślili różne środki ochrony,aby drudzy
                nie musieli się zastanawiać czy te włosy które trzeba wkładać do
                dziur,mogą być z głowy.
                • hhrenata Re: przypadek 11.06.09, 09:54
                  czesto negujesz rady i wypowiedzi innych:) jesli ktos doradza to
                  pytajacy sobie sam sprawdzi skutecznosc metod, niekoniecznie trzeba
                  miec doktorat z chemii i innych dziedzin zeby czerpac przyjemnosc z
                  doswiadczania:)

                  • mirzan Re: przypadek 11.06.09, 12:24
                    hhrenata napisała:

                    > czesto negujesz rady i wypowiedzi innych:) jesli ktos doradza to
                    > pytajacy sobie sam sprawdzi skutecznosc metod, niekoniecznie
                    trzeba
                    > miec doktorat z chemii i innych dziedzin zeby czerpac przyjemnosc
                    z
                    > doswiadczania:)

                    Tak,bo preferuję skuteczne działanie.Ze szkodnikami,które mogą
                    wystąpić jako plaga nie ma żartów.Straszyć można konika polnego,
                    ale z szarańczą to nie zabawa.Jeśli ktoś naczyta się tekstów
                    na wpół żartobliwych,może zlekceważyć zagrożenie i ani się spostrzeże
                    grzęda cebulek zniknie.Kiedyś też byłem taki naiwniaczek,kotek za
                    mnie sprawę załatwi.I przez jedną jesień i zimę,nornice wyżarły mi
                    ok 15 arów lilii.Policz sobie ile to jest,sadzone były ok 50szt na
                    1 m kwadratowym.
                    Po co robić kombinacje i ganiać się po polu z gryzoniami,skoro
                    preparat kosztuje 8 zł i jest skuteczny.
                    >
                  • mirzan Re: przypadek 11.06.09, 12:25
                    niekoniecznie trzeba
                    > miec doktorat z chemii i innych dziedzin zeby czerpac przyjemnosc
                    z
                    > doswiadczania:)

                    Spytaj te osoby,którym zniknęła kolekcja tulipanów,czy mają
                    przyjemność z doświadczenia.
                    >
                    • hhrenata Re: przypadek 11.06.09, 13:35
                      moja rada jest skuteczna o czym napisałam powyżej:)
                      straciłam rowniez kilka cennych roslin w ogródku przez nornice, stąd
                      wiem jak ważne jest aby dostać kilka odpowiedzi i wybrac sobie taką,
                      która pod każdym względem odpowiada danej osobie.
                      Osobiscie przeciw nornicom probowałam wszelkiej chemii-
                      nieskutecznie, sadzenia roslin, których zapachu w/w gady nie lubia -
                      tez nie pomogło, skutecznie dopiero zadzialala metoda o ktorej
                      powyżej -tez polecona przez forumowicza.
                      wyczerpaliśmy juz chyba temat wiec pozdrawiam:)
                      • hhrenata Re: przypadek 11.06.09, 13:38
                        do ochrony ogrodkowych kolekcji roślin cebulowych świetnie
                        sprawdzaja sie koszyczki plastikowe, polecam-rowniez wypraktykowane
                        z doskonałym efektem
                        • deerzet Mirzan słusznie ... 11.06.09, 17:54
                          {Mirzan} słusznie prawi, choć za ostro.

                          Ma rację, już mu kiedyś tak odpowiedziałem.
                          Chce mieć sterylnie porównywalne dorocznie warunki PRODUKCJI.
                          Pewnie bym i ja tak zajadły na szkodniki był, jeśliby coś nam tak
                          zmniejszało warsztat mej pracy, i zarobku.
                          Jak na razie nasz niedochodowy ogród jest dla mnie jeno źródłem
                          radości, nie rozterek.
                          Kolega z pracy kiedyś rzekł: "dlaczego nie chcesz się dzielić z
                          braćmi mniejszymi?" - kiedym mu opisywał swe boje ze szpakami na
                          czereśniach.
                          Nota bene - ów kumpel, przyrodnik i ornitolog, miał pseudo "Szpak".


                          Tak sobie medytowałem i wydumałem, że nasze nornice dobiło to, że
                          korzeniowe, bulwowe i cebulowe dla nich dania stołówkowe u nas
                          znikają w zimę, wyniesione w rejony dla nich niedostepne.

                          Jeśli mielibyśmy mieć kłopoty nornicowe - jak kiedyś tu u nas było
                          do czasu wyprowadzki od nas pewnej rodziny [miała zaniedbane
                          ogrodowe włości z walającymi się arami zawalonych namiotów ze starą
                          folią] - to może i jedna nasza kotka nie podołałaby. Być może i my
                          oglądalibyśmy się za jaką chemią, gazowaniem nor i nocnymi dyżurami
                          z wężem z wodą wysokociśnieniową. Ostatnie próbowałem w epoce
                          przedlicznikowej-rozrzutnościowej. Efekt żaden [piachy].

                          Te nasze piachy mają jednak plus - wokół nie ma po-łęgowych terenów,
                          gdzie, jak zdaje się u {Mirzana}, nornice mogłyby przeczekać czas
                          bez żonkilowych cebulek, doczekać się wreszcie nowej eksperymentanej
                          odmiany czarnych tulipanów - i je spałaszować niechybnie.

