Forum Sport Sport
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał

    IP: 83.18.131.* 14.05.07, 00:45
    a pamiętacie gościa o nazwisku Piatkowski? Eric było mu na imię (o ile
    pamiętam). najlepszy bench-białas na wschód od Oklahomy ;P
    Obserwuj wątek
      • Gość: trenerski guru Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 00:57
        Myślę, że autorzy artykułu są: albo już znudzeni NBA, czyli za starzy, mówiąc
        wprost, albo co prawdopodobne o wiele bardziej, ich ulubione drużyny lub
        koszykarze już na pysk lub za chwilę, więc płacz na całego słychać znów: jaka
        zła ta liga jest, a Duncan taki nudny etc.
        Pistons-Bulls już "tylko" 3-1, ale to naprawdę niczego nie zmienia.
      • Gość: paweł Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 01:26
        Jak Byki odpadną to bojkotuje play-offy!I mam wszystkie finały głęboko w nosie!
        Aż do następnego sezonu :)
        • Gość: paweł Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 01:27
          Zmienia! 3:1 to nie 3:0 ! :))
          • Gość: Freestyler Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: *.acn.waw.pl 14.05.07, 01:36
            W tym tygodniu mocno średni Wasz felieton, Panowie...może ten drugi co pisze z
            tym pierwszym się rozleniwił na wakacjach a temu pierwszemu co pisze z tym
            drugim się nie chciało :)
      • Gość: fan jazz Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał IP: 89.100.85.* 14.05.07, 02:02
        hm...autor artykułu jest na prawdę znudzony NBA,albo nie jest takim fanatykiem
        jak ja i nie śledzi jej tak dokładnie jak ja...nawet po sezonie,bo jak czytam
        coś w stylu kopciuszek,szczyt marzeń,przy takiej lidze jak NBA to trochę nie
        pasuje.Właśnie na tym polega u mnie fascynacja tą ligą..nieprzewidywalność,gdzie
        decyduje dyspozycja dnia,czasami jedna akcja meczu,jeden gwizdek.Ale nie wydaje
        wam się,ze główną grę szczególnie w tej fazie rozgrywek robią trenerzy?Czy zna
        autor Jerego Slon'a i Dona Nelsona(prawdziwym fanatykom nie trzeba pisać,ba
        nawet nie wypada)to przypomne to trenerzy owych kopciuszków...i wcale się nie
        zdziwie,gdy któraś z tych drużyn zagra w finale...kibicuje Jazz:)i I love this
        game!!!
        • Gość: blq Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: *.199.60.122.tesatnet.pl 14.05.07, 04:38
          No, szacunek, dla Slone'a i Nelsona, ale "wcale się nie zdziwie,gdy któraś z tych drużyn zagra w finale" to juz przesada. Ja sie zdziwie, i to bardzo. Chcialbym Chicago, ale niespodzianki juz raczej sie skonczyly i bedzie Detroit - San Antonio/Phoenix.
          Co do "nieprzewidywalność,gdzie decyduje dyspozycja dnia,czasami jedna akcja meczu,jeden gwizdek.". Mam nadzieje, ze nie chciales przez to powiedziec, ze na tym polega piekno NBA, ze NIGDY nic nie wiadomo (czyli prawdopodobienstwo wygrania obu druzyn w meczu wynosi 0,5 :)). Bo wtedy rownie dobrze moznaby fascynowac sie losowaniem totolotka :)
          Ad. "nie wydaje wam się,ze główną grę szczególnie w tej fazie rozgrywek robią trenerzy". Dziwnym nie jest.
          • Gość: fan jazz Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: 89.100.85.* 14.05.07, 09:35
            Kto zagra w finale to czas pokaże.Nie twierdzę,że drużyny typu San
            Antonio,Detroit(których nie darzę sympatią)nie są dobre,ale ta
            nieprzewidywalność jest aż nadto widoczna.Mam rozumieć,skoro tak już
            poruszyliśmy kwestię totolotka,kolega przed meczami obstawił swoje wszystkie
            pieniądze na GSW w parze z Mavs?...to gratuluje i nosa i znajomości
            koszykówki,no i wygranej.No to podaj jeszcze parę finałową i wynik ...to też
            zagram:)A jesli w finale nawet zagra SA-Pistons to jakie będą szanse?...nie
            czasami 0,5:0,5.Co do gry którą robią trenerzy...fakt dziwnym nie jest,ale nawet
            najlepszy trener nic by nie zrobił,gdyby w przeciwnej drużynie miałby
            Jordana,Pippena,Rodmana...a na swoje nieszczeście takie szczeście miał Jerry
            Slon'e i dlatego nie zdobył tytułu bo wtedy oni robili grę nie trenerzy,i jeśli
            tak piszę to dlatego,że nie widzę na tym poziomie rozgrywek
            zawodnika-gwiazdy,który sam by mógł wygrać te play off...z koszykarskim
            pozdrowieniem
            • Gość: dmasta Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: 89.124.211.* 14.05.07, 20:30
              dobrze prawi, nalac mu wodki!
      • Gość: urbanator Miami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 02:15
        Miami jest naszpikowane gwiazdami, ale tymi sędziwymi
      • Gość: Stiffy Smiff Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 02:28
        Taki dobry był artykuł "Latający cyrk Dona Nelsona"... i równie wybitnie
        kiepski jest powyższy. Piszącego usprawiedliwia tylko fakt, że co tydzień coś
        trzeba napisać do gazety sport.
        Marudzenie, że wygrywają ci a nie tamci to już zgrana i nudnawa śpiewka.
        Gwarantuję, że jakby wszystkie zespoły w lidze grały jak GoldenState (bo jednak
        przy nich Phoenix to mega poukładana koszykówka... Warriorsi średnio akcję
        rozgrywają w 6-9 sekund, potrafią nawet w 4sek po straconym koszu, co...
        przyznaję - bardzo fajnie się ogląda) to też byłoby marudzenie, że podwórko,
        cyrk, widowisko dla gawiedzi siedzącej z popkornem i domagającej się szoł jak w
        MTV. Rozumiem, że z rozrzewnieniem można wspominać przełom lat 80-90, kiedy
        wszystkie zespoły rzucały po 115-118 pkt na mecz, większość zespołów miało 50%
        z gry i kończyło każdą akcję w 8-12sekundzie, goscie zbierali po 18 piłek na
        mecz, inni mieli po 5 bloków, nikt nie umiał porządnie pick-n-rolla bronić i
        tak dalej, ale czasy się zmieniają, zaakceptujcie to.
        Żeby było ciekawie, musi być rozróżnienie. "Biegających" drużyn jest coraz
        więcej (GS,Phoenix,Denver,Waszyngton,Bobcatsy,Utah momentami), ale musi być
        przeciwwaga w postaci drużyn grających zupełnie odmiennie (obok
        wymienionych "poukładanych"- Houston,Toronto,Orlando). San Antonio jest (tak
        uważam) najcięższym do oglądania zespołem w lidze, ale seria z Phoenix jest
        ciekawa i w każdym meczu 100 punktów jest rzucane przez jeden z zespołów.
        Totalną bzdurą jest gadanie, że gwiazd nie można zebrać, rzemieślników
        terefere. Jeżeli (co bardzo prawdopodobne) będzie taki właśnie finał (Detroit-
        Spurs) to PRZEDE WSZYSTKIM dlatego, że to zespoły z bardzo "długimi ławkami". W
        Detroit jest 10 pełnowartościowych zawodników plus przydatni czasami Davis i
        Mahhomed, San Antonio gra 9 ludźmi, z których każdy ma swój wkład.
        Z pozostałych żaden zespół nie wystawia nawet do gry 9 zawodnika. Phoenix i GS
        grają praktycznie siedmioma (Jones gra max 10minut/mecz, w Warriorsach
        MontaEllis gra ostatnio kiepsko, Nelson nie jest z niego zadowolony), Utah,
        Chicago, Cleveland i NJ też 7-8 max. To plus doświadczenie zawodników w play-
        offach i jest odpowiedź dlaczego Detroit i SA wydają się najmocniejsze.

