Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Pierdo..... Ukraine!

    IP: 211.191.12.* 07.09.01, 07:05
    Nienawidze tych kacapow! Mam nadzieje ze wygramy a Bialorus tez wygra. Wtedy
    podziekujemy ukraincom za UPA/OUN za mordowanie Polakow i damy dupy do
    pocalowania bo tylko to moga zrobic te scierwy z ukrainy!
    Obserwuj wątek
      • Gość: POLAK Re: Pierdo..... Ukraine! IP: 65.42.134.* 07.09.01, 07:25
        MASZ RACJE,JEBAC MORDERCOW,MATKOJEBCOW PIERDOLONYCH!!!CIEKAWE CZY ONI BYLIBY
        TACY W DUPE UPRZEJMI,GDYBYSMY IM TYLE NARODU WYJEBALI W KOSMOS!!!!!
        • Gość: Porter Polak - patriota IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 03:27
          Ty, Polak, jak ty jestes taki polski patriota, to czemu siedzisz w Chicago?
          Masz juz obywatelstwo USA, czy dopiero o nie skamlesz? Ty jestes Amerykan, nie
          Polak, wiec ludzi nie obrazaj, bezkurcyjo!
      • Gość: Mario29 Re: idioci !!! IP: 195.136.95.* 07.09.01, 09:21
        Jestes nieukiem laikiem i chrzanionym idiota ... jeden z drugim ....

        Nie znasz historii to zamknij twarz. A za szerzenie nacjonalizmu i nienawisci
        miedzy narodami dostaje sie wyrok wiesz ? i to nie w zawieszeniu ....

        Nie pozdrawiam i polecam biblioteke a nie sklep z dresami ...

        • Gość: Jorland Re: Nie tacy idioci IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 07.09.01, 10:51
          Spokojnie Panowie. Sport zawsze kojarzony był słabiej lub mocniej z polityka i od
          tego nie da się uciec. Idealistyczne hasła w wykonaniu mario brzmią na pewno
          ładnie ale niestety to tylko teoria. Praktyka jest taka, że podteksty są zawsze.
          Czy to jak w hokeja wygraliśmy z ZSRR, czy to jak Kozakiewicz pokazał swój gest
          moskiewskiej publice, czy to jak Anglia grała z Argentyną w Meksyku w 1986, 4
          lata po wojnie o Falklandy, czy to podczas eliminacji do ostatnich ME podczas
          meczu Jugosławia-Chorwacja, czy to jak podczas ostatniego mundialu gdy Iran grał
          z USA. Niestety sport robia tylko ludzie. Zamiast wypychać problem i udawać, że
          go nie ma lepiej przyznać, że owszem, narodowe sentymenty grają rolę. I tak po
          prostu jest. Dlatego co niektórzy traktują mecze jak cos więcej niż tylko
          sportowa rywalizacja. Ja osobiście np. kibicuję Ukrainie a nie Białorusi, choć
          historycznie powinniśmy mieć bardziej na pieńku z Ukraińcami nić z Białorusami. I
          nie moge powiedzieć, że grają tu względy tylko sportowe. Owszem one też są ale
          też jest coś więcej. Z ukłonami.
          • Gość: Mario29 Re: Nie tacy idioci IP: 195.136.95.* 07.09.01, 11:03
            Chyba sie nie zrozumielismy Jorland, wiec pozwolisz ze skomentuje:

            1. nie jestem idealista - wprost przeciwnie - mocno stoje nogami na ziemi
            2. nikt nigdy nie mowil ze emocje i historyczne zaszlosci nie maja wplywu
            rozniez na sport.
            3. natomiast szowinistyczna retoryka i histreyczny nacjonalizm sa zupelnie
            czyms innym - czyms co obrzydza i przeciwko czemu zawsze bede protestowal.

            4. co do tytulu - idioci i to nieuki !!!!! Jak nie chcialo Ci sie tez uczyc to
            przypomne:
            -obok UPA byla Akcja Wisla czyli wysiedlenia Ukraincow w hitlerowskim stylu
            (naoczni swiadkowie potwierdza)
            -obok Chmielnickiego byl tez Jarema Wisnowiecki, polski bohater ktory wieszal
            kazdego Kozaka jakiego zobaczyl na oczy.

            Jeszcze takich przykladow chcesz ? Sluze na zyczenie ...
            Zycie nie jest czarno-biale ale w wiekszosci szare.

            To HISTORIA ... Zycie toczy sie dalej....
            • Gość: Jorland Re: Nie tacy idioci IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 07.09.01, 11:32
              Gość portalu: Mario29 napisał(a):

              > Chyba sie nie zrozumielismy Jorland, wiec pozwolisz ze skomentuje:
              >
              > 1. nie jestem idealista - wprost przeciwnie - mocno stoje nogami na ziemi

              ...ale niestety potrafisz tylko powtarzać jak papuga slogany bez wnikania w nie i
              analizowania ich sensowności.

              > 2. nikt nigdy nie mowil ze emocje i historyczne zaszlosci nie maja wplywu
              > rozniez na sport.

              Otóż to. Mają i to duży. A skoro mają to znaczy, że na sport mają duży wpływ
              czynniki pozasportowe. A skoro mają na sport duży wpływ czynniki pozasportowe to
              znaczy, że odbiór sportu jest to coś więcej niż tylko rywalizacja na boisku zcy
              hali.
              > 3. natomiast szowinistyczna retoryka i histreyczny nacjonalizm sa zupelnie
              > czyms innym - czyms co obrzydza i przeciwko czemu zawsze bede protestowal.

              Zgadza się i możesz protestować. Ja też zresztą protestuję ale w przeciwieństwie
              do Ciebie staram się skanalizować nacjonalistyczne uczucia i mówić o nich
              otwarcie. Tak naprawdę poczucie tożsamości z "naszymi" na boisku wypływa właśnie
              z niczego innego jak nacjonalizmu. Teraz problem by nacjonalizm nie przerodził
              się w szowinizm i pogardę dla innych. Sam fakt nacjonalizmu w sporcie - jak i w
              innych dziedzinach życia po prostu jest. I nic tu nie pomogą powtarzane jak
              mantra hasełka pięknoduchów.
              > 4. co do tytulu - idioci i to nieuki !!!!! Jak nie chcialo Ci sie tez uczyc to
              > przypomne:
              > -obok UPA byla Akcja Wisla czyli wysiedlenia Ukraincow w hitlerowskim stylu
              > (naoczni swiadkowie potwierdza)

              Akcja Wisła była uzasadnioną reakcją na ukraiński terror i pozwoliła go skończyć
              w miarę cywilizowany sposób (wersja polska).

              Działania UPA były uzasadnioną reakcją obronną narodu ukraińskiego na polską
              agresję (wersja ukraińska).

              > -obok Chmielnickiego byl tez Jarema Wisnowiecki, polski bohater ktory wieszal
              > kazdego Kozaka jakiego zobaczyl na oczy.

              Bez przesady polskie metody wtedy były zupełnie przyzwoite. Słyszałeś co to była
              tzw. rzeź humaniecka jakiej dokonali Kozacy? Notabene Kozacy to nie byli
              Ukraińcy, można co najwyżej tworzyć luźne skojarzenia Kozak-Ukrainiec.

              > Jeszcze takich przykladow chcesz ? Sluze na zyczenie ...
              > Zycie nie jest czarno-biale ale w wiekszosci szare.
              >
              > To HISTORIA ... Zycie toczy sie dalej....

              Oczywista. Nie przeszkadza to bynajmniej w sporcie widzieć czegoś więcej niż
              tylko zarobkowe kopanie skórzanej piłki.
              • Gość: Mario29 Bez inwektyw prosze .... IP: 195.136.95.* 07.09.01, 11:40
                Nie bede dyskutowal z argumentami, bo obydwaj wiemy o co chodzi, a tu nie
                miejsce na fobie tudziez pozasportowe dyskusje.

                Chcialbym tylko prosic o powstrzymanie sie od wyrazen wartosciujacych typu -
                ''powtarzasz jak papuga'' na moj temat.. Ani ja dla Ciebie brat ani swat, ani
                mnie znasz ani ze mna nie piles. Nie wiesz kim jestem, co soba reprezentuje,
                jakie sa moje opinie na rozne tematy i skad je mam (mimo stosumkowo mlodego
                wieku mam juz troche doswiadczen i na temat szowinizmow generalnie i problemow
                ukrainsko-polskich rowniez). Chcesz dyskutowac, to kulturalnie i bez inwektyw
                czy uprzednich wartosciowan - prosze: mozga@poczta.onet.pl
                • Gość: Jorland Re: Bez inwektyw prosze .... IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 07.09.01, 12:11
                  Gość portalu: Mario29 napisał(a):

                  Moja "ocena wartościująca" nie była personalnym atakiem ale opinią na temat
                  wygłaszanych pogladów. W dyskusji nie da się uniknąć wartościowania czegoś -
                  gdyby tak było nie istniałaby miożliwość rozmowy, bo każdy by się o coś obrażał.
                  Chciałem zauważyć, że Ty również dokonałeś radykalnego "wartościowania" (idioci!)
                  wypowiedzi tego jurnego młodzieńca, który rozpoczął wątek. Gdyby natomiast każdy
                  tutaj mógł dyskutować tylko z kimś kogo zna, pił, ewentualnie wyswatał to szybko
                  zapadłaby głucha cisza. No chyba, że chcesz ustalać nowe reguły rozmowy ale w
                  takim razie sugeruj to administratorom tego forum.
                • wasia Do Mario 07.09.01, 15:13
                  • wasia Re: Do Mario, nt. Jorlanda 07.09.01, 15:20
                    Sorry za tego pustaka, co mi się wysłał;)))

                    Mario, nie należy w ogóle dyskutować z Jorlandem, ponieważ on tak naprawdę nigdy
                    nie przyjmuje do wiadomości cudzych opinii. Ten adres IP z "niedzieli", to nie
                    przypadek. Wiem, bo miałam już przyjemność;) dyskutować z tym panem. Między
                    innymi na temat ukraiński, bo ja jestem (po tatusiu;))) ) Ukrainką. Identyczne
                    argumenty... A przy okazji dzięki za zrównoważenie "szali zażaleń" trochę
                    bardziej sprawiedliwie.

                    pzdr, wasia

                    PS
                    Czy i ja mogę napisać na ten adresik mailowy:-)))??? w.


                    • Gość: Mario29 Re: Do Mario, nt. Jorlanda IP: 195.136.95.* 07.09.01, 15:27
                      wasia napisał(a):
                      > PS
                      > Czy i ja mogę napisać na ten adresik mailowy:-)))??? w.

                      Wasienko pisz prosze .. .Bede bardziej niz zaszczycony....

                      A co do dyskusji z Jorlandem to:
                      1. zawsze walczylem nie tylko z chamstwem prostackim ale i z tym bardziej
                      inteligentnym....
                      2. poprzestalem na kontemplacji tego co napisal Wilt- on jest lepszy ode mnie w
                      slowotworstwie i oratoryce :-)))

                      Pozdrawiam i ponawiam zaproszenie na piwo/kawe/randke - niepotrzebne skreslic :-
                      ))))

                      Pa, buzka
              • Gość: Wilt Re: Nie tacy idioci IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 07.09.01, 13:42
                Gość portalu: Jorland napisał(a):

                > Gość portalu: Mario29 napisał(a):
                >
                > > Chyba sie nie zrozumielismy Jorland, wiec pozwolisz ze skomentuje:
                > >
                > > 1. nie jestem idealista - wprost przeciwnie - mocno stoje nogami na ziemi
                >
                > ...ale niestety potrafisz tylko powtarzać jak papuga slogany bez wnikania w nie
                > i
                > analizowania ich sensowności.
                >
                > > 2. nikt nigdy nie mowil ze emocje i historyczne zaszlosci nie maja wplywu
                > > rozniez na sport.
                >
                > Otóż to. Mają i to duży. A skoro mają to znaczy, że na sport mają duży wpływ
                > czynniki pozasportowe. A skoro mają na sport duży wpływ czynniki pozasportowe t
                > o
                > znaczy, że odbiór sportu jest to coś więcej niż tylko rywalizacja na boisku zcy
                >
                > hali.
                > > 3. natomiast szowinistyczna retoryka i histreyczny nacjonalizm sa zupelnie
                >
                > > czyms innym - czyms co obrzydza i przeciwko czemu zawsze bede protestowal.
                >
                > Zgadza się i możesz protestować. Ja też zresztą protestuję ale w przeciwieństwi
                > e

                Kiedy protestujesz? Nie zauważyłem. Może teraz, półgębkiem, w środku kolejnej
                obszernej wypowiedzi krytykującej posty Maria skierowane właśnie PRZECIW
                nacjonalizmowi. Z tych proporcji ktoś mógłby wyciagnąć określone wnioski nt.
                które poglądy bardziej cię oburzają; piłkarskich szowinistów czy ich krytyków.


                > do Ciebie staram się skanalizować nacjonalistyczne uczucia i mówić o nich
                > otwarcie.

                Jeśli już mowa o sensowności, to proszę; zastanów się nad tym zdaniem. Co ma
                oznaczać "kanalizowanie" nacjonalistycznych uczuć i czemu ma służyć? Co do
                mówienia o nich otwarcie; wszyscy to robimy, tyle że jedni krytycznie, a drudzy w
                tonie aprobującym.Czy masz na myśli po prostu to, że to drugie jest lepsze niż
                pierwsze?

                Tak naprawdę poczucie tożsamości z "naszymi" na boisku wypływa właśni
                > e
                > z niczego innego jak nacjonalizmu. Teraz problem by nacjonalizm nie przerodził
                > się w szowinizm i pogardę dla innych. Sam fakt nacjonalizmu w sporcie - jak i w
                >
                > innych dziedzinach życia po prostu jest. I nic tu nie pomogą powtarzane jak
                > mantra hasełka pięknoduchów.

                Informuję Cię, że patriotyzm czymś się jednak różni od nacjonalizmu, który w
                obecnych czasach (100 lat temu było inaczej, ale nie w tym rzecz) wymieniany jest
                jednym tchem z szowinizmem, dlatego dziwić musi rozróżnianie przez ciebie dwóch
                ostatnich pojęć.Co do hasełek pięknoduchów; lepsze one niż hasełka szowinistów, a
                skoro oni powtarzają swoje, to czemu my mamy im nie odpowiadać? Prawda, że
                nacjonalizm i szowinizm jest szkodliwy i niebezpieczny zasługuje przy tym na
                przypominanie niezależnie od tego, czy ktoś go nazwie pogardliwie "hasełkiem".
                A poglądem, że nacjonalizm (można tu wstawić głód czy wojny)po prostu jest i nic
                nie można na to poradzić zawsze można usprawiedliwić nicnierobienie w danej
                sprawie. Dobrze tylko, że nie wszyscy tak robią; gdzie wtedy byłaby ludzkość...

