Gość: McGyver IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 12:34 Jak odeszli Odom, Butler i Grant a przyjdzie SO'N ze swoim kontraktem to na atmosferze sie skonczy... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: cyg@nek Re: NBA: O'Neal w Miami? IP: *.enformatic.pl 11.07.04, 13:28 Niekoniecznie. Z O'Nealem każdy może grać o majstra, a wynik robi atmosferę. Shaq jeszcze długo będzie najlepszy. Wydoroślał. Byle nie dokładać mu skwaszonego Bryanta. Uszanować Mistrza Shaqa i do boju po pierścionek NBA. Odpowiedz Link Zgłoś
slavamedwe za shaqa przyjdą 3 miernoty. trzeba było 11.07.04, 13:49 wywalic bryanta. Shaq to twórca 3 mistrzostw Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wujek Re: NBA: O'Neal w Miami? IP: *.toya.net.pl 11.07.04, 14:36 moze kobe pojdzie siedziec i wszystko bedzie ok Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ji Re: NBA: O'Neal w Miami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 15:11 Wywala Shaq'a dostana te 3 miernoty... a kobe pojdzie siedziec... NO i Lakers beda prawie jak bulls po rozpadzie magicznej druzyny... No ale to ich sprawa... Odpowiedz Link Zgłoś
alex.4 Re: NBA: O'Neal w Miami? 12.07.04, 15:25 Shaq tio chyba nie ten... Przyjście jego do kazdego zespołu oznacza wzmocnienie. Na wschodzie wystarczy.. pozdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: NBA: O'Neal w Miami? IP: 62.29.137.* 23.07.04, 13:19 Widzę, że muszę na paru wątkach odnieść się do złudzeń, jakie są tu artykułowane w związku z wymianą Lakers – Heat (haters i tak nie zechcą słuchać racjonalnych argumentów, ale zwracam się do reszty). Lakersi osłabili się, to prawda, ale nie dlatego, że MUSIELI się osłabić oddając Shaqa, jak sugerują co poniektórzy, ale dlatego, że nie dostali w zamian pakietu wokół Jermaine’a O’Neala czu Nowitzkiego, a tylko wokół Odoma (choć też bym się nie zakładał, czy nie może on osiągnąć poziomu tamtych 2 – ale oceniam sytuację na chwilę obecną). No i dlaczego nie dostali kogoś klasy Dirka, albo przynajmniej, trzymając się tematu Miami, obiecującego Wade’a (Heat nie oddali trzeciego rookie minionego sezonu za samozwańczego najbardziej dominującego gracza w historii!)? Może dlatego, że jednak fachowcy z NBA oceniają wartość Diesla trzeźwiej niż forumowicze, którym wydaje się, ze jego obecność w drużynie oznacza automatycznie mistrzostwo albo przynajmniej Finały. Ciekawostka: nawet za swoich najlepszych lat nie miał aż takiego wpływu, a tu miałby go mieć ze słabszą supporting cast i sam słabszy niż kiedykolwiek… Na szanse Miami należy spojrzeć realistycznie: trójka Shaq – Wade – E. Jones (o którym zresztą O’Neal źle się wyrażał po wspólnej grze w LA) plus absolutni role players typu Haslema czy Doolinga jest daleko za Pistons i Pacers, więc nawet o Finałach nie ma mowy. Heat i tak mają szczęście, że Nets odpuścili K. Martina, bo byliby i za tamtymi, więc teraz zamiast o 4., mogą walczyć o 3. miejsce, ale nawet do niego nie są 100 – procentowym faworytem. Już nie wspominając o odwiecznych zagadkach każdego sezonu ze Shaqiem, które stały się teraz kłopotem Miami: ile będzie miał tym razem nadwagi, ile meczów opuści, i kiedy zacznie się skarżyć, że obrońcy nie dostarczają mu piłki… Na tym tle zresztą miał konflikty z KAŻDYM kolejnym partnerem w ataku – Pennym, Van Exelem, E. Jonesem, Kobem – co owocowało częstym ich zmienianiem i nawet kogoś mało podejrzliwego musi skłaniać do zastanowienia, czy wina nie leży bardziej po jego stronie, niż ich wszystkich (tym bardziej, że inni dominujący centrzy w historii jakoś takich nawracających problemów nie mieli). Kiedy przyjdzie kolej na Wade’a? No i kolejny motyw z ostatnich lat: wręcz żenujące żebranie o maksymalne przedłużenie kontraktu. Tu Miami nie ma wyboru: albo dadzą O’Nealowi tę kasę i zabagnią sobie payroll na dobre, albo sami z kolei staną przed problemem, komu go oddać – a że koło 2006 będzie gorszy niż teraz, za to lepiej opłacany, będzie to prawie niemożliwe. Może się więc okazać, że wypożyczyli go tylko na maksymalnie 2 lata i że będą jeszcze żałować pozbycia się większości młodego trzonu drużyny w postaci Butlera i Odoma, którzy razem z Wade’em mogli być siłą na Wschodzie przez długie lata i po uzupełnieniu w 2007, kiedy mieliby cap space, dobrymi FA, powalczyć o mistrzostwo z większymi szansami niż ze Shaqiem. Ale mają, czego chcieli: przyciągnęli uwagę mediów i przede wszystkim fanów, którzy ostatnio niezbyt tłumnie odwiedzali mecze, spuścili też monstrualny kontrakt B. Granta. No i Riley zawsze był fanem budowania wokół dominującego centra; to chyba przeważyło. Natomiast co do Lakers: Shaqa oddać musieli i nie ma co nad tym rozprawiać. Dziękujemy Ci, Diesel, i będziemy się starali zachować te dobre wspomnienia, nie te złe: w końcu wiele zrobiłeś dla naszego klubu. LAL mogą teraz być słabsi niż w zeszłym sezonie, szczególnie jeśli odejdzie Malone, ale uważam teksty, że będą walczyć o playoffs, za śmieszne. Na teraz obstawiam okolice 50 zwycięstw (chyba że KB opuści za dużo spotkań z powodu procesu) i 2. rundy; zdziwiłbym się też, gdyby Kobe nie został królem strzelców i nie był w czołówce w głosowaniu na MVP. Jeziorowcy będą się więc liczyć, jak zresztą prawie zawsze w historii ligi; a a propos tematu wątku, również o wynik ich konfrontacji z Heat jestem raczej spokojny :-). To dopiero będą ciekawe mecze (i nie wyobrażam sobie, by nie były transmitowane w C+). Odpowiedz Link Zgłoś