Gość: corey IP: *.toya.net.pl 06.10.04, 20:55 Żegnaj Pip ;( Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Szwejk Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.chello.pl 06.10.04, 20:56 No to już nie ma w NBA żadnego koszykarza :-( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laska Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: 62.233.250.* 08.10.04, 12:51 Gdy NBA wychodzila z kryzysu dorastalem razem z nia. dzis mam 22lata i czuje, ze skończyła sie 'moja przygoda' z NBA:((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pajak Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:01 Szkoda ze odszedł ostatni z wielkich............. Odpowiedz Link Zgłoś
doomin Re: Różne oblicza Scottiego Pippena 08.10.04, 23:21 Odszedł jeden z największych. Do dziś pamiątam jego heroiczną postawę w 6 meczu finałów z roku 1998 przeciwko Utah, kiedy to kontuzjowany wchodził z ławki tylko na pojedyncze akcje. Nieceniony dla drużyny. Jakże żal mi było, kiedy w 1994 nie udało mu się wygrać ligi z Bulls bez pomocy MJ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pajak Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:01 Szkoda ze odszedł ostatni z wielkich............ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: m. wielki gracz i mały dziennikarz IP: *.chello.pl 06.10.04, 21:10 1. Pająk to był gośc! a duet z Jordanem to jak małżeństwo doskonałe :) 2. "Potrafił być też arogancki w stosunku do dziennikarzy, co zdarza mu się do dziś." a co w tym złego? :) Od jakiegoś czasu zaczynam odnosić wrażenie, że dziennikarze to święte krowy. I nie chodzi tu tylko o dziennikarzy sportowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbych Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.04, 21:14 kiedys z powodu Pana, Panie Pippen siedzialem do 7 rano przed tv. pozdrawiam. zbychonline.w.interia.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasco Smutek zagoscil na mojej twarzy:( IP: 213.199.217.* 06.10.04, 21:23 Dzisiejesze NBA to juz nie to co kiedys.Teraz sie odnosi wrazenia ze wszyscy juz graja tylko dla pieniedzy, a nie dla przyjemnosci. Nie twierdze ze wtedy to byli spolecznicy co nawet za darmo by wyszli na parkiet, ale dzsiaj juz nie ma takich druzyn jaka tworzyli Chicago i nie ma takich zawodnikow. Sa przeblyski sezonowe, ale to juz nie to:( Tak tak, ja tez siedzialem przed tv po nocach zeby tylko na zywo zobaczyc ich w akcji. Smutek zagoscil na mojej twarzy:( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Paweł Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.plock.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.04, 21:32 Początek lat 90-tych to była koszykówka, Jordan, Pippen, Barkley, Magic, Stockton, Malone. Oglądało się finały do samego rana. A teraz co, nawet na Olimpiadzie nie chce im się grać. Kasa im mózgi wypaliła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pablo Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.btk.net.pl / *.btk.net.pl 06.10.04, 21:37 Tak, tak moi mili. I ja przesiadywałem wtedy wpatrzony w ekran. Do białego rana. To prawda. To były inne emocje. Era Jordana, Magica, Pippena, itd. to najlepsze czasy NBA. Wtedy nie mozna było przeoczyć meczu play-off, co dopiero finałów. Pamiętam jaki byłem wzruszony patrząc na sukces Bullsów. Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lopron Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.promax.media.pl 06.10.04, 22:34 hehe, dobrze pamietam mecze z portland w 92r., szczegolnie 1. i 6.W 1. szalal jordan, w ostatnim pippen z rezerwowymi...A pamietacie finaly z phoenix?Albo polfinaly z knicksami!!!ulalala, to byly mecze....:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hejira Finały z Phoenix IP: *.instytut.com.pl / 217.11.143.* 07.10.04, 06:22 TO były finały - moim zdaniem najciekawsze które pamiętam - od tamtego czasu pokochałem Phoenix i znienawidziłem Chicago co ogólnie jest u nas nie na miejscu bardzo ;-) Ale wielki szacunek dla Scottiego. Ostatnio ogladalem nagrywane w tamtych czasach mecze... ehhh... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xapur Re: Finały z Phoenix IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 15:53 Owszem. Finały z Suns to było coś. Też byłem przeciwko Bykom. Marzyłem, że wreszcie dostaną baty, a oni gnoili po kolei L.A, Blazers(ale Mike miotał punktów!!!), Suns, Sonics, Utah. NIe doczekałem się pokonania Bulls. Nie było na nich mocnych. A Scottie to najbardziej wszechstronny zawodnik lat 90-tych. Potrafił wszystko, absolutnie wszystko. Gdzie ci następcy? Te monstra wytatuowane od stóp do głów i obwieszone łańcuchami w swoich limuzynach? Szkoda gadać. Całe szczęście, że dostali w dupę na olimpiadzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laska Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: 62.233.250.* 08.10.04, 13:02 a pamietacie mecz chyba z utah- Pip spod kosza przeciwnikow wykonuje aut, wszyscy odcieci od podania, a on delikatnie rzuca pilka w plecy stocktona podajze( a moze hornacka?) ta odbija sie, spada przed scottim i pip zdobywa latwe punkty spod samego kosza... to byly czasy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sico Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 22:24 Dzieki scoti za wszystko byles miom bohaterem a ja kiedy gralem na podworku z koegami zawsze bylem toba zegnaj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: peszek Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.ha.pwr.wroc.pl 06.10.04, 22:32 ZSNZ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lopron Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.promax.media.pl 06.10.04, 22:36 majaczysz kolego, podskocz do mnie to ci pozycze kasety z finalami ddj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: peszek Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.ha.pwr.wroc.pl 06.10.04, 22:39 Bueeeeeeeeeeehhehheheha ZSNZTK&DDJ&DCHP. A pozatym jezeli tak bedze komentowal to peszek nie sprawdzi jak dzalaja programiki do Canal+ i z ogladania NBA bedze dooooooooooooooooooooooopa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: and1*please*not koszykówka w mojej świadomości ... IP: 193.151.48.* 06.10.04, 22:47 ... zaistniała właśnie dzięki takim ludziom, wielkim, którzy grali za pieniądze na które dzisiejsze gwiazdy by nie spojrzały. MJ, Pat Ewing, SirCharles, Hakkem, Magic, ... - brakuje mi Was Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borsuk do tej pory moja sciana jest w szampanie, IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 07.10.04, 00:09 do tej pory moja sciana jest w szampanie, po zdobyciu ostatniego mistrzostwa przez Nich... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LUU Re: PIP TO BYŁ GOŚĆ IP: *.idea.pl 07.10.04, 00:21 THX PIP!! BYŁEŚ NIESAMOWITYM GRAJKIEM. ZARYWANIE NOCY DLA CIEBIE I MJ TO BYŁA GRTKA... NIESTETY OBAWIAM SIĘ, ŻE "TO SE NE WRATI"... A TO ŻE NIE BYŁ MIŁY DLA DZIENNIKARZY - A KIJ IM W NERY, ON MIAŁ DOBRZE GRAĆ W KOSZA A NIE DAWAĆ DOBRE WYWIADY, DZIENNIKARZYNY MARNE... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daysleeper no tak... to byly czasy... IP: *.warynski.net / *.warynski.net 07.10.04, 02:11 no tak... to byly czasy... niezapomniane mecze... a i my bylismy mlodsi... no i poza wymienianymi tutaj byl jeszcze clyde 'glyde' drexler :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: baller Koniec epoki IP: 194.181.191.* 07.10.04, 07:39 Właśnie kończy się epoka, którą dzięki Bogu miałem szansę oglądać. Bulls z Jordanem i Pippenem to była siła wszechczasów - dość przypomnieć jak słabi byli na innych pozycjach (z wyjątkiem PF, ale za czasów Rodmana). Teraz każda drużyna tylko myśli o tym jak się wzmocnić nowymi gwiazdami a nie o tym jak się rozwijać. Tacy goście jak Carter czy T-Mac żądają przejścia do mocniejszego zespołu zamiast mozolnie pracowac na sukces tak jak czynili to Panowie MJ i SP. Ich kultura i inteligencja koszykarska oraz wola walki na stałe wpisuje ich w panteon sławy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smoothdog Re: Koniec epoki IP: 195.116.105.* 07.10.04, 09:26 extra, że są ziomale, dla których ta epoka była bardzo ważna! czas zapieprza, a i my jesteśmy starsi, niesamowite, że wszyscy siedzieliśmy do rana,niezapomniany Szaranowicz!! THX WŁODI , dla Ciebie również RESPEKT!,,, smutno bez Was Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robbie Wspomnienie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.04, 13:21 Tak, kończy się epoka! MJ i Scottie stworzyli coś niepowtarzalnego, oryginalnego, niesamowitego. Nocki zarywane, by być świadkiem gry tych dwóch aktorów, zostaną na zawsze w pamięci. Nigdy nie zapomnę zwłaszcza 4-tej kwarty 6-tego meczu finałowego z Portland, kiedy przegrywając przeszło 15 punktami Phil rzucił do gry drugą piątkę, pozostawiając na boisku tylko Scottiego z wyjściowego składu. Byli tam, o ile pamietam, m.in. Scott Williams, Clif Levingston, Bobby Hansen. Grali przeciwko pierwszej piątce Blazers. MJ, Horace, BJ, Paxon na ławce. Prowadzeni przez Scottiego w niezwykły sposób odrobili straty i jeszcze tego wieczoru świętowali zdobycie tytułu w Chicago Stadium. To była ekstaza. Oglądałem to w ScreenSporcie - był kiedyś taki cudny kanał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: npph Hej, tu EN BI EJ IP: *.echostar.pl 07.10.04, 12:10 Finał Chicaco vs Utah, a do tego komentarze Szaranowicza i Łabędzia. "Malone przy Jordanie to dzisiaj łabędzi śpiew... Przepraszam Ryszard". Warto było nie spać. Dzięki Pip. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MSB Re: Hej, tu EN BI EJ IP: 157.25.200.* 07.10.04, 14:02 Nic dodać, niec ująć. Czasami słuchając ludzi z pokolenia rodziców wspominających sukcesy Naszych piłkarzy zastanawiam się czy dla Nas tym samym nie jest "tamto" NBA. W każdym razie nawet jeśli, te wszystkie finały to było to! Ci zawodnicy byli wielcy!!! A teraz... Komentatorzy to samo, aluzje o późnej porze i drineczku przy oglądaniu meczu, bo przecież pora już dla nieletnich to było to! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tolek Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.04, 15:53 W momencie gdy Pip i MJ przestali grać razem w Bulls, mnie przestała interesować koszykówka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xapur Co z tą koszykówką panie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 16:04 Czy obejrzymy jeszcze mecze i zawodników na takim poziomie jak wtedy? Czy pozostają już tylko te zblazowane pseudogwiazdy. Do tego Włodek i jego teksty. "Wspaniały miś, ale przegrany miś!" to o Shaqu z finałów 1995r. Albo na koniec: "A Shaq? Shaq do szkoły." I pomyśleć, że te dzisiejsze cioty porównują się do MJ-a. Ręczniki za nim nosić i buty czyścić, ot co mogliby robić w latach 90-tych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Xapur Pip-best SF ever IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 16:13 Oceniam na podstawie tego co widziałem. Worthy-ego widziałem mało, starszych w ogóle - może byli lepsi, nie wiem. Dla mnie od czasów Pająka nie pojawił się lepszy zawodnik na tej pozycji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomi Pipen wspaniały? chyba żartujecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 18:26 Pipen nigdy nie był gwiazdą. Miał szczęście, że trafił na Jordana, bo bez niego nikt by dziś o nim nie pamiętał. Bez Jordana nie potrafił już poprowadzić Byków do zwycięstw. Grał dobrze jak miał dużo swobody, bo cała obrona przeciwnika koncentrowała się na kryciu M.J. , choć w obronie był niezły, musze przyznać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: "sir" jersey Re: SLAWA MISTRZOM NBA! Scottie Pippen... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 18:48 Panowie! miejmy respekt dla pierscieni mistrzow NBA... w przypadku Scotty'ego 6- u. Wszyscy ktorzy podziwialiscie przez wiele lat nocne finaly NBA do bialego switu macie szacunek ale macie go rowniez od samych zawodnikow ktorzy wtedy wlasnie grali dla swoich kibicow. to bylo widac na parkiecie, na trybunach i poza nimi... na calym swiecie. Nic i nikt nie zmieni tej historii, czlowiek chcialby tylko przezyc "TO" jeszcze raz... Wlodek, szacunek i dla ciebie bo komentowales wspaniale i z jajem wciagajac nas w kulture NBA ale i prosba: czy nie mozesz spowodowac by w TV pokazano raz jeszcze finaly NBA z jej najlepszych czasow?! Dziesiatki wypowiedzi tylko dzis i tylko "przez Scotty'ego" to tylko kropla morza fanow w Polsce, ktorzy chetnie "przezyja to jeszcze raz" :) Pozdrawiam wszystkich fanow Magic Johnsona, Isiah Thomas'a, Larry'ego Birda, Sir Barkleya, Air Jordana, Spider Pippena, Glyde Drexlera, Dream Olajuwona, Kingkong Ewinga, Johna Stocktona, Karla Malone'a, Dave'a Robinsona... fan Suns z Barkleyem w roli głownej :) Odpowiedz Link Zgłoś
stiszyn Chyba żarujesz Tomi!! Przeczytaj to i przemyśl 08.10.04, 12:54 W sezonie bez Jordana Pip miał 22 pkt. 8,7 zb. i 5,6 ast. Poprowadził słabe wydawało by si e byki do 55 zwycięstw i gdyby nie pomyłka sędziowska w końcówce 5 meczu półfinału konferencji wsch. z NY doprowadził by ich do finału NBA, gdzie grali by z najsłabszymi mistarzami lat 90 (i mieli dużo szans na zwycięstwo). Pip był wojownikiem w 3 meczu 1 rundy playoff z Washingtonem w 97, mimo ze byki prowadziły 2:0 w rywalizacji nabawił sie kontuzji bo tak walczył o piłę (miał kontuzję pleców ale zdecydował się w ostatnie akcji nie rzucać z dystansu tylko wejśc pod kosz, i po pace i wygranej bullsów zamiast się cieszyc leżał zwijając sie zbólu na parkiecie). Pippena nie docenia ja tylko ludzie malutcy. Wszyscy, którzy nie lubuli bulsów musieli nienawidzieć Pippena za te wszytskie zwycięstwa (bo przecież Jordana nie wypadało nie lubić) i stąd te wszytski głosy, ze gdyby nie Jordan to Pippena by nie było. To on tłamsił przeciewników w obronie od PG do PF i chwała mu za to. dzieki Pip za wszystko Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Don Re: Chyba żarujesz Tomi!! Przeczytaj to i przemyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 18:20 > musieli nienawidzieć Pippena za te wszytskie zwycięstwa (bo przecież Jordana > nie wypadało nie lubić) Ja akurat zawsze wolałem Pippena niż Jordana. W obu finałach z UTAH trzymałem na mormonami. Respekt dla Jordana miałem dopiero po zakończeniu kariery, dla Scotti'ego zawsze!!! PS. Szaranowicz nie był zawodowcem podczas komentowania meczów Byków. Komentator z definicji powienien być bezstronny, a Włodek kochał Bulls'ów i Jordana i nie krył się z tym podczas transmisji. Pamiętam jego zachwyty po udanych akcjach Byków, a także teksty w rodzaju: "ach, niestety Malone trafia". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sonicsfan Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.04, 21:31 Dzisiaj ze "starej gwardi" pozostali już tylko Karl Malone( o ile zagra w tym sezonie), Kevin Willis(ponownie Atlanta), Reggie Miller(jak zwykle Indiana) i Gary Payton(Boston, szkoda, że nie Seattle). W latach 90-tych kibicowałem i nadal kibicuje Seattle Supersonics. Wtedy to wstawałem wcześnie rano i słuchałem wiadomości sportowych w radio "Zet" i "Trójce", czekając aż podadzą wyniki NBA, a teraz wystarczy wejść to netu i wszystko gotowe, niema tej atmosfery ale i gracze są inni. Kiedyś znałem na pamięć składy prawie wszystkich zespołów, teraz roszady w klubacz są zbyt częste. Pamientam finał 96' Seattle(Payton, Kemp, Schrempf, Hawkins, Perkins, McMillan) - Chicago (Jordan, Pippen, Kukoc, Harper, Longley) to były czasy!!. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laska Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: 62.233.250.* 08.10.04, 13:05 seattle z tamtych lat....final z chicago i moj faworyt shawn kemp ze swoimi power dunkami...ech, co za czasy:((( Odpowiedz Link Zgłoś
doomin Re: Różne oblicza Scottiego Pippena 08.10.04, 23:48 Tak sie zastanawiałem nad najbardziej pamiętnymi meczami wielkich Byków z MJ i Pippenem w składzie. Na pewno ten z 92 przeciw Portland kiedy to MJ rozbił Blazers rzucając w pierwszych dwóch kwartach bodaj 35 pkt. Mecz nr 6 kiedy w 4 kwarcie Pippen wraz rezerwowymi poprowadził Bulls do mistrzostwa. Rok 93 to finały na wschodzie z Knicks, które były cięższe niż finał ligi przeciw Suns. Pamiętacie 4 mecz i 55 punktów MJ?(a mecz nr 6 mam na video:). 1994 rok i rozpacz kiedy Knicks wyrzucili Chicago, przeklęty sędzia z 5 meczu. Finały z 96 przeciw Seattle, to moim zdaniem mecze jednak bez historii, ale potem Chicago - Utah. Dla mnie najcudoweniejsze finały całej dekady lat 90, a ogladałem wszystkie (później juz nie). Chory MJ i 44 pkt w 5 meczu z 1997 roku, decydujące rzuty Jordana w 1 meczu 97 roku i ostatnim 98. Rozbicie Utah 96-54 i cała dwónastka Bulls punktowała (jako ostatni w samej końcówce Bill Wennington, była radośc jakby jego punkty decydowały o wygranej, a przecież był taki pogrom). I myśmy przy tym forumowicze byli. Odchodzi przedostatni z gigantów, z tego pokolenia zstał już tylko Malone. Dorzucam wyrazy uznania dla Włodka Szaranowicza i Ryśka Łabędzia, bo byli ważną częścią tego magicznego wątku związanego z NBA, które mogłem przeżywać w okresie szkolnych lat. Tyle nieprzespanych wiosennych nocy.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LB Re: najlepszy wsad Scottiego Pippena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 01:10 Najbardziej pamiętana akcja Pippena? Proste - wsad nad Patrickiem Ewingiem w finałach konferencji wschodniej w 1994 r. Taki monster dunk z dwóch nóg z piłką w jednej ręce nad wyciągniętym King- Kongiem, po którym Ewing wylądował na plecach pod koszem, a Scottie stanął w rozkroku nad nim... I to jego spojrzenie na leżącego, sponiewieranego Ewinga... Nie tylko był to piekny wsad, ale przy okazji miał on niesamowity ładunek emocjonalny - wszak tam walka szła na noże. Darłem wtedy ryj jak nieprzytomny! :) Nigdy tego nie zapomnę i tej atmosfery walki Chicago vs. NY. Szkoda, że wypisane na butach przez Scottiego "4-Peat" się wtedy nie ziściło. Pzdr, LB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: deszczu Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: 217.96.23.* 13.10.04, 14:49 Rozwiążcie NBA - "umarł" "OSTATNI MOHIKANIN" :((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wilt Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: 62.29.137.* 14.10.04, 17:24 Drobne uwagi o Pippenie: - podawano mu dwie wartości wzrostu: oprócz 203, jeszcze 201 cm (6-7), co wydaje się bliższe prawdy, zważywszy małą różnicę wzrostu między nim a MJ, - „Skrzydłowy/rzucający/rozgrywający” – ciekawe określenie pozycji, ale powinno być „niski skrzydłowy/okazjonalnie rozgrywający”; nigdy na stałe nie grał na SG, - w Houston grał oprócz 1999 też w 1998, - autor popełnia pewne nadużycie łącząc nazwiska graczy, którzy najwybitniejsi byli w latach 80. oraz 90. dlatego, że przez pewien czas grali równolegle, i w ten sposób konstruując jakąś jakoby najlepszą erę w historii basketu. Przy takim myśleniu do lat 70. oprócz Kareema czy Ervinga można by zaliczyć z 1 strony Magica czy Birda, a z drugiej Chamberlaina, Robertsona, Baylora, Westa; może to była „najlepsza era”? - Pippen nieprzyjemny potrafił być nie tylko wobec dziennikarzy, ale „zwykłych ludzi” (patrz choćby incydent, gdy nie chciał zapłacić umówionej sumy za oglądaną w barze walkę bokserską) czy partnerów z drużyny (patrz Barkley, Kukoc), a także wobec Krausego czy nawet na pewnym etapie P. Jacksona. - Pip najlepszym SF ever?! Dobre, dobre. Rodman pewnie był najlepszym PF… To właśnie poziom kibicowskiego przedszkola. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sonicsfan Re: Różne oblicza Scottiego Pippena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.04, 19:55 do pana Wilta-przedszkolaka: to ty popełniłeś błąd, Pippen nigdy nie grał w Houston w 1998 roku, spowodowane to było lockoutem, sezon trwał tylko w 1999 roku, więc nie pisz pan głupot. Odpowiedz Link Zgłoś