        Obecne przepisy faworyzują szybszą grę (zabroniony hand-check, defensywne 3sek)
        ale i porządkują ją (więcej ostatnio odgwizdują kroków, niesionych itp.)
        Wychodzi na to, że redaktorzy zmienią zdanie co do "oglądalności" tylko wtedy
        jeżeli w finale konferencji będzie GS-Phoenix, co... przecież wcale nie jest
        takie nierealne!

        PS. Eric Piatkowski (znany swego czasu jako... Polish Rifle, bez jaj!) nadal
        żyje i gra "o k a b e". No okej, gra to za dużo powiedziane. Jest w każdym
        razie zawodnikiem czołowej drużyny i grywa tyle samo co J. Rose, M. Banks i
        inni zawodnicy Phoenix Suns, którzy nie mieszczą się w eksploatowanej już od
        prawie 100 meczy w tym sezonie żelaznej "grającej ósemki Suns". Jeżeli wysilisz
        wzrok przy okazji meczy Phoenix-San Antonio ujrzysz go na ławce Słońc,
        poklepującego schodzących na time-out kolegów z drużyny :)
        • Gość: gzesiolek Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 09:38
          "Rozumiem, że z rozrzewnieniem można wspominać przełom lat 80-90, kiedy
          wszystkie zespoły rzucały po 115-118 pkt na mecz, większość zespołów miało 50%
          z gry i kończyło każdą akcję w 8-12sekundzie, goscie zbierali po 18 piłek na
          mecz, inni mieli po 5 bloków, nikt nie umiał porządnie pick-n-rolla bronić i
          tak dalej, ale czasy się zmieniają, zaakceptujcie to."

