Gość: MacTele
IP: *.chello.pl
26.01.08, 21:28
Gdyby nie Anna Barańska, to mogło dojść do sensacji. W drugim secie Winiary
wyszły bez Dziękiewicz i Barańskiej i skończyło się wygraną seta przez
Gedanię. Gdańszczanki uwierzyły w siebie i zaczęły grać w siatkówkę. Pomogła
też publiczność, która jednak zgasła w 3 secie razem z gospodyniami i ostatni
set był jedynie formalnością. Różnice klas między zespołami widać było w
pierwszym i ostatnim secie, gdy Winiary przejeżdzały się po Gedanii, w moim
odczuciu głównie dzięki znakomitej grze Anny Barańskiej, która demolowała
serwisem, przyjmowała, atakowała (z pierwszej i drugiej linii) i kiwała bez
opamiętania. Zdarzyły jej się błędy ale przy takiej ilości zagrań i de facto
trzymaniu meczu, można wybaczyć.
MVP meczu dostała Godos ale dla mnie z Gedanią wygrała Barańska wspomagana
przez brak wiary w siebie Gedanistek.