                > > 4. co do tytulu - idioci i to nieuki !!!!! Jak nie chcialo Ci sie tez uczy
                > c to
                > > przypomne:
                > > -obok UPA byla Akcja Wisla czyli wysiedlenia Ukraincow w hitlerowskim styl
                > u
                > > (naoczni swiadkowie potwierdza)
                >
                > Akcja Wisła była uzasadnioną reakcją na ukraiński terror i pozwoliła go skończy
                > ć
                > w miarę cywilizowany sposób (wersja polska).
                >
                > Działania UPA były uzasadnioną reakcją obronną narodu ukraińskiego na polską
                > agresję (wersja ukraińska).
                >
                > > -obok Chmielnickiego byl tez Jarema Wisnowiecki, polski bohater ktory wies
                > zal
                > > kazdego Kozaka jakiego zobaczyl na oczy.
                >
                > Bez przesady polskie metody wtedy były zupełnie przyzwoite. Słyszałeś co to był
                > a
                > tzw. rzeź humaniecka jakiej dokonali Kozacy? Notabene Kozacy to nie byli
                > Ukraińcy, można co najwyżej tworzyć luźne skojarzenia Kozak-Ukrainiec.
                >

                Jeśli Kozacy nie wówczas byli Ukraińcami, to Mazowszanie nie byli Polakami. Co
                do okrucieństwa; obie strony były siebie warte ("Pawluk w wole żelaznym
                usmażon"), a przecież od wykształconych możnowładców, którzy kierowali
                działaniami po stronie polskiej można było oczekiwać bardziej humanitarnego
                postepowania niż od prostych Kozaków.
                Co do różnych wersji historii w różnych krajach; cóż to za odkrycie, że
                istnieją? Nie znaczy to jednak, że nie powinniśmy próbować ich do siebie zbliżyć,
                zamykając się za to w odgradzających nasze narody stereotypach.

                > > Jeszcze takich przykladow chcesz ? Sluze na zyczenie ...
                > > Zycie nie jest czarno-biale ale w wiekszosci szare.
                > >
                > > To HISTORIA ... Zycie toczy sie dalej....
                >
                > Oczywista. Nie przeszkadza to bynajmniej w sporcie widzieć czegoś więcej niż
                > tylko zarobkowe kopanie skórzanej piłki.

                Jeśli dla ciebie piłka nożna postrzegana jako starcie nacjonalizmów staje się
                czymś więcej, to dla mnie - i nie tylko dla mnie - staje się czymś mniej.Polityka
                zawsze umniejsza sport (zorganizowany państwowy doping, wojna futbolowa Honduras
                - Salwador).
                • Gość: Jorland Sport i polityka IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 10.09.01, 11:56
                  Gość portalu: Wilt napisał(a):

                  > > > 3. natomiast szowinistyczna retoryka i histreyczny nacjonalizm sa zup
                  > elnie
                  > >
                  > > > czyms innym - czyms co obrzydza i przeciwko czemu zawsze bede protest
                  > owal.
                  > >
                  > > Zgadza się i możesz protestować. Ja też zresztą protestuję ale w przeciwie
                  > ństwi
                  > > e
                  >
                  > Kiedy protestujesz? Nie zauważyłem. Może teraz, półgębkiem, w środku
                  kolejnej
                  > obszernej wypowiedzi krytykującej posty Maria skierowane właśnie PRZECIW
                  > nacjonalizmowi. Z tych proporcji ktoś mógłby wyciagnąć określone wnioski nt.
                  > które poglądy bardziej cię oburzają; piłkarskich szowinistów czy ich
                  krytyków.

                  Stanowczo mnie przeceniasz. Mój protest choć klarowny i wyraźny niewiele
                  niestety może pomóc. Ale spełniajac twoje zyczenie: protestuje przeciw
                  szowinizmowi, nienawiści i pogardzie, która znajduje wyraz przez sport.
                  >
                  >
                  > > do Ciebie staram się skanalizować nacjonalistyczne uczucia i mówić o nich
                  > > otwarcie.
                  >
                  > Jeśli już mowa o sensowności, to proszę; zastanów się nad tym zdaniem. Co ma
                  > oznaczać "kanalizowanie" nacjonalistycznych uczuć i czemu ma służyć? Co do
                  > mówienia o nich otwarcie; wszyscy to robimy, tyle że jedni krytycznie, a
                  drudzy
                  > w
                  > tonie aprobującym.Czy masz na myśli po prostu to, że to drugie jest lepsze
                  niż
                  > pierwsze?

                  Kanalizowania nacjonalistycznych uczuć ma oznaczać ich wyrażanie w formie do
                  przyjęcia przez - nazwijmy to - cywilizowanych ludzi. Śpiewanie hymnu
                  państwowego, powiewanie narodowymi flagami, wszystko to wypływa własnie z
                  poczucia tożsamości z własnym narodem. Możesz się oburzać, że piszę
                  "nacjonalizm" a nie "patriotyzm" ale mi słowo patriotyzm tu nie za bardzo
                  pasuje. Nie wystarczy przecież wymachiwać flagą na trybunie by być patriotą.
                  Nacjonalizm w rozumieniu jako więź z własnym narodem, czyli szerzej niż jego
                  tylko negatywne rozumienie. Pewnie, że powinniśmy słowem i czynem sprzeciwiać
                  się szowinizmowi i nienawiści, tyle tylko, że są to skrajne zjawiska czerpiące
                  z zasadniczego nurtu - tego, że sport to coś więcej niż czysto sportowa
                  rywalizacja. Podawałem już wcześniej przykłady tego, teraz mogę dodać np.
                  Irlandczyków malujących krawężniki w barwach Argentyny podczas ostatniego
                  mundialu, dumę z jaka Katalończycy traktują FC Barcelonę - i nie jest to duma
                  tylko z osiągnięć sportowych czy transparenty "Solidarności" podczas pamiętnego
                  mundialu w Hiszpanii kiedy wykopaliśmy z turnieju reprezentację Związku
                  Sowieckiego. Nie wspomnę o tym, kiedy sukcesy sportowców z krajów demokracji
                  ludowej traktowane były jako kolejny przejaw wyższości socjalizmu nad
                  kapitalizmem. Więc to własnie mówię, że skoro skoro sport musi nieść w sobie
                  sporą dawkę uczuć pozasportowych, to niech będą one choć trzymane w ryzach a
                  nie odsądzane od czci i wiary bo to i tak niewiele da.

                  > Tak naprawdę poczucie tożsamości z "naszymi" na boisku wypływa właśni
                  > > e
                  > > z niczego innego jak nacjonalizmu. Teraz problem by nacjonalizm nie przero
                  > dził
                  > > się w szowinizm i pogardę dla innych. Sam fakt nacjonalizmu w sporcie - ja
                  > k i w
                  > >
                  > > innych dziedzinach życia po prostu jest. I nic tu nie pomogą powtarzane ja
                  > k
                  > > mantra hasełka pięknoduchów.
                  >
                  > Informuję Cię, że patriotyzm czymś się jednak różni od nacjonalizmu, który w
                  > obecnych czasach (100 lat temu było inaczej, ale nie w tym rzecz) wymieniany
                  je
                  > st
                  > jednym tchem z szowinizmem, dlatego dziwić musi rozróżnianie przez ciebie
                  dwóch
                  >
                  > ostatnich pojęć.Co do hasełek pięknoduchów; lepsze one niż hasełka
                  szowinistów,
                  > a
                  > skoro oni powtarzają swoje, to czemu my mamy im nie odpowiadać? Prawda, że
                  > nacjonalizm i szowinizm jest szkodliwy i niebezpieczny zasługuje przy tym na
                  > przypominanie niezależnie od tego, czy ktoś go nazwie pogardliwie "hasełkiem".
                  > A poglądem, że nacjonalizm (można tu wstawić głód czy wojny)po prostu jest i
                  n
                  > ic
                  > nie można na to poradzić zawsze można usprawiedliwić nicnierobienie w danej
                  > sprawie. Dobrze tylko, że nie wszyscy tak robią; gdzie wtedy byłaby
                  ludzkość...

                  Kwestia definicji, jak rozumniemy patriotyzm i nacjonalizm. Zresztą wydaje mi
                  się, że w tym wypadku sam uderzasz w większy patos. Bo co to ma w tym
                  kontekście znaczyć patriotyzm? Że jak kibicuję piłkarzom to jestem patriotą a
                  jak im nie kibicuję to coś tracę z patriotyzmu? Sam nacjonalizm nie jest
                  szkodliwy, samo słowo "natio" to w łacinie tylko naród. Szkodliwe są natomiast
                  jego opatrzne rozumienie rodzące nienawiśc i pogardę dla innych.

                  > > > 4. co do tytulu - idioci i to nieuki !!!!! Jak nie chcialo Ci sie tez
                  > uczy
                  > > c to
                  > > > przypomne:
                  > > > -obok UPA byla Akcja Wisla czyli wysiedlenia Ukraincow w hitlerowskim
                  > styl
                  > > u
                  > > > (naoczni swiadkowie potwierdza)
                  > >
                  > > Akcja Wisła była uzasadnioną reakcją na ukraiński terror i pozwoliła go sk
                  > ończy
                  > > ć
                  > > w miarę cywilizowany sposób (wersja polska).
                  > >
                  > > Działania UPA były uzasadnioną reakcją obronną narodu ukraińskiego na pols
                  > ką
                  > > agresję (wersja ukraińska).
                  > >
                  > > > -obok Chmielnickiego byl tez Jarema Wisnowiecki, polski bohater ktory
                  > wies
                  > > zal
                  > > > kazdego Kozaka jakiego zobaczyl na oczy.
                  > >
                  > > Bez przesady polskie metody wtedy były zupełnie przyzwoite. Słyszałeś co t
                  > o był
                  > > a
                  > > tzw. rzeź humaniecka jakiej dokonali Kozacy? Notabene Kozacy to nie byli
                  > > Ukraińcy, można co najwyżej tworzyć luźne skojarzenia Kozak-Ukrainiec.
                  > >
                  >
                  > Jeśli Kozacy nie wówczas byli Ukraińcami, to Mazowszanie nie byli Polakami.

                  Doprawdy? To powiedz mi jaką narodowość reprenentowali Kozacy dońscy? A jaką
                  Kozacy astrachańscy? I jeszcze pare innych odmian Kozaków syberyjskich?
                  Porównanie z Mazowszanami jest nietrafione, Mazowszanie to było słowiańskie
                  plemię
                  w przeciwieństwie do Kozaków. Większy sens ma szukanie korzeni Ukraińców w
                  małoruskich plemionach niż w Kozakach, którzy byli zlepkiem Rusinów, Polaków,
                  Litwinów.

                  > Co do okrucieństwa; obie strony były siebie warte ("Pawluk w wole żelaznym
                  > usmażon"), a przecież od wykształconych możnowładców, którzy kierowali
                  > działaniami po stronie polskiej można było oczekiwać bardziej humanitarnego
                  > postepowania niż od prostych Kozaków.

                  Obie strony stosowały przyjęte wówczas sposoby prowadzenia działań wojennych.
                  Przykładanie do nich dzisiejszych miarek jest zupełnie bezsensowne.

                  [...]

                  > Jeśli dla ciebie piłka nożna postrzegana jako starcie nacjonalizmów staje
                  się
                  > czymś więcej, to dla mnie - i nie tylko dla mnie - staje się czymś
                  mniej.Polity
                  > ka
                  > zawsze umniejsza sport (zorganizowany państwowy doping, wojna futbolowa
                  Hondura
                  > s
                  > - Salwador).

                  Owszem ale wtedy musimy zgodzić się, że piłka nożna jest właśnie czymś "mniej".
                  Zresztą jak mniemam ty również nie masz nic przeciw instrumentalizacji sportu.
                  Warunek jest by była to instrumentalizacja we "właściwym" celu. Kiedy po
                  mundialu we Francji doszukiwano się ideologii, ze sukces drużyny francuskiej
                  "uprawomocni wizję wielorasowej Francji" była to również instrumentalizacja
                  sportu. Kiedy u nas mówi się, że fakt, że Olisadebe gra w naszej reprezentacji
                  łagodzi postawy rasistowskie również jest to narzędziowe traktowanie sportu.
                  Tylko, że jest to instrumentalizacja "słuszna" w przeciwieństwie od
                  "niesłusznej". Od tego niestety nie uciekniemy.
                  • Gość: Wilt Re: Sport i polityka IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 10.09.01, 14:44
                    Gość portalu: Jorland napisał(a):

                    >
                    > Stanowczo mnie przeceniasz. Mój protest choć klarowny i wyraźny niewiele
                    > niestety może pomóc. Ale spełniajac twoje zyczenie: protestuje przeciw
                    > szowinizmowi, nienawiści i pogardzie, która znajduje wyraz przez sport.

                    I bardzo dobrze, że to robisz.

                    > Kanalizowania nacjonalistycznych uczuć ma oznaczać ich wyrażanie w formie do
                    > przyjęcia przez - nazwijmy to - cywilizowanych ludzi. Śpiewanie hymnu
                    > państwowego, powiewanie narodowymi flagami, wszystko to wypływa własnie z
                    > poczucia tożsamości z własnym narodem. Możesz się oburzać, że piszę
                    > "nacjonalizm" a nie "patriotyzm" ale mi słowo patriotyzm tu nie za bardzo
                    > pasuje. Nie wystarczy przecież wymachiwać flagą na trybunie by być patriotą.

                    A czy wystarczy wymachiwać flagą, żeby byc nacjonalistą? Nie do końca rozumiem
                    to rozróżnienie; czy dla ciebie patriotyzm to nacjonalizm w działaniu? Pozostanę
                    jednak przy swoim (tak się składa, że powszechnie podzielanym) rozumieniu tych
                    obu pojęć, według którego nacjonalizm to zjawisko zbliżone do szowinizmu i oparte
                    przede wszystkim na emocjach negatywnych, podczas gdy patriotyzm polega na
                    emocjach pozytywnych - niezależnie od tego, czy wyrażane są czynem czy słowem.
                    Trzymając się porównań piłkarskich; patrioci krzyczą "Polska gola!" , a
                    nacjonaliści/szowiniści - "P... Ukrainę!", jak stało w temacie wątku.

                    > Nacjonalizm w rozumieniu jako więź z własnym narodem, czyli szerzej niż jego
                    > tylko negatywne rozumienie. Pewnie, że powinniśmy słowem i czynem sprzeciwiać
                    > się szowinizmowi i nienawiści, tyle tylko, że są to skrajne zjawiska czerpiące
                    > z zasadniczego nurtu - tego, że sport to coś więcej niż czysto sportowa
                    > rywalizacja. Podawałem już wcześniej przykłady tego, teraz mogę dodać np.
                    > Irlandczyków malujących krawężniki w barwach Argentyny podczas ostatniego
                    > mundialu, dumę z jaka Katalończycy traktują FC Barcelonę - i nie jest to duma
                    > tylko z osiągnięć sportowych czy transparenty "Solidarności" podczas pamiętnego
                    >
                    > mundialu w Hiszpanii kiedy wykopaliśmy z turnieju reprezentację Związku
                    > Sowieckiego. Nie wspomnę o tym, kiedy sukcesy sportowców z krajów demokracji
                    > ludowej traktowane były jako kolejny przejaw wyższości socjalizmu nad
                    > kapitalizmem. Więc to własnie mówię, że skoro skoro sport musi nieść w sobie
                    > sporą dawkę uczuć pozasportowych, to niech będą one choć trzymane w ryzach a
                    > nie odsądzane od czci i wiary bo to i tak niewiele da.