          Widziałeś może kiedyś w akcji "BadBaysow" z Detroit, a pozniej Knicksow pod
          Rileyem, a pozniej Cavsi pod Fratello (czy jak mu było)... wiec nie wypisuj
          bzdur o rzucaniu 115-118 pkt... bo wtedy byl Defence przez duze D i
          spowalnianie gry tak iz kazda akcja trwala prawie 30sek... tak tak 30sekund
          tyle bylo na akcje... Przeciez skrocenie czasu akcji, zmniejszenie odleglosci
          luku 3pkt, zmniejszenie dozwolonego kontaktu dla obroncy, pozwolilo na gre
          luzniejsza, taka jak graja teraz Sunsi... uwierz mi Sunsi przeciw Knicksom z
          lat 91-95, wg tamtych przepisow, najpierw by sie zagotowali, a pozniej
          skonczyli by mecz z max 90pkt... poza tym pick'n'roll to byla podstawowa
          rozgrywka konca lat 80tych (ktos pamieta pick'n'rolle Magica z Jabbarem?),
          pozniej w latach 90tych lekko zapomniana, poza slynnym duetem Stockton-Malone,
          teraz w ulozonych druzynach (SAS, Tloki, Jazz)wraca do lask... poza tym sprawdz
          ile srednio pkt zdobywano w NBA na poczatku lat 90, a pozniej pisz... no chyba
          ze Ci sie dekady pomylily, bo przed 87 rokiem rzeczywiscie gra byla bardziej
          ofensywna i radosna... ale pozniej nastala era wg zdania "mistrzostwo zdobywa
          sie defensywa"...
          • Gość: Stiffy Smiff Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 15:09
            Sorry gościu, ale jesteś żałosny. Wytykasz mi, że "sprawdzaj a potem pisz" a
            sam tego nie robisz i wymyślasz niestworzone historie.
            "Skrocenie czasu akcji" - WTF ?!? "Zmniejszenie odleglosci luku 3pkt" - na 2
            (góra 3) lata wprowadzili (koniec lat 90-tych) linię 6.60 po czym powrócili do
            starych przepisów więc... może uważasz, że kiedyś linia wynosiła 8 metrów a
            potem zmniejszyli do obecnej odległości? :>
            Mógłbym długo pisać ale zamiast tego posłużę się linkami żebyś sobie sam
            poczytał:
            www.nba.com/history/season/19541955.html
            24sekundowy zegar wprowadzono w... 1954 roku :) NBA nigdy nie miało 30sekund na
            akcję, NIGDY. W latach 90-tych 30sekund grało się w Europie, później to
            zmienili na 24sek wzorem NBA.

            www.basketball-reference.com/leagues/NBA_1984.html
            www.basketball-reference.com/leagues/NBA_1987.html
            Podkoloryzowałem może statystykę o pare punktów (zamiast 115-118 powinienem
            napisać 107-112), ale nie przesadzajmy z takimi szczegółami, kiedy ty piszesz o
            90 na mecz. Tam jest taka rubryka przy zespołach oznaczona PPG (średnia punktów
            na mecz rzucanych przez zespół... no chyba, że to co innego znaczy). Może mi
            wytłumaczysz teraz te swoje nadęte gadanie, skoro ŚREDNIA LIGI WYNOSIŁA przez 4
            lata z rzędu 110 punktów na mecz ?!
            Ta średnia systematycznie spadała ale w roku 1993 wynosiła nadal 105 pkt/mecz a
            dopiero od 1994 zaczęły się czasy obrony i spadku oglądalności (finały Knicks-
            Houston, w których zespoły rzucały po 80-90pkt i takie sprawy).
            www.basketball-reference.com/leagues/NBA_1993.html
            I na sam koniec... obecnie bardzo dużo drużyn gra pick-n-rolla, to prawda,
            ale... ty dajesz jako przykład Detroit, które nie gra tego prawie W OGÓLE.
            Grają pick-n-pop (odejście po zasłonie do tyłu na trójkę albo półdystans) z
            Wallacem (trójka), McDyess'em i Webber'em (póldystans), ale pick-n-rolla bardzo
            rzadko. Phoenix gra ich znacznie znacznie więcej (co druga ich akcja to pick-
            roll Nasha i Amarego).
            • Gość: gzesiolek Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.07, 11:51
              Przyznaje, ze pieprznalem z glowy i dowalilem glupote o czasie akcji...
              rzeczywiscie dotyczylo to europejskiej koszykowki... a w NBA, byl wprowadzony
              czas 3sek w obronie i z tego co pamietam byly zmiany dotyczace wyprowadzania
              pilki z wlasnej polowy (ale moge sie mylic)... wiem ze zmiany byly na
              przyspieszenie akcji...

