a.adas
07.05.06, 23:52
"- Darek Wdowczyk zadzwonił do Pawła Janasa i powiedział, że Grzegorz
Bronowicki jest poobijany i nie przyjedzie na mecz z Litwą - wyjaśniał
nieobecność piłkarza Legii w ubiegły wtorek w Bełchatowie prezes PZPN Michał
Listkiewicz. Rzeczywiście niedoszły debiutant miał mocno zbity mięsień w meczu
z Kolporterem w Kielcach. - Trochę lodu i będzie dobrze - mówił Bronowicki po
spotkaniu. Do Bełchatowa jednak nie pojechał. Janas bez słowa zrezygnował z
legionisty (podejrzewam, że na dłużej), powołał Grzegorza Bonina. Jest taki
przepis, że zawodnik, który ze względów zdrowotnych nie może zagrać w tygodniu
w meczu kadry nie może zagrać również w lidze. Tymczasem Bronowicki w piątek
(dokładnie 72,5 godziny po meczu z Litwą) hasał na Łazienkowskiej aż miło
(...)
Kiedy piłkarze Wisły (Baszczyński i Sobolewski) mieli nie przyjechać do
Bełchatowa, związek oczywiście pamiętał o przepisie i nie omieszkał zagrozić
dyskwalifikacją."
sport.gazeta.pl/sport/1,65025,3329863.html
hmm, prawo jest jedne dla wszystkich, no nie?;)