                    Ale przepraszam - jakie te tezy mają przełożenie praktyczne choćby w odniesieniu
                    do tego wątku? Czy uważasz, że głupka, który krzyczy "P... Ukrainę" powinno się
                    odsądzać od czci i wiary czy może lepiej "trzymać w ryzach"? I na czym to
                    trzymanie w ryzach miałoby polegać; na delikatnym pogrożeniu mu paluszkiem i
                    napomknieniu, że postępuje nieładnie? Ciekaw jestem odpowiedzi.

                    > > Informuję Cię, że patriotyzm czymś się jednak różni od nacjonalizmu, któr
                    > y w
                    > > obecnych czasach (100 lat temu było inaczej, ale nie w tym rzecz) wymienia
                    > ny
                    > je
                    > > st
                    > > jednym tchem z szowinizmem, dlatego dziwić musi rozróżnianie przez ciebie
                    > dwóch
                    > >
                    > > ostatnich pojęć.Co do hasełek pięknoduchów; lepsze one niż hasełka
                    > szowinistów,
                    > > a
                    > > skoro oni powtarzają swoje, to czemu my mamy im nie odpowiadać? Prawda, że
                    >
                    > > nacjonalizm i szowinizm jest szkodliwy i niebezpieczny zasługuje przy tym
                    > na
                    > > przypominanie niezależnie od tego, czy ktoś go nazwie pogardliwie "hasełki
                    > em".
                    > > A poglądem, że nacjonalizm (można tu wstawić głód czy wojny)po prostu jes
                    > t i
                    > n
                    > > ic
                    > > nie można na to poradzić zawsze można usprawiedliwić nicnierobienie w dane
                    > j
                    > > sprawie. Dobrze tylko, że nie wszyscy tak robią; gdzie wtedy byłaby
                    > ludzkość...
                    >
                    > Kwestia definicji, jak rozumniemy patriotyzm i nacjonalizm. Zresztą wydaje mi
                    > się, że w tym wypadku sam uderzasz w większy patos. Bo co to ma w tym
                    > kontekście znaczyć patriotyzm? Że jak kibicuję piłkarzom to jestem patriotą a
                    > jak im nie kibicuję to coś tracę z patriotyzmu?

                    Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, czemu wyciągnąłeś taki wniosek z mojej
                    wypowiedzi.

                    Sam nacjonalizm nie jest
                    > szkodliwy, samo słowo "natio" to w łacinie tylko naród.

                    W takim razie szkodliwe nie są również republikanizm pewnej współczesnej
                    niemieckiej partii czy narodowy socjalizm pewnej historycznej niemieckiej
                    partiine i nieszkodliwe źródłosłowy).Wiadomo, że rozpatrywane w abstrakcji idee
                    są nieszkodliwe; szkodliwe są natomiast, kiedy ktoś wyciągnie praktyczne wnioski
                    z zawartych w nich szkodliwych treści - a idee zawarte we współczesnym
                    nacjonalizmie są właśnie jednoznaczne i jednoznacznie szkodliwe.

                    Szkodliwe są natomiast
                    > jego opatrzne rozumienie rodzące nienawiśc i pogardę dla innych.

                    Chyba miało byc "opaczne"...A co do rozumienia nacjonalizmu; już tłumaczyłem, że
                    obecnie - zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników - traktowany jest jako
                    zbliżony do szowinizmu. W takim razie "opatrzne" rozumienie nacjonalizmu byłoby
                    własnie czymś pozytywnym.

                    > > > Bez przesady polskie metody wtedy były zupełnie przyzwoite. Słyszałeś
                    > co t
                    > > o był
                    > > > a
                    > > > tzw. rzeź humaniecka jakiej dokonali Kozacy? Notabene Kozacy to nie b
                    > yli
                    > > > Ukraińcy, można co najwyżej tworzyć luźne skojarzenia Kozak-Ukrainiec
                    > .
                    > > >
                    > >
                    > > Jeśli Kozacy nie wówczas byli Ukraińcami, to Mazowszanie nie byli Polakam
                    > i.
                    >
                    > Doprawdy? To powiedz mi jaką narodowość reprenentowali Kozacy dońscy? A jaką
                    > Kozacy astrachańscy? I jeszcze pare innych odmian Kozaków syberyjskich?
                    > Porównanie z Mazowszanami jest nietrafione, Mazowszanie to było słowiańskie
                    > plemię
                    > w przeciwieństwie do Kozaków.

                    A Kozacy to kto - Giermańcy? Historycznie najstarszą grupą Kozaków była
                    natomiast ta powstała na terenie ówczesnej Rzeczypospolitej i o niej cały czas
                    mówimy - dlatego ta złośliwość jest nietrafiona.

                    Większy sens ma szukanie korzeni Ukraińców w
                    > małoruskich plemionach niż w Kozakach, którzy byli zlepkiem Rusinów, Polaków,
                    > Litwinów.

                    Informuję cię, że Małorusini i Rusini to dwie nazwy na oznaczenie tej samej
                    nacji - Ukraińców.(ta pierwsza nazwa była popularna w okresie panowania
                    rosyjskiego, a druga występowała w Polsce nawet jeszcze przed wojną). Ponadto
                    omawianych korzeni wśród Kozaków szukają chyba najbardziej uprawnieni do
                    wypowiadania się w tej sprawie; sami Ukraińcy.Wobec faktu, że między Rusią
                    Kijowską a rewolucją rosyjską byli pozbawieni własnego państwa, symbolem
                    przetrwania ich narodu stali się właśnie Kozacy na czele z batką Chmielnickim
                    (największy bohater narodowy Ukrainy).
                    Litwinów? Nie rozśmieszaj mnie. Etnicznych Litwinów było wówczas bardzo mało; a
                    jeśli chodzi o chłopstwo, nie było go praktycznie wcale na ziemiach przyległych
                    do Zaporoża, z których rekrutowali się Kozacy. A tak w ogóle całe mówienie o
                    zlepkach jest pozbawione sensu, ponieważ - jak starałem się zasugerować
                    przykładem o Mazowszanach, ale teraz powiem wprost - nie istniały wówczas żadne
                    ukształtowane narody w dzisiejszym rozumieniu; wszystkie były zlepkami różnych
                    narodowości tworzącymi dopiero sobie tożsamość i świadomość historyczną.

                    > > Co do okrucieństwa; obie strony były siebie warte ("Pawluk w wole żelaznym
                    >
                    > > usmażon"), a przecież od wykształconych możnowładców, którzy kierowali
                    > > działaniami po stronie polskiej można było oczekiwać bardziej humanitarneg
                    > o
                    > > postepowania niż od prostych Kozaków.
                    >
                    > Obie strony stosowały przyjęte wówczas sposoby prowadzenia działań wojennyc
                    • Gość: Wilt Re: Sport i polityka IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 10.09.01, 14:48
                      Miało być wcześniej "również sympatyczne i nieszkodliwe żródłosłowy". A teraz
                      c.d. tekstu, który się nie zmieścił.
                      Gość portalu: Jorland napisał(a):



                      > > Co do okrucieństwa; obie strony były siebie warte ("Pawluk w wole żelaznym
                      >
                      > > usmażon"), a przecież od wykształconych możnowładców, którzy kierowali
                      > > działaniami po stronie polskiej można było oczekiwać bardziej humanitarneg
                      > o
                      > > postepowania niż od prostych Kozaków.
                      >
                      > Obie strony stosowały przyjęte wówczas sposoby prowadzenia działań wojennych.
                      > Przykładanie do nich dzisiejszych miarek jest zupełnie bezsensowne.

                      Jeśli tak jest, to czemu wpadłeś na to dopiero teraz, wypowiadając się
                      wcześniej, że Polacy zachowywali się wtedy zupełnie przyzwoicie, w
                      przeciwieństwie do Ukraińców?

                      > [...]
                      >
                      > > Jeśli dla ciebie piłka nożna postrzegana jako starcie nacjonalizmów staje
                      >
                      > się
                      > > czymś więcej, to dla mnie - i nie tylko dla mnie - staje się czymś
                      > mniej.Polity
                      > > ka
                      > > zawsze umniejsza sport (zorganizowany państwowy doping, wojna futbolowa
                      > Hondura
                      > > s
                      > > - Salwador).
                      >
                      > Owszem ale wtedy musimy zgodzić się, że piłka nożna jest właśnie czymś
                      "mniej".
                      >
                      > Zresztą jak mniemam ty również nie masz nic przeciw instrumentalizacji
                      sportu.
                      > Warunek jest by była to instrumentalizacja we "właściwym" celu. Kiedy po
                      > mundialu we Francji doszukiwano się ideologii, ze sukces drużyny francuskiej
                      > "uprawomocni wizję wielorasowej Francji" była to również instrumentalizacja
                      > sportu. Kiedy u nas mówi się, że fakt, że Olisadebe gra w naszej
                      reprezentacji
                      > łagodzi postawy rasistowskie również jest to narzędziowe traktowanie sportu.
                      > Tylko, że jest to instrumentalizacja "słuszna" w przeciwieństwie od
                      > "niesłusznej". Od tego niestety nie uciekniemy.

                      Tak nie jest; z zasady sprzeciwiam się KAŻDEMU sposobowi instrumentalizacji
                      sportu. A jeśli nawet miałbym się zgodzić na wykorzystanie sportu w jakimś
                      zbożnym celu, nie zmieniłoby to faktu, że teza, iż nie da się nie wykorzystywać
                      sportu w celu złym, wciąż wydawałaby mi się stanowczo zbyt pesymistyczna.
                      • Gość: Jorland Re: Sport i polityka IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 11.09.01, 13:17
                        > > > Co do okrucieństwa; obie strony były siebie warte ("Pawluk w wole żelaznym
                        > > > usmażon"), a przecież od wykształconych możnowładców, którzy kierowal i
                        > > > działaniami po stronie polskiej można było oczekiwać bardziej humanitarnego
                        > > > postepowania niż od prostych Kozaków.

                        > > Obie strony stosowały przyjęte wówczas sposoby prowadzenia działań wojennych.
                        > > Przykładanie do nich dzisiejszych miarek jest zupełnie bezsensowne.
                        >
                        > Jeśli tak jest, to czemu wpadłeś na to dopiero teraz, wypowiadając się
                        > wcześniej, że Polacy zachowywali się wtedy zupełnie przyzwoicie, w
                        > przeciwieństwie do Ukraińców?

                        Do Kozaków. Gdzie w ówczesnych przekazach kozacy są nazywani Ukraińcami? Może
                        gdzieś są ale pokaz mi to. W "przyzwoitym zachowaniu" miałem na myśli przede
                        wszystkim straszliwe pogromy i rzezie jakich dopuszczali się Kozacy na Żydach
                        (dziwne tylko, że Ukraincy jakoś nie przyznają się do kompleksu ukraińskiego
                        antysemityzmu... a przecież szukają korzeni w Kozakach.). Poczytaj żydowskich
                        historyków i ich opisy co z nimi wyprawiali kozacy i ruska czerń. Chmielnicki
                        obiecał nawet odstąpić od oblężenia Lwowa jeśli władze miasta wydadzą mu Żydów
                        aby kozacy mogli się z nimi "zabawić". Nawiasem mówiąc o ile sie orientuję to
                        właśnie od tych czasów w judaizmie przedefiniowano dziedziczenie żydostwa -
                        wczesniej zgodnie z biblijnym nakazem było po ojcu, teraz wskutek masowych
                        gwałtów jakich ofiarą padały Żydówki uznano, że Żydem jest się po matce.

                        Polska taktyka natomiast była zgodna z ówczesną metoda prowadzenia działań
                        wojennych spotęgowana rzecz jasna przez specyfike terenu gdzie od wieków trwały
                        krwawe utarczki.

                        [...]
                        > > > Jeśli dla ciebie piłka nożna postrzegana jako starcie nacjonalizmów staje
                        się czymś więcej, to dla mnie - i nie tylko dla mnie - staje się czymś mniej.
                        Polityka zawsze umniejsza sport (zorganizowany państwowy doping, wojna futbolowa
                        Honduras - Salwador).
                        > >
                        > > Owszem ale wtedy musimy zgodzić się, że piłka nożna jest właśnie czymś
                        > "mniej". Zresztą jak mniemam ty również nie masz nic przeciw instrumentalizacji
                        > sportu. Warunek jest by była to instrumentalizacja we "właściwym" celu. Kiedy
                        po mundialu we Francji doszukiwano się ideologii, ze sukces drużyny francuskiej
                        > > "uprawomocni wizję wielorasowej Francji" była to również instrumentalizacja
                        > > sportu. Kiedy u nas mówi się, że fakt, że Olisadebe gra w naszej
                        reprezentacji łagodzi postawy rasistowskie również jest to narzędziowe
                        traktowanie sportu. Tylko, że jest to instrumentalizacja "słuszna" w
                        przeciwieństwie od "niesłusznej". Od tego niestety nie uciekniemy.
                        >
                        > Tak nie jest; z zasady sprzeciwiam się KAŻDEMU sposobowi instrumentalizacji
                        > sportu. A jeśli nawet miałbym się zgodzić na wykorzystanie sportu w jakimś
                        > zbożnym celu, nie zmieniłoby to faktu, że teza, iż nie da się nie wykorzystywać
                        > sportu w celu złym, wciąż wydawałaby mi się stanowczo zbyt pesymistyczna.

                        Ona jet realistyczna. Co nie znaczy, że zawsze i wszędzie musi się ziścić. Sport
                        bywał, bywa i będzie bywał traktowany instrumentalnie. Czy to jako narzędzie
                        ideologii, czy jako dobre ujście własnych frustracji, czy jako dobry instrument
                        zarabiania pieniędzy.
                        • Gość: Wilt Re: Sport i polityka IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 11.09.01, 15:22
                          Gość portalu: Jorland napisał(a):

                          > > > > Co do okrucieństwa; obie strony były siebie warte ("Pawluk w wol
                          > e żelaznym
                          > > > > usmażon"), a przecież od wykształconych możnowładców, którzy kie
                          > rowal i
                          > > > > działaniami po stronie polskiej można było oczekiwać bardziej hu
                          > manitarnego
                          > > > > postepowania niż od prostych Kozaków.
                          >
                          > > > Obie strony stosowały przyjęte wówczas sposoby prowadzenia działań wo
                          > jennych.
                          > > > Przykładanie do nich dzisiejszych miarek jest zupełnie bezsensowne.
                          > >
                          > > Jeśli tak jest, to czemu wpadłeś na to dopiero teraz, wypowiadając się
                          > > wcześniej, że Polacy zachowywali się wtedy zupełnie przyzwoicie, w
                          > > przeciwieństwie do Ukraińców?
                          >
                          > Do Kozaków.

