gorylowaty
03.09.03, 07:19
Stanisław Machowski, były lekarz piłkarskiej reprezentacji Polski, obecnie
Legii
Oli nie symuluje
(c) PRZEMEK WIERZCHOWSKI/PAP
Rz: Był u pana ostatnio Emmanuel Olisadebe?
STANISŁAW MACHOWSKI: Przyszedł do mnie po wcześniejszych konsultacjach z
lekarzem kadry, dr. Grzywoczem. Poprosił o diagnozę dotyczącą swojej
kontuzji. Pytał, czy na pewno ma wodę w kolanie.
Ma wodę?
Z jego kolanem nie dzieje się nic groźnego. Jest problem z przyczepem ścięgna
mięśnia czworogłowego. To miejsce tuż nad rzepką. Badanie USG wykazało, że
ścięgno jest naderwane i że w jednym miejscu się nie goi. Nie widać tam krwi
i dlatego rokowania na szybkie zaleczenie kontuzji są dobre.
Trzeba operować?
Operacja jest niepotrzebna. Leczenie jest dość proste, zachowawcze. Najlepszą
metodę wymyślili Niemcy. Co trzy - cztery dni wstrzykują w uszkodzone miejsce
kilka preparatów, a w przerwach między zastrzykami stosują fizykoterapię.
Zazwyczaj wystarcza pięć zastrzyków, żeby powstała blizna, czasami potrzeba
ich więcej. Może też powstawać zwapnienie, ale i na to jest sposób, właśnie
poprzez odpowiednią fizykoterapię. Leczenie trwa więc od trzech do sześciu
tygodni.
Czy Olisadebe może w tym czasie grać i trenować?
Nie może. Po kilkunastu dniach można wprowadzić lekki trening biegowy, bo
ruch czasem sprzyja powstawaniu blizny. Ale potrzebna jest ciągła kontrola,
czy proces gojenia przebiega tak, jak sobie życzymy.
17 sierpnia selekcjoner Paweł Janas powiedział po konsultacjach Olisadebe z
dr. Grzywoczem: "Olisadebe narzekał na ból w kolanie. Badania potwierdziły
uraz, z którym na siłę można by grać, ale uznaliśmy, że nie ma takiej
potrzeby. Emmanuel dostał lekarstwa, zestaw specjalnych ćwiczeń na bolące
kolano. Jego przerwa w grze potrwa około dwóch tygodni". Czy to znaczy, że
kontuzja Olisadebe została źle zdiagnozowana?
Trudno powiedzieć. Ja podaję tylko swoją opinię, nie podważam niczyjej
diagnozy.
Co zrobili lekarze Panathinaikosu, żeby Olisadebe mógł grać?
Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Będąc lekarzem kadry, potrafiłem
przygotować Emmanuela do meczów, czasem wręcz postawić go na nogi. Chyba z
tego powodu ma do mnie zaufanie i po prostu przyszedł po poradę. Po jego
powrocie do Grecji zadzwonił do mnie lekarz Panathinaikosu i wszystkie swoje
obserwacje mu przekazałem. Sugerowałem jeszcze zrobienie Emmanuelowi
rezonansu magnetycznego, żeby zebrać więcej informacji o kontuzjowanym
miejscu. Ja nie miałem na to czasu, miałem tylko wynik badania USG.
Czy to prawda, że zaproponował pan Olisadebe, żeby został na trzy tygodnie w
Polsce i leczył się tutaj?
Takie zdanie padło, ale w formie żartu. Dla Panathinaikosu byłby to dyshonor.
Muszę jednak stwierdzić, że gdyby zachodziła taka potrzeba, pomógłbym mu w
swojej klinice.
Gdyby odpowiednia diagnoza została sformułowana wcześniej, czy była szansa,
żeby Olisadebe zagrał w meczach z Łotwą i ze Szwecją?
Gwarancji bym nie dał, ale można było spróbować jeszcze raz postawić go na
nogi.
Kapitan reprezentacji Tomasz Hajto odsądził Olisadebe od czci i wiary.
Sugerował, że oszukuje, udaje kontuzję, bo nie chce już grać dla Polski...
Bzdura. Tomek zawsze dużo mówił i znając jego charakter, nie
dyskwalifikowałbym go za tę wypowiedź, choć była za mocna i niczym
nieuzasadniona. Olisadebe naprawdę jest kontuzjowany. Nie można ciągle na
niego narzekać, ponieważ dostarczył nam tylu wrażeń i oddał tyle zdrowia i
serca dla Polski. On nie próbuje unikać gry, nie symuluje. Nigdy nie
symulował. Zawsze chciał się leczyć, ale musi być ktoś, kto mu podpowie, co
powinien robić. Jest bardzo wrażliwy, za okazane mu serce zawsze odpłaca
piękną grą.
Opiekował się pan Olisadebe jeszcze wtedy, gdy grał w Polonii Warszawa. Jaki
jest ogólny stan jego zdrowia? Ciągle się na coś skarży, a trener Birmingham
mówił, że nie może zatrudnić piłkarza z tak chorymi kolanami...
Budowa jego tkanki mięśniowej i niesamowita dynamika sprawiają, że jeśli jest
nieprzygotowany, wtedy podatność na kontuzje zwiększa się wielokrotnie. Nie
ma zdrowych piłkarzy. W każdej drużynie można takich znaleźć dwóch, trzech.
Reszta ma mniejsze lub większe dolegliwości. Emmanuel też ma zwyrodnienia i
pewne patologie, ale w jego kolanach nie ma aż tak strasznych rzeczy, które
mogłyby go dyskwalifikować jako zawodnika wielkiego klubu, tym bardziej
Birmingham.
Rozmawiał Krzysztof Guzowski
Kazdy rozsadny i inteligentny czlowiek dobrze o tym wiedzial
lecz mamy "Hujte" i tysiace jemu podobnych oszolomow w naszym wyrozumialym
kraju