peter.steele
24.06.05, 08:38
Historia niedługa na zbyt dużą liczbę postaci i trzy kontenery na śmieci
osoby (w kolejności alfabetycznej):
Artur: gliniarz (po służbie)
Beata: barmanko-kelnerka, siostra Wojtka
Karolina: żona Artura
Kibol I, czyli Kibol artysta
Kibol II
Mila: znajoma gliniarskiej ferajny
Przemek: gliniarz (po służbie)
Sknera: szefowa Beaty
Wojtek: gliniarz (po służbie)
miejsce akcji:
alejka prowadząca do knajpy, w której można zastać wielu „pałkarzy” w cywilu,
gdzie alkoholu co prawda nie podają, ale tańszego piwa nie ma nawet w
ogródkach nad Wisłą ;)
czas akcji i okoliczności:
czwartek, późne popołudnie; w poprzedni wieczór sprzed knajpy skradziono
nowy, niebieski kontener na śmieci, pozostałe kontenery (czyli zielony, biały
i czerwony) podmieniono na jakiś zasyfiały złom – policja stołeczna prowadzi
śledztwo w sprawie
Idą. Karolina, Mila i Wojtek grają w paluszki; Przemek i Artur próbują
rozmawiać o czymś innym niż praca, ale kiepsko im to wychodzi. Niemal na
miejscu spotykająBeatę, która płacząc ze śmiechu, skutecznie rozmazuje
makijaż.
Beata: Sknera, występy przed barem odwala.
Grupa przyspiesza kroku (spektakle Sknery to coś niezwykłego, czego nie
sposób ominąć).
Przed knajpą dwóch Kiboli smaruje sprayem po kontenerach. Kibol I, artysta, z
namaszczeniem zamalowuje częściowo pusty obrys litery „L”. Kibol II
przestawia zielony kontener, by stały w odpowiedniej – jego zdaniem –
kolejności.
Sknera (wielka, mocno wypacykowana baba) wygraża pięścią: Łobuzy! Zawołam
policję!
Kibol II: K.. spier... [cenzura obyczajowa]
Sknera ledwie dysząc z emocji, łapie Wojtka za ramię i jęczy: Panie
Wojciechu, pan coś zrobi!
Wojtek wydziera się jej z rąk, ale jakoś nie kwapi się do interwencji.
Mila obserwuje dzieło Kiboli i ze złośliwym usmieszkiem rzuca: Chłopaki, „L”
to jakaś firma wywozu śmieci?
Przemek wykrzywia się do niej groźnie, wyciąga służbowy telefon –
najwyraźniej chce wzywać patrol.
Karolina poważnym tonem dokłada swoje: Zostaw, Przemuś, zostaw. Ten znak do
niczego innego się nie nadaje.