Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Przypadek...

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 03:10
    Boli mnie to 1-0 w Krakowie. Wcale tego nie ukrywam. Legia, ktora mogla
    uczynic powazny krok w strone tytulu, przegrala z druzyna, ktora w zeszlej
    rundzie rozgromila z porazajaca latwoscia. Na dodatek, nawet najbardziej za-
    gorzaly kibic Bialej Gwiazdy jazdy jazdy jazdy nie moze powiedziec, ze Wisla
    zagrala dobrze. Albo chociaz madrze. Ot, zagrala u siebie antyfutbol, ale
    wystarczyloby, zeby Kielbowicz strzeli 10 centymetrow wyzej w ostatniej
    minucie i bylby remis. Przypadek. Albo, gdyby sedzia postanowil podyktowac
    jedenastke za reke Klosa w polu karnym (chociaz karny, to jeszcze nie gol, a
    mam watpliwosci, czy w sobote byl w Legii ktos, kto moglby strzelic karnego).
    Tu uwaga - nie mam do sedziego pretensji o nie podyktowanie jedenastki, tak,
    jak kibice Wisly nie powinni miec do sedziego, gdyby podyktowal. Mozna bylo
    tak, mozna bylo tak. Sedzia uznal, ze nie gwizdnie. Przypadek. Na sposob gry
    obydwu druzyn, powazny wplyw mial ich sklad. Wisla zagrala w najsilniejszym,
    jaki ma. Gdyby w meczu z Amika sedzia wyrzucil z boiska - jak powinien -
    Glowackiego i Cantoro,, nie zagraliby w sobotnim meczu, co bez watpienia
    odbiloby sie to na grze Wisly. Ale nie wyrzucil. Zagrali, Cantoro byl
    najlepszy w Wisle. Przypadek. Z drugiej strony, gdyby na pastwisku w
    Bialymstoku, w meczu z byle kim, Kubicki nie wystawil najsilniejszego skladu,
    pewnie nie doznaliby kontuzji Saganowski i Jarzebowski, najlepsi bodaj
    zawodnicy Legii w tej rundzie. Ale wystawil, polamali sie, nie zagrali w
    Krakowie. Przypadek. Manuel Pablo Garcia mial niepowtarzalna szanse pokazac
    na co go stac. Wchodzil dotad na krotkie zmiany, pokazywal ciekawe akcje, ale
    nie potrafil postawic kropki nad "i". W Krakowie mogl pokazac, co jest wart.
    W przeddzien meczu zatrul sie i nie mogl zagrac. Legia zostala z jednym
    napastnikiem. Przypadek.
    Nie miala cus Legia scynscia, loj nie. Ale na boisku przegrala zasluzenie.
    Pomocnicy rozgrywali jakos tak bez wyrazu pilke miedzy soba, bo nie bylo do
    kogo podac jej do przodu. Swietnie zagral Boruc a obroncy bardzo dobrze,
    obrona potrafila, poza jednym przypadkiem, wyeliminowac sytuacje, w ktorych
    Zurawski moglby grac jeden na jeden z Choto. Klarownych sytuacji Wisla
    stworzyla dwie, jedna wykorzystala, a ta druga, to byl strzal Zurawskiego, z
    16 m tuz obok slupka. Legia miala trzy okazje - strzal Wroblewskiego
    identyczny jak ten Zurawskiego, strzal glowa Vukovicza i strzal w sytuacji
    sam na sam Kielbowicza.
    W Wisle doskonale zagral Cantoro, wygrana zapewnili Frankowski (ktorego
    trenerski geniusz - Kasperczak uwazal za zbyt slabego, by go wystawiac) i
    Majdan, broniacy w ostatniej minucie meczu strzal z szesciu metrow. Bramkarz
    Wisly zagral w ogole znakomite spotkanie, poza jednym pustym przebiegiem, po
    ktorym zawodnik Legii strzelal do pustej bramki, ale pilke wybil z linii
    bramkowej chyba Szymkowiak. Ale gdyby nawet nie wybil, to i tak bramki by nie
    bylo, bo pan sedzia uznal za stosowne gwizdnac wolny za urojony faul na
    Majdanie. Ma sedzia szczescie, ze Szymek wybil ta pilke, bo z tego karnego w
    ostatniej minucie, to sie moze jakos wylgac, ale z tego niby - faulu - w
    zadnym wypadku. Szymkowiak pobil w tym meczu wysrubowany rekord w ilosci
    symulek. Przy kazdym kontacie z przeciwnikiem, padal na ziemie, zwijal sie w
    trabke z bolu, po czym cudownie ozdrowialy wracal do gry. Pare razy nabral
    sedziego, raz zupelnie bezczelnie, kiedy sam sfaulowal Surme, a nastepnie
    wylozyl sie jak dlugi. Zaliczyl tez Szymek piekna siate zalozona przez
    Vukovicia, po ktorej wykonal klasyczny faul taktyczny, za ktory wszakze
    zoltej karki nie obejrzal. Moze i ten sedzia nie jest za bystry, ale do
    siedmiu liczyc umie, jak sie okazalo.
    Dobrze zagral Gorawski i Zurawski, Uche w porownaniu z zeszlym rokiem cofnal
    sie w rozwoju o lata swietlne. Klos jest niebezpiecznym obronca, w sobote dal
    sie ograc Wroblewskiemu jak dziecko, a potem, w ostatniej minucie meczu,
    zagral reka na wlasnym polu karnym. Do formy wraca Glowacki, co cieszy, bo
    dobry zawodnik to jest. Ogolnie - Wisla byla wczoraj do ogrania, ale ograna
    nie zostala. Przypadkiem.
    Obserwuj wątek
      • Gość: mmm Re: Przypadek... IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 19.04.04, 04:15
        Na wiele sposobow Legioniscie sie pocieszaja. Czytalem nawet
        taki "felieton": "Wygrala Wisla ale moralnym zwyciezca byla Legia, bo kibice
        Wisly krzywo podniesli kartoniki na poczatku spotkania, co przyjezdni kibice
        skwitowali blyskotliwym 'pajace! pajace!'". Ale do rzeczy. Antyfutbol? To co
        powiesz o tym co pokazala Legia? Kubicki liczyl na to, ze Wislacy nie pokonaja
        obrony Legii (skladajacej sie cos z 10 zawodnikow) i z uplywem czasu beda grac
        coraz bardziej nerwowo. Niestety(?) przeliczyl sie. Przypadek? Nie. Blad. A
        wszystko wzielo sie od tego, ze w ataku Legii nie mial kto zagrac. Krotka lawke
        mozna wybaczyc, bo pieniadze nie wszedzie sa, ale to, ze przed meczem sezonu
        Kubicki oslabia zespol wystawiajac pierwsza jedynastke przeciw drwalom, "to nie
        jest blad to jest wielblad". To nie jest przypadek, to jest blad za bledem
        popelniany przez zespol szkoleniowy Legii, i z tego trzeba sobie zdac sprawe.

