Dodaj do ulubionych

Czy jest sens zazieleniać?

13.06.09, 16:25
Jako zapalona ogrodniczka wzięłam przykład z zazieleniaczy i w swym
najbliższym otoczeniu, przed domem posadziłam rośliny.
Wybrałam tamaryszek jako dosyć odporny na suszę i miasto.
Jakież było me zdumienie gdy w piątek spostrzegłam przez okno, że jakaś
kobieta stoi przed rośliną i obrywa jej gałęzie.
Obrywa małe kawałki i rzuca obok na ziemię. Poniosło mnie...:)
Dlaczego to robiła nie mam pojęcia.
Jakie są Wasze doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • yoma Re: Czy jest sens zazieleniać? 13.06.09, 16:42
      Pogoniłaś babę?
      • jokaer Re: Czy jest sens zazieleniać? 13.06.09, 17:17
        ja tez mam nadzieje , że babę pogoniłaś ?

        ---
        dagmargallery.republika.pl
        ogrodziolowy.republika.pl
        • horpyna4 Re: Czy jest sens zazieleniać? 13.06.09, 17:21
          A ja bym najpierw spytała, dlaczego to robi. Musiała być jakaś
          porąbana, bo zdarza się łamanie "do wazonu", ale taka bezmyślna
          dewastacja to jest raczej na poziomie trzyletniego dziecka.
          Może chora psychicznie?
          • jokaer Re: Czy jest sens zazieleniać? 13.06.09, 17:26
            niewykluczone, na dobrą nikt zdrowy na ciele i umyśle tak nie robi


