Gość: Wilt
IP: *.starnettelecom.pl
20.10.03, 17:45
Wbrew czarnej propagandzie Sugara, już dawno nie zajmowałem się na forum
Tematem nr 1 i Zespołem nr 1. ;-) Kwartet gwiazd, jaki jest, każdy widzi –
grając razem, najlepszy w NBA, ale czas chyba zająć się i role players,
którzy nie przedstawiają się tak różowo. Fox wróci może dopiero w styczniu;
Devean, Russell i Grant nie zachwycają; rookies to tylko rookies, a w dodatku
Cook ma kontuzję – jedym słowem, czas na wzmocnienia.
Ze wszystkich wchodzących jeszcze w grę kandydatów najbardziej pasuje mi tu
właśnie Mason (którego w dodatku wymienia się jako możliwe wzmocnienie,
częściowo dlatego, że Shaq ma o nim dobre zdanie). Znam możliwe minusy:
ostatnio dołował, często mu odbija, i w ogóle jest niewiele normalniejszy i
sympatyczniejszy od Oakleya czy Rodmana. Ale liczy się jego przydatność do
zespołu: i tu co do psychiki myślę, że wiele dałbym za powalczenie o
mistrzostwo, nawet za minimum i pełniąc ograniczoną rolę w drużynie
(poważniejszej na tym etapie i tak nikt mu raczej nie powierzy). A udowodnił
już w karierze, szczególnie w Knicks i Heat ery Rileya, jak przydatnym
potrafi być role player grając w silnym zespole i pod trenerem z autorytetem.
Dla Lakers byłby prawie idealny: twardy i dobry w obronie (z Malonem i
Shaqiem mógłby stworzyć pierwszą linię naprawdę odstraszającą przeciwników!),
nieźle podający (więc nie zagubi się w trójkątach), doświadczony, no i
najciekawsze – mogący grać i na SF i na PF, a nawet krótko na backup C –
wzmacniający więc Lakers jednocześnie, jak żaden inny potencjalny kandydat,
pod koszem i na perymetrze. Młody nie jest – ale i tak młodszy niż Malone czy
Grant, a i tak potrzebujemy go tylko na rok. Oczywiście zawsze istnieje
ryzyko, np. że utrwaliły mu się złe odruchy związane z przetrzymywaniem
piłki, i dlatego najchętniej dałbym mu kontrakt niegwarantowany albo
częściowo gwarantowany, ale jeśli się nie da – zaryzykowałbym i gwarantowany.
Obciąłbym wtedy Russella (sorry, Karl, twój stary kumpel nie przejdzie) oraz –
w wersji 14 graczy - Sampsona i Chenowitha – a jeśli Buss przełknąłby
piętnastu, to zostawiłbym Sampsona, który podobno ciekawie się zapowiada.
A zobaczycie, że jeśli Lakers nie wezmą Masona, to bardzo prawdopodobne, że
skończy w Kings – nie dość, że stracimy cennego role player, to oni zyskają.
Zapraszam więc do wypowiedzi, szczególnie z rzadka ostatnio widzianych
bratnich fanów Lakers - calagana i HyLo.
Pzdr