Gość: duch olabogi
IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl
19.12.02, 10:15
za www.wislakrakow.com:
Gdy podano informację, że Zbigniew Boniek zrezygnował z prowadzenia drużyny
narodowej, w moim mieszkaniu natychmiast rozdzwoniły się telefony - wspomina
Werner Liczka (na zdjęciu), trener reprezentacji Czech U-21. - Nie trudno się
domyślić, że wszystkie przychodziły z Polski. Wszyscy pytali czy byłbym
zainteresowany pracą z polską drużyną narodową.
- No właśnie. Jeszcze nie tak dawno zapewniał pan, że sprawa jest już
zamknięta. Sytuacja uległa jednak zmianie.
- Tak pan uważa? Gdy ostatni raz rozmawiałem z Michałem Listkiewiczem o
objęciu polskiej reprezentacji, byłem przekonany, że decyzja leży w gestii
prezesa związku. Tymczasem pan Listkiewicz prowadząc ze mną rozmowy, wiedział
doskonale, kto zostanie selekcjonerem.
- Teraz przedstawiciele PZPN twierdzą, że nie otrzyma pan zgody swojego
związku na podjecie pracy w Polsce.
- Przyznam, że nic mi nie wiadomo, aby ktokolwiek z Polski dzwonił do
czeskiego związku. Jestem jednak przekonany, że gdybym otrzymał propozycję
prowadzenia zagranicznej drużyny narodowej, wszyscy w Czechach uważaliby to
za sukces i byliby dumni, że czeski trener zdobył tak poważne uznanie. U nas
troszkę inaczej niż w Polsce, traktuje się podobne sukcesy. Cieszymy się z
każdego udanego występu naszych piłkarzy.
- Więc zostawiłby pan wszystko i przyjechał do Polski, gdyby prezes
Listkiewicz zaproponował panu objęcie reprezentacji?
- Bardzo możliwe, ale prezes Listkiewicz musiałby przede wszystkim chcieć
tego i być w pełni przekonany o słuszności swojej decyzji. To on musiałby ją
podjąć, nikt inny. Jeżeli zdecyduje się spotkać się ze mną i przedstawić
swoje stanowisko, wtedy podejmę rozmowy. Ja jestem prostym człowiekiem i nie
trzeba wielkiej filozofii, by nakłonić mnie do podjęcia nowego wyzwania.
Wystarczy usiąść i powiedzieć: - Werner, chcemy, abyś z naszą drużyną
osiągnął konkretny cel. Masz na to określony czas, a twoją pracę oceniamy za
pół roku. Oceniamy oczywiście uczciwie.