porter11
10.05.02, 14:54
Pamietam czasy, kiedy komentowal Ciszewski. On sie niespecjalnie znal na pilce,
mylili mu sie zawodnicy, ale mial niesamowita zdolnosc przekazywania
autentycznych emocji. Nie bawily wiec jego czasami smieszne lapsusy (klasyczne
z Wielkiej Warszawskiej: "ostatnia prosta, teraz juz wszystko w rekach konia").
W 1982 roku Ciszewski zmarl i zastapil go Szpakowski (cudowne dziecko stanu
wojennego). Pierwszym wydarzeniem, ktore transmitowal w telewizji bylo gaszenie
pozaru szybu wiertniczego w Karlinie. Mlodzi tego nie pamietaja, ale w roku
1981 w Karlinie wytrysnela i natychmiast zapalila sie ropa. Robilismy sobie
nadzieje, ze zostaniemy Kuwejtem, ale tym czasem trzeba bylo rope zgasic.
Sciagnieto potwornie droga amerykanska firme, ktora miala sie zmierzyc z tym
zadaniem, a relacje z wydarzenia prowadzil wlasnie p. Szpakowski. I ja pamietam
jak dzis, jak Szpaq zapowiadal kolejne wejscia antenowe i co obiecywal, co tez
bedzie w nich pokazywal. Najpierw woda z armatek wodnych miano schlodzic
plonaca rope, tak, by mozna bylo sie zblizyc, potem zrobic dodatkowy wykop,
nastepnie dostac sie do odwiertu ponizej ujscia, zalozyc dodatkowa glowice i
zamknac doplyw ropy dzieki czemu plomien powinien zgasnac - operacja gaszenia
miala potrwac conajmniej dwa dni. Inaczej tego, jak tlumaczyl Szpakowski,
zrobic nie mozna, zadanie jest prawie niewykonalne, dlatego nie pronbowano
robic tego samemu, tylko sciagnieto amerykanska firme. No i mamy pierwsze
wejscie, Pan Szpakowski opowiada nam, jak ustawiane sa armatki wodne, zeby
probnie siknac i zgrac ich dzialanie tak, by trafiac w plonienie bez pudla.
Siknieto probnie i to gowno bezczelnie zgaslo! Szpakowski wybelkotal cos bez
sensu i umilkl. Moim zdaniem to zawazylo na jego dalszych losach. On nigdy nie
ma pewnosci, czy widowisko sie niespodziewanie nie skonczy, wiec zaczyna
podsumowywac mecz w 65. minucie.
Ktoz zatem moze go zastapic? Tego nie wiem, ale z pewnoscia protektorow ma
rownie moznych, co Tomasz Iwan.