            ---
            dagmargallery.republika.pl
            ogrodziolowy.republika.pl
            • gabula777 Re: Czy jest sens zazieleniać? 13.06.09, 18:08
              Niektórzy ludzie tak mają, że bez potrzeby szarpią krzew czy inną roślinę obok
              której stoją lub przechodzą.Kiedyś szła przede mną grupka młodzianów i jeden z
              nich idąc chodnikiem łapał za wszystkie gałęzie i listki, które jego ręka
              spotkała.Pamiętam, było to dla mnie niepojęte w dzieciństwie naprzeciw domu
              rosła lipa zwieszając się( ale dość wysoko nad chodnikiem) i często ktoś
              przejeżdżając na rowerze wyciągał się szarpiąc młode gałązki.Tylko po to by za
              chwilę rzucić je na ziemię.
        • mali_na Re: Czy jest sens zazieleniać? 13.06.09, 18:40
          Pogoniłam :) W kilku zdaniach oznajmiłam co o niej myślę i co może zrobić ze
          swymi rękami :)
    • kasiaba1 Re: Czy jest sens zazieleniać? 13.06.09, 18:32
      Najgorzej to mają biedne bzy w porze kwitnienia :(
      Jakiś amok ogarnia ludzi :/ łamią choćby i z połową krzaka, a potem
      niekoniecznie donoszą do wazonu.
      Na mojej posesji był bez posadzony przez poprzednich właścicieli, ale oni go
      sami zlikwidowali nie mogąc zdzierżyć dewastacji- rósł tuż za płotem.
      A ja mam krzak bzu, posadziłam go tuż po wprowadzeniu, ale z dala od płotu.
      Jednak z zazielenianiem mam problem- mam kilkadziesiąt metrów żywopłotu, za
      którym jest kawalątek ziemii i obok publiczny chodnik.
      Na tej ziemii- głównie chwasty i śmieci :/
      Cierpliwie kilka razy wyzbierałam śmieci, próbowałam coś posadzić.... ech,
      szkoda gadać i ręce opadają.
      Chyba tak już z niepojętych przyczyn jest że jak coś rośnie i nieogrodzone to
      ktoś połamie i kwita :(
      A śmieci- przykro mówić też nie zbieram, ostatnio były 2 worki czyli cały
      pojemnik- wywóz jest u nas bardzo drogi, a musiałam je wsadzić do swojego
      domowego pojemnika- no i nie zmieściły mi się domowe śmieci.
      Nie mam pomysłu co robić, może ktoś mądrzejszy rozwiąże??
      • mali_na Re: Czy jest sens zazieleniać? 13.06.09, 18:39
        Ja najbardziej narzekam na srające psy.
        Zupełnie nie pojęte jest dla mnie jak można posprzątać przed własnym domem,
        ściąć trawę, a potem wziąć pieska na smycz i pozwolić by załatwił się na
        trawniku o który dba sąsiad. Oczywiście niespodziankę zostawić.
        Nadmienię,że mieszkam w okolicy gdzie każdy sprząta, odśnieża przed własnym
        domem, nie ma bloków i funkcji dozorcy
        • kasiaba1 Re: Czy jest sens zazieleniać? 13.06.09, 18:48
          E tam- psy.
          Ten odcinek o którym wspomniałam jest też oczywiście i psią toaletą, ale kupy są
          przynajmniej, hmmmmmm... biodegradowalne, w przeciwieństwie do puszek,
          plastikowych opakowań czy butelek, albo nagminnie- petów.
          Wogóle to dla mnie niepojęte jak można sobie iść, a peta czy puszkę po piwie
          wrzucić komuś za płot, a niestety często zbieram takie znaleziska.
          • mali_na Re: Czy jest sens zazieleniać? 14.06.09, 10:52
            Obstaje przy swoim! Kupy są gorsze. Przykład; wjechanie kosiarką na taką kupę
            daje wyjątkowe efekty. Nogi są w brązowe kropki często do kolan
    • inguszetia_2006 Re: Czy jest sens zazieleniać? 13.06.09, 18:48
      Witam,
      To było z nerwów. Nerwowi tak mają, że muszą coś gnieść w łapie i
      robią to bezmyślnie, nawet nie wiedzą, że coś gniotą. Jak byłam
      mała, to z nerwów łamałam ołówki na pół i zjadałam gumki na ołówkach
      i gryzłam długopisy. Teraz jak się zdenerwuję, to potrafię kubek
      plastikowy pogryźć na kawałki(kubek jednorazowy z maszyny do kawy,
      gwoli ścisłości). Ostatnio niosłam do domu taką długą trawę łąkową
      dla prosiaka i jak przyszłam do domu, to już nie miałam trawy, tylko
      wióry. Trochę jej podjadłam, trochę pogniotłam, trochę drogę
      zamiotłam;-D
      I w sumie to nie wiem, co z tą trawą robiłam, że już jej nie było,
      jak wróciłam ze spaceru. Nie pamiętam, żebym ją tak molestowała.
      Musi być nerwica;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • irenazu Re: Czy jest sens zazieleniać? 13.06.09, 19:18
        Kiedyś,gdy jeszcze mieszkałam w bloku(ze zsypem)miałam sąsiadów,którym nie
        przeszkadzało,że ich wióry z pod chomika,pestki za słonecznika(ale mi się
        rymnęłło)i inne tam takie wypadły na podłogę i chociaż sprzątaczka sprzątała,to
        przeważnie był syf.Napisałam kartkę o treści:"Nie bądź
        świnia,naśmieciłeś,sprzątnij po sobie" i przyklejałam ją do klapy zsypu.Kilka
        razy zerwali ją,ale po którejś kartce dali sobie spokój i o dziwo,było już potem
        czysto.
        Może warto też podobną tabliczkę przygotować i umieścić ja na trawniku. Czasami
        taki drobiazg pomaga...
    • dar61 A u nas w czwartek ... 14.06.09, 10:22
      A u nas w czwartek, kole połednia, długi czas obserwowałem
      odłamywanie przez tłum ludzi gałązek z dwóch nieopodal brzózek. Niby
      dobrze wychowani ludzie, w pięknych świątecznych ubraniach, a tacy
      antyzieloni!
      Co który podszedł, to łamał. Kilkaset osób, po sobie, tak robiło.
      Nie rozumiem takiego postępowania.
      Za jakie grzechy tak brzozę niszczyć...?
      ;-)