              Co do srednich statystycznych to na ich podstawie mozemy sie wypunktowywac w
              nieskonczonosc... ale ja Ci nie napisze iz jestes zalosny, bo szacunek do
              drugiej osoby mam i do takiego poziomu sie nie bede znizal...
              ale nawet jesli final HOU-NYK byl masakryczny, ale w sezonie zasadniczym 94/95
              byla najwyzsza srednia na mecz lat 90tych ;)Pozniej spadala +/- do poczatku
              tego wieku, ale w tej chwili ponownie regularnie rosnie... i nie widze tej
              przepasci z Twego pierwszego posta... Wiec nie piszmy o sredniej ligi... bo
              mozna nia udawadniac wszelkie tezy... ja wspomnialem tylko o sposobie gry
              Knicksow na poczatku lat 90tych... teraz takiej druzyny w lidze nie widze...
              Detroit gra super zespolowa defensywe, ale maja tez ogromny potencjal ofensywny
              (sam to zawarles w swym poscie) w stosunku do piatki Ewing, Oakley, Mason,
              Starks, Jackson w Knicksach z poczatku lat 90tych... w jakim innym zespole
              Ewing ze Starksem byli by super strzelcami ;)
              Co do pick'n'roll'a, ok chodzilo mi o stosowanie zagrywek powtarzalnych i
              opracowanych do granic mozliwosci... Phoenix gra super pick'n'rolla, ale nie
              powiesz mi ze to ich podstawowa bron ofensywna (co druga akcja?nawet przeciw
              SAS tak nie graja, mimo ze szybki atak maja ograniczony na maxa)...tak czy siak
              Slonca w ofensywie naprawde graja wszystko...
              Wiec dzieki za wiedze i linki... dobrze sobie podyskutowac z innym milosnikiem,
              ale prosze nastepnym razem trzymac nieco nerwy na wodzy aby nie przerodzilo sie
              to z bezladna pyskowke... a tak by bylo zareczam, gdybys dyskutowal z osoba o
              tym samym temperamencie co Ty... Pozdrawiam
              • Gość: Stiffy Smiff Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.07, 03:30
                Pewnie chodziło Ci o 8sekund na przeprowadzenie piłki przez połowę zamiast 10
                (później przejęte również przez europejską koszykówkę).
                Dla zaspokojenia ciekawości przepisów NBA i FIBA i różnic między nimi...
                members.shaw.ca/jazzace/ace/hoop/rulediff.html
                Upieram się, że przepaść w obronie jest kolosalna w stosunku do tamtych czasów.
                Kiedyś była brutalność, ale nie było takiej zespołowej obrony jak obecnie,
                zwłaszcza że illegal defence polegał na pozostawieniu swojego zawodnika na 3
                sekundy bez krycia więc była zabawa 1na1 cały czas i kontry. Siłownia i
                farmakologia zrobiły też swoje dla obecnego obrazu NBA :) Kiedyś K.Malone to
                był monster, obecnie byłby jednym z wielu.
                Co do Knicksów tamtych czasów to z obecnych blisko do nich mieli (bo po
                odejściu van Gundy'ego może się to zmienić) Houston. Obrona-obrona-obrona, Yao-
                Ewing i ich półdystansy i rzuty z odchyłek, trójki Harpera,H.Davisa-
                Alstona,Battiera,Heada, pozbawieni finezji w ataku skrzydłowi
                (Oakley,Mason,Smith-Hayes,Howard), Starks i McGrady to nieco inne bajki ale
                identycznie być nie może.
                Miałbym drobną uwagę do wspomnianego składu bo wydaję mi się, że Knicksi po
                odejściu Jacksona, G.Wilkinsa i McDaniela stali się tą skuteczną i brutalną
                obroną (przedtem byli tylko... brutalną o czym Majkel pamięta najlepiej ;). To
                3 zawodników 1piątki więc chyba jednak chodziło Ci o team z Derekiem
                Harperem/D.Riversem ich powolnym rozgrywaniem akcji (od 1993). Knicksów z
                samego początku lat 90-tych czyli z... Kikim Vandeweghe i Rolando Blackmanem
                nigdy nie widziałem, przyznaję.
                Odnośnie Suns to Phoenix gra tak naprawdę jedną z najprostszych "koszykówek" w
                lidze. A ta nazywa się "Steve Nash". Podawanie piłek na tacy Amaremu do dunków
                i lay-up'ów i odrzucanie na trójkę do Bella/Jonesa/Barbosy to opcje podstawowe,
                inne to pick-n-pop z Thomasem, czasem jakiś ochłap dla Mariona (którego bardzo
                ciężko do jakkolwiek ułożonej koszykówki wrzucić z jego techniką i koordynacją
                wprost z Matrixa, więc gra trochę "obok zespołu" w ataku). Jednym słowem:
                Phoenix to Steve. A pick-n-rolla z Amarem grają naprawdę bardzo, bardzo często.
                Niestety Stiven cały mecz na boisku być nie może a Barbosa to jednak bardzo
                szybki,zwinny i zdolny... streetball'owiec :) Rozegranie w jego wykonanie to
                bieganie z piłką do przodu.
                Jeśli można coś doradzić Sunsom to przede wszystkim nie dopuścić żeby B.Diaw
                przystąpił do następnego sezonu z taką nadwagą jak do minionego bo to poza
                Nashem ich jedyny play-maker. No i... poszukać JAKIEGOKOLWIEK 9-tego
                zawodnika "godnego przebywania na boisku" :) Grali 93(82+5+6) mecze sezonu 8
                ludźmi !!!
                Co do uwagi do temperamentu to pozostaje mi się jedynie zgodzić, że mogła nie
                być na miejscu otwierająca komentarz "uwaga". Poniosło mnie w związku z
                zarzucaniem mi wymyślania informacji, gadania o czymś, o czym nie mam zielonego
                pojęcia.
                Pozdrawiam i szacun :)
        • Gość: o ka b e Piatkowski IP: 83.18.131.* 14.05.07, 11:58
          dzięki za info :) nie ma TV, nie oglądam NBA (chyba,że na Tubie) i nie śledzę
          składów. Piatkowskiego miałem kiedyś na karcie kolekcjonerskiej. były też tam
          takie tuzy jak David Benoit. stare czasy. NBA mi zbrzydło przez MJ grającego w
          Wizards. to było niesmaczne. (byłem fanem Seattle i Reign Man'a (zanim został
          ojcem 14-ego dziecka;)) i serce mi pękło,gdy na swój najlepszy sezon trafili w
          72-10...:) to tak jak finał w Atlancie - Johnson biegnie jak kaczka,a za nim
          Frankie Frederics pali podeszwy,bije rekord i pustka w głowie...ehh...
          pozdrawiam!!