                          A co za różnica? Już tłumaczyłem, że Kozacy zaliczają się (choć nie tylko) do
                          dziedzictwa ukraińskiego. Równie dobrze mógłbyś poprawiać; nie Polacy, tylko
                          Litwini i koroniarze.Nie wdając się w takie mało sensowne rozróżnienia, piszę o
                          stronach konfliktu jako o Ukraińcach i Polakach, co uprawnione jest dodatkowo
                          tym, że przecież do powstania Chmielnickiego przyłaczali się nie tylko Kozacy -
                          także inni mieszkańcy Ukrainy. Ważne jest to, że kwalifikowałeś zachowanie obu
                          stron - a więc chyba ja też mogę.

                          Gdzie w ówczesnych przekazach kozacy są nazywani Ukraińcami? Może
                          > gdzieś są ale pokaz mi to. W "przyzwoitym zachowaniu" miałem na myśli przede
                          > wszystkim straszliwe pogromy i rzezie jakich dopuszczali się Kozacy na Żydach
                          > (dziwne tylko, że Ukraincy jakoś nie przyznają się do kompleksu ukraińskiego
                          > antysemityzmu... a przecież szukają korzeni w Kozakach.). Poczytaj żydowskich
                          > historyków i ich opisy co z nimi wyprawiali kozacy i ruska czerń. Chmielnicki
                          > obiecał nawet odstąpić od oblężenia Lwowa jeśli władze miasta wydadzą mu Żydów
                          > aby kozacy mogli się z nimi "zabawić". Nawiasem mówiąc o ile sie orientuję to
                          > właśnie od tych czasów w judaizmie przedefiniowano dziedziczenie żydostwa -
                          > wczesniej zgodnie z biblijnym nakazem było po ojcu, teraz wskutek masowych
                          > gwałtów jakich ofiarą padały Żydówki uznano, że Żydem jest się po matce.
                          >
                          > Polska taktyka natomiast była zgodna z ówczesną metoda prowadzenia działań
                          > wojennych spotęgowana rzecz jasna przez specyfike terenu gdzie od wieków trwały
                          >
                          > krwawe utarczki.
                          >

                          No nie, czy ty naprawdę nie czytasz tego co piszesz? Skoro próbując wybielić
                          Polaków podnosisz, że ich taktyka była zgodna z ówczesnymi metodami prowadzenia
                          wojny, to czy tego samego nie dałoby się powiedzieć o Ukraińcach? Przecież masowe
                          rzezie były właśnie wówczas "taktyką" wojenną, czy to przy Sacco Di Roma, czy
                          przy wojnie trzydziestoletniej. To samo ze "specyfika terenu" - Polaków
                          usprawiedliwiała a Ukraińców już nie? Więcej obiektywizmu, naprawdę; nie wiem
                          skąd wziąłeś taką cukierkową wizję własnej historii, w której Polacy na Ukrainie
                          nie dopuszczali się okrucieństw - przecież nawet Sienkiewicz był w tej kwestii
                          szczerszy, pisząc o wbijaniu posłów kozackich na pal (posłów - rzecz nie przyjęta
                          w żadnym narodzie, nawet wśród Tatarów) i tym podobnych przyjemnościach.Mógłbyś w
                          końcu przyjąć, że obie strony dopuszczały się rzezi i okrucieństw; a jeśli nawet
                          Ukraińcy trochę nas w tym przewyższali, to doprawdy nie ma się czym chwalić,
                          szczególnie że - jak już wspomniałem - można było od nas wymagać więcej.

                          > > > Owszem ale wtedy musimy zgodzić się, że piłka nożna jest właśnie czym
                          > ś
                          > > "mniej". Zresztą jak mniemam ty również nie masz nic przeciw instrumentali
                          > zacji
                          > > sportu. Warunek jest by była to instrumentalizacja we "właściwym" celu. K
                          > iedy
                          > po mundialu we Francji doszukiwano się ideologii, ze sukces drużyny francuskie
                          > j
                          > > > "uprawomocni wizję wielorasowej Francji" była to również instrumental
                          > izacja
                          > > > sportu. Kiedy u nas mówi się, że fakt, że Olisadebe gra w naszej
                          > reprezentacji łagodzi postawy rasistowskie również jest to narzędziowe
                          > traktowanie sportu. Tylko, że jest to instrumentalizacja "słuszna" w
                          > przeciwieństwie od "niesłusznej". Od tego niestety nie uciekniemy.
                          > >
                          > > Tak nie jest; z zasady sprzeciwiam się KAŻDEMU sposobowi instrumentalizac
                          > ji
                          > > sportu. A jeśli nawet miałbym się zgodzić na wykorzystanie sportu w jakimś
                          >
                          > > zbożnym celu, nie zmieniłoby to faktu, że teza, iż nie da się nie wykorzys
                          > tywać
                          > > sportu w celu złym, wciąż wydawałaby mi się stanowczo zbyt pesymistyczna.
                          >
                          > Ona jet realistyczna. Co nie znaczy, że zawsze i wszędzie musi się ziścić. Spor
                          > t
                          > bywał, bywa i będzie bywał traktowany instrumentalnie. Czy to jako narzędzie
                          > ideologii, czy jako dobre ujście własnych frustracji, czy jako dobry instrument
                          >
                          > zarabiania pieniędzy.

                          Przykro mi, ale znowu się plączesz. Teraz piszesz, że instrumentalizacja sportu
                          nie zawsze musi się ziścić - wcześniej, że od niej nie uciekniemy.
                          • Gość: Jorland Re: Sport i polityka IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 12.09.01, 14:38
                            Witam, dziś krótko ponieważ raz, że nie ma nastroju po wczorajszym szoku, dwa, że
                            cała uwaga idzie na Nowy Jork.

                            > A co za różnica? Już tłumaczyłem, że Kozacy zaliczają się (choć nie tylko) do
                            > dziedzictwa ukraińskiego. Równie dobrze mógłbyś poprawiać; nie Polacy, tylko
                            > Litwini i koroniarze.Nie wdając się w takie mało sensowne rozróżnienia, piszę o
                            >
                            > stronach konfliktu jako o Ukraińcach i Polakach, co uprawnione jest dodatkowo
                            > tym, że przecież do powstania Chmielnickiego przyłaczali się nie tylko Kozacy -
                            >
                            > także inni mieszkańcy Ukrainy. Ważne jest to, że kwalifikowałeś zachowanie obu
                            > stron - a więc chyba ja też mogę.

                            O tym przeciez pisałem, że nie ma przełożenia Kozak=Ukrainiec. Zgoda natomiast,
                            że Kozacy "częściowo" należą do tradycji ukraińskiej.

                            [...]
                            > No nie, czy ty naprawdę nie czytasz tego co piszesz? Skoro próbując wybielić
                            > Polaków podnosisz, że ich taktyka była zgodna z ówczesnymi metodami prowadzenia
                            > wojny, to czy tego samego nie dałoby się powiedzieć o Ukraińcach? Przecież maso
                            > we rzezie były właśnie wówczas "taktyką" wojenną, czy to przy Sacco Di Roma,
                            czy przy wojnie trzydziestoletniej. To samo ze "specyfika terenu" - Polaków
                            > usprawiedliwiała a Ukraińców już nie? Więcej obiektywizmu, naprawdę; nie wiem
                            > skąd wziąłeś taką cukierkową wizję własnej historii, w której Polacy na Ukrainie
                            > nie dopuszczali się okrucieństw - przecież nawet Sienkiewicz był w tej kwestii
                            > szczerszy, pisząc o wbijaniu posłów kozackich na pal (posłów - rzecz nie przyję
                            > ta w żadnym narodzie, nawet wśród Tatarów) i tym podobnych przyjemnościach.
                            Mógłbyś w końcu przyjąć, że obie strony dopuszczały się rzezi i okrucieństw; a
                            jeśli nawet Ukraińcy trochę nas w tym przewyższali, to doprawdy nie ma się czym
                            chwalić, szczególnie że - jak już wspomniałem - można było od nas wymagać więcej.

                            To ostatnie zdanie jest sprzeczne z polityczną poprawnością, także bądź ostrożny.
                            Natomiast nigdzie nie wybielałem polskich okrucieństw. Co więcej jednym ze żródeł
                            napięć na Kresach była krótkowzroczność, chciwośc i okrucieństwo polskich
                            wielmożów. Stwierdziłem natomiast i zdanie podtrzymuję, że okrucieństwa kozaków
                            były - jak choćby nienawiść skierowana przeciw Żydom - jaskrawsze niż nasze,
                            rodzime. To, że ty to odbierasz jako wybielanie naszych zbrodni i manifestację
                            nacjonalizmu to już twój problem. Natomiast co do wbijania na pal kozackich
                            posłów - doskonale wiesz, że było to powodowane tym, że byli oni traktowani jako
                            zdrajcy a nie jako przedstawiciele wrogiego państwa.

                            > > Ona jet realistyczna. Co nie znaczy, że zawsze i wszędzie musi się ziścić.
                            > Sport bywał, bywa i będzie bywał traktowany instrumentalnie. Czy to jako
                            narzędzie ideologii, czy jako dobre ujście własnych frustracji, czy jako dobry
                            instrument zarabiania pieniędzy.
                            >
                            > Przykro mi, ale znowu się plączesz. Teraz piszesz, że instrumentalizacja sportu
                            > nie zawsze musi się ziścić - wcześniej, że od niej nie uciekniemy.

                            Masz problemy z logiką? To, że instrumentalizacja sportu jest możliwa i jest
                            czasem dokonywana nie jest sprzeczna ze zdaniem, że są sytuacje gdy do takiej
                            instrumentalizacji nie dochodzi. To, że istnieje łapówkarstwo i że będzie ono
                            istnieć nie oznacza, że będzie ono występowało zawsze, wszędzie i w każdym
                            przypadku. Podobnie i w sporcie były, są i będą przykłady jego
                            instrumentalizacji. Kończę i biegnę na dżihad.
                            • Gość: Wilt Re: Sport i polityka IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 12.09.01, 15:29
                              Gość portalu: Jorland napisał(a):

                              > Witam, dziś krótko ponieważ raz, że nie ma nastroju po wczorajszym szoku, dwa,
                              > że
                              > cała uwaga idzie na Nowy Jork.
                              >
                              > > A co za różnica? Już tłumaczyłem, że Kozacy zaliczają się (choć nie tylko)
                              > do
                              > > dziedzictwa ukraińskiego. Równie dobrze mógłbyś poprawiać; nie Polacy, ty
                              > lko
                              > > Litwini i koroniarze.Nie wdając się w takie mało sensowne rozróżnienia, pi
                              > szę o
                              > >
                              > > stronach konfliktu jako o Ukraińcach i Polakach, co uprawnione jest dodatk
                              > owo
                              > > tym, że przecież do powstania Chmielnickiego przyłaczali się nie tylko Koz
                              > acy -
                              > >
                              > > także inni mieszkańcy Ukrainy. Ważne jest to, że kwalifikowałeś zachowanie
                              > obu
                              > > stron - a więc chyba ja też mogę.
                              >
                              > O tym przeciez pisałem, że nie ma przełożenia Kozak=Ukrainiec. Zgoda natomiast,
                              >
                              > że Kozacy "częściowo" należą do tradycji ukraińskiej.
                              >
                              > [...]
                              > > No nie, czy ty naprawdę nie czytasz tego co piszesz? Skoro próbując wybie
                              > lić
                              > > Polaków podnosisz, że ich taktyka była zgodna z ówczesnymi metodami prowad
                              > zenia
                              > > wojny, to czy tego samego nie dałoby się powiedzieć o Ukraińcach? Przecież
                              > maso
                              > > we rzezie były właśnie wówczas "taktyką" wojenną, czy to przy Sacco Di Rom
                              > a,
                              > czy przy wojnie trzydziestoletniej. To samo ze "specyfika terenu" - Polaków
                              > > usprawiedliwiała a Ukraińców już nie? Więcej obiektywizmu, naprawdę; nie w
                              > iem
                              > > skąd wziąłeś taką cukierkową wizję własnej historii, w której Polacy na Uk
                              > rainie
                              > > nie dopuszczali się okrucieństw - przecież nawet Sienkiewicz był w tej kwe
                              > stii
                              > > szczerszy, pisząc o wbijaniu posłów kozackich na pal (posłów - rzecz nie p
                              > rzyję
                              > > ta w żadnym narodzie, nawet wśród Tatarów) i tym podobnych przyjemnościach
                              > .
                              > Mógłbyś w końcu przyjąć, że obie strony dopuszczały się rzezi i okrucieństw; a
                              > jeśli nawet Ukraińcy trochę nas w tym przewyższali, to doprawdy nie ma się czym
                              >
                              > chwalić, szczególnie że - jak już wspomniałem - można było od nas wymagać więce
                              > j.
                              >
                              > To ostatnie zdanie jest sprzeczne z polityczną poprawnością, także bądź ostrożn
                              > y.
                              > Natomiast nigdzie nie wybielałem polskich okrucieństw. Co więcej jednym ze żród
                              > eł
                              > napięć na Kresach była krótkowzroczność, chciwośc i okrucieństwo polskich
                              > wielmożów. Stwierdziłem natomiast i zdanie podtrzymuję, że okrucieństwa kozaków
                              >
                              > były - jak choćby nienawiść skierowana przeciw Żydom - jaskrawsze niż nasze,
                              > rodzime. To, że ty to odbierasz jako wybielanie naszych zbrodni i manifestację
                              > nacjonalizmu to już twój problem. Natomiast co do wbijania na pal kozackich
                              > posłów - doskonale wiesz, że było to powodowane tym, że byli oni traktowani jak
                              > o
                              > zdrajcy a nie jako przedstawiciele wrogiego państwa.

                              W takim razie ja też krótko: okrucieństwa Polaków zaczynasz potwierdzać dopiero
                              teraz (cieszę się, że do tego doprowadziłem); przedtem twierdziłeś, że
                              zachowywali się "przyzwoicie" - i to jest właśnie wybielanie. Co do zachowania
                              się polskich magnatów; mało powiedzieć, że było ono "jednym" z powodów powstań
                              kozackich; ono było ich głównym powodem, wyprzedzając w tym zakresie nawet
                              nieszczęsną unię brzeską. Jeśli chodzi o polityczną poprawność, którą mi
                              przypisujesz; nie mam z nią nic wspólnego, mimo wielu wspólnych poglądów z jej
                              rzecznikami - mierzi mnie sama idea ograniczania w ten sposób swobody myślenia,
                              co oczywiście nie ma nic wspólnego ze zwalczaniem poglądów szowinistycznych czy
                              rasistowskich, do którego mądrzy ludzie nawołują niezależnie od tej koncepcji i
                              nawoływali na długo przedtem, zanim zaistniała. Natomiast nawet bardziej
                              odrażające są dla mnie krokodyle łzy wielu polskich krytyków politycznej
                              poprawności nad ograniczeniami wolności słowa przez nią wprowadzanymi;
                              najczęściej bowiem zaliczają się oni do tych, którzy jednocześnie dążą do
                              wprowadzenia analogicznych ograniczeń w imię czegoś, co można by określić jako
                              "polityczna niepoprawność" - ale to już stanowczo temat na inne forum.