                          Nornice znikły u nas szybko dzięki nie armii zmanierowanych kocurów,
                          zajmujących sie głównie regulowaniem swej hierarchii konkurentów do
                          stołu i do ... nie stołu - a dzięki dwóm zapracowanym, jak to u
                          samic, kotkom.
                          Jedna - matka dzieciom, druga - sterylizantka. Obie kaciny, żtp., na
                          myszy, ryjówki, nornice, jaszczurki i, niestety, na ptaki.

                          {Renacie} z dwojgiem H dodam, że nie raz widziałem, jak u nas
                          zgłodniała nornica, w mej obecności, przebiegała sobie z jednego
                          ogródka - od nas, gdzie ją niepokoiły moja i sąsiadki kotki, przez
                          podjazd do garaży - do ogródka sąsiadów PO ZIEMI. "Per łapkes".
                          Nie czuła moresu. Głód ją zaślepiał.
                          Tylko zimą mogą nornice żerować oddolnie latem - w dowolnym
                          kierunku. Koszyczki okołocebulowe byłyby może i dobre - ale nie
                          przeciw nornicom-samiczkom na skraju załamania nerwowego. Z rodziną
                          na karczku.
                          Bo pan samiec, wiadomo, w podróży.

                          {Hhrenaty} słowa:
                          [... do ochrony ogrodkowych kolekcji roślin cebulowych świetnie
                          sprawdzają się koszyczki plastikowe, polecam - również
                          wypraktykowane z doskonałym efektem ...].
                          • hhrenata Re: deerzet... 11.06.09, 18:28
                            ...jak sie naczytałam o samiczkach na skraju załamania nerwowego to
                            mi sie pysio usmiechnęło;)

                            moja kotka notabene bardzo łowna, dwa razy przyniosła mi pod nogi
                            nornicę.Resztę /albo jedną wyjątkowa sprytną/ humanitarnie
                            wyprosilam metoda opisywaną powyżej.

                            deerzet dzięki za wprawienie wyjatkową litercką wpiską w doskonały
                            nastrój :)))
                            mirzanowi życzę najpiękniejszych lilii pod słońcem i żadnych gryzoni
                            na plantacjach:)
                            • mirzan Re: deerzet... 11.06.09, 19:16
                              Jednym małym namiocie,takim do zabawy z kwiatkami,mam pojemników,
                              koszyków ok 500,czy myślisz,że łatwiej upchać w koszyki 30arów
                              ogrodu,czy lepiej pozbyć się szkodników?
                              • deerzet Re: czy 11.06.09, 19:39
                                Mój kolega Szpak coś doradzał niegłupio.

                                Dziś właśnie parce grzywaczy pozwoliłem długo delektować się
                                pierwszymi sczerwienionymi czereśniami. Tylko mi ich żal sie
                                zrobiło, bo wczoraj właśnie tę czereśnię otopsinowałem, pierwszy raz
                                eksperymentalną metodą zachwalaną tu przez, zdaje się, {Wilczycę}.
                                Metoda malarską.
                                A mogłem narzucić już, jak zawsze od nastu lat, tę doroczną siatkę p-
                                szpaczą...

                                {Mirzanie}. Też bym zwalczał twoimi metodami szkodniki, jeśli bym
                                miał większe, dochodowe włości. Szczególnie, jesli produty ich
                                byłyby nie dla nas - a na sprzedaż...
                                ;-)))

                                ---

                                Ciekawe, czy ta słynna zakopywana pod trawniki siatka przeciwko
                                kretom zdałaby się Wam, chemicznym Alim, pod cebule?
                                Ja bym potrenował jej skuteczność. Oczywiście wraz z
                                niepodsiatkowaną grządką, dla próby porównawczej do kompletu.
                                Plus kot, pardon: kotka.
                                • mirzan Re: czy 11.06.09, 20:30

                                  > {Mirzanie}. Też bym zwalczał twoimi metodami szkodniki, jeśli bym
                                  > miał większe, dochodowe włości. Szczególnie, jesli produty ich
                                  > byłyby nie dla nas - a na sprzedaż...

                                  Chodzi o coś całkowicie odwrotnego.Lilie mam dla
                                  przyjemości,kolekcjonuję je od wielu lat. Płacę za cebulki niezłe
                                  pieniadze,nieraz po kilkadziesiąt dolców za sztukę.I takich jak ja
                                  jest wielu.A na forum bardzo często znajdzie się ktoś na poziomie
                                  marchewki i piertuszki,grzebiący w ziemi od paru dni,doradzający-
                                  polub kreta,polub nornicę.Po prostu tak lubię głupotę,jak krety.
                                  I wcale się z tym nie kryję.
                • horpyna4 Re: przypadek 11.06.09, 10:17
                  Znane mi nornice ryły korytarze bardzo płytko, tak, że było widać
                  lekko rozprutą wypukłość na powierzchni. I sam widok takiej
                  poruszającej się ziemi wystarczał, żeby kotka rzucała się w to
                  miejsce. Nie zjadała jednak nornic (w przeciwieństwie do myszy),
                  tylko poprzestawała na zagryzaniu.
                  • deerzet Re: widok 11.06.09, 18:19
                    Kiedyś w filmie przyrodniczym pokazywano polujące "z nadskoku" na
                    gryzonie w norce lisy, kojoty i wilki.
                    Do dziś nie zapomnę początków mego ogrodu i kocura mego domowo-
                    podwórzowego, jak on wśród wyższych łanów groszku stawał słupka, z
                    podobnym zestawem skoków, susów u tupnięć wytuptywał spośród grządek
                    zmykającą mu z pazurów mysz....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka