zw_1
15.10.07, 12:01
Trener
Raz pewien super-trener
Wyjechał z kadrą w plener
Bo w założeniach stało
By walczyć z plagą zer
Ech kiepsko wtedy stali
Ci duzi i ci mali
W depresję wciąż wpadali
/Choć talent niby mieli/
A trener nie idiota
Wziął był czarnego kota
I tak wyjaśnił kadrze
Co ją przed sobą miał
Nie wierzcie w idiotyzmy
Wy weźcie przykład z Dyzmy
I powtarzajcie za nim
To charakterne NO
Porzućcie różne bzdury
Co głupstwem są natury
Co kleją się do mózgu
Jak sami wiecie co
I może tylko tyle
Przed wami mecz za chwilę
Więc każdy z siebie, co ma
Niech najlepszego da
Widziałem waszą pracę
Wiem czasu tu nie tracę
I każdy dzień po dniu
Przybliża tylko cel
Popatrzcie w swoje wnętrze
Odnajdźcie tam zwycięzcę
I niech się nie zachwieje
W was ta przewodnia myśl
Pokażcie swoją miarę
Że nikt was tu za karę
Nie rzucił, bo powiedzmy
Tak trzeba było – cóż
Nie mięso wy armatnie
Niech myśl wam się nie zatnie
Nie chodzi tu bynajmniej
O krew i pot i łzy
Nie po to tam walczycie
By ktoś był stracił życie
/Powiedzmy jakiś pacjent
Co serce słabe ma/
Chcę pasję w tym zobaczyć
Więc póki sił wam starczy
Pokażcie co to teraz
Oznacza polski team
I może jeszcze jedno
Nim gwiazdy w niebie zbledną
Uprzejmie informuję,
że „kopa” w dupę dam
Gdy jakiś jakiś popapraniec
Dla kasy i reklamy
Pokaże, że mu forsa
Przeżarła do cna mózg
/Wierzę w Was
Zróbcie to samo dla siebie/