                              > > > Ona jet realistyczna. Co nie znaczy, że zawsze i wszędzie musi się zi
                              > ścić.
                              > > Sport bywał, bywa i będzie bywał traktowany instrumentalnie. Czy to jako
                              > narzędzie ideologii, czy jako dobre ujście własnych frustracji, czy jako dobry
                              > instrument zarabiania pieniędzy.
                              > >
                              > > Przykro mi, ale znowu się plączesz. Teraz piszesz, że instrumentalizacja s
                              > portu
                              > > nie zawsze musi się ziścić - wcześniej, że od niej nie uciekniemy.
                              >
                              > Masz problemy z logiką? To, że instrumentalizacja sportu jest możliwa i jest
                              > czasem dokonywana nie jest sprzeczna ze zdaniem, że są sytuacje gdy do takiej
                              > instrumentalizacji nie dochodzi.
                              To, że istnieje łapówkarstwo i że będzie ono
                              > istnieć nie oznacza, że będzie ono występowało zawsze, wszędzie i w każdym
                              > przypadku. Podobnie i w sporcie były, są i będą przykłady jego
                              > instrumentalizacji.

                              Jeśli to miałeś na myśli, to w tym punkcie miałeś słuszność - po prostu
                              nieprecyzyjnie się wcześniej wyraziłeś. Natomiast takie generalnie słuszne tezy
                              raczej mało wnoszą do dyskusji na dany temat; równie dobrze można np. powiedzieć,
                              że nie zlikwidujemy do końca głodu na świecie czy (aktualny przykład) terroryzmu
                              - ale to nie powód, żeby tych zjawisk nie zwalczać, podobnie jak
                              instrumentalizacji sportu.

                              Kończę i biegnę na dżihad.

                              Pzdr
                              • Gość: Jorland Re: Sport i polityka IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 14.09.01, 15:10
                                [...]
                                > W takim razie ja też krótko: okrucieństwa Polaków zaczynasz potwierdzać
                                dopiero teraz (cieszę się, że do tego doprowadziłem); przedtem twierdziłeś, że
                                > zachowywali się "przyzwoicie" - i to jest właśnie wybielanie.

                                Ależ w żadnym wypadku. Pisałem przecież, że obydwie strony prowadziły kampanie
                                wedle przyjetych wtedy metod a więc krwawo. Natomiast podtrzymuję wcześniejsze
                                twierdzenie, że okrucieństwa kozaków były bardziej "jaskrawe" - jak choćby
                                irracjonalna nienawiść do Żydów. Jeśli stwierdzanie faktów odbierasz jako
                                wybielanie i wyraz jakiś fobii niewiele na to mogę poradzić.

                                >Co do zachowania
                                > się polskich magnatów; mało powiedzieć, że było ono "jednym" z powodów powstań
                                > kozackich; ono było ich głównym powodem, wyprzedzając w tym zakresie nawet
                                > nieszczęsną unię brzeską.

                                Bez przesady, Kozacy też się do tego dołożyli, chcieli korzystać z przywilejów
                                Rzeczpospolitej a jednocześnie prowadzić swoją politykę. Ot mieć ciasteczko i je
                                zjeść.

                                >Jeśli chodzi o polityczną poprawność, którą mi
                                > przypisujesz; nie mam z nią nic wspólnego, mimo wielu wspólnych poglądów z jej
                                > rzecznikami - mierzi mnie sama idea ograniczania w ten sposób swobody myślenia,
                                >
                                > co oczywiście nie ma nic wspólnego ze zwalczaniem poglądów szowinistycznych czy
                                >
                                > rasistowskich, do którego mądrzy ludzie nawołują niezależnie od tej koncepcji i
                                >
                                > nawoływali na długo przedtem, zanim zaistniała. Natomiast nawet bardziej
                                > odrażające są dla mnie krokodyle łzy wielu polskich krytyków politycznej
                                > poprawności nad ograniczeniami wolności słowa przez nią wprowadzanymi;
                                > najczęściej bowiem zaliczają się oni do tych, którzy jednocześnie dążą do
                                > wprowadzenia analogicznych ograniczeń w imię czegoś, co można by określić jako
                                > "polityczna niepoprawność" - ale to już stanowczo temat na inne forum.

                                Rzeczywiście to temat na inne forum.

                                > > > > Ona jet realistyczna. Co nie znaczy, że zawsze i wszędzie musi s
                                > ię zi
                                > > ścić.
                                > > > Sport bywał, bywa i będzie bywał traktowany instrumentalnie. Czy to
                                > jako
                                > > narzędzie ideologii, czy jako dobre ujście własnych frustracji, czy jako d
                                > obry
                                > > instrument zarabiania pieniędzy.
                                > > >
                                > > > Przykro mi, ale znowu się plączesz. Teraz piszesz, że instrumentaliza
                                > cja s
                                > > portu
                                > > > nie zawsze musi się ziścić - wcześniej, że od niej nie uciekniemy.
                                > >
                                > > Masz problemy z logiką? To, że instrumentalizacja sportu jest możliwa i je
                                > st
                                > > czasem dokonywana nie jest sprzeczna ze zdaniem, że są sytuacje gdy do tak
                                > iej
                                > > instrumentalizacji nie dochodzi.
                                > To, że istnieje łapówkarstwo i że będzie ono
                                > > istnieć nie oznacza, że będzie ono występowało zawsze, wszędzie i w każdym
                                >
                                > > przypadku. Podobnie i w sporcie były, są i będą przykłady jego
                                > > instrumentalizacji.
                                >
                                > Jeśli to miałeś na myśli, to w tym punkcie miałeś słuszność - po prostu
                                > nieprecyzyjnie się wcześniej wyraziłeś. Natomiast takie generalnie słuszne tezy
                                >
                                > raczej mało wnoszą do dyskusji na dany temat; równie dobrze można np. powiedzie
                                > ć,
                                > że nie zlikwidujemy do końca głodu na świecie czy (aktualny przykład) terroryzm
                                > u
                                > - ale to nie powód, żeby tych zjawisk nie zwalczać, podobnie jak
                                > instrumentalizacji sportu.

                                Ogólniejsza wypowiedz dotyczyła "plątania się". Być może takie "zaplatanie"
                                egzystuje w twoim umysle ale nie zamierzam go rozplątywać. Uściślając i wracając
                                do punktu wyjścia: sport to często coś więcej nić sama rywalizacja sportowa i nie
                                zawsze jest to coś złego.
                                • Gość: Wilt Re: Sport i polityka IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 18.09.01, 11:47
                                  Gość portalu: Jorland napisał(a):

                                  > [...]
                                  > > W takim razie ja też krótko: okrucieństwa Polaków zaczynasz potwierdzać
                                  > dopiero teraz (cieszę się, że do tego doprowadziłem); przedtem twierdziłeś, że
                                  > > zachowywali się "przyzwoicie" - i to jest właśnie wybielanie.
                                  >
                                  > Ależ w żadnym wypadku. Pisałem przecież, że obydwie strony prowadziły kampanie
                                  > wedle przyjetych wtedy metod a więc krwawo. Natomiast podtrzymuję wcześniejsze
                                  > twierdzenie, że okrucieństwa kozaków były bardziej "jaskrawe" - jak choćby
                                  > irracjonalna nienawiść do Żydów. Jeśli stwierdzanie faktów odbierasz jako
                                  > wybielanie i wyraz jakiś fobii niewiele na to mogę poradzić.

                                  No cóż, jeśli mi nie wierzysz, że określałeś zachowanie Polaków jako przyzwoite,
                                  oto cytat z Twojego postu z 7.09.: "Bez przesady polskie metody były wtedy
                                  zupełnie przyzwoite". W toku dalszej dyskusji, owszem, udało mi się skłonić
                                  Ciebie do przyznania, że Polacy również popełniali okrucieństwa, aczkolwiek wciąż
                                  minimalizowałeś ich rozmiar. Mamy więc dwie możliwości; albo w międzyczasie
                                  zmieniłeś swoje stanowisko , bo ta "zupełna przyzwoitość" jakoś mi nie współgra z
                                  okrucieństwami Polaków; albo jednak, wbrew potocznemu rozumieniu tego pierwszego
                                  pojęcia (podobnie jak to było z nacjonalizmem) nadajesz mu własne znaczenie, tak
                                  że w rezultacie Polacy zachowywali się "zupełnie przyzwoicie", jednocześnie
                                  popełniając okrucieństwa. W takim razie, skoro ta swoiście rozumiana "zupełna
                                  przyzwoitość" jest punktem wyjściowym, bądź konsekwentny i nie pisz o ogromnych
                                  okrucieństwach Kozaków, tylko co najwyżej o ich "niezupełnej przyzwoitości" czy
                                  czymś w tym rodzaju - jak eufemizmy, to eufemizmy.


                                  > >Co do zachowania
                                  > > się polskich magnatów; mało powiedzieć, że było ono "jednym" z powodów pow
                                  > stań
                                  > > kozackich; ono było ich głównym powodem, wyprzedzając w tym zakresie nawet
                                  >
                                  > > nieszczęsną unię brzeską.
                                  >
                                  > Bez przesady, Kozacy też się do tego dołożyli, chcieli korzystać z przywilejów
                                  > Rzeczpospolitej a jednocześnie prowadzić swoją politykę. Ot mieć ciasteczko i j
                                  > e
                                  > zjeść.

                                  Zanim przejdę do analizy tej tezy jako takiej, chciałbym uprzejmie zauważyć, że
                                  zawarty w niej zwrot "bez przesady" wskazuje na to, że uważasz, że postępowanie
                                  polskiej szlachty i magnaterii nie było głównym powodem powstań kozackich. Jesli
                                  tak uważasz, powiedz to wprost - obawiam się tylko, że będziesz w tym w polskiej
                                  historiografii raczej osamotniony.
                                  Co do samej tezy; twierdzenie, że Kozacy się dołożyli, można bardzo różnie
                                  rozumieć. Dołożyli się na pewno, bo wywołali powstanie - w tym sensie my
                                  dołożyliśmy się do powstania listopadowego czy styczniowego. Natomiast główna
                                  wina za zrywy kozackie leżała po naszej stronie i tego nikt rozsądny nie
                                  kwestionuje: państwa, które nie było w stanie zagospodarować w regularnej armii
                                  ich potencjału militarnego, które poprzez nieszczęsną unię brzeską naraziło się
                                  ich wyznaniu, które nie było w stanie opanować gnębiących ich "królewięt" i które
                                  - co chyba najważniejsze - nie tylko nie nadało starszyźnie kozackiej przywilejów
                                  szlacheckich, ale zaczęło zabierac wszystkim Kozakom wcześniej nadane,
                                  skromniejsze przywileje, próbując wielu z nich obrócić po prostu w chłopów
                                  pańszczyźnianych.
                                  Zastanów się również, jaki to zarzut wynika - jeśli w ogóle wynika - z faktu, że
                                  Kozacy chcieli uzyskać przywileje i jednocześnie prowadzić swoją politykę. Czy
                                  tego samego nie dałoby się zastosować np. do szlachty polskiej, kierującej się,
                                  jak każda warstwa społeczna, swoim interesem, która jednak - w przeciwieństwie do
                                  Kozaków - omawiane przywileje miała? Co do np. napadów Kozaków na posiadłości
                                  tureckie, bo może o to jako ich "politykę" Ci chodzi; informuję Cię, że miały one
                                  na ogół ciche przyzwolenie królów polskich (podobnie jak napady Tatarów na Polskę
                                  miały przyzwolenie sułtanów). Natomiast za to, ze nie zdołaliśmy wykorzystać
                                  Kozaków w regularnej wojnie, można winić tylko polskie władze, głównie Sejm.
                                  Gdyby nie zablokował on planów Władysława IV wojny z Turcją, w ogóle nie doszłoby
                                  do powstania Chmielnickiego...
                                  Generalny apel; z większym krytycyzmem odnoś się do historii własnego narodu,
                                  nie dając się zwieść przebrzmiałym mitom na jej temat. Obawiam się jednak, że
                                  dośc gruntownie odeszlismy w tej dyskusji od tematu forum; dlatego na temat
                                  historii porozmawiajmy może jednak przy innej okazji.

                                  > > > > > Ona jet realistyczna. Co nie znaczy, że zawsze i wszędzie m
                                  > usi s
                                  > > ię zi
                                  > > > ścić.
                                  > > > > Sport bywał, bywa i będzie bywał traktowany instrumentalnie. Cz
                                  > y to
                                  > > jako
                                  > > > narzędzie ideologii, czy jako dobre ujście własnych frustracji, czy j
                                  > ako d
                                  > > obry
                                  > > > instrument zarabiania pieniędzy.
                                  > > > >
                                  > > > > Przykro mi, ale znowu się plączesz. Teraz piszesz, że instrument
                                  > aliza
                                  > > cja s
                                  > > > portu
                                  > > > > nie zawsze musi się ziścić - wcześniej, że od niej nie uciekniem
                                  > y.
                                  > > >
                                  > > > Masz problemy z logiką? To, że instrumentalizacja sportu jest możliwa
                                  > i je
                                  > > st
                                  > > > czasem dokonywana nie jest sprzeczna ze zdaniem, że są sytuacje gdy d
                                  > o tak
                                  > > iej
                                  > > > instrumentalizacji nie dochodzi.
                                  > > To, że istnieje łapówkarstwo i że będzie ono
                                  > > > istnieć nie oznacza, że będzie ono występowało zawsze, wszędzie i w k
                                  > ażdym
                                  > >
                                  > > > przypadku. Podobnie i w sporcie były, są i będą przykłady jego
                                  > > > instrumentalizacji.
                                  > >
                                  > > Jeśli to miałeś na myśli, to w tym punkcie miałeś słuszność - po prostu
                                  > > nieprecyzyjnie się wcześniej wyraziłeś. Natomiast takie generalnie słuszne
                                  > tezy
                                  > >
                                  > > raczej mało wnoszą do dyskusji na dany temat; równie dobrze można np. powi
                                  > edzie
                                  > > ć,
                                  > > że nie zlikwidujemy do końca głodu na świecie czy (aktualny przykład) terr
                                  > oryzm
                                  > > u
                                  > > - ale to nie powód, żeby tych zjawisk nie zwalczać, podobnie jak
                                  > > instrumentalizacji sportu.
                                  >
                                  > Ogólniejsza wypowiedz dotyczyła "plątania się". Być może takie "zaplatanie"
                                  > egzystuje w twoim umysle ale nie zamierzam go rozplątywać. Uściślając i wracają
                                  > c
                                  > do punktu wyjścia: sport to często coś więcej nić sama rywalizacja sportowa i n
                                  > ie
                                  > zawsze jest to coś złego.

                                  Obawiam się, że źródła poplątania w tej dyskusji leżą poza moim umysłem.
                                  Słusznie, wróćmy do punktu wyjścia; punktem wyjścia było to, że zaatakowałeś
                                  krytykującego szowinistę - założyciela wątku Maria za "naiwny idealizm". Drobne
                                  pytanie; na czym właściwie polegał ten idealizm i czemu atakowałeś Maria, skoro
                                  przez cały czas byłeś zdania - podobnie jak on - że negatywna instrumentalizacja
                                  sportu, o której była mowa, "nie zawsze i nie wszędzie musi się ziścić", co chyba
                                  równa się tezie że można ją skutecznie zwalczać?
                                  • Gość: Wilt Re: Sport i polityka IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 18.09.01, 11:51
                                    Aha, i jeszcze jedno; właśnie przeczytałem post Luxca i zgadzam się z nim; nie
                                    windujmy zbyt długo w górę tego wątku o odpychającym tytule. Dlatego, jeśli
                                    wciąż będziesz chciał dyskutować o swoim zdaniu nt. odpowiedzialności za wojny
                                    kozackie, zaproponuj może inne miejsce.
                              • Gość: Jorland Re: Sport i polityka IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 14.09.01, 15:11
                                [...]
                                > W takim razie ja też krótko: okrucieństwa Polaków zaczynasz potwierdzać
                                dopiero teraz (cieszę się, że do tego doprowadziłem); przedtem twierdziłeś, że
                                > zachowywali się "przyzwoicie" - i to jest właśnie wybielanie.

                                Ależ w żadnym wypadku. Pisałem przecież, że obydwie strony prowadziły kampanie
                                wedle przyjetych wtedy metod a więc krwawo. Natomiast podtrzymuję wcześniejsze
                                twierdzenie, że okrucieństwa kozaków były bardziej "jaskrawe" - jak choćby
                                irracjonalna nienawiść do Żydów. Jeśli stwierdzanie faktów odbierasz jako
                                wybielanie i wyraz jakiś fobii niewiele na to mogę poradzić.

                                >Co do zachowania
                                > się polskich magnatów; mało powiedzieć, że było ono "jednym" z powodów powstań
                                > kozackich; ono było ich głównym powodem, wyprzedzając w tym zakresie nawet
                                > nieszczęsną unię brzeską.

                                Bez przesady, Kozacy też się do tego dołożyli, chcieli korzystać z przywilejów
                                Rzeczpospolitej a jednocześnie prowadzić swoją politykę. Ot mieć ciasteczko i je
                                zjeść.

                                >Jeśli chodzi o polityczną poprawność, którą mi
                                > przypisujesz; nie mam z nią nic wspólnego, mimo wielu wspólnych poglądów z jej
                                > rzecznikami - mierzi mnie sama idea ograniczania w ten sposób swobody myślenia,
                                >
                                > co oczywiście nie ma nic wspólnego ze zwalczaniem poglądów szowinistycznych czy
                                >
                                > rasistowskich, do którego mądrzy ludzie nawołują niezależnie od tej koncepcji i
                                >
                                > nawoływali na długo przedtem, zanim zaistniała. Natomiast nawet bardziej
                                > odrażające są dla mnie krokodyle łzy wielu polskich krytyków politycznej
                                > poprawności nad ograniczeniami wolności słowa przez nią wprowadzanymi;
                                > najczęściej bowiem zaliczają się oni do tych, którzy jednocześnie dążą do
                                > wprowadzenia analogicznych ograniczeń w imię czegoś, co można by określić jako
                                > "polityczna niepoprawność" - ale to już stanowczo temat na inne forum.

                                Rzeczywiście to temat na inne forum.

                                > > > > Ona jet realistyczna. Co nie znaczy, że zawsze i wszędzie musi s
                                > ię zi
                                > > ścić.
                                > > > Sport bywał, bywa i będzie bywał traktowany instrumentalnie. Czy to
                                > jako
                                > > narzędzie ideologii, czy jako dobre ujście własnych frustracji, czy jako d
                                > obry
                                > > instrument zarabiania pieniędzy.
                                > > >
                                > > > Przykro mi, ale znowu się plączesz. Teraz piszesz, że instrumentaliza
                                > cja s
                                > > portu
                                > > > nie zawsze musi się ziścić - wcześniej, że od niej nie uciekniemy.
                                > >
                                > > Masz problemy z logiką? To, że instrumentalizacja sportu jest możliwa i je
                                > st
                                > > czasem dokonywana nie jest sprzeczna ze zdaniem, że są sytuacje gdy do tak
                                > iej
                                > > instrumentalizacji nie dochodzi.
                                > To, że istnieje łapówkarstwo i że będzie ono
                                > > istnieć nie oznacza, że będzie ono występowało zawsze, wszędzie i w każdym
                                >
                                > > przypadku. Podobnie i w sporcie były, są i będą przykłady jego
                                > > instrumentalizacji.
                                >
                                > Jeśli to miałeś na myśli, to w tym punkcie miałeś słuszność - po prostu
                                > nieprecyzyjnie się wcześniej wyraziłeś. Natomiast takie generalnie słuszne tezy
                                >
                                > raczej mało wnoszą do dyskusji na dany temat; równie dobrze można np. powiedzie
                                > ć,
                                > że nie zlikwidujemy do końca głodu na świecie czy (aktualny przykład) terroryzm
                                > u
                                > - ale to nie powód, żeby tych zjawisk nie zwalczać, podobnie jak
                                > instrumentalizacji sportu.

                                Ogólniejsza wypowiedz dotyczyła "plątania się". Być może takie "zaplatanie"
                                egzystuje w twoim umysle ale nie zamierzam go rozplątywać. Uściślając i wracając
                                do punktu wyjścia: sport to często coś więcej nić sama rywalizacja sportowa i nie
                                zawsze jest to coś złego.
                              • Gość: Jorland Re: Sport i polityka IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 14.09.01, 15:11
                                [...]
                                > W takim razie ja też krótko: okrucieństwa Polaków zaczynasz potwierdzać
                                dopiero teraz (cieszę się, że do tego doprowadziłem); przedtem twierdziłeś, że
                                > zachowywali się "przyzwoicie" - i to jest właśnie wybielanie.

                                Ależ w żadnym wypadku. Pisałem przecież, że obydwie strony prowadziły kampanie
                                wedle przyjetych wtedy metod a więc krwawo. Natomiast podtrzymuję wcześniejsze
                                twierdzenie, że okrucieństwa kozaków były bardziej "jaskrawe" - jak choćby
                                irracjonalna nienawiść do Żydów. Jeśli stwierdzanie faktów odbierasz jako
                                wybielanie i wyraz jakiś fobii niewiele na to mogę poradzić.

                                >Co do zachowania
                                > się polskich magnatów; mało powiedzieć, że było ono "jednym" z powodów powstań
                                > kozackich; ono było ich głównym powodem, wyprzedzając w tym zakresie nawet
                                > nieszczęsną unię brzeską.

                                Bez przesady, Kozacy też się do tego dołożyli, chcieli korzystać z przywilejów
                                Rzeczpospolitej a jednocześnie prowadzić swoją politykę. Ot mieć ciasteczko i je
                                zjeść.

                                >Jeśli chodzi o polityczną poprawność, którą mi
                                > przypisujesz; nie mam z nią nic wspólnego, mimo wielu wspólnych poglądów z jej
                                > rzecznikami - mierzi mnie sama idea ograniczania w ten sposób swobody myślenia,
                                >
                                > co oczywiście nie ma nic wspólnego ze zwalczaniem poglądów szowinistycznych czy
                                >
                                > rasistowskich, do którego mądrzy ludzie nawołują niezależnie od tej koncepcji i
                                >
                                > nawoływali na długo przedtem, zanim zaistniała. Natomiast nawet bardziej
                                > odrażające są dla mnie krokodyle łzy wielu polskich krytyków politycznej
                                > poprawności nad ograniczeniami wolności słowa przez nią wprowadzanymi;
                                > najczęściej bowiem zaliczają się oni do tych, którzy jednocześnie dążą do
                                > wprowadzenia analogicznych ograniczeń w imię czegoś, co można by określić jako
                                > "polityczna niepoprawność" - ale to już stanowczo temat na inne forum.

                                Rzeczywiście to temat na inne forum.

                                > > > > Ona jet realistyczna. Co nie znaczy, że zawsze i wszędzie musi s
                                > ię zi
                                > > ścić.
                                > > > Sport bywał, bywa i będzie bywał traktowany instrumentalnie. Czy to
                                > jako
                                > > narzędzie ideologii, czy jako dobre ujście własnych frustracji, czy jako d
                                > obry
                                > > instrument zarabiania pieniędzy.
                                > > >
                                > > > Przykro mi, ale znowu się plączesz. Teraz piszesz, że instrumentaliza
                                > cja s
                                > > portu
                                > > > nie zawsze musi się ziścić - wcześniej, że od niej nie uciekniemy.
                                > >
                                > > Masz problemy z logiką? To, że instrumentalizacja sportu jest możliwa i je
                                > st
                                > > czasem dokonywana nie jest sprzeczna ze zdaniem, że są sytuacje gdy do tak
                                > iej
                                > > instrumentalizacji nie dochodzi.
                                > To, że istnieje łapówkarstwo i że będzie ono
                                > > istnieć nie oznacza, że będzie ono występowało zawsze, wszędzie i w każdym
                                >
                                > > przypadku. Podobnie i w sporcie były, są i będą przykłady jego
                                > > instrumentalizacji.
                                >
                                > Jeśli to miałeś na myśli, to w tym punkcie miałeś słuszność - po prostu
                                > nieprecyzyjnie się wcześniej wyraziłeś. Natomiast takie generalnie słuszne tezy
                                >
                                > raczej mało wnoszą do dyskusji na dany temat; równie dobrze można np. powiedzie
                                > ć,
                                > że nie zlikwidujemy do końca głodu na świecie czy (aktualny przykład) terroryzm
                                > u
                                > - ale to nie powód, żeby tych zjawisk nie zwalczać, podobnie jak
                                > instrumentalizacji sportu.

                                Ogólniejsza wypowiedz dotyczyła "plątania się". Być może takie "zaplatanie"
                                egzystuje w twoim umysle ale nie zamierzam go rozplątywać. Uściślając i wracając
                                do punktu wyjścia: sport to często coś więcej nić sama rywalizacja sportowa i nie
                                zawsze jest to coś złego.
                              • Gość: Jorland Re: Sport i polityka IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 14.09.01, 15:12
                                [...]
                                > W takim razie ja też krótko: okrucieństwa Polaków zaczynasz potwierdzać
                                dopiero teraz (cieszę się, że do tego doprowadziłem); przedtem twierdziłeś, że
                                > zachowywali się "przyzwoicie" - i to jest właśnie wybielanie.

                                Ależ w żadnym wypadku. Pisałem przecież, że obydwie strony prowadziły kampanie
                                wedle przyjetych wtedy metod a więc krwawo. Natomiast podtrzymuję wcześniejsze
                                twierdzenie, że okrucieństwa kozaków były bardziej "jaskrawe" - jak choćby
                                irracjonalna nienawiść do Żydów. Jeśli stwierdzanie faktów odbierasz jako
                                wybielanie i wyraz jakiś fobii niewiele na to mogę poradzić.

                                >Co do zachowania
                                > się polskich magnatów; mało powiedzieć, że było ono "jednym" z powodów powstań
                                > kozackich; ono było ich głównym powodem, wyprzedzając w tym zakresie nawet
                                > nieszczęsną unię brzeską.

                                Bez przesady, Kozacy też się do tego dołożyli, chcieli korzystać z przywilejów
                                Rzeczpospolitej a jednocześnie prowadzić swoją politykę. Ot mieć ciasteczko i je
                                zjeść.

                                >Jeśli chodzi o polityczną poprawność, którą mi
                                > przypisujesz; nie mam z nią nic wspólnego, mimo wielu wspólnych poglądów z jej
                                > rzecznikami - mierzi mnie sama idea ograniczania w ten sposób swobody myślenia,
                                >
                                > co oczywiście nie ma nic wspólnego ze zwalczaniem poglądów szowinistycznych czy
                                >
                                > rasistowskich, do którego mądrzy ludzie nawołują niezależnie od tej koncepcji i
                                >
                                > nawoływali na długo przedtem, zanim zaistniała. Natomiast nawet bardziej
                                > odrażające są dla mnie krokodyle łzy wielu polskich krytyków politycznej
                                > poprawności nad ograniczeniami wolności słowa przez nią wprowadzanymi;
                                > najczęściej bowiem zaliczają się oni do tych, którzy jednocześnie dążą do
                                > wprowadzenia analogicznych ograniczeń w imię czegoś, co można by określić jako
                                > "polityczna niepoprawność" - ale to już stanowczo temat na inne forum.

                                Rzeczywiście to temat na inne forum.

                                > > > > Ona jet realistyczna. Co nie znaczy, że zawsze i wszędzie musi s
                                > ię zi
                                > > ścić.
                                > > > Sport bywał, bywa i będzie bywał traktowany instrumentalnie. Czy to
                                > jako
                                > > narzędzie ideologii, czy jako dobre ujście własnych frustracji, czy jako d
                                > obry
                                > > instrument zarabiania pieniędzy.
                                > > >
                                > > > Przykro mi, ale znowu się plączesz. Teraz piszesz, że instrumentaliza
                                > cja s
                                > > portu
                                > > > nie zawsze musi się ziścić - wcześniej, że od niej nie uciekniemy.
                                > >
                                > > Masz problemy z logiką? To, że instrumentalizacja sportu jest możliwa i je
                                > st
                                > > czasem dokonywana nie jest sprzeczna ze zdaniem, że są sytuacje gdy do tak
                                > iej
                                > > instrumentalizacji nie dochodzi.
                                > To, że istnieje łapówkarstwo i że będzie ono
                                > > istnieć nie oznacza, że będzie ono występowało zawsze, wszędzie i w każdym
                                >
                                > > przypadku. Podobnie i w sporcie były, są i będą przykłady jego
                                > > instrumentalizacji.
                                >
                                > Jeśli to miałeś na myśli, to w tym punkcie miałeś słuszność - po prostu
                                > nieprecyzyjnie się wcześniej wyraziłeś. Natomiast takie generalnie słuszne tezy
                                >
                                > raczej mało wnoszą do dyskusji na dany temat; równie dobrze można np. powiedzie
                                > ć,
                                > że nie zlikwidujemy do końca głodu na świecie czy (aktualny przykład) terroryzm
                                > u
                                > - ale to nie powód, żeby tych zjawisk nie zwalczać, podobnie jak
                                > instrumentalizacji sportu.

                                Ogólniejsza wypowiedz dotyczyła "plątania się". Być może takie "zaplatanie"
                                egzystuje w twoim umysle ale nie zamierzam go rozplątywać. Uściślając i wracając
                                do punktu wyjścia: sport to często coś więcej nić sama rywalizacja sportowa i nie
                                zawsze jest to coś złego.
                    • Gość: Jorland Re: Sport i polityka IP: 192.168.1.* / *.niedziela.pl 11.09.01, 12:56
                      > > Kanalizowania nacjonalistycznych uczuć ma oznaczać ich wyrażanie w formie
                      > do
                      > > przyjęcia przez - nazwijmy to - cywilizowanych ludzi. Śpiewanie hymnu
                      > > państwowego, powiewanie narodowymi flagami, wszystko to wypływa własnie z
                      > > poczucia tożsamości z własnym narodem. Możesz się oburzać, że piszę
                      > > "nacjonalizm" a nie "patriotyzm" ale mi słowo patriotyzm tu nie za bardzo
                      > > pasuje. Nie wystarczy przecież wymachiwać flagą na trybunie by być patriot
                      > ą.
                      >
                      > A czy wystarczy wymachiwać flagą, żeby byc nacjonalistą? Nie do końca rozumiem
                      >
                      > to rozróżnienie; czy dla ciebie patriotyzm to nacjonalizm w działaniu? Pozosta
                      > nę
                      > jednak przy swoim (tak się składa, że powszechnie podzielanym) rozumieniu tych
                      > obu pojęć, według którego nacjonalizm to zjawisko zbliżone do szowinizmu i opar
                      > te
                      > przede wszystkim na emocjach negatywnych, podczas gdy patriotyzm polega na
                      > emocjach pozytywnych - niezależnie od tego, czy wyrażane są czynem czy słowem.
                      > Trzymając się porównań piłkarskich; patrioci krzyczą "Polska gola!" , a
                      > nacjonaliści/szowiniści - "P... Ukrainę!", jak stało w temacie wątku.