        Wisla rzeczywiscie takich dobrych sytuacji sobie nie wypracowala. Do tych ktore
        wymienisles zaliczylby jeszcze "przypadkowy" wolny w wykonianu Szymkowiaka; 10
        cm jak to piszesz, a bylby gol, bo Boruc opusil linie i omal nie dal sie
        zaskoczyc. BTW czy to ten bramkarz, ktory ma byc zastepca Dudka w
        reprezentacji? No, jednak Majdan prezentowal sie lepiej a jego bym do
        reprezentacji nie pchal. Poza tym, jak pisalem wczesniej Wisla pracowala na
        gola od poczatku meczu. Legia chciala tylko przeszkadzac i to byl blad! bo gdy
        zaatakowala w ostatnich minutach bylo bardzo groznie.

        Ta porazka boli, bo Wisla nadal nie gra to czego powinna. Nadal nie widac
        postepu od porazki z Valerenga. Legia natomiast sie w sobote stoczyla. Bo
        Valerenga potrafila sie chodziaz bronic przez 180 minut. Legia tylko przez 45.
        • Gość: Porter Re: Przypadek... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 04:58
          Pomysl, co by bylo, gdyby Wisla na trzy dni przed meczem stracila Zurawskiego i
          Cantoro, a w przeddzien meczu kolejnego Gorawskiego i w ataku zostalby tylko
          Frankowski. Przeciez Legia grajac w pelnym skladzie, po prostu by wowczas Wisle
          rozjechala. Zdarzylo sie cos, czego przewidziec nie mozna. Pilkarze sa po to,
          zeby grali. Polska liga to trzynascie meczow w rundzie. Bardzo malo. Ja
          rozumiem Kubickiego, ktory wystawil pierwszy sklad w Bialymstoku. Przeciez ani
          Saganowski, ani Jarzebowski nie zostali kontuzjowani przez przeciwnikow. Rownie
          dobrze mogloby sie to stac w meczu z Polkowicami, albo na treningu.

          Co do wolnego Szymkowiaka, to, sorry, ale nie rozsmieszaj mnie: owszem, trafil
          Szymek nie tylko noga w pilke, ale nawet pilka w bramke, ale strzal byl, choc
          niespodziewany, to latwy do obrony. A Boruc ustawil sie bardzo dobrze, bo mogl
          wyjsc zarowno do dosrodkowania, jak i obronic bezposredni strzal, co i zrobil.

          • Gość: mmm Re: Przypadek... IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 19.04.04, 06:02
            No to sprobuje po Twojemu. Boruc obronil bo Szymkowiak zle strzelil. Gdyby
            lepiej trafil w pilke (lepiej zakrecil) bylaby bramka jak nic. Boruc byl
            wyraznie zaskoczony.

            Poza tym, nie narzekaj juz na Szymkowiaka. On i Cantoro zalatwili druga linie
            Legii, w ktorej, przypominac nie musze, Legia ma znaczna przewage w ilosci
            zawodnikow. Niestety dla Was, ilosc nie przelozyla sie na jakosc.

            Kubicki zrobil blad, bo mecz w Bialymstoku Legia by wygrala i tak, natomiast w
            Krakowie miala szanse podjac walke tylko w najsilniejszym skladzie
            (przypominam, Legia w sobote tej walki nie podjela, choc remis w powietrzu
            wisial, kilka mizernych kontratakow to nie podjecie walki). I nalezalo zrobic
            wszystko by ten sklad miec na mecz. Zgadza sie na treningu mogli byc
            kontuzjowani i to bylby pech. Natomiast w Bialymstoku zostali kontuzjowani na
            wlasne zyczenie. Poza tym to co sie dzieje w Legii, malo nas teraz juz
            interesuje. Nas raczej martwi postawa Wisly przed meczem z drugim, po Wisle,
            najsilniejszym zespolem ligi. Zapowiada sie widowisko.
            • Gość: Porter Re: Przypadek... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 11:33
              Szymkowiak strzeli z pozycji, z ktorej bardzo trudno jest skutecznie strzelic,
              wiec strzela sie z tej pozycji rzadko. Strzal taki, jesli bramkarz nie wyjdzie
              za daleko z bramki, tylko ustawi sie, umozliwiajac sobie powrot do bramki w
              razie strzalu wlasnie, jest dosc latwy do obrony. Krotki rog jest zaslaniany
              przez mur, wiec bramkarz musi obawiac sie glownie strzalow w srodek bramki, w
              dlugi rog i dosrodkowan. Ustawiajac sie, musi uwzglednic te wlasnie opcje.
              Buruc uwzglednil i obronil. Czy Szymkowiak moglby strzelic z tej pozycji
              bramke? Moze nie Szymkowiak, ale ktos, kto potrafi mocno uderzyc pilke, nadajac
              jej jednoczesnie mocna rotacje - z pewnoscia. Pamietam, ze potrafili tak
              strzelic np. Janusz Kupcewicz i Robert Gadocha. Co w przypadku takiego strzalu
              moze zrobic bramkarz? Moze sie zasmucic, a na nastepny raz postawic przy
              krotkim slupku obronce (teraz sie tego nie robi, bo uniemozliwia to zlapanie
              przeciwnika na spalonego). I tyle.
              Twoja opinie, na temat bledu, jaki popelnil Kubicki w Bialymstoku uwazam za
              nietrafne. Toz bzdura by bylo, zeby trener uwazal ze wazny jest mecz tylko z
              Wisla. Polfinal Pucharu Polski to powod, zeby zagrac w najsilniejszym skladzie.
              Tego rodzaju kontuzji mozna bylo doznac i na treningu, i wychodzac z wanny. A
              na jakiekolwiek widowisko w meczu z Grodziskiem nie licz, Groclin poplynie
              gladziutko. Oni zagraja w Pucharach tylko w przypadku, kiedy Legia nie
              zdobedzie Mistrza Polski, zdobedzie natomiast Puchar. Dlatego nie beda sami
              sobie wieszac kamienia u szyi.
        • Gość: bazyliszek Re: Przypadek... IP: *.chello.pl 19.04.04, 10:50
          Gość portalu: mmm napisał(a):
          A
          > wszystko wzielo sie od tego, ze w ataku Legii nie mial kto zagrac. Krotka
          lawke
          >
          > mozna wybaczyc, bo pieniadze nie wszedzie sa, ale to, ze przed meczem sezonu
          > Kubicki oslabia zespol wystawiajac pierwsza jedynastke przeciw drwalom, "to
          nie
          >
          > jest blad to jest wielblad". To nie jest przypadek, to jest blad za bledem
          > popelniany przez zespol szkoleniowy Legii, i z tego trzeba sobie zdac sprawe.

          wystawienie najsilniejszego składu przeciw Jagielloni nie bylo błędem tylko
          przejawem poważnego potraktowania rywala oraz rangi spotkania. Legia to nie
          Arsenal, który gra w lidze i 3 pucharach. więc nie ma co odpuszczać czy
          wystawiać rezerw, zwłaszcza kiedy tych rezerw nie ma... poza tym, jak juz wielu
          przede mna zauważyło, kontuzje były przypadkowe...
          a to, że kibice Legii się pocieszają to prawda. jesteśmy wszyscy sfrustrowani,
          bo Wisła zagrała bardzo przeciętny mecz, a Legia zamiast to wykorzystać
          rozegrała chyba najgorsze spotkanie w tej rundzie. porażka z tak grającą Wisłą
          boli tym bardziej...
          • Gość: mmm Re: Przypadek... IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 19.04.04, 17:56
            Mi sie jednak ciagle wydaje, ze Legia woli zdobyc PP niz Mistrzostwo, choc
            glosno o tym nikt nie powie. W tych ostatnich meczach priorytety bylo jasno
            widac.
            • Gość: bazyliszek Re: Przypadek... IP: *.chello.pl 20.04.04, 15:26
              a mojemu wujkowi spod Grudziądza wydaje się, że widział kiedyś UFO nad
              stodołą...
              Legia, tak jak każdy klub woli wygrać ligę niż puchar - miałaby zreszta
              zrezygnować z walki przed meczem w Krakowie i to własnie wtedy, gdy odrobiła
              dzięki kilku pod rząd zwycięstwom i remisiowi Wisły w Płocku część strat?! to
              po co się tak chłopaki męczyli z Lechem, na przykład?! bzdura...
              • Gość: mmm Re: Przypadek... IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 20.04.04, 17:14
                > miałaby zreszta
                > zrezygnować z walki przed meczem w Krakowie i to własnie wtedy, gdy odrobiła
                > dzięki kilku pod rząd zwycięstwom i remisiowi Wisły w Płocku część strat?! to
                > po co się tak chłopaki męczyli z Lechem, na przykład?!

                no i wlasnie to mnie dziwi. Kasperczak, przykladowo poswiecil 2 punkty w
                Plocku, bo chcial byc pewien, ze bedzie mial tych zawodnikow, ktorych
                potrzebuje na mecz z Legia. Szymkowiak wcale nie musial dostac kolejnej zoltej
                kartki, ale jednak Kasperczak go nie wystawil. Mijailovic tez mogl grac, ale
                Kasperczak wolal dac mu odpoczac. No i stracilismy 2 pkt, bo zamiast nich
                weszli Strak i Jop. I wiele osob mu to wytykalo, argumentujac, ze 3 pkty z
                Plockiem tak samo sie licza jak 3 pkty z Legia.

                Oczywiscie nawet Wisla nie ma takiej kadry, zeby zmienic caly zespol, ale
                tendencja u Kubickiego byla wrecz odwrotna, bo on, zdaje sie, nawet bramkarza z
                pierwszej kadry wystawil, co w PP mu sie wczesniej nie zdarzalo. No i stalo sie.

                Mozecie miec wrazenie, ze to pech byl, ale jednak szczescie Wam dopisywalo od
                poczatku rundy, bo praktycznie caly czas gral ten sam sklad. Kontuzje byly
                niegrozne i miesliscie piekna serie 7-miu spotkan bez porazki. Chyba Kubicki
                zapomnial, ze jego pilkarze nie sa robotami.
                • Gość: bazyliszek Re: Przypadek... IP: *.chello.pl 20.04.04, 20:10
                  Kasperczak poświęcił punkty 2 punkty w Płocku?! ciekawe tylko dlaczego nie grał
                  na 0:0. byłoby łatwiej niż 4:4. no i czy na pewno 2 a nie 3 - przecież jedna
                  bramka więcej dla Płocka wystarczyłaby im do zwycięstwa...
                  a poważnie: o Wiśle nie będę się wypowiadał, bo nie interesuję się za bardzo co
                  się dzieje w tym klubie. jednak róznica między Wisłą a Legią jest oczywista:
                  Kasperczak mógł dokonać roszad, bo miał kogo wstawić do składu, a Kubicki nie.
                  a przy 13 meczach w rundzie "oszczędzanie sił" jest raczej bez sensu. Kubicki
                  wyszedł z prostego założenia, że mecz jest lepszy dla podtrzymania formy niż
                  nawet najlepiej przepracowany trening. gdyby którykolwiek piłkarz doznał
                  konuzji po faulu piłkarza Jagiellonii to możnaby mówić o jego błędzie, ale tak
                  przecież nie było. doprawdy trzeba karkołomnego wysiłku myślowego, żeby uznać,
                  że legia nie chciała zdobyć mistrzostwa. i może wyjaśnisz czy nie chciał go
                  tylko Kubicki czy wciągnął w swój plan także piłkarzy i kierownictwo klubu...
                  nie wiem czy brak kontuzji to przejaw szczęścia, nie użyłbym takiego
                  stwierdzenia. mówi się raczej, że urazy zawodników są pechem. powiedzmy, że
                  brak kontuzji to raczej stan normalności, którego niniejszym życzę wszystkim
                  drużynom...
                  • Gość: mmm Re: Przypadek... IP: *.cs.ucr.edu 20.04.04, 20:23
                    eeeeeeee tak tylko z tym pucharem sie chcialem popstrykac z Wami.

                    Ale ja na to patrze tak: przed meczem trzeba bylo podjac decyzje czy zagrac slabszym skladem czy nie. Ja rozumiem argument, ze 13 meczow to malo i nie ma co sie oszczedzac. Wiec Kubicki podjal decyzje o tym aby wystawic najsilniejszy sklad. Gdyby jednak wiedzial ze bedzie (?) go to kosztowac przegrana w Krakowie, na pewno by podjal decyzje inna.

                    Dla mnie z perspektywy tych kilku dni jasno wynika ze zrobil zle wystawiajac najmocniejszy sklad. Oczywiscie tego nie musial wiedziec przed meczem a decyzje trzeba bylo jakas podjac. Teraz okazuje sie ze byla to decyzja zla. Tak trudno sie przyznac do tego ze popelniono blad?
                    • Gość: bazyliszek Re: Przypadek... IP: *.chello.pl 20.04.04, 20:43
                      byc może nieprecyzyjnie się wyraziłem. rzeczywiście, po meczu w Białymstoku
                      okazało się, iż wystawienie takiego składu było nieszczęśliwą decyzją. tylko,
                      że po pierwsze - nie było możliwości manewru, po drugie - kontuzje
                      Jarzębowskiego i Saganowskiego były zupełnym przypadkiem, pechem. dlatego nie
                      wiedzę błędu w postępowaniu Kubickiego...
                      • Gość: mmm Re: Przypadek... IP: *.cs.ucr.edu 20.04.04, 22:20
                        W porzadku. Ale zdajesz sobie sprawe z tego ze jesli taka sytuacja powtorzy sie za rok Kubicki bedzie "dmuchal na zimne", "bronil sie przed pechem/przypadkiem", "podejmowal szczesliwsze decyzje" czy w koncu "nie popelnial bledu". Jak to zwal tak zwal. BTW powinniscie zostac rzecznikami Kubickiego :) pozdr.
                        • Gość: bazyliszek Re: Przypadek... IP: *.chello.pl 20.04.04, 23:22
                          Kubicki sam się broni. po meczu w Krakowie nagle wielu kibiców w
                          Polsce "odkryło" jak słabi i w ogóle beznadziejni piłkarze grają w Legii, aż
                          wstyd ich w Europie pokazać, w eliminacjach LM to by z mistrzem Irlandii
                          przegrali... a Kubicki z tych "partaczy" zrobił najgroźniejszego rywala Wisły w
                          walce o tytuł mistrza, prawda? :)
                          • Gość: mmm Re: Przypadek... IP: *.cs.ucr.edu 20.04.04, 23:58
                            Ale ja bym to inaczej ujal. Ja sie bardzo ciesze z dobrej serii Legii, ale najwiekszym wrogiem Wislakow to sa sami oni. Jesli Legia nie siedziala by nam na karku, olewali bysmy ta lige "sikiem skrzyznym", jak mawia moj brat, i wtedy mistrzem moglby zostac ktos przypadkowy. A tak, to wiem na ile mozemy sobie pozwolic. Ja moglbym postawic wszystkie pieniadze na to, ze jesli Wisla odskoczyla by Legii na wiecej niz to 5 pkt, to stracila by ta przewaga juz w nastepnej kolejce. Z reszta nie wiadomo ile ta przewaga 5 pktowa bedziemy sie cieszyc.
      • Gość: kobo Re: Przypadek... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 09:03
        Przestales mnie irytowac. Juz mnie nawet nie smieszysz. Wzbudzasz - Porter -
        wspolczucie...
        • Gość: Kosa Re: Przypadek... IP: *.cwd.waw.pl / 195.164.254.* 19.04.04, 09:22
          Porter jak zwykle, dużo i ciekawie pisze ale meczu tym razem nie widział!
          Żurawski zanotował bardzo słaby występ(jak na niego), Wisła jak na taki skład
          grała zaledwie poprawnie, jedynie Baszczyński pokazał wysoki poziom, Frankowski
          to osobna bajka, jego wkład w tegoroczny tytuł Wisły oceniam na 40%
          (najważniejsze bramki, w najważniejszych meczach). Legia wyraźnie przemęczona,
          zero świeżości, Sokołowski II po pięciu minutach nadawał się do zmiany, jedynie
          Wróblewski zagrał powyżej swojego normalnego poziomu kiedy bryluje tylko w
          faulach. Vuković to dziwny zawodnik, znakomity technik w polu, żałośnie
          nieporadny pod bramką i to prawie w każdym meczu!
          Pozdrawiam.
          • Gość: Krzyś Re: Przypadek... IP: *.pke.pl 19.04.04, 10:14
            co tu gadać, mecz zawiódł i tyle.
            Wisła ledwo ledwo wygrała, a mnie zastanawia postawa tumiwisizmu piłkarzy
            Legii ;-0. No, chyba, że obecność Sagana jest obowiązkowa ...
            Ale, ... my tu w Katosach mamy inne problemy ;-(
      • Gość: byłem To był po prostu mecz na 0-0 IP: *.chello.pl 19.04.04, 12:13
        oglądałem mecz w towarzystwie kilku osób i wszyscy stwierdzili że mecz powinien
        się skończyć 0-0. Niestety widowisko zawiodło, obie drużyny przynajmniej
        ofensywnie zagrały po prostu kiepsko, mało klarownych sytuacji. Wisła była
        częściej przy piłce, ale wiele z tego nie wynikało, poza tym w końcu grała u
        siebie. Z penością zaprezentowała się jako gospodarz dużo gorzej niż jesienią
        Legia w Warszawie. Nie uważam tak jak szanowny kolega mmm żeby Legia się
        stoczyła, bo oba zespoły zagrały na równym poziomie. Wygrywać rteż trzeba umieć
        z klasą, jak widać nie wszyscy kibice Wisły to potrafią. A drugim
        najsilniejszym zespołem ligi jest jak na razie Legia na co wskazuje jest
        pozycja w tabeli, a nie czwarty Groclin z 7 punktową stratą do Legii. Ale jak
        widać niektórzy nie potrafią sobie odmówić głupich złośliwości.
        • Gość: SEVEN Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 19.04.04, 13:24
          nikt nie ujmuje legii tego, ze jest druga w tabeli, ale to wlasnie meczu groclinu z wisla stal w tym
          sezonie na najwyzszym poziomie (pierwszy raz widzialem TAKI mecz w polskiej lidze) i
          przyznam, ze licze na rownie interesujaca powtorke
          • Gość: Porter Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.orion.pl 19.04.04, 14:15
            Jezeli wyznacznikiem poziomu jest dla Ciebie cztery bramki po makabrycznych
            bledach obrony i bramkarzy i piata ze spalonego, to gratuluje.
            Co do porownania Legii i Groclinu, to Legia byla w Warszawie, od oslabionej
            wowczas Wisly druzyna o klase lepsza (wynik i latwosc, z jaka Legionisci
            strzelali bramki mowia same za siebie). Od tego czasu wyleczyli sie Glowacki i
            Cantoro, wrocil Uche, doszedl Klos, Majdan i Milailovic, co stanowi ogromne
            wzmocnienie, natomiast z Legii odszedl Svitlica, kontuzjowani zostali
            Saganowski i Jarzebowski oraz zatrul sie Garcia. To z kolei ogromne
            oslabienie. Jesli zatem Groclin jest lepszy od Legii, to grajac u siebie,
            powinien spuscic Wisle potezne baty. No, bo z oslabiona Legia Wisla wygrala
            zasluzenie, acz minimalnie i bardzo szczesliwie.
            • Gość: yeti Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 14:26
              No to Porter, zastanów się. Zasłużenie, przypadkowo czy szczęśliwie????pzdr.
              • Gość: {Porter Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.orion.pl 19.04.04, 15:31
                Oczywiscie, ze zasluzenie, bo wynikalo to z przebiegu meczu. Strzelila bramke,
                nic nie stracila a sedzia nie drukowal.
                Oczywiscie, ze szczesliwie, bo wystarczylo, zeby Kielbowicz trafil (a mogl i
                powinien) i bylby remis. Gdytby Kielbowicz trafil, ten remis bylby tez
                zasluzony.
                Oczywiscie, ze przypadkowo, bo sklady druzyn, majace wplyw na przebieg gry,
                zostaly ustalone przypadkowo.
                • Gość: yeti Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 15:33
                  No tak. Ale gdyby Żurawski trafił to byłoby przypadkowo czy nie (:??
                  • Gość: Porter Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.orion.pl 19.04.04, 15:52
                    Jasne, ze by bylo. Strzal z takiej sytuacji to zawsze loteria. Podobnie, gdyby
                    trafil Wroblewski. Obydwie sytuacje byly przygotowane, obaj zawodnicy umieli
                    strzelic, ale zaden z nich nie trafil.
            • Gość: SEVEN Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 19.04.04, 16:00
              owszem, uwazam, ze mecz wisla-groclin stal na wysokim pozimie, szybkie tempo, duzo akcji,
              duzo goli i dramaturgia. czegos ci tu brakuje?
              • Gość: Porter Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.orion.pl 19.04.04, 16:07
                Niczego mi nie brakuje, poza moze przemyslanymi akcjami, dostrzegam nawet
                pewien nadmiar: nadmiar bledow mianowicie. Cztery bramki po ogromnych bledach
                obrony, piata po bledzie sedziego.
                Ten mecz byl zaciety wyrownany, ale zmierzyly sie dwie dosc slabe druzyny.
                Wisla pokazala co jest warta w Warszawie, a Groclin po prostu nie wytrzymal
                nerwowo i od jakiejs dwudziestej minuty zagral tragicznie.
                • Gość: yeti Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 16:19
                  No to ja już nic nie łapię. Tak mi się wydaje że jak jest bramka to jest i
                  jakiś błąd. Choćby błąd Choto w sobotę. Albo więc mamy dużo goli i duzo błędów
                  albo mało goli i mało błędów. W sobotę Wisła i Legia nastawiły się na mało
                  błędów więc było mało goli. Mecz był zacięty, choć emocjonujący mógł być tylko
                  dla kibiców z Krakowa i Wawy. pzdr.
                  • Gość: Porter Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.orion.pl 19.04.04, 16:39
                    > No to ja już nic nie łapię. Tak mi się wydaje że jak jest bramka to jest i
                    > jakiś błąd. Choćby błąd Choto w sobotę. Albo więc mamy dużo goli i duzo
                    błędów
                    > albo mało goli i mało błędów. W sobotę Wisła i Legia nastawiły się na mało
                    > błędów więc było mało goli. Mecz był zacięty, choć emocjonujący mógł być
                    tylko
                    > dla kibiców z Krakowa i Wawy. pzdr.

                    Bramki moga wynikac z bledow, albo i nie. Czasem zawodnik, jak w sobote
                    Zurawski zmusza obrone do bledu swietnym zagraniem, a czasem, jak w meczu Wisla
                    Grodzisk co akcja to blad.
                    • Gość: yeti Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 16:43
                      Wiesz, akurat z tym zmuszaniem Choto do błedu w I połowie to bywało róznie.
                      Wszystko co Wisła grała przez Choto przechodziło. Baszczyński też przez niego
                      przejechał... O dziwo w II połowie zaczął grać dobrze.pzdr.
                    • Gość: Porter Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.orion.pl 19.04.04, 16:53
                      Ale Zurawski oszukal nie tylko Choto, ale i Zielinskiego i Magiere, ktorzy
                      szykowali sie, ze zejdzie do srodka i uderzy z prawej nogi i od srodka
                      asekurowali Choto. Tymczasem Zurawski poszedl po skrzydle i Zielinski nie
                      zdazyl z asekuracja. A ta sytuacja z Baszczynskim wygladala tak, ze Choto latal
                      dziure po Sokolowskim, nie wyrobil sie i staral sie zagrac bez faulu, a w
                      rezultacie przepuscil Baszczynskiego. W sumie lepiej tak, niz faul, a taki mial
                      tylko wybor. BTW ja tam zadnych pretensji do Choto nie mam, Zurawskiego nie
                      mial szans zatrzymac (Jozwiak jest innego zdania, ale co ma mowic, skoro bramke
                      glowa strzelil pilnowany przezen facet o dwie glowy nizszy?), a w drugiej
                      polowie wybil z glowy gre Gorawskiemu.
                • Gość: SEVEN Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 19.04.04, 17:17
                  moze to kwestia stylu gry jaki lubisz ogladac, dla mnie bardzo emocjonujace i na wysokim
                  poziomie byly mecze chelsea z arsenalem w lm, a przemyslanych akcji tez tam nie bylo zbyt
                  wiele (w przeciwienstwie do bledow, strat itd)... ja lubie szybka, pilke angielska (a taka wtedy
                  prezentowaly wisla i groclin), ale innych cieszy np gra druzyn z wloch. teraz raczej sie to juz nie
                  powtorzy, bo w groclin nie ma juz tej sily, co jesienia.
                  • Gość: Porter Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.04, 00:22
                    > moze to kwestia stylu gry jaki lubisz ogladac, dla mnie bardzo emocjonujace i
                    n
                    > a wysokim
                    > poziomie byly mecze chelsea z arsenalem w lm

                    W meczu z Groclinem Wisla przypominala raczej Chelsea, czy Arsenal?
                    • Gość: SEVEN Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.04.04, 12:01
                      czy ty nie potrafisz przyjac do wiadomosci, ze ktos ma inne zdanie na jakis temat niz ty?
                      bedziesz mnie teraz na sile przekonywal, ze mecz wisla groclin byl slaby? tak jak arsenal z
                      chelsea tak wisla z groclinem zagraly szybki i widowiskowy mecz, a to kogo przypominala wisla
                      w ogole jest bezsensownym pytaniem. nie ta klasa zespolow, chodzilo mi ogolnie o styl i tempo
                      gry. a jaki mecz wg ciebie byl najlepszy w tej rundzie? wisla- legia? moze, ja z niego niewiele
                      pamietam, bo wiekszosc czasu zaslanialem twarz w gescie rozpaczy. poza tym wtedy tylko
                      jeden zespol gral dobrze, w przeciwienstwie do meczu wisly z groclinem. co do bledow w obronie
                      to wole takie, niz bledy w ataku i wyniki 0-0 czy 1-0
                      • Gość: Porter Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.orion.pl 20.04.04, 15:42
                        Alez ja przyjmuje do wiadomosci, ze masz inne zdanie niz ja i bardzo sie z tego
                        ciesze, bo na sama mysl, ze moglbym miec takie niesluszne zdania, jakie Ty
                        czasem wyglaszasz, oblewam sie zimnym potem.
                        Jest dla mnie oczywiste, ze mecz Wisla-Groclin Ci sie podobal, bo byl
                        emocjonujacy, a Wisla, walczac do konca, wygrala.
                        Ja nie bylem zaangazowany po zadnej ze stron i widzialem, oprocz konsekwencji
                        Wislakow, takze mnostwo nieudolnosci po stronach wszystkich zaangazowanych w
                        widowisko - Wisly, Groclinu i sedziego. Ogladajac ten mecz nie doznawalem
                        emocji, ktore dla Ciebie stanowia glowny walor. Dlatego nasze zdania w ogole
                        nie moga byc porownywane.

                        Wydaje mi sie, z czym sie na pewno nie zgodzisz, ze na wyzszym poziomie stal
                        mecz Legia-Amica. Bramki padaly po pieknych zagraniach, obie ekipy - moim
                        zdaniem - wspiely sie w tym meczu na wyzyny swoich umiejetnosci. Legia,
                        atakujac non stop, potrafila wygrac, a Amice, broniacej sie z wielka
                        konsekwencja i dyscyplina, zabraklo kilku minut, zeby wywiezc z Estadio di
                        Soldatesca Polonica cenny remis. Moim zdaniem to wtedy spotkaly sie dwie
                        najsliniejsze jesienia druzyny w krajui stworzyly swietne widowisko.
                        • Gość: yeti Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.04, 17:35
                          Chyba nie bierzesz pod uwagę emocji. Dla Ciebie Legia-Amica , dla krakusów
                          Wisła-Groclin.pzdr.
                          • Gość: Porter Re: To by? po prostu mecz na 0-0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.04, 23:13
                            Toz wlasnie pisze, ze biore.
        • Gość: mmm Re: To był po prostu mecz na 0-0 IP: *.riv-eres.charterpipeline.net 19.04.04, 17:55
          > Nie uważam tak jak szanowny kolega mmm żeby Legia się
          > stoczyła, bo oba zespoły zagrały na równym poziomie

          Jeden zespol rownie dobrze sie bronil co drugi atakowal. A Legia powinna byla
          zaatakowac, bo takiego zagrozenia pod bramka Wisly, jakie bylo w ostatnich 10
          minutach nie bylo przez caly mecz. Legia wg mnie zle rozegrala ten mecz i
          przegrala (stoczyla sie) na wlasne zyczenie. Tylko to mialem na mysli.
      • Gość: yeti Re: Przypadek... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 13:02
        Gdyby mi ktoś pokazał grę Wisły przed tym meczem to wszystkie pieniądze
        postawiłbym na Legię... Ale. No właśnie , ale czy nalezało sie tutaj spodziewać
        fajerwerków? Fajerwerki są w meczach bez stawki. No chyba ,że Legia strzeliłaby
        bramkę lub dwie w pierwszym kwadransie. Nic z tego nie było. Walka w środku
        pola , dużo fauli, a przede wszystkim troska o tyły , by nie stracić gola.
        Porter potwierdził moją teorię, że Wisła musi wygrać ze 4-0 żeby się jej nie
        czepiał. Na szczęście była to bramka "czysta" więc pozostał do dyspozycji
        tylko "przypadek". Co do ręki Kłosa ,przypominam komentarze na temat ręki
        Jóźwiaka z meczu Legii z Lechem. Coś się zmieniło w interpretacji od tego
        czasu? Nie słyszałem. Wisła wygrała bo mimo wszystko była lepsza no i potrafiła
        wsadzić piłkę do siatki. Myślę że Kasperczak przechytrzył Kubickiego bo trochę
        cofnął zespół. Nie atakowali na wariata bardziej myśląc o obronie. Takie
        piłkarskie szachy. Zwracam uwagę, że w końcówce Wiślaków zaczęły łapać skurcze,
        co świadczy o tym że oni ten mecz "wybiegali". A zresztą . Pięc punktów
        przewagi o niczym nie swiadczy. Wystarczy jedna wpadka, np w Grodzisku i mamy
        nerwówkę. Moim zdaniem i Wisła i Legia jeszcze będą gubić punkty. Amica nie
        jest bez szans. pzdr.
      • Gość: artur Re: Przypadek... IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.04.04, 13:15
        nawet nie przeczytalem calosci tego 'wywodu'. zatrzymalem sie na sformuowaniu
        anty-futbol.
        jak to jest, ze druzyna walczaca (taka niestety prawda) o tytul mistrza polski,
        przyjezdza do krakowa i gra futbol bardziej defensywny niz gornik polkowice??
        grajac 5 pomocnikam nie potrafi przejac gry, narzucic jakiegokolwiek stylu.
        nawet gdy przerywa ataki gospodarza, nie potrafi skonstruowac sensownej kontry.
        glowna metoda ataku to wybicia pilki w kierunku ataku, z ktorego nb. wlodarczyk
        przy pilce byl +- 2 razy, wrobel raz, ale ten przynajmniej mial sytuacje.
        zatem ciesze sie, ze kibicuje druzynie, ktora niezaleznie od 'ciezaru' meczu
        atakuje. jeszcze wiele razy dostaniemy baty na wyjezdzie (moze juz z
        fotelikami), ale przynajmniej nie bede musial ogladac takich smutnych i bez
        pomyslu wystepow jak wasze z lechem czy teraz w krakowie.
        • Gość: Porter Re: Przypadek... IP: *.orion.pl 19.04.04, 14:25
          No, ale przeciez Wisla zagrala w sobote antyfutbol. Legia tez, bo nie miala kim
          atakowac, ale Wisla grajac u siebie w pelnym skladzie, przeciwko oslabionemu
          rywalowi zagrala antyfutbol bez watpienia.
          • Gość: artur Re: Przypadek... IP: 5.2.* / *.chello.pl 19.04.04, 16:18
            No ale przeciez antyfutbolem zwyklo nazywac sie taktyke ukierunkowana li tylko
            na przeszkadzanie w kreowaniu gry przez przeciwnika. Wisla nie mogla tak
            zagrac, bo przeciez Legia wogule nie zajmowala sie atakiem pozycyjnym (jezeli
            uwazasz inaczej, podaj jakis przyklad).


            • Gość: Porter Re: Przypadek... IP: *.orion.pl 19.04.04, 16:44
              Czego przyklad mam podac?
              Obie druzyn graly tak, zeby nie stracic bramki i bardziej je to interesowalo
              niz tworzenie akcji. W sumie w 90 minut bylo z piec dobrych akcji. Cala reszta
              to przetrzymywanie pilki, albo przeszkadzanie przeciwnikom.
      • Gość: kobo Re: Przypadek... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.04, 15:50
        ...jeszcze raz! Najglebsze wyrazy wspolczucia. Powtarzaj te mantre o
        antyfutbolu. moze Ci pusci...
        • Gość: Porter Re: Przypadek... IP: *.orion.pl 19.04.04, 15:55
          Po co ci umiejetnosc czytania, skoro nie rozumiesz, co czytasz?
      • Gość: papa Re: Przypadek... IP: *.ha.tuniv.szczecin.pl 19.04.04, 23:46
        Skwaśniały duch Portera unosi się w niebogłosy. Zginął tylko prawdziwy duch.
        Pewnie nad jego głową unosi się duch wina po świętowaniu niedosłownego
        zwycięstwia.
      • Gość: Vultan Re: Przypadek... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.04, 23:16
        Sam zes jest przypadek!!!!!!!!!!!!!!!!
      • mihal_04 Re: Przypadek... 22.04.04, 23:56
        Oby wiecej druzyn w Polsce gralo taki antyfutbol jak Wisla. Oby.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka