maciekl
09.09.02, 11:46
Kowal" prawie usnął
O KROK od sprawienia olbrzymiej sensacji była reprezentacja Cypru, która długo
prowadziła z mistrzem Europy, Francją, 1:0. Gola strzelił Ioannis Okkas.
- W zespole Cypru zadebiutował Niemiec Rainer Rauffmann. To na pewno ciekawy
zawodnik - opowiada Wojciech Kowalczyk (na zdjęciu). - Całego meczu nie
oglądałem, bo żadna telewizja go nie transmitowała. Mimo porażki wszyscy tu są
zadowoleni z występu drużyny, bo w końcu Francja to poważny przeciwnik. Trzeba
przyznać Cypryjczykom, że stworzyli silny zespół. Przede wszystkim mają bardzo
groźną linię napadu. Obok Rauffmana grają Michalis Konstantinou i Okkas.
Konstantinou ma stałe miejsce w jedenastce Panathinaikosu, a Okkas w PAOK. Nie
dość, że to bardzo dobrzy zawodnicy, to jeszcze nie muszą się martwić o grę w
klubie. W przeciwieństwie do kilku naszych napastników.
- A gdyby reprezentacja Polski przyjechała na Cypr?
- I zagrała tak jak przeciwko San Marino? Do tyłu! I to zdecydowanie do tyłu. Nie
miałaby szans. Na Cyprze już niejeden potentat się męczył, a my nie mogliśmy uporać
się z najsłabszym zespołem Europy. Przez 75 minut zatrzymywali nas jacyś listonosze i
inni piekarze.
- Aż tak krytycznie ocenia pan grę Polaków?
- Siedzieliśmy przed telewizorem we czterech - ze Sławkiem Majakiem, Radkiem
Michalskim i Mariuszem Piekarskim - i musieliśmy wzajemnie się zagadywać, żeby nie
usnąć. Chyba każdy się ze mną zgodzi, że to nie było porywające widowisko. Ani
przeciwnik nie potrafił skonstruować żadnej akcji, ani my. Cały czas brakuje w kadrze
prawdziwego rozgrywającego. Bo Radosław Kałużny czy Mariusz Lewandowski nie są
zawodnikami do prowadzenia gry. Bardzo dobrze grał Mariusz Kukiełka, był najlepszy
na placu. Ale to również nie jest klasyczny środkowy pomocnik.
- A inni jak wypadli w pana oczach?
- Kilku piłkarzy zagrało kompromitująco słabo. Kompromitująco. Na przykład weźmy
Kosa. Wywinął kilka takich numerów, że patrzyłem i uwierzyć nie mogłem. I po co się
testuje takich ludzi, mając Krzysztofa Ratajczyka i Michała Żewłakowa? Forma
Olisadebe też pozostawia dużo do życzenia.
- Pan zagrałby lepiej?
- Sam nie wiem, bo napastnicy nie mieli żadnego wsparcia z drugiej linii, nie dostawali
piłek. Gdy gra się przeciwko San Marino, to nie można prowadzić piłki w środku pola,
wstrzymywać gry. Trzeba grać szybko, na dwa kontakty, zmieniać tempo.
Wypadałoby kilka razy strzelić z dystansu, zagrać przed polem karnym kombinacyjnie,
jakąś klepkę. Tego wszystkiego nie było.
- Panu też na pewno w swojej karierze zdarzyło się męczyć ze słabeuszem.
- Pewnie, że tak. Ale styl, w jakim wygraliśmy z San Marino, to już przegięcie. Fakt,
że ich bramkarz szczęśliwie wybronił kilka piłek, ale przebieg tego meczu w ogóle mnie
nie usatysfakcjonował. Miejmy nadzieję, że ta drużyna zgra się i z każdym meczem
będzie się prezentowała coraz lepiej.
Rozmawiał
KRZYSZTOF STANOWSKI
Cóż dobry humor go nie opuszcza,wspaniałe samopoczucie wymieszane
z samouwielbieniem,szkoda że na jego talencie nie poznał sie Okuka,Boniek i inni bo wtedy Ronaldo
miałby sie odkogo uczyć.