uzman
26.08.08, 08:16
Starzec mnie znowu zadziwił. Myślałem, że w pszukiwaniu wymówek
własnej niemocy intelektualnej zrobił już wszystko. Tym razem jednak
przeszedł własną pychę i zarozumialstwo. Niedługo okaże się, że
przeszkadzają mu kibice oraz dziennikarze (bo zbyt słabo mu kadzą).
I jeszcze jedno.
"Zgodził się także z tym, że w jego zespole brakuje "ducha drużyny"
a piłkarze nie stanowią dobrze się rozumiejącego monolitu. Co w
takiej sytuacji może zrobić Beenhakker? - Odświeżyć skład, wpuścić
trochę świeżej krwi i zbudować drużynę od początku, a duch sam się
odrodzi - twierdzi"
Skąd my to znamy? Najpierw sam mówi, że sam nawalił, bo to jego
zadaniem jest zbudowanie monolitu z drużyny, a potem, że jedyną
receptą jest windowsowskie włącz-wyłącz, czyli ograny i nieskuteczny
numer z powoływaniem jakichś mitycznych młodych, zdolnych.
Czym ten starzec na obecnym etapie różni się od Broniszewskigo?