losoid
09.08.14, 06:45
Przed Drugą Wojną w reprezentacji Polski grał Ernest Wilimowski. Jako piłkarz doskonały, strzelił kilka goli Brazylii na Mistrzostwach Świata w 1938 roku. Ale po rozpoczęciu wojny przeszedł do klubu niemieckiego FC Katowitz. Oczywiście wszyscy Polacy słusznie uznali go za zdrajcę.
Majka, dość dobry kolarz, zgłosił się do rosyjskiego klubu (z niewielkim udziałem Danii) Tinkov Saxo. Majka podtrzymał swoją decyzję już po agresji Rosji na Krym, wsparciu przez Rosję wojny na wschodzie Ukrainy i zamordowaniu przez Rosjan pasażerów malezyjskiego samolotu.
Decyzję tego pana należy uznać za zdradę taką sama, jak zdrada Wilimowskiego. Z tym, że Wilimowski miał ojca Niemca, a Majka robi to zapewne (?) wyłącznie dla pieniędzy. Wyjątkowo podła postać w Polskim sporcie. Sprawozdawcy sportowi, nie podając przynależności narodowej grupy Majki, pośrednio potwierdzają zdradę Majki - zdają sobie sprawę, że jednak, nawet w dość głęboko zdemoralizowanym społeczeństwie polskim, świadomość, że polski sportowiec pracuje dla Putina, mogłaby go narazić na nieprzychylne reakcje.