          ps. dla mnie finał to nie wszystko. wole 7 meczy masakry w pierwszej rundzie niż
          asekuranctwo w finałach.
          • Gość: Stiffy Smiff Re: Piatkowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 15:21
            David Benoit - super zawodnik, jedyny jakiego lubiłem w Jucie zdominowanej
            przez Stoktonów, Eatonów i Malone'ów (a potem jeszcze głaszczącego się po
            policzku przy wolnych wieśniaka Hornacek'a ;). Benoit był takim trochę
            slaszerem, wyłącznie od paczek i bloków (potem chyba jeszcze w NJ coś grał),
            ale takich graczy się zawsze fajnie ogląda. Grał w czasach, kiedy Jazzmani
            mieli dwóch "Melonów" w składzie... Karola i Jeffa Malone :)
            S.Kemp chciał rok temu powrócić do ligi (pewnie kasa na alimenty potrzebna ;),
            ale jakoś nie znalazł się nikt chętny na jego usługi...
            Pozdrawiam również.
      • Gość: gosc Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał IP: *.tys.bellsouth.net 14.05.07, 02:39
        panowie autorzy chyba malo znacie sie na koszykowce , jezeli piszecie komu
        jeszce zalezy na wygraniu mistrzostwa SA Spurs czy D Pistons?, ze jedynym do
        zapamientania momentem byla trojka Fishera? pamietacie CWebba McDyess graja
        ponad 10 lat w lidze widzicie ich mecze.. im jeszcze zaleazy i to bardzo CWEbb
        poza FAB5 nieczego bardziej nie pragnie jak pierscienia, pamietacie jak dlugo
        McDyess wracal po kontuzji kolana, dla was jedyny moment do zapamietania to 3
        Fishera a dla mnie B. Davis nie jakis tam " kopciuszek" jak nazywacie GS
        Warriors, facet ktory pol sezonu zmaga sie z kontuzja kolana, barku, plecow
        !!!! jego gra przeciw Dallas a teraz przciwko Jazz widzieliscie mecz nr 3 wsad
        nad Kirlienko jego asysty zbiorki przechwyty. zapraszam Was do posluchania
        komentarzy K. Smitha na TNT i G. Anthonego na ESPN lub D.Coulinsa bylego trenera
        Chicago, a nie robcie z NBA opery mydlanej kto kogo nie lubi i kogo nie stac na
        kupno zespolu. FAN KOSZA Z USA
      • Gość: sizon Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 08:01
        ta pamietam, jak 23 go ogrywal, a Robak doprowadził do łez :) chłopaczyna
        dostał technicznego i wydatnie pomógł Bulls :)
        • Gość: S8 Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: 195.205.254.* 14.05.07, 08:10
          a asa o nazwisku Jad Buechler kto pamieta?
          na 3 mistrzowskie pierscienie sie zalapal w Bullsach hehe
          • Gość: gzesiolek Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 09:44
            Co Ty chcesz do Juda...?
            Wchodzil co mecz na 3minuty rzucal za 3... w co drugim meczu mu wpadalo... ;)
            solidna 3 piatka bulsow... ;)
        • Gość: Arek do "Sizona" IP: *.chello.pl 14.05.07, 09:42
          Gość portalu: sizon napisał(a):
          > ta pamietam, jak 23 go ogrywal, a Robak doprowadził do łez :) chłopaczyna
          > dostał technicznego i wydatnie pomógł Bulls :)

