Gość: oalboga
IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl
10.09.02, 18:02
Ponizsze wypowiedzi ukazaly sie na lamach krakowskiego dziennika sportowego
Tempo:
KIBIC CRACOVII: - Chciałbym pogratulować piłkarzom Cracovii bardzo dobrego
meczu z Ładą. Mieszkam blisko stadionu i często widzę, jak ciężko pracują.
Dlatego ich wyniki nie są przypadkowe, tylko są następstwem ciężkiej harówki.
Natomiast co do meczu reprezentacji, to żal było oglądać. Jestem zdania, że
będziemy mieli duże problemy z pokonaniem Łotyszy. Wydaje mi się, że pod
wodzą Bońka kadra zrobiła krok wstecz.
Chciałbym serdecznie pogratulować PZPN cierpliwości w stosunku do Cezarego
Kucharskiego. Zastanawiam się tylko kogo jeszcze pobić, szturchnąć, uderzyć
czy kopnąć musi zawodnik (zapaśnik?) Kucharski, żeby ktoś z działaczy
futbolowej centrali zachował się obiektywnie. "Obrońca Wisły też nie był bez
winy, bo starał się wcześniej przeszkodzić Kucharskiemu w akcji" czytam w
piątkowym "Tempie". Różnica polega na tym, że Głowacki interweniował gdy
piłka była w grze, a Kucharski kopał po żebrach gdy sędzia zdążył już pokazać
na środek boiska.
Dziwi mnie to z tego względu, że nie jest to pierwszy wybryk pana
Kucharskiego i słowo "przypadek" wydaje się być tutaj nieadekwatne. A
jednak "nie dopatrzyliśmy się celowego, złośliwego działania (...).
Uznaliśmy, że nie było to brutalne zagranie" - według piątkowego "Tempa"
powiedział sędzia Maciak. Nie pozostaje nic innego jak zgodzić się z tym, że
ruch nogi Kucharskiego w kierunku twarzy Głowackiego był zupełnie
przypadkowy, niecelowy, no i w żadnym wypadku nie brutalny. Świetny przykład
dał kapitan Legii młodym adeptom tamtejszej szkółki piłkarskiej. Bo tak
skutecznie wymigać się od kary potrafi tylko Cezary Kucharski.
Z poważaniem Darek
z Krakowa
Szanowna Redakcjo!
Do napisania tego listu skłoniła mnie wypowiedź Pana Roberta C. z 5 września
2002 roku. W owym liście Pan Robert krytykuje i próbuje pouczać, trenera
Henryka Kasperczaka. Uważam, że trener nie popełnił błędu w meczu z Legią. To
po prostu zespół nie wypełniał założeń taktycznych, zwłaszcza w II połowie.
Piętnowana przez Pana Roberta zmiana Kuźby na Strąka też miała pewien cel i
to na pewno nie defensywny, przecież Strąk nie jest obrońcą. Miała raczej na
celu wzmocnienie drugiej linii, gdyż ta szwankowała najbardziej. Zresztą to
nie my jesteśmy od oceniania decyzji Kasperczaka.
Zawodnikom Legii na boisku pomagali 12. i 13. zawodnik. 12. zawodnik w
postaci wspaniale dopingującej publiczności i 13. rzucający cegłami i czym
tylko się da w piłkarzy krakowskiego klubu. To nie pierwszy taki incydent, a
PZPN nie potrafi wyciągnąć właściwych wniosków przy meczach "podwyższonego
ryzyka". Pytam więc działaczy PZPN a także Rady Miasta Warszawy (stadion
Legii jest od niedawna własnością miasta) skąd na naszym Stadionie Narodowym
można znaleźć cegły czy kamienie? Czy taki stadion powinien być dopuszczony
do rozgrywek ekstraklasy?
W trakcie meczu Wisły z Legią doszło do jeszcze jednego przykrego incydentu.
Najbardziej zabolało mnie to jak Arka Głowackiego potraktował jego kolega z
reprezentacji Cezary Kucharski. Piłkarze, którzy powinni pokazywać kibicom,
że można żyć przynajmniej w zgodzie, nie mówiąc o przyjaźni, pociągają
kibiców do kolejnej zadymy! Jednocześnie zastanawia fakt dlaczego piłkarzom
Legii tak zależało na poturbowaniu Głowackiego. Może Kucharski jak i Svitlica
próbowali zrobić miejsce w reprezentacji Polski dla Jacka Zielińskiego?
Tomasz Kubic z Rudnika
Szanowna Redakcjo!
Ostatnia decyzja PZPN-u dotycząca Cezarego Kucharskiego i Svitlicy to
skandal. Dlaczego tak chamskie zachowanie obu graczy Legii nie spotkało się z
żadną karą? Pan Michał Listkiewicz tak bardzo chce dostosowywać polskie
przepisy do norm europejskich wprowadzając m.in. licencje, a nie umie sobie
poradzić z brutalami. Przypomnę tylko, że to właśnie Kucharski "złamał"
karierę Maćka Szczęsnego, gdyż po jego faulu Szczęsny pauzował ponad rok i
potem nie odzyskał już dawnej formy. Pan Kucharski za swoją brutalną grę
został nawet pozwany do sądu po tym jak o mało co nie wybił oka Szewczykowi.
Najlepiej z brutalami poradzili sobie Anglicy, podam przykład pomocnika
Manchesteru Keana, który za odepchnięcie dostanie minimum 8 meczów. Chyba
tylko w Polsce nie chcąc dostać kary wystarczy wyrazić skruchę, bo po tym
PZPN odstępuje od wymierzenia jej. Nawet działacze Legii "zawiedli się" gdyż
głośno mówili iż spodziewają się surowych kar, nie tylko za wybryki piłkarzy,
ale także swoich kibiców.
UEFA za rzucenie racy na murawę zamyka stadion, a w meczu Legia - Wisła
leciały nie tylko kamienie, ale głazy. Tak dalej być nie może. Brutalom
mówimy stanowcze "Nie! ". Szkoda, że PZPN ma inne zdanie.
Prawdziwy kibic