Gość: tymek
IP: *.siemianowice.sdi.tpnet.pl
19.06.02, 09:43
Po porażce z Portugalią 10 czerwca, kiedy było wiadomo, że polska drużyna wraca
do kraju, Jerzy Engel udzielił wywiadu naszemu wysłannikowi na mistrzostwa
świata, Krzysztofowi Guzowskiemu. Na pytanie: "Ma pan coś na swoje
usprawiedliwienie?" - odpowiedź brzmiała: "Trener, który przegrywa, nie może
mieć nic na swoje usprawiedliwienie. Porażka jest porażką i tak to musi zostać.
Należy tylko zadać sobie pytanie, czy stać nas było na więcej. Może
rzeczywiście sam awans stanowił apogeum możliwości tego zespołu i ta drużyna
nikogo nie oszukała, może byliśmy dużo słabsi od innych. To nie przypadek, że
przez ostatnich 16 lat nie istnieliśmy w piłce".
Trener Engel opisał następnie reakcję swoich graczy na porażkę z
Portugalią: "Dla mnie nie ma nic bardziej przykrego niż widok szatni po meczu z
Portugalią - złowroga cisza, zawodnicy z ręcznikami na pochylonych głowach. Z
porażką każdy musi uporać się sam. Trzeba zweryfikować wszystko, co myśleliśmy
o polskim zespole. Jesteśmy na średnim pułapie, ponad który będzie nam bardzo
ciężko się wznieść".
Trzeba trafu, że po czterech dniach jest kolejny mecz, przeciwnikiem polskich
piłkarzy jest drużyna USA, która ma awans prawie w kieszeni i po pięciu
pierwszych minutach przegrywa różnicą dwóch bramek ze zniszczoną psychicznie
Polską. Trener Jerzy Engel, rozczarowany grą swoich liderów, wymienił ich na
rezerwowych pod hasłem: "Niech wszyscy sobie pograją". No i pograli, że miło
było patrzeć. Zaporę obronną nie do sforsowania utworzyli Jacek Zieliński z
Arkadiuszem Głowackim, którzy grali ze sobą w przeszłości tylko raz i to
przeciwko Wyspom Owczym. Marek Koźmiński zagrał po raz pierwszy w finałach na
swojej pozycji (lewa obrona), pojawiła się na boisku głęboka rezerwa w osobach
Macieja Murawskiego i Cezarego Kucharskiego. Ten efektowny mecz właściwie
powinien zmartwić trenera Engela, bo był dowodem rzeczowym przeciwko niemu.
Kiedy grali piłkarze wyselekcjonowani i specjalnie przygotowywani do
mistrzostw, ponosili dotkliwe porażki. Kiedy pojawili się ich dublerzy, poszło
jak z płatka. Oczywiście trener ma rację, kiedy mówi, że nie ma żadnej
pewności, iż ten amerykański skład poradziłby sobie łatwo z Koreą Południową i
Portugalią, ale pytanie o to, czy trener wie, co posiada, pozostało bez
odpowiedzi.
jak bylo tak dobrze to czemu jest tak zle????
pod rozwage zwolennikow tego trenera