Dodaj do ulubionych

problem z synem

27.02.08, 13:50
Przeglądam to forum już jakiś czas, dziś jednak zdecydowałam się
założyć konto i napisać i chociaż nie ze wszystkim się zgadzam mam
nadzieję, że Pani Psycholog wypowie się w mojej sprawie i doradzi mi
w moim problemie.
Szalę goryczy przelało zachowanie syna w zeszłą sobotę. Mąż był
chory a ja potrzebowałam bardzo naszej kosiarki. Zadzwoniłam do syna
i powiedziałam, żeby pojechał po kosiarkę na naszą działkę.
Oczywiście nie chciał, a kiedyś tak uwielbiał jeździć na naszą
działkę, spędzaliśmy tam wakacje i soboty i wszystkie inne okazje.
Jak zwykle syn nieprzytomnie się obraził, że z dnia na dzień dzwonię
i on ma inne plany. Jakbym mogła podejrzewać, że mi ta kosiarka
będzie teraz potrzebna a muszę ją oddać do naprawy i koniecznie
teraz. A działka wcale nie jest daleko, tylko 60 kilometrów od
naszego domu. W końcu się zgodził i powiedział, że pojedzie. Syn od
dawna sam nie zadzowni i nie przyjedzie i jakbym nie dzwoniła to by
o nas zupełnie zapomniał. Tak się złożyło, że sama też pojechałam
na działkę. czekałam na niego, ugotowałam obiad, posprzątałam nasz
domek działkowy. Myślałam, że chociaż trochę sobie posiedzimy.
Nie dość, że przyjechał z tą swoją kobietą to jeszcze na mój widok
znowu się obraził. Znowu krzyczał i naprawdę nie mam już siły. Czuję
się jak śmieć, niepotrzebna, wyrzucony na śmietnik. Dlaczego on się
tak zachowuje?
Wszystko się zachęło jak poznał tą swoją Asię. Najpierw się z nią
spotykał, nawet byłam zadowolona, ale coraz mniej spędzał czasu w
domu, teraz to nawet się wyprowadził. Najpierw to się wyprowadził i
miałam nadzieję, że tylko tak na chwilę, że zrozumie, że ten
ich "związek" to nie ma zadnego sensu, że zrozumie, że to nie jest
dziewczyna dla niego, że ona jest zupełnie nieprzyzwoita, że to jest
pasożyt, głupia, gruba dziewucha ze wsi.Można by pomyśleć, że ja
przesadzam, ale wiele się dowiedziałam od jej sąsiadek i innych
osób. Ae teraz jak dwa lata oni mieszkają razem, pokój na niego
czeka i mam nadzieję, że w końcu wróci. Powinien wrócić bo mąż
choruje i ja też powinnam mieć oparcie w jedynym synu. Tyle mu
poświęciłam, zawsze o niego dbałam, tyle się nachodziłam jak mój
kochany synek chorował. Tak o niego dbałam. Jak o tym myślę o tym to
mi się chce płakać. Co ja mam zrobić?
Najorsze jest to że oni planują ślub, syn się nie chce opamiętać,
nie chce zrozumieć, że zmarnuje życie. Wszystko robię z miłości do
niego, tak go kocham, tak bym chciała, żeby był szczęśliwy.
Obserwuj wątek
    • cota Re: problem z synem 27.02.08, 14:08
      Nie jestem psychologiem, ale wydaje mi sie, że problem nie lezy
      tylko po stronie syna..ton Twojej wypowiedzi na temat wybranki syna
      jest bardzo mocno pejoratywny !! "gruba", pasożyt, dziewczyna ze
      wsi...i co z tego, że ma nadwage lub pochodzi ze wsi?? Na pewno ma
      inne cechy, które tak mocno pokochał Twój syn, że chce z nią brać
      ślub. I nie masz prawa układać mu życia, wg swojego scenariusza -
      szukać mu wybranki, bo wg Ciebie ta jest nieadekwatna. To jego
      życie - tylko i wyłącznie. czas przeciąć pępowinę - "pokój czeka na
      niego"..przypuszczam, iż żadna wybranka nie będzie godna, bo chcesz
      mieć nadal syna w domu. Daj mu życ swoim życiem. Porozmawiaj z nim,
      ze chciałabyś, aby Cię częsciej odwiedzał, zę tęskisz za nim, a
      równocześnie musisz zaakceptować wybrankę syna. Bo jeśłi będziesz
      tak dalej postępować- a nie chcę tu być złym prorokiem - oni się
      pobiorą, będą mieli dzieci, a przy Twoim zaborczym postępowaniu i
      negatywnym podejściu do tej dziewczyny - nigyd nie zobaczysz
      własnych wnuków. Trudno, zęny syn mieszkał z rodzicami w
      nieskończoność..
      • marzeka1 Re: problem z synem 27.02.08, 14:09
        Trollem pachnie.
      • 1953joanna Re: problem z synem 27.02.08, 15:03
        Ona naprawdę nie jest dobrą osobą. Raz, że naprawdę o siebie nie
        dba, od dawna nie jest nastolatką a cerę ma straszną, nadwagę? ona
        jest otyła, chorobliwie otyła. I oczywiście nie reaguje na żadne
        sugestie, że powinna się leczyć. Są przecież poradnie, są lekarze.
        Co gorsza to jest prawdziwy pasożyt, nie zarabia i utrzymuje ją mój
        syn. Ja od niego pomocy nie dostaję. Jakie szczęście może go czekać
        z taką osobą?
        Jak mogę patrzeć spokojnie jak dziecko się męczy?
        Syn jest dorosły, ale dorosłe dzieci też potrzebują żeby im
        doradzać.
        Wiele tu historii, o tym jak rodzice nie dbają o dzieci nie pomagają
        im. A ja chcę mu nadal pomagać, chę nadal mu służyć radą. To nie
        jest tak, że ja się wtrącam.
        Ja mieszkałam z matką do jej śmierci i nie rozumiem, jak można
        rodziców odrzucić. Ja też potrzebuję już pomocy i będę jej
        potrzebować coraz więcej. Mam chore serce i alergię. Mam niestety z
        powodu alergii czasami ataki duszności i potrzebna mi jest pomoc.
        Mam początki cukrzycy. Czasmi jest mi trudno sobie poradzić z
        zakupami. Nie ma mowy o tym, żeby syn pomagał, pobył z nami,
        odwiedził nas.
        Bardzo starała sobie ułożyć stosunki z nią, ale ona nie chciała mnie
        słuchać, jak bywała u nas w domu, to nawet się nie odzywała. Nie
        chciała z nami kontaktu, a potem to wyszły jej różne sprawki. Ja
        sama ją widziałam, nie raz i nie dwa z obcym mężczyną. W jej bloku
        mieszkała moja koleżanka z pracy i widywała jak do niej przychodzą
        wieczorami mężczyźni. Próbowałam to synowi tłumaczyć ale on tylko
        się na mnie obrażał. A kiedyś tak dużo ze sobą rozmawialiśmy tyle
        mielismy wspólnych spraw. teraz czuję jakbym mu już nie była
        potrzebna.
        Jak wezmą ślub, to się potem będą musieli rozwodzić, tyle im z tego
        przyjdzie. Zobaczy za późno jak się pomylił i będzie tego żałował.
        Ja wcale nie chcę, żeby sym był sam, jest tyle innych kobiet,
        pracowitych i miłych. Ja mu nikogo nie szukam, tylko nie mogę
        patrzeć jak sobie życie marnuje. Tak liczyłam, że się ożeni i będzie
        szczęśliwy, że będę im pomagać przy wnukach. Że będziemy razem
        mieszkać i żyć szczęśliwie.
        Naprawdę jest mi bardzo ciężko, czuję się samotna i jeszcze patrzę
        jak syn marnuje sobie życie.
        • lookbill Re: problem z synem 28.02.08, 14:23
          hahahahahaha serio udało Ci się przekonać co niektórych do
          prawdziwości Twoich słów. Dla mnie to z daleka czuć prowokacją :)
    • triss_merigold6 Troll n/t 27.02.08, 14:13
      • kicia031 Re: Troll i do tego glupi troll 27.02.08, 15:04

    • karolach77 Re: problem z synem 27.02.08, 15:10
      Niestety nie jesteś już dla syna najważniejszą kobietą na świecie.
      Musisz to zaakceptować albo go stracisz.
      Swoim obecnym postępowaniem ryzykujesz, że odwróci się całkiem od
      ciebie.
      Nie podoba Ci się jego dziewczyna, trudno, każdy ma prawo do błędów,
      pozwól mu na to. On najwidoczniej jest z nią szczęśliwy.
      • aluniah1 moim zdaniem... 27.02.08, 17:42
        kurcze z jednej strony cie rozumiem jestes matką ochasz swojego syna
        i chciała byś dla mniego jak najlepiej ale musisz zrozumieć ze syn
        jest dorosły i ma prawo do swojego zdania i jako osoba pełnoletnia
        sam decyduje o swoim życiu biorąc pod uwage wszystkie tego
        konsekwencje mysle że syn stracił ochote na kontakty z tobą bo widzi
        ze próbujesz ingerować nadmiernie w jego życie. moze przykre co
        powiem ale nie masz takiego prawa. wg prawa cywilnego syn nie jest
        ubezwłasnowolniony i może stanowić o sobie. każdy ma prawo do
        szcześcia a ty nie masz prawa go burzyć. wydaje mi się że jesli sama
        nie poradzisz sobie z własnymi problememi (relacje z synem) mozesz
        go stracić. nie mozesz oczekiwać że coś wpadnie ci do głowy
        zadzwonisz do niego a on rzuci wszystko i spełni twoją zachcianke.
        nie na miejscu jest 4owniez komentarz na temat wyglądu partnerki
        syna a juz karygodne jest to ze mozesz przyniej wypalić coś o
        leczeniu otyłości. toksyczność moze sie przytrafić rowinież w
        relacji matka-syn i mysle ze tak jest w tym przypadku (u mnie była w
        relacji ja i moj nażyczony i pomogła jedynie terapia-syndrom otella)
        może ty rowiez powinnaś zgłosic sie do specjalisty skoro
        biologicznie nie wychwyciłaś momentu przecięcia pępowiny z synem.
        mam nadzieje że cie za bardzo nie naskoczyłam ale pomysl co ta
        biedna dziewczyna czuje kiedy cie widzi mysle ze wielki strach a
        najchetniej to by ci wszystko wygarneła i trzepneła dla opamiętania.
        przepraszam za to stwierdzenie ale na prawde pomysl o nich nie tylko
        o sobie
        przepraszam za ortografie to moja słaba str
        • bea53 dajcie spokój ktoś zrobił sobie kawał 27.02.08, 18:22
          To troll widać ze ktoś zakpił sobie...
    • brak.polskich.liter To ferie zimowe jeszcze trwaja? n/t 27.02.08, 23:30

    • modonia Re: problem z synem 29.02.08, 09:11
      W najlepszym wypadku wygląda to tak jakby pisała to ta tajemnicza Asia
      podszywając się pod swoją niedoszłą tesciową.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka