Gość: rybb IP: *.sgh.waw.pl 20.01.03, 08:33 no. jes tak jak powinno. Hewitt idzie sie przedwczesny odpoczynek zajadajac sie miesem owczym a marokanczyk awansuje do 1/4 potem 1/2 potem final i bec... Ferreira mistrzem. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: kataryna Brawo El Aynaoui! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.03, 10:16 Musiałam wyjść z domu przy stanie 4-3 dla Marokańczyka w czwartym secie ale znając waleczność Hewitta wcale nie byłam spokojna o końcowy wynik. Cieszę się, że Hewitt odpadł, szkoda, że nie ma już Safina - miałby otwartą drogę do drugiego wielkiego szlema. Żeby tak jeszcze ktoś wyeliminował Williamsówny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sidney Re: Brawo El Aynaoui! IP: 212.14.38.* 20.01.03, 10:58 Gość portalu: kataryna napisał(a): > Musiałam wyjść z domu przy stanie 4-3 dla Marokańczyka w czwartym secie ale > znając waleczność Hewitta wcale nie byłam spokojna o końcowy wynik. Cieszę się, że Hewitt odpadł, Naprawde nie lubicie Lleytona? To moj zdecydowanie najulubienszy zawodnik :-( Strasznie mi go szkoda, choc musze przyznac, ze przewidzialam porazke z Marokanczykiem... Ech... moze chociaz girlfriend Hewitta zajdzie wyzej! Stanowczo kibicuje jej i Henin (choc ta druga to juz pewnie polfinalu nie osiagnie - ostatni mecz poczynil pewnie "spustoszenia" w jej drobnym ciele...)! >szkoda, że nie ma już Safina - miałby otwartą drogę do > drugiego wielkiego szlema. Żeby tak jeszcze ktoś wyeliminował Williamsówny. Tu sie zgadzam z Kataryna! Safina takze lubie - i szkoda mi, ze odpadl, choc bylo to calkiem do przewidzenia wiedzac, ze ma problemy z ramieniem :-( Szkoda - w zeszlym roku pech, teraz walkower... A Williamsowien tez nie lubie! Venus zmierzy sie z Hantuchova - ciekawe jak rozwinie sie to spotkanie - DH jest nieobliczalna... Choc chyba troche za watla na rzeznicza Venus. Pozdrawiam! Sid Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kataryna Re: Brawo El Aynaoui! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.03, 11:20 Gość portalu: Sidney napisał(a): > Naprawde nie lubicie Lleytona? Ja go nie lubię, mogę Ci nawet powiedzieć za co. Za rasistowską awanturę w meczu z Jamesem Blake'm na ostatnim US Open. Zresztą nawet gdyby nie ten incydent, nie bardzo jest go za co lubić. > Ech... moze chociaz girlfriend Hewitta zajdzie wyzej! Stanowczo kibicuje jej i > Henin (choc ta druga to juz pewnie polfinalu nie osiagnie - ostatni mecz > poczynil pewnie "spustoszenia" w jej drobnym ciele...)! Ja też kibicuję Belgijkom i wydaje mi się, że daleko zajdą (nawet Henin, mimo wyczerpującego meczu - fizycznie może ją wykończył ale psychicznie mógł jej dać wielkiego kopa do dalszej walki, jak się pokonuje w takich okolicznościach Davenport trudno o brak wiary w sukces w dalszych pojedynkach a moim zdaniem to właśnie mentalność mogła być jedynym jej problemem na drodze do finału, bo przecież nie braki w umiejętnościach). > >szkoda, że nie ma już Safina - miałby otwartą drogę do > > drugiego wielkiego szlema. Żeby tak jeszcze ktoś wyeliminował Williamsówny > . > > Tu sie zgadzam z Kataryna! Safina takze lubie - i szkoda mi, ze odpadl, choc > bylo to calkiem do przewidzenia wiedzac, ze ma problemy z ramieniem :-( Szkoda Problemy miał z ramieniem a odpadł przez nadgarstek. Safin to mój zdecydowany faworyt odkąd wygrałam na niego u bukmacherów w 2000 obstawiając przed US Open, że wygra cały turniej (płacili 15:1) :) > w zeszlym roku pech, teraz walkower... Jaki pech? Do finału doszedł fuksem (kontuzja Fereiry, dziwny mecz z Haasem) a finał przegrał na własne życzenie, wyglądało jakby sobie odpuścił. Przecież z Johanssonem powinien wygrać w trzech niezbyt długich setach, przy takiej różnicy klas. > A Williamsowien tez nie lubie! Venus zmierzy sie z Hantuchova - ciekawe jak > rozwinie sie to spotkanie - DH jest nieobliczalna... Choc chyba troche za watla Tylko trochę? :) > na rzeznicza Venus. Jedno jest pewne, szansa na dobry finał będzie tylko wtedy, gdy ktoś wcześniej wyeliminuje którąś z sióstr. Jeśli znowu będzie Williams kontra Williams będzie sobie można spokojnie odpuścić. > Pozdrawiam! Ja też! > Sid Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sidney Re: Brawo El Aynaoui! IP: 212.14.38.* 20.01.03, 13:18 Gość portalu: kataryna napisał(a): > Ja go nie lubię, mogę Ci nawet powiedzieć za co. Za rasistowską awanturę w > meczu z Jamesem Blake'm na ostatnim US Open. Zresztą nawet gdyby nie ten > incydent, nie bardzo jest go za co lubić. Wiedzialam, ze wypomnisz biedakowi ten incydent! Ale czy to byl zaraz taki rasizm? Pokazal chlopina tylko na czarnoskorego sedziego i tyle :) No fakt - moze nie wyszlo to zbyt smacznie, ale generalnie wiecej takich momentow mu nie mozna zarzucic. Denerwuje sie, klnie, gada do siebie - ale to taki juz jego urok, a ze jest ambitny to oczywistym jest, ze zalezy mu na wygranej. A czy jest za co go lubic... Tu podejme polemike. Moim zdaniem tak: facet po pierwsze prezentuje bardzo ladny tenis, gra madrze, sprytnie i ciekawie, fajnie porusza sie na korcie i jest zdeterminowany w drodze do zwyciestwa. Przeczytalam cala Twoja wypowiedz, ponizej podejme jeszcze watek Safina, ale juz teraz napisze, ze zauwaz jedna rzecz: Lleyton jest caly czas skoncentrowany, caly czas mysli o grze, a Marat zachowuje sie nonszalancko i lekcewazaco, przez co wlasnie przegrywa wiele spotkan. > Ja też kibicuję Belgijkom i wydaje mi się, że daleko zajdą (nawet Henin, mimo > wyczerpującego meczu - fizycznie może ją wykończył ale psychicznie mógł jej da wielkiego kopa do dalszej walki, No boje sie troche o nia, kop kopem, ale to jeszcze dziewczyneczka (pomimo, ze mezatka :) ) - chudziutkie to i slabowite. Psychicznie moze i sie faktycznie podbuduje, ale fizycznie padnie zaraz po pierwszym gemie :)) Oby nie! Dzis w nocy gra mecz z Ruano-Pascal - powinna ja pokonac bez wiekszych problemow... Mam nadzieje, ze tak sie stanie! jak się pokonuje w takich okolicznościach > Davenport trudno o brak wiary w sukces w dalszych pojedynkach a moim zdaniem to właśnie mentalność mogła być jedynym jej problemem na drodze do finału, bo > przecież nie braki w umiejętnościach). Davenport zachowywala sie jak taka slamazara. Snula sie po tym korcie, leb spuszczony, wygladala jakby momentami bala sie H-H albo obrazila sie na caly swiat i miala dosyc. A Henin zamiast wtedy przycisnac (wiem, latwo sie mowi), to bawila sie jeszcze i w efekcie zafundowala sobie thrillera... > Problemy miał z ramieniem a odpadł przez nadgarstek. Safin to mój zdecydowany > faworyt odkąd wygrałam na niego u bukmacherów w 2000 obstawiając przed US Open, że wygra cały turniej (płacili 15:1) :) A ile postawilas? :) > Jaki pech? Do finału doszedł fuksem (kontuzja Fereiry, dziwny mecz z Haasem) a finał przegrał na własne życzenie, wyglądało jakby sobie odpuścił. Przecież z Johanssonem powinien wygrać w trzech niezbyt długich setach, przy takiej > różnicy klas. No to wlasnie nazywam pechem :) Zabalowal za bardzo ze swoimi blondynami i na drugi dzien trudno bylo machac rakieta :)) > > rozwinie sie to spotkanie - DH jest nieobliczalna... Choc chyba troche za > watla > Tylko trochę? :) Nawet bardzo :)) Az dziwne skad ona i JH-H biora tyle sil, zeby trzaskac ta rakieta :) > Jedno jest pewne, szansa na dobry finał będzie tylko wtedy, gdy ktoś wcześniej wyeliminuje którąś z sióstr. Jeśli znowu będzie Williams kontra Williams będzie sobie można spokojnie odpuścić. Tez tak sadze. Nie bede po raz czwarty ogladac tego samego nudnego finalu, w ktorym pewnie zwyciezy Serena i bedzie cieszyc ta swoja zarozumiala miche... Nie jestem rasistka i nic nie mam do niej jako do Afroamerykanki (lubie zreszta kilku czarnoskorych zawodnikow) - SW zarobila sobie na opinie dzieki swojemu zachowaniu (zarozumialstwo, buta i Co-To-Nie-Ja) i niezbyt pieknym (IMHO) tenisem - typowa silowa rabanka... Moglaby przegrac jeszcze w polfinale - cieszylabym sie niezmiernie :)) Pozdrowionka! Sidney Odpowiedz Link Zgłoś