andrzejel
03.09.02, 20:31
Gratuluję, Panie Radku, mądrego artykułu i trafnej diagnozy dotyczącej
słabych występów "Kolejorza" w ekstraklasie.
Każdy kibic Lecha dostrzeże gołym okiem, że latem w klubie doszło do wielu
zaniedbań. Być może spora przewaga z jaką Lech zakończył rozgrywki II-ligowe,
a także pucharowe zwycięstwa z kilkoma I-ligowcami sprawiły, że działacze i
trenerzy Lecha pomyśleli sobie, że w I lidze będzie równie łatwo.
Niestety, różnica między dwoma szczeblami jest spora i zawodnicy wybijający
się w II lidze, teraz - w najlepszym przypadku - są ligowymi przeciętniakami.
Moim skromnym zdaniem, dla utrzymania tzw. psychicznej higieny, trzeba było
latem zwolnić nieco więcej zawodników. Nie tylko tych, którzy nie byli
czołowymi postaciami w II lidze, ale także tych, którzy odgrywali
znaczniejsze role. Tego nie dokonano i w głowach niektórych piłkarzy mogła
zrodzić się myśl, iż są niezastąpieni. Nawet tak dobrze zapowiadającego się
gracza jak Norbert Tyrajski, nie ominął syndrom wody sodowej. Jak słusznie
zauważył w C+ Paweł Zarzeczny - Tyrajski zbyt długo świętował awans,
zaniedbał się, nabrał zbędnej wagi, a teraz jest wolniejszy i wpuszcza
strzały, które w swej optymalnej dyspozycji byłby w stanie obronić.
Wielkopolska prasa tak wychwalała Tyrajskiego, że sodówka nie mogła mu nie
odbić. Różne spekulacje, które rodziły się w głowach dziennikarzy, że
Tyrajski może zagrać w kadrze, na pewno nie zrobiły dobrze naszemu
bramkarzowi. Mariusz Liberda siedział sobie cicho w kąciku, gazety się nim z
rzadka interesowały, a on robił swoje i dzisiaj znalazł się w kadrze na mecz
z San Marino. Co prawda w miejsce kontuzjowanego Jerzego Dudka, ale to zawsze
coś. Obecnie, w drodze do kadry Tyrajskiemu pozostało do przeskoczenia jakieś
5-6 nazwisk - Dudek, Majdan, Kowalewski, Liberda, Szamotulski, Bęben, a można
nawet brać pod uwagę Kuszczaka i Kapsę z młodzieżówki. Obawiam się jednak, że
Tyrajski nie trafi do kadry.
I na koniec tego trochę przydługawego wywodu - troszkę się zdziwiłem, że Pan
Nawrot wyraził się o Krygerze per "legenda Lecha". Z całym szacunkiem, dla
mnie legendą Lech jest na pewno Teodor Anioła, może też Mirosław Okoński, ale
z pewnością Kryger nie zasługuje na aż takie miano. Tym bardziej, że swoją
niegdysiejszą sławę rozmienia na drobne i zamiast zejść ze sceny
niepokonanym, jest ośmieszany przez piłkarza, który kilka miesięcy temu
biegał z piłką po IV-ligowych boiskach Podbeskidzia i żeby zarobić na życie
musiał wcielać się w rolę "mrówki" przemycającej alkohol z Czech.