      ---

      Dlatego przed naszym domem rodzinnym, na gruncie magistratu, w
      miejscu chodnika, jakiego od 30 lat nie możemy sie doczekać,
      posadziłem, m.in., długociernisty oliwnik. A może długokolczysty?
      Ale, do wysokości głowy prze-chodnia, prze-zornie go podkrzesałem na
      drzewka postać.
      • mali_na Re: A u nas w czwartek ... 14.06.09, 10:57
        Też myslałam o czymś kolczastym przed domem, ale doszłam do wniosku,że sama
        sobie zrobię krzywdę. Bo przecież gdy pety, puszki utkną pomiędzy gałązkami to
        ja, nikt inny, będzie je spomiędzy kolców wyciągał. I ostało się na tamaryszku
        • yoma Re: A u nas w czwartek ... 14.06.09, 11:48
          Może postaw obok demonstracyjnie kontener z tabliczką? Tak app petów i puszek.

          U siebie zauważyłam, że odkąd uprawiam, jeżdżę, dbam i upiększam, ilość puszek i
          flaszek znacznie się zmniejszyła. Naród, widząc że czyjeś, cokolwiek się jednak
          hamuje...
          • mali_na Re: A u nas w czwartek ... 14.06.09, 12:29
            Niestety to okolica w której każdy płaci za wywóz śmieci.
            Jeśli wystawiłabym cokolwiek, byłoby to jawną zachętą do pozbywania się własnych
            śmieci, tym razem na mój koszt.
            Były przypadki, gdy ktoś zamawiał kontener na śmieci, budził się rano i już był
            w połowie zapełniony :(
            • yoma Re: A u nas w czwartek ... 14.06.09, 17:45
              Współczuję.
    • inguszetia_2006 Re: Czy jest sens zazieleniać? 14.06.09, 12:51
      Witam,
      Jeden z sąsiadów w zazielenianiu poszedł za daleko. Przed domem
      wywalił sobie pachołki matalowe, żeby ktoś broń boże nie zaparkował.
      Na publicznym miejscu, dodam z przekorą. I tak te kołki postawił, to
      jak przyjechała do mnie koleżanka na rowerze, to nie mogła
      przejechać, bo dzieciaka wozi w budzie doczepianej do roweru, takiej
      na kółkach. Szlag mnie trafił i pogadaliśmy sobie ostro. Reakcji
      zero. Będę go molestwoać, by te kołki zdjął, bo zachowuje się jak
      aspołeczny dureń. A takich to nie zdzierżę;-D Jak po nocy biega z
      psem i wydziera się Aggaaaa, to ja zatykam uszy, więc jak koleżanka
      do mnie przyjeżdża na rowerze, to ma przejechać swobodnie po
      chodniku. Koniec, kropka. Pójdę i go jeszcze pomolestuję, bo nie
      lubię takich dętych cymbałów.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • horpyna4 Re: Czy jest sens zazieleniać? 14.06.09, 13:30
        To on nie poszedł za daleko w zazielenianiu, tylko w zawłaszczaniu
        przestrzeni publicznej. Kołki to nie rośliny.
        • inguszetia_2006 Re: Czy jest sens zazieleniać? 14.06.09, 19:26
          Witam,
          No tak, napisałam od końca. Najpierw posadził kilka żywotników,
          popatrzył, że bosko wyglądaja, to poszedł dalej i te kołki na
          chodniku zamontował. Bo teraz ma na państwowej trawie "piękne" tuje,
          a na państwowym chodniku stworzył sieć zapór dla rowerzystów i ludzi
          z bagażem. Czekał aż ludzie wyjadą na wakacje i tak sam zarządził.
          Teraz czekam na rażenie prądem pieszych przechodzących pod oknami,
          bo mu jest głośno. U mnie pod domem jest cicho, u niego też, ale
          napewno już coś kombinuje dla "dobra ogółu".
          Tak to wygląda. I jeszcze mu się zachciewa szlabanu na ulicy,
          szlabanu na pilota;-D Żeby nikt, NIKT, nie wjechał niepożądany, bo
          teraz wspólna, państwowa ulica,jaki mu się jako prywatny folwark.
          Całe szczęście,urzędnicy pogonili go, gdzie pieprz rośnie, ale
          obawiam się, że ten szlaban to mu się śni po nocach.
          Pzdr.
          Inguszetia
          • deerzet Re: samowola 15.06.09, 23:21
            Ech, Wam to chodnik przynajmniej założyli, cieszcie się...
            A u mych rodziców, od 30 zgoła lat, nie ma takowego.