          Pomylił ci się Frank Brickowski z finałów Seattle - Chicago z Ericem
          Piatkowskim, o ktorego pyta autor pierwszego posta.
      • Gość: dan Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał IP: *.om.om.cox.net 14.05.07, 08:12
        "Nawet dyżurny argument o koszykówce "solidnej, mądrej, poukładanej" się nie
        sprawdza, bo przecież oba zespoły grają w sposób, który - miejmy nadzieję - w
        końcu ustąpi pola radosnej improwizacji spod znaku Phoenix Suns.

        NBA stała się ofiarą własnej polityki finansowej. Dążąc do wyrównania szans
        między zespołami, ograniczono budżety klubów, wprowadzono tzw. podatek od
        luksusu (który nakłada 100-proc. grzywnę na zespoły mające zbyt wysokie płace);
        utrudniono transfery. Przyszedł walec i wyrównał."

        ??????????????????????????????????????????????????????????????????

        Jestem zawiedziony jak nigdy...
        Radosna koszykowka?? Z tego wynika ze nie mozna wygrac radosna koszykowka 3-4
        rund pod rzad...Suns sa bardzo sfrustrowani, no ale w play=off jest ciezko
        wygrac 4 mecze w ten sposob. Dla kogos kto sie zna na koszykowkce i jakis
        sposob, musi mimo wszystko docenic san antonio - potrafia pokryc dwa rozne
        stylke gry (denver i suns), zrobic odpowiedni adjusting i grac skutecznie w
        ataku. zreszta nie chce mi sie tego pisac, bo to samo jest co roku w play
        offach. a tak poza tym, to nie mam respektu dla golden state - zgadza sie
        czasem fajnie, szybko graja i smiesznie, byron to swietny PG, ale to taka banda
        czarnoskorych zawodnikow, tak jakbys zebral ich z boiska osiedlowego - placza
        za kazdym gwizdkiem, narzekaja, no i np. lokiec po nie udanym podaniu (ostatni
        mecz; Davis uderzyl Fishera po stracie)...
        To jest sport zespolowy, dobrze ze ejst salary - kazdy ma szanse zbudowac
        zespol. W przeciwienstwie do basebalu wszystkie ligi maja salary cup - na
        szczescie nie mamy w NBA NY Yankees, no choc moze Knicks mysla ze nie ma limitu
        plac i tez placa 100 mln wszyskim...Na marginesie to Wschod jest tak zalosnie
        slaby... Potem w finale mozna miec porownanie - Detroit hm...12-14 spotkan za
        soba, a ktos z Zachodu bedzie mial prawie 20...
        No ale wracajac do Salary - ciezko zlozyc zespol, jednak co roku sa przypadki
        ze mozna zbudowac zespol, np. Utah. To jest franchise, jak ktos nie umie
        budowac to przykro... Dobre franchise w NBA to ; San Antonia, Detroit, Mavs,
        Suns, Utah. Ci, ktorzy potrafia budowac...
      • beny_benas Tedaktor - PAJAC 14.05.07, 08:23
        Przepraszam za tytuł ale wkurza mnie tak bezczelne pisanie artykułu, jak mam
        dosyć NBA to sobie odpuszczam, a nie wylewam swoich frustracji.

        Jak np. można napisać: "Nieprzyjemną niespodzianką tych play-off jest niemal
        całkowity brak gwiazd. Bohaterem staje się człowiek z brodą, rozgrywający
        Golden State Warriors Baron Davis - bo innych kandydatów brak"

        a czy autor tekstu nie zauważył gry choćby J. Kidda (dla jego wiadomośći
        drużyna NJN) - facet gra jak natchniony, a jego statystyki w 3 meczu z
        Cleavled - imponujące.

        Można wymienić jeszcze kilka WIELKICH nazwisk którzy grają zajebista koszykówkę
        ale dla Rutkowsiego i Wujca to pewnie tylko nudni przeciętniacze.

        Ja jak narazie doznałem jednego zawodu - ale to z powodow czysto osobistych -
        odpadła moja ulubione od lat drużyna Houston Rockets.

        To tyle. Panowie redaktorzy troche wiecęj optymizmu, drugiego MJ już nie będzie
        ale inni tez są fantastyczni.
        • Gość: cyberchmura Re: Tedaktor - PAJAC IP: *.chello.pl 14.05.07, 08:29
          Dla redaktorów gwiazdy są 3 Shaq, Dwayne, Kobe, że żaden z nich nie gra to
          znaczy, że gwiazdy nie grają. Nie ma co płakać nad Garnettem, chce dużo zarabiać
          proszę bardzo ale wiadomo,że jest to kosztem drużyny,dlatego szacunek dla Webera
          olał kontrakty co by zdobyc pierścień,ale chyba redktory by chiały,że w nba sie
          porobiło coś na styl ligi mistrzów i wygrywały ciągle te same drużyny (pewno
          Miami i Lakers hehe). A z Kobasem kto by chciał grać z tym pojebem?
          I zgoda z ywpowiedzia powyżej wygrywają ci co umieją budować, same giwazdy nie
          grają, wiec niech sie Kobasy i Garnetty kiszą w cienkich drużynach i zarabiają
          grube miliony
          • Gość: kerog Webber nie olał żadnych pieniędzy ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 17:54
            Philly w dalszym ciągu musz mu płacić jego kosmiczną gaże. Obecnie jest jedna z najbardziej przepłacalnych "gwiazdek" NBA. Detroit płacą mu minimum dla weteranów, ale Phiilla płaci mu krocie.
      • Gość: bart.S Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 08:45
        Brutale z Nowego Jorku.To były czasy kiedy pod tablicą pojawiał się Ch.Oakley
        czy Anthony (paker)Mason.Na jedynce Ward,Childs, na dwójce Houston a na centrze
        KING KONG.Kiedy znowu zabacze swoich Knicks w finale? Czy uda się zbudować taką
        druzynę która walczyłaby o mistrzostwo w tym dzisięcioleciu?
        • Gość: gzesiolek Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 09:58
          ja przypomne prawdziwych mistrzow walki... Starksa, M.Jacksona, Ch.Smithsa, do
          tego wspomnieni Oakley, Ewing i Mason (zmienial sie z Smithsem)
          na lawce Riley... i byla walka przez 48minut...
      • idz.po.mleko Nie wiem jak wy.. 14.05.07, 10:33
        ale ja nie lubie za bardzo gry w stylu Golden State, Phoenix czy cos podobnego.
        Jedyna ich zaleta jest w skrocie szybkie bieganie. Lubie natomiast popatrzec jak
        Phoenix, ktorzy maja mega sklad sa czasem bezradni w pojedynku z San Antonio,
        gdy tylko Duncan zacznie post-up :-)

        Detroit and San Antonio rule.

        Niestety :-) redaktorzy, pamietajcie, ze koszykowka to obrona, atak, obrona,
        atak, obrona, atak i tak przez zaly czas. Powinniscie to wiedziec, skoro macie
        swoje okienko do pisania.


      • idz.po.mleko jakies tam Milwaukee Bucks :-) 14.05.07, 10:50
        Kto sie ze mna zalozy, ze za rok powstanie artykul w stylu, ze Milwaukee maja
        dobra polityke organizacyjna itd.

        Teraz pisza jakies tam Milwaukee, a za rok jak omina ich kontuzje i dostana
        wysoki numer draftu i beda jadna z lepszych druzyna na wschodzie.

        A wracajac do Utah Jazz to nie kopciuszki, maja ze 4 All Star w swojej druzynie.
        kopciuszkioem to mozna nazwac jakies polskie druzyny koszykarskie. Czy ktos
        slyszal o tym ze np. Bayern Monachium albo Manchester Untited to kopciuszki ?
        Nie jestem fanem pilki ale takie skojarzenie jest chyba na miejscu.


      • Gość: Grek Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 12:19
        Który to raz "nudni" Pistons będą grać w ECF ?
        Który już raz "nudni" Spurs z Duncanem są na absolutnym topie ?

        Na naszych oczach pisze się HISTORIA, wspaniała historia tej ligi, mówiąc
        patetycznie i kiczowato.
        Czy po latach nie będziemy raczej wspominać zespołów i graczy umiejących
        tak długo wygrywać i być na szczycie ? Kogo obchodzic będą jakieś meteory,
        jakieś wynalazki, o których ,po jednorazowych wyskokach, słuch i ślad wszelki
        zaginął.

        W koszykówce najseksowniejsze jest wygrywanie. Ono jest sensem gry. Nie efektowność i hulahops. WYGRYWANIE. I z tego punktu widzenia Tim Duncan jest jednym z najseksowniejszych koszykarzy ever :))
        Zresztą, koszykówka SA jest cholernie ciekawa i frapująca od strony taktyki, intensywności i organizacji. O stokroć lepsza dla oka niż bezhołowie a'la GSW czy one man shows wielu innych "teamów".
      • Gość: sandokan poza tym, co słusznie zauważyli przedpiszcy, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.05.07, 12:22
        nikt nie wzial pod uwage ze liga rozrosla sie z 24 klubow do 30 klubow: wiec
        sila rzeczy gra wiecej sredniakow, a gwiazdy (tudziez 'gwiazdy') sa bardziej
        rozproszone. wywalcie Miami, Orlando, Charlotte, NO, Toronto i Memphis (nie
        pamietam kiedy do ligi weszla Sota, gdzies chyba obok Miami) i macie 24 kluby,
        lepsi zawodnicy graja ze soba i przeciwko sobie, wiecej jest meczy ciekawych
        itp. itd.
      • Gość: la redos Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: *.nfb.pl 14.05.07, 13:01
        Ja pamietam Brickowskiego z finalow seatle vs. bulls i to jak za kazdym meczem
        byl wywalany za techniczne popelnione na Rodmanie :)
      • Gość: itsacon Re: Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrówn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.07, 17:21
        Podobają mi się te głosy krytyki dla artykułu, tak ładnie popodpierane faktami i
        analizami. Zgadzam się, że SAS grają koszykówkę ciekawą - moim, zupełnie
        nienarzucanym, zdaniem, TO właśnie zasługuje na największy podziw, że mając taką
        samą ilość graczy na parkiecie, ale o gorszych warunkach fizycznych
        (uogólniając; jednak Stoudemire i Marion latają lepiej niż Duncan, Horry i
        Bowen, a Parker i Barbosa są porównywalnie szybcy, ale ten drugi jest przy tym
        większy - to przykłady), potrafią ZORGANIZOWAĆ ich lepiej. Co z tego, że Wade
        jest mutantem sprawności (zanim się skontuzjował), Shaq jest szybkim
        przesiłaczem (ew. był), Bryant i James są nad wyraz sprawni i dobrzy technicznie
        (jak circa 2m) itd... Na boisku jest 5 na 5 i kto lepiej, mądrzej (czyt.
        skuteczniej) współpracuje, ten wygrywa. A o zwycięstwa właśnie chodzi, jak też
        już zostało napisane.

        A jeśli mało przy tym wsadów - chrzanić to. Dwa punkty się liczą, a nie dwa
        efektowne punkty.

        A dodając małą prywatę... Tak już mam, że zawsze ZA***CIE się cieszę, ale
        okrutnie się cieszę, jak drużyna z "gwiazdorem" dostaje po tyłku od drużyny
        poukładanej:D.

        Pozdrawiam Autorów i komentatorów;).
        • Gość: fan yhym IP: *.adsl.inetia.pl 14.05.07, 20:33
          Nba kocham dlatego ze jest showtime jakbym chcial ogladac poukladna koszykowe
          to bym ogladal eurolige. Nie wiem o co wam wszytkim chodzi przeciez autor
          tekstu dobrze wie ze SA czy DET to najlpesze druzny.Kazdy lubi co innego ja
          jestem z autorami blogu i wole ogldac one men show w wykonaniu kobego czy t-
          maca nie NUNDE mecze pistons-ow i suprs-ow ktore sie cigna jak flaki z
          olejem...:)
          p.s co z tego ze horry rzuci 3 w ostaniej sekundzie :D
      • bartman7 Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał 15.05.07, 12:01
        usasports.blox.pl
      • bartman7 Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał 15.05.07, 19:57
        kolejne "brudne zagranie" Spurs, zobaczcie jak w meczu nr 4 Horry posyła na
        bande z reklamami Nasha : usasports.blox.pl
      • guru_ji Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał 16.05.07, 13:54
        Cytuję artykuł:

        "Shaq nazwał dziennikarza "idiotą" i oświadczył: - Gwarantuję, że nie
        powiedziałby mi tego prosto w twarz w ciemnym zaułku, w cztery oczy, bez świadków.

        Hmm, ale o czym to świadczy? Nikt rozsądny nie powiedziałby Shaqowi nic
        ryzykownego w cztery oczy w ciemnym zaułku."


        O czym to świadczy? O wybornym sensie humoru Shaqa. Przecież ironizował.
      • bartman7 Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał 17.05.07, 15:16
        czy Spurs vs Suns to teraz rywalizacja nr 1 w NBA ??? usasports.blox.pl
      • Gość: cyberdunk Fruwając pod koszem: Przyszedł walec i wyrównał IP: 193.239.205.* 17.06.07, 13:01
        www.cyberdunk.com/?ref=4991

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka