Gość: Porter
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.04.04, 03:10
Boli mnie to 1-0 w Krakowie. Wcale tego nie ukrywam. Legia, ktora mogla
uczynic powazny krok w strone tytulu, przegrala z druzyna, ktora w zeszlej
rundzie rozgromila z porazajaca latwoscia. Na dodatek, nawet najbardziej za-
gorzaly kibic Bialej Gwiazdy jazdy jazdy jazdy nie moze powiedziec, ze Wisla
zagrala dobrze. Albo chociaz madrze. Ot, zagrala u siebie antyfutbol, ale
wystarczyloby, zeby Kielbowicz strzeli 10 centymetrow wyzej w ostatniej
minucie i bylby remis. Przypadek. Albo, gdyby sedzia postanowil podyktowac
jedenastke za reke Klosa w polu karnym (chociaz karny, to jeszcze nie gol, a
mam watpliwosci, czy w sobote byl w Legii ktos, kto moglby strzelic karnego).
Tu uwaga - nie mam do sedziego pretensji o nie podyktowanie jedenastki, tak,
jak kibice Wisly nie powinni miec do sedziego, gdyby podyktowal. Mozna bylo
tak, mozna bylo tak. Sedzia uznal, ze nie gwizdnie. Przypadek. Na sposob gry
obydwu druzyn, powazny wplyw mial ich sklad. Wisla zagrala w najsilniejszym,
jaki ma. Gdyby w meczu z Amika sedzia wyrzucil z boiska - jak powinien -
Glowackiego i Cantoro,, nie zagraliby w sobotnim meczu, co bez watpienia
odbiloby sie to na grze Wisly. Ale nie wyrzucil. Zagrali, Cantoro byl
najlepszy w Wisle. Przypadek. Z drugiej strony, gdyby na pastwisku w
Bialymstoku, w meczu z byle kim, Kubicki nie wystawil najsilniejszego skladu,
pewnie nie doznaliby kontuzji Saganowski i Jarzebowski, najlepsi bodaj
zawodnicy Legii w tej rundzie. Ale wystawil, polamali sie, nie zagrali w
Krakowie. Przypadek. Manuel Pablo Garcia mial niepowtarzalna szanse pokazac
na co go stac. Wchodzil dotad na krotkie zmiany, pokazywal ciekawe akcje, ale
nie potrafil postawic kropki nad "i". W Krakowie mogl pokazac, co jest wart.
W przeddzien meczu zatrul sie i nie mogl zagrac. Legia zostala z jednym
napastnikiem. Przypadek.
Nie miala cus Legia scynscia, loj nie. Ale na boisku przegrala zasluzenie.
Pomocnicy rozgrywali jakos tak bez wyrazu pilke miedzy soba, bo nie bylo do
kogo podac jej do przodu. Swietnie zagral Boruc a obroncy bardzo dobrze,
obrona potrafila, poza jednym przypadkiem, wyeliminowac sytuacje, w ktorych
Zurawski moglby grac jeden na jeden z Choto. Klarownych sytuacji Wisla
stworzyla dwie, jedna wykorzystala, a ta druga, to byl strzal Zurawskiego, z
16 m tuz obok slupka. Legia miala trzy okazje - strzal Wroblewskiego
identyczny jak ten Zurawskiego, strzal glowa Vukovicza i strzal w sytuacji
sam na sam Kielbowicza.
W Wisle doskonale zagral Cantoro, wygrana zapewnili Frankowski (ktorego
trenerski geniusz - Kasperczak uwazal za zbyt slabego, by go wystawiac) i
Majdan, broniacy w ostatniej minucie meczu strzal z szesciu metrow. Bramkarz
Wisly zagral w ogole znakomite spotkanie, poza jednym pustym przebiegiem, po
ktorym zawodnik Legii strzelal do pustej bramki, ale pilke wybil z linii
bramkowej chyba Szymkowiak. Ale gdyby nawet nie wybil, to i tak bramki by nie
bylo, bo pan sedzia uznal za stosowne gwizdnac wolny za urojony faul na
Majdanie. Ma sedzia szczescie, ze Szymek wybil ta pilke, bo z tego karnego w
ostatniej minucie, to sie moze jakos wylgac, ale z tego niby - faulu - w
zadnym wypadku. Szymkowiak pobil w tym meczu wysrubowany rekord w ilosci
symulek. Przy kazdym kontacie z przeciwnikiem, padal na ziemie, zwijal sie w
trabke z bolu, po czym cudownie ozdrowialy wracal do gry. Pare razy nabral
sedziego, raz zupelnie bezczelnie, kiedy sam sfaulowal Surme, a nastepnie
wylozyl sie jak dlugi. Zaliczyl tez Szymek piekna siate zalozona przez
Vukovicia, po ktorej wykonal klasyczny faul taktyczny, za ktory wszakze
zoltej karki nie obejrzal. Moze i ten sedzia nie jest za bystry, ale do
siedmiu liczyc umie, jak sie okazalo.
Dobrze zagral Gorawski i Zurawski, Uche w porownaniu z zeszlym rokiem cofnal
sie w rozwoju o lata swietlne. Klos jest niebezpiecznym obronca, w sobote dal
sie ograc Wroblewskiemu jak dziecko, a potem, w ostatniej minucie meczu,
zagral reka na wlasnym polu karnym. Do formy wraca Glowacki, co cieszy, bo
dobry zawodnik to jest. Ogolnie - Wisla byla wczoraj do ogrania, ale ograna
nie zostala. Przypadkiem.