seth.destructor
30.04.07, 19:37
No podly cham jestem i swinia teraz...
Otoz zaprosilem byla na randke w restauracji i tak pokierowalem rozmowa, by
zeszla na temat laptopa. Oczywiscie poklocilismy sie, a ex jest temperamentna
no i zagalopowala sie. W tym momencie moj znajomy (Polak pracujacy na policji
tutaj), ktory siedzial nieopodal, podszedl i powiedzial, ze jest swiadkiem,
ze przyznala sie do uszkodzenia laptopa. Nastepnie podsunal przygotowane
wczesniej przez nas zobowiazanie do zaplaty i zasugerowal, ze albo to
podpisze i zwroci mi pieniadze, albo idziemy do prawnika i wtedy bedzie ja to
kosztowac wiecej. Dziewczyna gdyby mogla, to by mnie rozszarpala, zawinela
sie i uciekla.
Wieczorem zadzwonila do mnie, ze podpisze te zobowiazanie i odda mi kase,
ktora mam sobie wsadzic w d...itp.
Teraz bedzie mi niezle smolic, nie sadzicie?