inguszetia_2006
28.07.09, 17:31
Witam,
Jak w temacie. Podczas wichury sumak doznał uszczerbku na zdrowiu i zaczął po
sumaczemu płakać. I te jego łzy-soki zwabiły muchy i szerszenie. I muchy nadal
latają, a szerszenie padnięte trupem.
Niech ktoś mnie wyprowadzi z błędu. One tak padły pod sumakiem, bo nadszedł
biologiczny kres ich żywota, czy dlatego, że sumakiem się zatruły? A jeśli
tak, to dlaczego spijały ten sok, skoro jest trujący? Rozumu swojego nie mają?
Nowa rzesza szerszeni nadciąga codziennie, a ja boję się zbliżać do sumaka, bo
mam alergię na jad owadzi i chętnie bym obcięła te połamane gałęzie, ale boję
się, że szerszenie mnie zaatakują, bo pilnują swojego "miodku". Trup się
gęsto ściele,a pozostałe i tak krążą, a jest ich sporo. Nie wiem, co robić.
Może popsikać czymś sumaka? I one wtedy sobie pójdą? Ja będę miała spokój i
one przeżyją, bo to zupełny bezsens tak się zatruwać.
Jak myślicie?
Pzdr.
Inguszetia