                      To kiepskie porównanie, mówiłem, że słowo patriotyzm mi tu zbytnio nie pasuje. to
                      znaczy, że ten kto nie wymachuje naszą flagą a na meczu łuska słonecznik nie jest
                      patriotą lub nie jest tak dobrym patriotą jak ci krzyczący? Również to
                      rozróżnienie emocji pozytywnych" od "negatywnych" też tylko komplikuje sprawę.
                      Gwizdanie na przeciwnika w akcji jest już nacjonalizmem czy patriotyzmem? A
                      gwizdanie na swoich bo np. kiepsko grają to przejaw braku patriotyzmu? Ale nie
                      czepiając się już nietrafionych ilustracji: myślę, że zgodzimy się, że wyrażanie
                      na stadionach nienawiści do innych jest czymś złym i nie powinno być aprobowane
                      (pomijam już "sportową rywalizację w duchu fair play", etc.).

                      > > Nacjonalizm w rozumieniu jako więź z własnym narodem, czyli szerzej niż je go
                      > > tylko negatywne rozumienie. Pewnie, że powinniśmy słowem i czynem
                      sprzeciwiać się szowinizmowi i nienawiści, tyle tylko, że są to skrajne zjawiska
                      czerpiące z zasadniczego nurtu - tego, że sport to coś więcej niż czysto sportowa
                      > > rywalizacja. Podawałem już wcześniej przykłady tego, teraz mogę dodać np.
                      > > Irlandczyków malujących krawężniki w barwach Argentyny podczas ostatniego
                      > > mundialu, dumę z jaka Katalończycy traktują FC Barcelonę - i nie jest to d
                      > uma tylko z osiągnięć sportowych czy transparenty "Solidarności" podczas pamię
                      > tnego mundialu w Hiszpanii kiedy wykopaliśmy z turnieju reprezentację Związku
                      > > Sowieckiego. Nie wspomnę o tym, kiedy sukcesy sportowców z krajów demokracji
                      ludowej traktowane były jako kolejny przejaw wyższości socjalizmu nad
                      kapitalizmem. Więc to własnie mówię, że skoro skoro sport musi nieść w sobie
                      > > sporą dawkę uczuć pozasportowych, to niech będą one choć trzymane w ryzach
                      a nie odsądzane od czci i wiary bo to i tak niewiele da.
                      >
                      > Ale przepraszam - jakie te tezy mają przełożenie praktyczne choćby w odniesien
                      > iu
                      > do tego wątku? Czy uważasz, że głupka, który krzyczy "P... Ukrainę" powinno się
                      >
                      > odsądzać od czci i wiary czy może lepiej "trzymać w ryzach"? I na czym to
                      > trzymanie w ryzach miałoby polegać; na delikatnym pogrożeniu mu paluszkiem i
                      > napomknieniu, że postępuje nieładnie? Ciekaw jestem odpowiedzi.

                      A gdzie pisałem coś o "praktycznym przełożeniu"? Tutaj piszę o ciut szerszym
                      problemie - tak jak go widzę. "Praktyczne przełożenie" - jak mi się zdaje -
                      polegałoby na ignorowaniu takich zachowań, bo co innego można wymyślić?
                      [...] Watek o nacjonalizmie zasadniczo pomijam, tutaj przecież nie będziemy
                      projektować nowych definicji, tym bardziej, że ważniejszy jest sens. Tylko jeden
                      fragment.

                      > Szkodliwe są natomiast jego opatrzne rozumienie rodzące nienawiśc i pogardę
                      dla innych. Chyba miało byc "opaczne"...A co do rozumienia nacjonalizmu; już
                      tłumaczyłem, że obecnie - zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników -
                      traktowany jest jako zbliżony do szowinizmu. W takim razie "opatrzne" rozumienie
                      nacjonalizmu byłoby własnie czymś pozytywnym.

                      Dzięki za zwrócenie uwagi - przy pisaniu co nagle to po diable. OK - wiem, że
                      nacjonalizm obecnie ma pejoratywne konotacje. Używam go natomiast w znaczeniu
                      poczucia tożsamości z własnym narodem ponieważ - jak wspomniałem - patriotyzm mi
                      tu niezbyt pasuje.

                      > > > > Bez przesady polskie metody wtedy były zupełnie przyzwoite. Słyszałeś
                      co to była tzw. rzeź humaniecka jakiej dokonali Kozacy? Notabene Kozacy to nie
                      byli Ukraińcy, można co najwyżej tworzyć luźne skojarzenia Kozak-Ukrainiec.
                      > > > >

                      > > > Jeśli Kozacy nie wówczas byli Ukraińcami, to Mazowszanie nie byli Po
                      > lakami.

                      > > Doprawdy? To powiedz mi jaką narodowość reprenentowali Kozacy dońscy? A ja
                      > ką Kozacy astrachańscy? I jeszcze pare innych odmian Kozaków syberyjskich?
                      > > Porównanie z Mazowszanami jest nietrafione, Mazowszanie to było słowiańskie
                      plemię w przeciwieństwie do Kozaków.
                      >
                      > A Kozacy to kto - Giermańcy? Historycznie najstarszą grupą Kozaków była
                      > natomiast ta powstała na terenie ówczesnej Rzeczypospolitej i o niej cały czas
                      > mówimy - dlatego ta złośliwość jest nietrafiona.

                      To nie była złośliwość tylko grzeczne pytanie logicznie wynikające z twojego
                      postawienia sprawy. Jeśli Kozacy siczowi byli Ukraińcami to jaką osobną
                      narodowość stanowili Kozacy dońscy, astrachańscy i syberyjscy? I co wynika z
                      tego, że historycznie najstarszą grupę stanowili kozacy siczowi? Trzeba jeszcze
                      wykazać, że stanowili odrębny naród. Z tego, że byli najstarszą grupą wynika
                      tylko tyle, że byli najstarszą grupą.

                      > Większy sens ma szukanie korzeni Ukraińców w
                      > > małoruskich plemionach niż w Kozakach, którzy byli zlepkiem Rusinów, Polaków,
                      > > Litwinów.
                      >
                      > Informuję cię, że Małorusini i Rusini to dwie nazwy na oznaczenie tej samej
                      > nacji - Ukraińców.(ta pierwsza nazwa była popularna w okresie panowania
                      > rosyjskiego, a druga występowała w Polsce nawet jeszcze przed wojną). Ponadto
                      > omawianych korzeni wśród Kozaków szukają chyba najbardziej uprawnieni do
                      > wypowiadania się w tej sprawie; sami Ukraińcy.Wobec faktu, że między Rusią
                      > Kijowską a rewolucją rosyjską byli pozbawieni własnego państwa, symbolem
                      > przetrwania ich narodu stali się właśnie Kozacy na czele z batką Chmielnickim
                      > (największy bohater narodowy Ukrainy).

                      Pewnie, że sami Ukraińcy nawiązują do Kozaków - bo do kogo innego mają
                      nawiązywać? Ale korzenie Ukraińców wśród Kozaków? Bez przesady, chyba nie chcesz
                      z nich zrobić efemerycznego narodu, którego fundamentem była mieszanka rusinów i
                      Polaków (Litwinów zresztą też trochę tam było).

                      > Litwinów? Nie rozśmieszaj mnie. Etnicznych Litwinów było wówczas bardzo mało;

                      Dlatego wymieniłem ich na ostatnim miejscu. Zresztą nie pisałem o "etnicznych"
                      Litwinach. Pisałem o ludności litewskiej, ktora również osiedlała się na terenach
                      Ukrainy.

                      >a jeśli chodzi o chłopstwo, nie było go praktycznie wcale na ziemiach przyległych
                      do Zaporoża, z których rekrutowali się Kozacy. A tak w ogóle całe mówienie o
                      > zlepkach jest pozbawione sensu, ponieważ - jak starałem się zasugerować
                      > przykładem o Mazowszanach, ale teraz powiem wprost - nie istniały wówczas żadne
                      > ukształtowane narody w dzisiejszym rozumieniu; wszystkie były zlepkami różnych
                      > narodowości tworzącymi dopiero sobie tożsamość i świadomość historyczną.

                      Dobrze, że dodałeś: "w dzisiejszym rozumieniu". Z tym, że ja nie pisałem o
                      "dzisiejszym rozumieniu" ale o ówczesnym rozumieniu. Stąd moje zdanie, że nie ma
                      prostego przełożenia Kozak=Ukrainiec, to tylko dzisiejsza klisza, jak sam to
                      piszesz.

                      • Gość: Wilt Re: Sport i polityka IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 11.09.01, 15:47
                        Gość portalu: Jorland napisał(a):

                        > > > Kanalizowania nacjonalistycznych uczuć ma oznaczać ich wyrażanie w fo
                        > rmie
                        > > do
                        > > > przyjęcia przez - nazwijmy to - cywilizowanych ludzi. Śpiewanie hymnu
                        >
                        > > > państwowego, powiewanie narodowymi flagami, wszystko to wypływa własn
                        > ie z
                        > > > poczucia tożsamości z własnym narodem. Możesz się oburzać, że piszę
                        > > > "nacjonalizm" a nie "patriotyzm" ale mi słowo patriotyzm tu nie za ba
                        > rdzo
                        > > > pasuje. Nie wystarczy przecież wymachiwać flagą na trybunie by być pa
                        > triot
                        > > ą.
                        > >
                        > > A czy wystarczy wymachiwać flagą, żeby byc nacjonalistą? Nie do końca roz
                        > umiem
                        > >
                        > > to rozróżnienie; czy dla ciebie patriotyzm to nacjonalizm w działaniu? Po
                        > zosta
                        > > nę
                        > > jednak przy swoim (tak się składa, że powszechnie podzielanym) rozumieniu
                        > tych
                        > > obu pojęć, według którego nacjonalizm to zjawisko zbliżone do szowinizmu i
                        > opar
                        > > te
                        > > przede wszystkim na emocjach negatywnych, podczas gdy patriotyzm polega na
                        >
                        > > emocjach pozytywnych - niezależnie od tego, czy wyrażane są czynem czy sło
                        > wem.
                        > > Trzymając się porównań piłkarskich; patrioci krzyczą "Polska gola!" , a
                        > > nacjonaliści/szowiniści - "P... Ukrainę!", jak stało w temacie wątku.
                        >
                        > To kiepskie porównanie, mówiłem, że słowo patriotyzm mi tu zbytnio nie pasuje.
                        > to
                        > znaczy, że ten kto nie wymachuje naszą flagą a na meczu łuska słonecznik nie je
                        > st
                        > patriotą lub nie jest tak dobrym patriotą jak ci krzyczący? Również to
                        > rozróżnienie emocji pozytywnych" od "negatywnych" też tylko komplikuje sprawę.
                        > Gwizdanie na przeciwnika w akcji jest już nacjonalizmem czy patriotyzmem? A
                        > gwizdanie na swoich bo np. kiepsko grają to przejaw braku patriotyzmu? Ale nie
                        > czepiając się już nietrafionych ilustracji: myślę, że zgodzimy się, że wyrażani
                        > e
                        > na stadionach nienawiści do innych jest czymś złym i nie powinno być aprobowane
                        >
                        > (pomijam już "sportową rywalizację w duchu fair play", etc.).
                        >
                        Jorland, naprawdę nie próbuj zamazywać sprawy; wszyscy dookoła jakoś wiedzą,
                        czym różni się patriotyzm od nacjonalizmu i tylko Ty nie wiedzieć czemu próbujesz
                        to zaciemnić, angażując do tego archaiczny aparat pojęciowy rodem najpózniej z
                        początku wieku (w stylu: nacjonalizm jest czymś dobrym, a złe są tylko jego
                        wynaturzenia).Przykłady podane przeze mnie pozostają oczywiście w mocy i nic tu
                        nie zmienia wymyślanie przez Ciebie jakichś przypadków granicznych (równie dobrze
                        ja mógłbym się zapytać; gdzie kończy się "właściwy" nacjonalizm, a zaczynają jego
                        wynaturzenia? Piszesz o jednym i drugim.).

                        > > > Nacjonalizm w rozumieniu jako więź z własnym narodem, czyli szerzej n
                        > iż je go
                        > > > tylko negatywne rozumienie. Pewnie, że powinniśmy słowem i czynem
                        > sprzeciwiać się szowinizmowi i nienawiści, tyle tylko, że są to skrajne zjawis
                        > ka
                        > czerpiące z zasadniczego nurtu - tego, że sport to coś więcej niż czysto sporto
                        > wa
                        > > > rywalizacja. Podawałem już wcześniej przykłady tego, teraz mogę dodać
                        > np.
                        > > > Irlandczyków malujących krawężniki w barwach Argentyny podczas ostatn
                        > iego
                        > > > mundialu, dumę z jaka Katalończycy traktują FC Barcelonę - i nie jest
                        > to d
                        > > uma tylko z osiągnięć sportowych czy transparenty "Solidarności" podczas p
                        > amię
                        > > tnego mundialu w Hiszpanii kiedy wykopaliśmy z turnieju reprezentację Zwią
                        > zku
                        > > > Sowieckiego. Nie wspomnę o tym, kiedy sukcesy sportowców z krajów dem
                        > okracji
                        > ludowej traktowane były jako kolejny przejaw wyższości socjalizmu nad
                        > kapitalizmem. Więc to własnie mówię, że skoro skoro sport musi nieść w sobie
                        > > > sporą dawkę uczuć pozasportowych, to niech będą one choć trzymane w r
                        > yzach
                        > a nie odsądzane od czci i wiary bo to i tak niewiele da.
                        > >
                        > > Ale przepraszam - jakie te tezy mają przełożenie praktyczne choćby w odni
                        > esien
                        > > iu
                        > > do tego wątku? Czy uważasz, że głupka, który krzyczy "P... Ukrainę" powinn
                        > o się
                        > >
                        > > odsądzać od czci i wiary czy może lepiej "trzymać w ryzach"? I na czym to
                        > > trzymanie w ryzach miałoby polegać; na delikatnym pogrożeniu mu paluszkiem
                        > i
                        > > napomknieniu, że postępuje nieładnie? Ciekaw jestem odpowiedzi.
                        >
                        > A gdzie pisałem coś o "praktycznym przełożeniu"? Tutaj piszę o ciut szerszym
                        > problemie - tak jak go widzę. "Praktyczne przełożenie" - jak mi się zdaje -
                        > polegałoby na ignorowaniu takich zachowań, bo co innego można wymyślić?

                        Można wymyślić to, co wymyślili inni; skrytykowac takiego delikwenta, aż mu w
                        pięty pójdzie, co jest normalnym, zdrowym i najsłuszniejszym z możliwych odruchem
                        (z satysfakcją widzę, że dołaczyła do nas redakcja). Nie zmuszam Cię, żebyś do
                        nas dołączył, jeśli wolisz w zamian wypisywać dziesiątki linijek o przyzwoitym
                        zachowaniu Polaków w czasie wojen kozackich - ale przynajmniej nie krytykuj tych,
                        którzy zachowują się inaczej.

                        > [...] Watek o nacjonalizmie zasadniczo pomijam, tutaj przecież nie będziemy
                        > projektować nowych definicji,

                        Nie projektuję żadnych nowych definicji, tylko używam powszechnie znanych pojęć
                        w ich powszechnie używanym rozumieniu - patrz wyżej.

                        tym bardziej, że ważniejszy jest sens. Tylko jede
                        > n
                        > fragment.
                        >
                        > > Szkodliwe są natomiast jego opatrzne rozumienie rodzące nienawiśc i pogar
                        > dę
                        > dla innych. Chyba miało byc "opaczne"...A co do rozumienia nacjonalizmu; już
                        > tłumaczyłem, że obecnie - zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników -
                        > traktowany jest jako zbliżony do szowinizmu. W takim razie "opatrzne" rozumieni
                        > e
                        > nacjonalizmu byłoby własnie czymś pozytywnym.
                        >
                        > Dzięki za zwrócenie uwagi - przy pisaniu co nagle to po diable. OK - wiem, że
                        > nacjonalizm obecnie ma pejoratywne konotacje. Używam go natomiast w znaczeniu
                        > poczucia tożsamości z własnym narodem ponieważ - jak wspomniałem - patriotyzm m
                        > i
                        > tu niezbyt pasuje.
                        >
                        > > > > > Bez przesady polskie metody wtedy były zupełnie przyzwoite.
                        > Słyszałeś
                        > co to była tzw. rzeź humaniecka jakiej dokonali Kozacy? Notabene Kozacy to nie
                        > byli Ukraińcy, można co najwyżej tworzyć luźne skojarzenia Kozak-Ukrainiec.
                        > > > > >
                        >
                        > > > > Jeśli Kozacy nie wówczas byli Ukraińcami, to Mazowszanie nie by
                        > li Po
                        > > lakami.
                        >
                        > > > Doprawdy? To powiedz mi jaką narodowość reprenentowali Kozacy dońscy?
                        > A ja
                        > > ką Kozacy astrachańscy? I jeszcze pare innych odmian Kozaków syberyjskich?
                        >
                        > > > Porównanie z Mazowszanami jest nietrafione, Mazowszanie to było słowi
                        > ańskie
                        > plemię w przeciwieństwie do Kozaków.
                        > >
                        > > A Kozacy to kto - Giermańcy? Historycznie najstarszą grupą Kozaków była
                        > > natomiast ta powstała na terenie ówczesnej Rzeczypospolitej i o niej cały
                        > czas
                        > > mówimy - dlatego ta złośliwość jest nietrafiona.
                        >
                        > To nie była złośliwość tylko grzeczne pytanie logicznie wynikające z twojego
                        > postawienia sprawy. Jeśli Kozacy siczowi byli Ukraińcami to jaką osobną
                        > narodowość stanowili Kozacy dońscy, astrachańscy i syberyjscy? I co wynika z
                        > tego, że historycznie najstarszą grupę stanowili kozacy siczowi? Trzeba jeszcze
                        >

                        Jeżeli Anglicy zamieszkujący metropolię byli Brytyjczykami, to jaką osobną
                        narodowość stanowili Anglicy zamieszkujący w koloniach? Takie samo pytanie. Nie
                        stanowili żadnej, bo nie musieli; wywędrowanie części jakiejś grupy etnicznej
                        • Gość: Wilt Re: Sport i polityka IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 11.09.01, 15:49
                          C.d.:
                          Gość portalu: Jorland napisał(a):


                          > To nie była złośliwość tylko grzeczne pytanie logicznie wynikające z twojego
                          > postawienia sprawy. Jeśli Kozacy siczowi byli Ukraińcami to jaką osobną
                          > narodowość stanowili Kozacy dońscy, astrachańscy i syberyjscy? I co wynika z
                          > tego, że historycznie najstarszą grupę stanowili kozacy siczowi? Trzeba
                          jeszcze
                          >

                          Jeżeli Anglicy zamieszkujący metropolię byli Brytyjczykami, to jaką osobną
                          narodowość stanowili Anglicy zamieszkujący w koloniach? Takie samo pytanie.
                          Nie stanowili żadnej, bo nie musieli; wywędrowanie części jakiejś grupy
                          etnicznej naprawdę nie pozbawia tożsamości tych, którzy pozostali. Z tego, że
                          Kozacy powstali na terenie Siczy wynika to, że tu ukształtowała się ich
                          tożsamość i Ukraina ma pełne prawo powoływać się na ich historię, która weszła
                          w skład ukraińskiego dziedzictwa;i tego nie jest w stanie zmienić fakt, że
                          część z nich dokonała np. podboju Syberii i tam się osiedliła.

                          > wykazać, że stanowili odrębny naród. Z tego, że byli najstarszą grupą wynika
                          > tylko tyle, że byli najstarszą grupą.
                          >
                          > > Większy sens ma szukanie korzeni Ukraińców w
                          > > > małoruskich plemionach niż w Kozakach, którzy byli zlepkiem Rusinów,
                          > Polaków,
                          > > > Litwinów.
                          > >
                          > > Informuję cię, że Małorusini i Rusini to dwie nazwy na oznaczenie tej sam
                          > ej
                          > > nacji - Ukraińców.(ta pierwsza nazwa była popularna w okresie panowania
                          > > rosyjskiego, a druga występowała w Polsce nawet jeszcze przed wojną). Pona
                          > dto
                          > > omawianych korzeni wśród Kozaków szukają chyba najbardziej uprawnieni do
                          > > wypowiadania się w tej sprawie; sami Ukraińcy.Wobec faktu, że między Rusią
                          >
                          > > Kijowską a rewolucją rosyjską byli pozbawieni własnego państwa, symbolem
                          > > przetrwania ich narodu stali się właśnie Kozacy na czele z batką Chmielni
                          > ckim
                          > > (największy bohater narodowy Ukrainy).
                          >
                          > Pewnie, że sami Ukraińcy nawiązują do Kozaków - bo do kogo innego mają
                          > nawiązywać? Ale korzenie Ukraińców wśród Kozaków? Bez przesady, chyba nie
                          chces
                          > z
                          > z nich zrobić efemerycznego narodu, którego fundamentem była mieszanka
                          rusinów
                          > i
                          > Polaków (Litwinów zresztą też trochę tam było).
                          >
                          Patrz tłumaczenia wyżej (Rusini=Małorusini=obecni Ukraińcy). Co do tego, czy
                          mają się na kogo innego powoływać; a co to za różnica, czy mają? Równie dobrze
                          można by zresztą zapytać, czy my mamy w tym czasie powoływać się na kogoś poza
                          Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

                          > > Litwinów? Nie rozśmieszaj mnie. Etnicznych Litwinów było wówczas bardzo m
                          > ało;
                          >
                          > Dlatego wymieniłem ich na ostatnim miejscu. Zresztą nie pisałem o
                          "etnicznych"
                          > Litwinach. Pisałem o ludności litewskiej, ktora również osiedlała się na
                          terena
                          > ch
                          > Ukrainy.
                          >
                          > >a jeśli chodzi o chłopstwo, nie było go praktycznie wcale na ziemiach przyl
                          > egłych
                          > do Zaporoża, z których rekrutowali się Kozacy. A tak w ogóle całe mówienie o
                          > > zlepkach jest pozbawione sensu, ponieważ - jak starałem się zasugerować
                          > > przykładem o Mazowszanach, ale teraz powiem wprost - nie istniały wówczas
                          > żadne
                          > > ukształtowane narody w dzisiejszym rozumieniu; wszystkie były zlepkami róż
                          > nych
                          > > narodowości tworzącymi dopiero sobie tożsamość i świadomość historyczną.
                          >
                          > Dobrze, że dodałeś: "w dzisiejszym rozumieniu". Z tym, że ja nie pisałem o
                          > "dzisiejszym rozumieniu" ale o ówczesnym rozumieniu. Stąd moje zdanie, że nie
                          m
                          > a
                          > prostego przełożenia Kozak=Ukrainiec, to tylko dzisiejsza klisza, jak sam to
                          > piszesz.
                          >
                          Nie wiem, czy przełożenie, które istnieje, jest proste czy krzywe - ale, jak
                          już pisałem, istnieje, analogicznie do przykładu Polacy - Mazowszanie. A więc
                          skoro juz piszemy o narodach (zdaje się zresztą, że to Ty zacząłeś), to
                          przełożenie to daje się zastosować.
            • Gość: Mis Re: Nie tacy idioci IP: 211.191.12.* 07.09.01, 14:40
              Gość portalu: Mario29 napisał(a):

              Ktos sie nie uczyl:

              > 4. co do tytulu - idioci i to nieuki !!!!! Jak nie chcialo Ci sie tez uczyc to
              > przypomne:
              > -obok UPA byla Akcja Wisla czyli wysiedlenia Ukraincow w hitlerowskim stylu
              > (naoczni swiadkowie potwierdza)

              Najpierw byla UPA/OUN, najpierw bylo SS Galizen. Akcja Wisla bylo pozniej,
              reakscja na mordy Polakow dokonane przez ukraincow. Polakow zginelo z rak
              ukrainskich ponad 200 tys, Akcja Wisla moze 30 tys, MOZE. Polacy wysiedlali,
              Ukraincy mordowali.

              > -obok Chmielnickiego byl tez Jarema Wisnowiecki, polski bohater ktory wieszal
              > kazdego Kozaka jakiego zobaczyl na oczy.
              >

              jarema oczywiscie Polakiem nie byl. Byl rusinem. Wisniwiecki, nie Jarema ale
              jeden z jego przodkow byl zalozycielem Siczy kozackiej. Sam jarema przeszedl na
              katolicyzm bardzo pozno, mieszkal na wschodniej Ukrainie, i tam mial swoje
              ziemie. Polakiem nie byl, byl natomiast wielkim bohaterem. A straty jakie dokonal
              Jarema a Chmiel to juz inna historia. Chmiel zabil 200 tys samych zydow, ilu
              Polakow? Jarema niue zabil nawet 1/20 tego co chmiel.


              > Jeszcze takich przykladow chcesz ? Sluze na zyczenie ...
              > Zycie nie jest czarno-biale ale w wiekszosci szare.
              >
              > To HISTORIA ... Zycie toczy sie dalej....


              Zycie? ukrainska mafia, ukrainskie prostytutki, ukrainscy przestepcy. To jest
              dzien dzisiejszy.
              • Gość: KroniK Czy Polacy sa lepsi??!!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 01:36
                Gość portalu: Mis napisał(a):

                > Zycie? ukrainska mafia, ukrainskie prostytutki, ukrainscy przestepcy. To jest
                > dzien dzisiejszy.

                Idiotyczne jest ocenianie calego narodu po jego bardzo niewielkiej czesci
                prowadzocej lewe interesy w Polsce.A co moga powiedziec Niemcy - polska mafia
                handluje u nich narkotykami i kradnie samochody, domy publiczne pelne sa polskich
                panieniek (i tylko niewiele z nich pochodzi z porwan), Polacy w statystykach
                przestepstw skutecznie rywalizuja z Albanczykami, Jugoslowianami czy Turkami. Jak
                bys sie czul gdyby prowadzono tam akcje "wyrzucic Polakow bo to zlodzieje a
                wszystkie Polki to dziwki"??!!

              • Gość: ha Re: Nie tacy idioci IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 17:55
                Mis-"Mist" po niemiecku znaczy luzno tlumaczac pierdoly ,bzdura-bardziej by do
                ciebie pasowalo
                Jesli nie masz pojecia o historii to sie nie wypowiadaj-bo to troche wstyd.
                Stosunki polsko-ukrainske byly ciut bardziej skomplikowane niz ci babcia na
                dobranoc opowiada...,a przez takich jak ty trudno o przyjazn miedzy tymi tak
                podobnymi narodami
          • Gość: Mario29 Co do sportu IP: 195.136.95.* 07.09.01, 11:05
            .. to ja nie wole ani Ukrainy ani Bialorusi....

            For the sake of the game wole .. . Niemcy i Anglie ....

            HOWGH ....
      • Gość: Bzyczek Re: Pierdo..... Ukraine! Ale macie problemy IP: *.mad.east.verizon.net 08.09.01, 01:59
        Czlowiek czlowiekiem obojetnie z jakiego panstwa. Nie sadze ze powininnsimy
        miec jakies pretensje do panstwa tylko do tych ludzi co uczynili zle. Z tego co
        pamietam to ukraina byla jedna z nami ... i my ich mordowalismy, Taxy .. itp
        itp ... Ogladalem ogniem i mieczem itp. hehehe Przepraszam ale uczylem sie w
        stanach ... i niestety ... bardzo niski poziom uczelni ... i wogule nie ucza
        geografi ... Mam wrazenie ze pol tej ludnosci nawet nie wie nazw wszystkich
        stanow ... szczegol ... pozdrowienia ... i prosze was ... "Can''t we all just
        get along ?"

        Marek
      • redakcja Re: Pierdo..... Ukraine! 11.09.01, 13:00
        Uwaga !

        Przypominamy, że zgodnie z regulaminem tego forum niedopuszczalne jest
        umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Gazeta.pl treści sprzecznych z
        prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej, czy też
        propagujących przemoc. Niedopuszczalne również jest umieszczanie przez
        uczestników na łamach Forum Gazeta.pl treści uznanych powszechnie za naganne
        moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety.
        Adresy osób, które łamią powyższe zasady zostaną zablokowane. Istnieje także
        możliwość pociągnięcia osób łamiących te zasady do odpowiedzialności karnej.

        • Gość: czarek Re: Pierdo..... Ukraine! IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 14.09.01, 17:13
          Spokojnie Redakcjo! Nie wyczulem w tej rozmowie atakow rasistowskich, jednak
          powinna ona przejsc na inne forum, to jest forum sportowe, wiec mowcie o meczu
          z Ukraina, a nie o kozakach donskich, jaickich, rejestrowych i zaporoskich
          czyli ukrainskich.
          Pozdrawiam
          • Gość: Luxc Re: Starczy już postów w tym temacie IP: *.waw.cdp.pl 14.09.01, 17:25
            Piszcie sobie o czym chcecie, tylko nie pod tym tematem, bo nawet ci, którzy są
            przeciwni autorowi wątku windują go w górę.
            Nie wiem jak inni, ja czuję się po prostu głupio, jak widzę "Pierdo... Ukrainę"
            na samej górze. Tu przychądzą czasem Ukraińcy bardzo pozytywnie nastawieni do
            Polaków.
            Apeluję o całkowite zakończenie tej dyskusji.
            Jak ktoś bardzo chce coś dopowiedzieć to niech napisze w innym temacie.
            Pozdrawiam

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka