Gość: GREK
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
23.02.06, 14:30
Pierwsza sprawa - nie wiem skąd tyle idiotycznych uwag pod adresem Jacka Gmocha w komentach po meczu Chelsea - Barca. Każdy rozumny kibic powinien dziękować opatrzności,ze taki Gmoch istnieje i chce mu się przyjśc i komentowac mecz,choćby nawet nie ze stanowiska (nad czym naprawde ubolewam). Facet jest przecież znakomity,jest chodzącą skarbnica wiedzy,czerpie z doświadczenia 40-kilku lat w futbolu,jest w nim zakochany,ciągle na bieżąco, był przeciez jednym z najl.trenerów i znawców piłki nożnej na świecie,a i teraz cięzko o bardziej wytrawnego analityka i fachowca (w POlsce na 100 %,w Europie pewnie tez byłby w czołówce); gościa można słuchać godzinami - fachowy,precyzyjny,barwny,ciekawy; facet komnetuje nie jak doktor habilitowany tyylko normalnym językiem zwykłego kibica,slangiem czasami,jest na luzie,finezyjny,w swoim stylu,ale nie traci jego komentarz przez to na fachowości,a zyskuje na atrakcyjności. Dla mnie mecz bez komentarza Gmocha jest połowicznie stracony,dla innych nie musi tak być, ale trochę szacunku dla gościa i dla jego prawdziwej klasy i wiedzy,do jasnej,ciasnej. *** Teamt 2 - pseudokibice Barcy,którzy po wczorajszym meczu twierdzą,zę "Chelsea nic nie grała",że to "klub lamerów" itd... a sami podpisują się po hasłami po hiszpańsku. Smiech mnie ogarnia bo po pierwsze - Chelsea grałą wczoraj b.dobry mecz. Sędzia skrzywdził ich dając czerwona kartkę za to,że gracz nie wyhamował w biegu i wpadł na drugiego,który podskoczył do góry teatralnie jak dziewica pierwszy raz ukłuta... przez pszczołę...a nawet nie został poważnie uderzony. tego nie widzą. Nie widzą ci zaślepieni pseudokibice,że ich Barca przez długi czas nie miała wiele do powiedzenia przeciwko bardzo dobrze zorganizowanej grze Chelsea,niemal dokładnie do 37 min meczu,bo w 11 na 10 już im lepiej szło,zwłaszcza kiedy grająca niezwykle intensywnie Chelsea pod koniec opadła z sił. Makelele kilka razy zabrał Gaucho piłę jak dziecku,rządził w środku.Drogba mocny jak pierun,kilka razy sędzia uznał,zę tak silnego gracza można trzymac za koszulkę,i nie trzeba faulu gwizdać. Terry znakomity ,bezbłedny w powietzu,i ratowął parę razy zespół,Carvalho też zablokował kilka strzałów. Gole stracone po przypadkowym rykoszecie i po kompromitującym błedzie Paulo Fereiry,a nie po jakiejś superakcji mającej 1 więcej grajka Barcy. Ronaldinho słabszy niż zazwyczaj,niemal bojący się chwilami obronców,Eto'o wyłączony.Ogólnie - Chelsea grała w 10 i przegrał minimalnie,i optycznie i wna tablicy wyników,przegrała po wlasnych błedach,przymuliła Barcę i dziś wynik idzie w świat. Ale kibice Barcy nie umieją przyznać rywalom,że grali dobrze,umieją tylko chrzanić o "ruskiej kasie", o "za pieniędze kupowanych tytułach", a przeciez Chelsea nie jest nawet najbogatszym klubem świata, a pieniądze nawet największe niczego nie gwarantują. KIbice Barcy po(d)pisują się po hiszpańsku,żeby wykazać swoje przywiązanie do klubu, o którym zwykle pojęcia nie mają. Nienawidzą Realu... tu jest dopiero komizm i satyra. Jeśli rodowici katalończycy mogą żywic taie uczucia owbec klubu z Madrytu,z powodów histrycznych,społecznych i nacjonalistycznych to czym jest ta nienawiśc w wykonaniu kibiców z POlski, jeśli nie zwykłym papugowanie, przejmowaniem tego bezmyślnie i bez konotacji logicznej, bez żadnej refleksji, infantylnie i pozersko. Nie spotakłem jeszcze polskiego fana Barcelony,który umiałby być obiektywny i racjonalny; polscy Barca-(pseudo) fani to zwykli kseroboje,którzy uważają,ze skinowskie kibicowanie Barcy przejmuje się razem z naleciałościami i urazami żywymi w Katalonii,i tam tylko uzasadnionymi. POlski kibic jest głupi. Polski kibic się zachłystuje i od razy traci kontakt z realiami,pogrąza się w jakichs odmętach kretynizmu. Polski kibic chce być badziej kataloński niż Katalończycy,świętszy od papieża,bardziej "blaugranO" niż BLAUGRANOS definicyjne zachowanie neofity i błazna. Dajcie sobie ludzie siana. Osmieszacie tylko ten zacny klub,ośmieszacie go i dyskredytujecie,robicie z niego kabaret i "Herbatke u Tadka". Przestańcie się przynajmniej z własną śmiesznością uzewnętrzniać,bo to staje się niesmaczne i jest zwykłą demonstracją głupoty; im bardziej emocjonalnej i zapamiętałej tym badziej zenującej.