Dodaj do ulubionych

A może by się tak jakoś zebrać

26.11.07, 15:01
Witam!
Ostatnio byłem na spotkaniu w Warszawie na którym uczestniczyli graficy 2D i
3D z największych firm zajmujących się grafika 3D, 2D i postprodukcją w tym
mieście. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach, ale jednym z wątków dyskusje były
opinie jak wygląda praca w innych firmach. Z przykrością muszę stwierdzić, że
jak 2-3 lata temu byłem pełen nadziei, że gdy dość spora grupa grafików
wyjdzie na zachód to pewne "patologie" w naszym środowisku się skończy. No
niestety tak się nie stało. W największych i najbardziej prestiżowych firmach
w Warszawie dochodzi do takich rzeczy jak[oczywiście nie we wszystkich na raz]:
-praca na wieczną umowę o dzieło. Spoko, można tak pracować, ale jak długo
można być nie zaprzyjaźnionym z ZUSEM :)
-podpisywanie jakiś dzikich klauzuli odejścia gdzie wpisane jest [autentyk]
jak odejdziesz do konkurencji to zapłacisz 100 tyś zł kary
-nie płacenie za wykonaną pracę. Ostatnio na warszawskim Ursynowie jeden
grafik musiał zrobić najazd na firmę, żeby odebrać swoje pieniądze.
-kontraktowanie kogoś tylko do jednego kontraktu np na tydzień a potem
mówienie mu "spadaj"
-ogłaszanie konkursów na projekt, których nikt nie wygrywa a potem można
zobaczyć swój pomysł/projekt w połączeniu z kilkoma innymi jako wykonany. Dla
przeciw wagi na "zachodzenie" płaci się za nadesłany pomysł na projekt i takie
przekręty są nie możliwe.
-Uważanie, że grafik wszystko może zrobić na wczoraj, a że nie będzie spał
przez 3 dni nikogo nie interesuje.
-Całkowity brak poszanowania takich praw jak 8 godziny dzień pracy albo prawo
do odpoczynku. Jeśli kierowca po 8 godzinach pracy musi odpoczywać, tak samo
jak lekarz lub nauczyciel to czemu nie ma mieć takiego prawa grafik.
-Brak poszanowania jakichkolwiek zasad BPH takich jak ilość spędzania
czasu przed monitorem. Kto by sie tym przejmował.
-wieczne czekanie na zapłatę. Zawsze się słyszy jak zapłacą to my ci zapłacimy
-nie płacenie za projekty...
Ja wiem, że na końcu można wysunąć taki argument spoko, może nie mamy
najlepszych warunków pracy, ale za to dostajemy dobre wynagrodzenie. To też
bym podważył czy za taki know-how jaki my mamy jako graficy to są takie
sprawiedliwe pieniądze.
Więc moje pytanie brzmi, a może jakoś się zebrać i stworzyć coś na zasadach
związku zawodowego lub cechu jak mają np złotnicy lub srebnicy.
No bo jak nie zaczniemy sami walczyć o swoje prawa to nikt za nas tego nie zrobi.
Co sądzicie o tym??
Obserwuj wątek
    • skrzydlate Re: A może by się tak jakoś zebrać 26.11.07, 23:13
      na jedno pytanie moge ci odpowiedziec na pewno, od razu i bez zastanowienia:
      "praca na wieczną umowę o dzieło. Spoko, można tak pracować, ale jak długo można
      być nie zaprzyjaźnionym z ZUSEM"
      ZAWSZE, są jeszcze inne sposoby zorganizowania sobie emerytury niekoniecznie
      związane z tą dziwną monopolistyczną instytucja, ktorej chyba ostatnim celem o
      ile w ogóle jest dbanie o pieniądze klientów
      • camel_3d Re: A może by się tak jakoś zebrać 27.11.07, 13:23
        no wiesz maly problem polega na tym, ze jezeli nie bedzie pracowac to nikt nie
        zaplaci za ciebie np ubezpieczenie zdrowotnego... jezeli zarejestrujesz firme,
        to nie wazne czy zarobisz czy nie..i tak ci zus przywali 800 PLN na miesiac.
        zawsze mozesz zerejetrowac sie jako bezrobotny..oplacone ubezpieczenie, ale w
        momencie kiedy zarobisz jakies pieniadze musisz je czesciowo oddac.
        • skrzydlate Re: A może by się tak jakoś zebrać 29.11.07, 14:28
          mozna sobie podpisac umowe indywidualna z NFZ, troszke drozej wychodzi niz z
          dzialanosci gospodarczej prowadzonej na wlasny rachunek i masz.. jak cie wezma
          do szpitala z ulicy - masz ubezpieczenie.. znam artystow, ktorzy NIGDY nie
          skorzystali z tego dobrodziejstwa jakim jest skladka emerytalna ZUS, byli na
          umowe o dzielo zawsze... nie dostaniesz z ZUS tego co tam weszlo nigdy
          • skrzydlate pisalam oczywiscie o zdrowotnym 29.11.07, 14:29
            .
    • joolanta Re: A może by się tak jakoś zebrać 27.11.07, 11:25
      Postulat ciekawy, tylko ja przede wszystkim zwróciłabym uwagę na
      odpowiednie wykształcenie (ewentualnie predyspozycje) grafików
      komputerowych, to co dzieje się na niektórych „reklamach” często
      woła o przysłowiową pomstę do nieba.
      • very_famous Re: A może by się tak jakoś zebrać 27.11.07, 17:42
        > Postulat ciekawy, tylko ja przede wszystkim zwróciłabym uwagę na
        > odpowiednie wykształcenie (ewentualnie predyspozycje) grafików
        > komputerowych, to co dzieje się na niektórych „reklamach” często
        > woła o przysłowiową pomstę do nieba.

        Dokładnie. Ostatnio kilka razy zdarzyło się że graficy pracujący w agencjach
        reklamowych(!) zadawali pytania, na które wstyd aby grafik nie potrafił
        odpowiedzieć. Wstyd tym bardziej że agencje te parają się kompleksową obsługą
        klienta, przygotowywaniem do druku, a tu takie kwiatki.

        Pozdrawiam
        • neuroup Re: A może by się tak jakoś zebrać 27.11.07, 18:27
          A może to wynika z tego, że nie ma kto zajmować się grafiką jako nauka bo ci
          najlepsi to siedzą po godzinach w firmach co powoduje, że kadra dydaktyczna stoi
          na niskim poziomie.
          Pozdrawiam
    • camel_3d otoz.... 30.11.07, 16:59
      sadze, ze zatrudnianie grafika na etat czasme po prostu jest kompletnie
      nieoplacalne.
      kiedy firma sie z czyms nie wyrabie zatrudnia freelancera i juz.
      Nie widze w tym nic zlego. Jezeli freelancer jest dobry w tym co robi, zaklada
      wlasna firme i ma na tyle zlecen z roznych firm, ze wychodzi na tym lepiej niz
      gdyby pracowal na etacie. To po pierwsze.
      Masz racje, ze zwlekanie z zaplata jest czyms niedopuszczalnym. Tu jedyni
      epozostaje kwestia umowy. Jezeli zleceniodawca jest niepewny, czesc kwoty
      ppowinien przelac po podpisaniu umowy na realizacje projektu, a czesc
      zaakceptowaniu ostatecznego produktu, ale jeszcze przed ostatecznym oddaniem.
      U mnei sie to sparwdza. Wysylam np skonczona animacje ale nakladam na nia "znako
      wodne". Tak ze nie moze byc uzyta. Dopiero kiedy zleceniodawna przeleje
      pieniadze na konto otrzymuje wlasciwa wersje. To w przypadku nowych klientow. Ci
      zaufani i stali placa najczesciej w ciagu pierwszego tygodnia po oddaniu.
      • puzzle2004 platnosci 03.12.07, 16:51
        zgadzam sie, pomysl dobry... ale cos w rodzaju stow. artystow
        palstykow, fotografikow itp przydalo by sie... latwiej kontrolowac
        sytuacje, pilnowac platnosci, a co najwazniejsze, wymieniac dane
        nieplacacych firm; jak NIKT im tego nie zrobi w koncu, to moze zaczna
        traktowac powaznie, a tak zawsze ktos sie znajdzie... co do znakow
        wodnych - to nie zawsze dziala, opoznienia w zaplatach sa ok, ale w
        rozsadnych granicach i tylko jako wyjatki; coraz czesciej mysle o
        rozliczeniach gotowkowych i koniec...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka