Gość: Drapka
IP: 10.0.4.* / *.atj.pl
01.09.01, 22:40
Wreszcie nie było tego, do czego przyzwyczailiśmy się przez 16 lat:
- wygrywania meczów z 5 ligą europejską tylko dzięki strzałom ręką (albo w
ogóle nie wygrywania)
- "moralnych zwycięstw", w których graliśmy dobrze, dzielnie walczyliśmy,
mieliśmy optyczną przewagę, daliśmy z siebie wszystko, tylko tak się składa, że
rywale byli od nas lepsi.
- pięciu pod rząd "meczów o wszystko", które były "meczami ostatniej szansy", a
po których, jak mawia red. Szpakowski zostawał tylko "cień szansy na awans"
jaśli by San Marino wygrało z Anglią
- sędziego, który nas skrzywdził
- obrażania się piłkarzy na trenera i trenera na piłkarzy
- wielkiej radości, że udało nam się z kimś zremisować 0:0
- nadziei na grę "może w barażach"
- wielkich pojedynków z Anglią na Wembley i czekania na pierwszą bramkę na
Wembley od 15, 20, 22 lat oraz przypominania, że kadra pana Górskiego
zremisowała 1:1, zapominając, że wcześniej m.in. wygrała 2:0 w Chorzowie
- smutnych refleksji Dariusza Szpakowskiego ciągnących się przez całą drugą
połowę ostatniego meczu w eliminacjach (kiedy od dawna było wiadomo, że gramy
tylko o pietruszkę)
Nareszcie nasi grali po prostu swoje nie oglądając się na innych i dobrze na
tym wyszli. Trudno było uwierzyć w sukces trenera Engela i reprezentacji, skoro
nawet Januszowi Wójcikowi, o którym mówiono, że "jeśli nie on, to nikt", nie
udało się awansować.
To fakt, że wylosowaliśmy nie najtrudniejszą grupę, ale po pierwsze: czy
mogliśmy się spodziewać, że już "na dzień dobry" wygramy z Ukrainą (i to na
wyjeździe), albo że dwa razy wbijemy Norwegom po 3 bramki (biorąc komplet
punktów w tych meczach), a po drugie: szczęście ma to do siebie, że lubi
sprzyjać lepszym. A w tych eliminacjach jesteśmy po prostu najlepsi!
Chłopcy, JESTEŚCIE WIELCY !!!
Dziękujemy za wszytko i czekamy na więcej!!!