wesoly1
09.07.02, 09:53
Fragment wywiadu z Opola:
Mariusz Lodziński: W czwartek jechał pan podpisać kontrakt z Lechem Poznań, a w piątek
trenował już w Warszawie. Dlaczego?
Marcin Lachowski: Warunki, które zaproponował mi Lech, były nie do przyjęcia. Przede wszystkim
oczekiwano kontraktu na 5 lat. Nie mogłem się na tak długi czas wiązać z tym klubem, nie chciałem
być niewolnikiem Lecha. Co równie istotne, warunki finansowe, które mi zaproponowano w żaden
sposób nie mogły mnie satysfakcjonować przy tak długiej umowie.
Było jeszcze kilka innych problemów. Kontrakt indywidualny z poznańskim klubem podpisałem ponad
miesiąc temu. Zrobiłem to sam bez pomocy żadnej osoby, która zna się na prawie. W czwartek
pojechałem do Poznania z moim menedżerem. Dopiero on zauważył, że ta umowa ma niewiele
wspólnego ze standardami PZPN i co ważne była sformułowana nieprawidłowo, więc siłą rzeczy
nieważna. Wspólnie z menedżerem uznaliśmy, że w takiej sytuacji nie możemy poważnie traktować
oferty poznańskiego klubu.
Jak znalazł się pan w Warszawie?
- Dowiedziałem się, że trener Polonii Janusz Białek byłby zainteresowany moją osobą. Pojechałem
tam na treningi i zagrałem w sobotnim sparingu. Skończyło się to jednak przykrą kontuzją, w efekcie
przez tydzień będę nosił gips na nodze.
A jednak jest sprawiedliwość... hehe