            Łońskiego roku rodzicom wysmażyłem podanie do ichniego magistratu,
            by choć materiał z rozbiórki chodników raczyli nam podarować [trwa
            śródstaromiejska fala polbrukacji], a ja rodzicom coś z tego położę.
            Efekt żaden...

            Dziwna mają tam politykę, że w dzielnicach domków 1-rodzinnych,
            jeśli już w ogóle, to kładą po wielu latach oczekiwań chodnik po
            jednej stronie ulicy. Na stronę moich rodziców loteria nie trafiła...

            Od lat wielu musimy tedy kosić po naszej stronie taki niby-chodnik z
            trawy, nie mając na terenie posesji rodzicielskiej trawy własnej!

            Zeźlony na magistrat miałem już tego roku plan, że w ten trawnik
            wsieję jakąś mieszankę zbóż, by porosła i w oczy zakoliła...

            Na razie od dekady czynię imwazję na ten grunt magistracki.
            Posadziłem lat temu z dziesięć pierwsze drzewka ozdobne - nie było
            reakcji, potem zestaw krzewów - nikt z urzędników nie protestował.
            Teraz rozpoczynam zaplanowany na wiele lat plan wkraczania z
            bylinami i skalniakami, stopniowo tę nieszczęsną trawę wypierając na
            pasek dla przechodniów.
            Tylko do końca nie jestem zdecydowany, czy ten pasek do zadeptywania
            zrobię prostoliniowy, czy pomiędzy krzewo-drzewo-skalniakami
            zakosami sie wijący. CZy na wózek pojedyńczy, czy wózek dziecięcy
            dla bliźniaków szeroki ;-))

            Przejechałem się kiedyś na najnowsze dzielnice willowe naszego
            miasta - i tam dojrzałem, że mają tam ludzie nie taki 7-metrowej
            szerokości pas niby-chodnika, jak moi rodzice - a nawet
            kilkunastometrowe pasy, na których tamtejsi mieszkańcy sami sobie
            polbruki fundują, sami nasadzają różanecznikowo-klombowe kompozycje,
            przy których me ukradkiem czynione nasadzenia mają się jak ubogi
            krewny do powracającego z zagranicy...
            Łuski z oczu mi spadły, ale na trawnikach spadły bez łupnięcia
            głośnego!

            To takie buty, państwo urzędnicy?

            ---

            Sąsiad rodziców, co sobie polbruk fundnął na gruncie miejskim, też
            postawił żeliwne pachołki, łańcuch kosztowny podwiesił - ale łańcuch
            wzdłuż skraju drogi, a nie w poprzek chodnika, jeśli dobrze
            rozumiem opowieść {Inguszetiii}.

            Dobre choć i to.

            Z chodnika, tedy, nici ...
            • mali_na Re: samowola 16.06.09, 09:06
              To nie jest takie złe, chodnik po drugiej stronie.
              Na mojej ulicy (Warszawa) jest tak samo. Sąsiad po prostu przechodzi na drugą
              stronę i idzie sobie. Problem jest zimą , gdy ja mam obowiązek odśnieżania, a
              sąsiad siedzi w domku popija kawusię i patrzy przez okno jak ja szaleję z łopatą
              Ja zbieram pety,śmieci, psie kupy, a on nie:) Bo jego stroną nikt nie chodzi z
              braku chodnika.
              • horpyna4 Re: samowola 16.06.09, 09:42
                Pewnie, że lepszy chodnik z drugiej strony. Bo jak się ktoś w zimie
                wykopyrtnie na nim z powodu gołoledzi, to właściciel posesji może
                beknąć. Chodzi o to, że kładąc chodnik bierze się odpowiedzialność
                za ludzi chodzących po nim.
              • inguszetia_2006 Re: samowola 16.06.09, 10:35
                Witam,
                U mnie jest kultura, choć nie ma śmietników. Nikt nic nie rzuca.Mam
                otwarty śmietnik. Jak ktoś chce coś wrzucić, to może. I czasami
                ludzie korzystają z tego, jakaś skórka do banana, czy coś takiego,
                ląduje w koszu. I tak muszę płacić za cały kosz,a całego nie
                wykorzystuję, to niech wrzucą sobie jakieś duperelki małe.
                Psie kupy są, owszem, ale na to nie mam pomysłu.
                Z łopatą latam jak trzeba,mus to mus, poza tym lubię odśnieżone
                chodniki.
                No i przyjeżdża do mnie raz na miesiąc ekipa sprzatająca, miastowa.
                Gdzie trzeba skoszą trawę, wyzbierają śmieci etc. Życie jak w
                Madrycie;-D
                Pzdr.
                Inguszetia
                • mali_na Re: samowola 16.06.09, 12:12
                  Zazdroszczę, ja kilka razy doświadczyłam,że w nocy ktoś podrzucił pod mój dom
                  120l worek ze śmieciami. Trzeba się było cieszyć jak cały był, bo były też
                  przypadki,że koty/psy? worek rozerwały a śmieci walały się na chodniku :( I co
                  robić w takim przypadku? Podrzucić kolejnemu sąsiadowi? Zapłacić za wywóz
                  (kilkanaście zł)? Zostawić niech leżą?
                  :(:(:(
                  • deerzet koto-śmiecio-prawo śnieżne 16.06.09, 14:51
                    {Horpyno}. Jest taki kruczek prawny, co nawet z chodnika, nie
                    naszego, zniesie nam obowiązek odśnieżania. O odśnieżaniu jezdni do
                    połowy szerokości, nie zapominając.

                    Wystarczy tylko, najlepiej za pisemnym zezwoleniem urzędu, założyć
                    sobie pasek jakiejkolwiek zieleniny wzdłuż ogrodzenia naszej
                    posesji.
                    Bo prawo lokalne nakazuje obowiązek odśnieżania chodnika tylko
                    takiego, co bezpośrednio przylega do ogrodzenia posesji. Jeśli coś
                    chodnik od płotu odgradza - prawo jest bezsilne, nawet oskarżenie
                    przechodnia do administratora nieodśnieżonego, nieodlodzonego
                    chodnika - po złamaniu obcasa, zęba, nogi w poślizgu zimowym -
                    nieskuteczne prawnie wtedy jest.

                    {Inguszetiowe}, i nie tylko, problemy z psią toaletą i
                    pozostałościami ich wizyt - u nas zanikły dzięki intensywnym
                    pohukiwaniom zzafirankowym mego rodzica. A przedtem był
                    ten "chodnik" zazieleniony rzeczywiście wszystkich psów
                    wolnobieżnych bezobrożnych okolicznych mekką, i Medyną.

                    Kilka miesięcy mocnych, głośnych słów, gwizdnięć, rzucenie pacyną
                    ziemi w psa, w chwili jego skupiania się nad oddawaniem długu
                    naturze, spowodowało zapewne szok kiszek, tak głęboką u psinki
                    rozterkę moralną, że do nas defeko-pielgrzymki zanikły.

                    Sam jeszcze kiedyś o zmroku kilka razy psa - takiego z grupy kilku
                    samopas u sąsiada biegających przedpłotowo, a samopas wypuszczanych
                    pod zmrok zapłotowo, by sobie kiszkom ulżyły - pogoniłem, dając mu
                    informację gdzie jego teren, a gdzie nasza eks-ubikacja. Próbował
                    oszczekać - to mu pacyna ziemi dała znak, żeby paszczę zamknął.

                    Dodam, bo mogę wyjść na antypsiarza, że wszystkie najbliższe
                    sąsiedzkie psy sąsiadów rodziców mam od ich młodu porozpieszczane, z
                    mej ręki karmą suchą przywyczajone do posłuszeństwa. Czasem, kiedy
                    kłapią im paszcze za długo, na moje zdalne zzapłotowe prośby "Kama,
                    no już cicho" regują szybciej, niż na swych panów i pań rozkazy ;-))


                    Jedyne, na co wpływu tu u nas nie mamy, to fruwające samopas śmieci.
                    Magistrat na naszej ulicy, a i w dzielnicy, zdemontował właściwie
                    wszystkie kosze przychodnikowe. Nawet się domyślam, zerkając na
                    popisy sąsiadów,dlaczego one znikły.
                    Fruwające ulicą foliówki i papierki po_róznych_tam zawsze lądują z
                    przeciągiem na naszej, o ażurowym splocie płotu, posesji.

                    Pewnie to zemsta za to, że namówiłem rodziców do segregacji śmieci,
                    których dzięki temu ... nie mamy.
                    Mamy za to kubełki do: szkło-, plastiko-, alu-, miedzio-,
                    ferroodpadków, makulatury dopiecowej, gazetowej - a trawa z
                    miejskiego, przydrożnego trawnika nie trafia do naszego
                    kompostownika - wywozimy ją na miejskie łąki.
                    Na furtce czasem bezrozumni ulotkodoręczyciele [studencka,
                    dorabiająca sobie, ciemna masa, chyba nie umiejąca czytać ze
                    zrozumieniem napisów antyulotkowych] zostawiają swe śmieci [mimo
                    napisu "czysty punkt"] - to je gustownie, dla przestrogi, wtryniamy
                    do wiadra u nieopodal stojącej atrapy studni, raz na pół roku
                    utylizując jako podpałkę.

                    A poza tym wszystko "oukej"
                    A, prócz tego, że nam kota bestie blaszane podoponowane jednak
                    przejechały. Na śmierć...

                    Czego Forumiankom nie życzy
                    D.
                    • mali_na Re: koto-śmiecio-prawo śnieżne 16.06.09, 18:19
                      deerzet napisał:

                      Kilka miesięcy mocnych, głośnych słów, gwizdnięć, rzucenie pacyną
                      ziemi w psa, w chwili jego skupiania się nad oddawaniem długu
                      naturze, spowodowało zapewne szok kiszek, tak głęboką u psinki
                      rozterkę moralną, że do nas defeko-pielgrzymki zanikły.

                      A co radzisz, gdy obok czworonoga jego właściciel stoi i udaje że nie widzi co
                      robi jego piesek, a zatrzymał się tak sobie by popatrzeć na chmurki? :)
                      • horpyna4 Re: koto-śmiecio-prawo śnieżne 16.06.09, 18:46
                        Wtedy warto zrobić użytek z aparatu fotograficznego. Jeżeli takie
                        zachowania się powtarzają, to dobrze jest mieć aparat pod ręką.
                        I potem do wyboru: albo właściciel sprzątnie, albo porozmawia z nim
                        policja.
                        Chociaż prawdę mówiąc najlepiej byłoby posadzić właściciela na tej
                        kupie.
                      • yoma Re: koto-śmiecio-prawo śnieżne 16.06.09, 19:50
                        Pacyną w oboje...
                      • deerzet fontanna? 17.06.09, 12:37
                        Sposobem na takich jest, np., sposób na białoczerwoną chorągiewkę.

                        Zdaje się zapoczątkował go rysownik tutejszej Gazety, pan Jacek G.
                        Wetknął on ongi w kupę psią, czy obok, miniaturową papierową flagę
                        narodową na patyczku. Miał potem jakąś sprawę w sądie o obrazę flagi
                        państwowej - ale to kuż mniejsza. Sprawa ważna.
                        Trzeba by to jednak robić jeszcze w obecności tego właściciela psa.

                        Drugim sposobem byłby prysznic.
                        Są w ogrodach co majętniejszych znane metody podlewania z pomocą
                        zakopanych pod powierzchnię trawnika tryskaczy, jakie dopiero po
                        otworzeniu kurka z wodą, pod wpływem ciśnienia wody, nad grunt łepek
                        wysuwają i dopiero wtedy wodą tryskają.
                        Bidet ogrodowy psi.
                        W razie protestów psa posiadacza/-czki nad rozmazanym makijażem
                        można dodać, że to czujnik ciśnienia nawadniacza reaguje tak na ruch
                        w okolicy.

                        W okolicy moich rodziców domu biegające samopas psy to rzadkość. A
                        już przechadzki psa, wyprowadzającego swego opiekuna - to ze świcą
                        szukać. Choć co dom, to pies, a nawet suczka.
                        Nie to, co u Was tam, [wielko]miastowych...
                        • mali_na Re: fontanna? 17.06.09, 15:04
                          A u mnie sąsiedzi z psami dzielą się na tych którzy swym pociechom własną furtkę
                          uchylają i psina sama troszczy się o swe potrzeby i takich którzy na sznurku psu
                          asystują :) Z mego punktu widzenia ich szkodliwości dla mojej zieleni nie widzę
                          między nimi różnicy
                          • dar61 kategoria 3. ... 17.06.09, 15:38
                            Jest jeszcze 3. kategoria - tych, co swych strażników podwórza
                            wieczorem z łańcucha spuszczają, by one same się w lesie dożywiły.
                            W lesie, po sąsiedzku tych osad, na śnieżnej ponowie, ślady tych
                            zgłodniałych psin przeważają nad tropami zwierzyny leśnej.

                            Pokrewna im jest jeszcze 4. kategoria - miastowych, w lesie luzem
                            przez opiekunów wypuszczanych.

                            Zaczynam być zwolennikiem urzędowego nakazu kastracji psów nie-
                            hodowlanych.
                            I "czipizacji" ich opiekunów.
                    • jagoo Re: koto-śmiecio-prawo śnieżne 16.06.09, 20:30
                      > Wystarczy tylko, najlepiej za pisemnym zezwoleniem urzędu, założyć
                      > sobie pasek jakiejkolwiek zieleniny wzdłuż ogrodzenia naszej
                      > posesji.


                      E tam. Urzędy dobrze wiedzą, że jest taki przepis i stawiają
                      chodniki przy samym płocie/granicy działki. Zazwyczaj tak zresztą
                      trzeba, bo pas drogowy jest zbyt wąski.
    • ignorant11 Zawłaszczam i zazieleniam:))) 16.06.09, 15:29
      Sława!

      Własnie te cisy, którymi czasem sie juz zaczynam chwalic posadziłem
      wzdłuz ogrodzenia, ale na zewnatrz...

      Jest tam jaks droga ale tez nielegalna bo nie ma jej w planie,
      podobno...


      No i te droge coraz przesuwali mi w strone ogrodzenia, tak,ze
      niedługo zaczeliby mi po płocie jexdzic...

      To wyłozyłem głazami granitowymi, wiec mam taka zapore: siatka,
      potem cisy w podszycie debów, potem głazy...

      No i kradna mi te cisy...

      Ale poniewaz ma włąsne cisy, wiec nadazam i finsnsowo i czasowo z
      uzupełnianiem.

      A za pare lat to juz nikt nie wykpie z z gliniastej i kamienistej
      ziemii przerastanej korzeniami debów...

      A droge?

      bede pzrsuwał dalej...

      Oczywiscie wszystko to w terenie wiejskim a nawet za wsia...

      Forum Słowiańskie
      gg 1728585
      • jagoo Re: Zawłaszczam i zazieleniam:))) 16.06.09, 20:33
        A kamieni granicznych tam aby nie ma? Bo jak geodeta przyjdzie
        mierzyc działkę, to ci każą te cisy czy dęby usuwać na własny koszt -
        jeśli sadzisz na cudzym gruncie ofkors.
        • horpyna4 Re: Zawłaszczam i zazieleniam:))) 16.06.09, 20:42
          Same się wysiały... przecież w Polsce cisy rosną dziko i w dodatku
          są pod ochroną. A co...
          • ignorant11 Re: Zawłaszczam i zazieleniam:))) 17.06.09, 13:42
            horpyna4 napisała:

            > Same się wysiały... przecież w Polsce cisy rosną dziko i w dodatku
            > są pod ochroną. A co...


            Sława!

            To teren publiczny, wiec nie tak bardzo "cudzy" autostrady tam
            raczej nie bedzie, a gdyby nawet to jakis pas od od płotu musiałby
            byc.
            We wsiach wielkopolskich czeste sa takie włąsnie przedogródki, wiec
            spoko.

            I jak przypominam teren nie jest miejski, mieszkanioniowy ale raczej
            REKREACYJNY.

            Zatem cisy musza przetrwac. No i czesc jest na skarpie a droga
            ponizej skarpy.

            A gdyby nawet ktos mi nakzał o jest droga odwoławcza, opinia
            publiczna, konserwator zieleni itp.

            Dodatkowo ja podnosze walory terenów okolicznych, estetycznie a
            dodatkowo cisy beda sie rozsiewały i odnawiały w całej okolicy. Juz
            znajduje do kilkuset metrów siewki cisa, a pochodzic moga jedynie z
            jednego mojego ok 20 lteniego cisa a moze cisycy...
            :))



            Forum Słowiańskie
            gg 1728585
    • mali_na Re: A dziś.. 17.06.09, 09:57
      Ktoś połamał mi rosnące na pasie trawy publicznej aksamitki.
      I nie to ,że chciał ozdobić własny dom kwieciem. Połamane wierzchołki ułożył
      obok na podmurówce. Po co?
      • kasiaba1 Re: A dziś.. 17.06.09, 10:15
        mali_na napisała:

        > Ktoś połamał mi rosnące na pasie trawy publicznej aksamitki.
        > I nie to ,że chciał ozdobić własny dom kwieciem. Połamane wierzchołki ułożył
        > obok na podmurówce. Po co?

        I to jest bardzo dobre pytanie!
        ;)
        • inguszetia_2006 Re: A dziś.. 17.06.09, 10:48
          Witam,
          Jak to po co?
          Suszy zioła;-D
          Nie ma sensu kwiatków sadzać. Tylko kolczaste rośliny, bez kwiecia.
          Ale takie, żeby nie łapały przechodniów za nogawkę. Kiedyś tak się
          załatwiłam, bo się przyczepiłam do róży i podarłam sukienkę. Złapała
          mnie;-D Mogliby przycinać takie kolczatki,żeby nie łapały za
          sukienki;-D
          No i rośliny odporne na psi mocz. Tuje sąsiada na publicznej trawie
          są brzydkie, bo je psy oblały. To było do przewidzenia, ale pewnie
          były na wyprzedaży w Obi;-D
          Pzdr.
          Inguszetia
          • minniemouse Re: A dziś.. 18.06.09, 02:20
            ""Połamane wierzchołki ułożył
            obok na podmurówce. Po co"""



            dzieci moze?

            zazieleniac jednak warto choc serce boli. niech sie holota uczy.
            tylko moze nie kwieciem ale wlasnie czyms co smierdzi i kluje.

            poza tym, apelowac w okolicznych szkolach - zaczac od przedszkola -
            niech dzieci maja pogadanki ze o wspolne dobro ogrodkowe trzeba
            dbac, a najlepiej niech biora udzial w sadzeniu i pielegnacji,
            tudziez w podstawowkach, moze nalozyc lokalny podatek w
            spoldzielniach i biurach mieszkaniowych za utrzymywanie zieleniny?,
            po klatkach schodowych rozrzucac ulotki typu "ta zielen tez dla
            ciebie, dbaj o nia" itp - moze nastepne pokolenie juz bedzie nieco
            inne. a wy bedziecie miec satysfakcje ze to dzieki wam, pionierom :)

            Minnie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka