Dodaj do ulubionych

Historia staników w Polsce

22.09.09, 21:39
Dyskutowałam dziś z mamą na temat staników w czasach PRLu i ona uparcie
twierdzi, że "dawniej to było...", czyli cześć i chwała rynkowi
bieliźniarskiemu, było wszystko i doskonałe owo wszystko było. Wykłócałyśmy
się o rozmiarówkę dostępną w owych czasach, bo mama głosi, że była "lepsza",
cokolwiek ma to znaczyć. Ja zaś pokusiłam się o teorię, że owszem, może
materiały i kroje były ok, ale rozmiary to ekhm... Ale, jako że ja młoda i
poPRLowa, nie znam się-prosiłabym więc dorosłe, dojrzałe i doświadczone
forumki o podzielenie się wspomnieniami z tamtych czasów. Jak wyglądał rynek
bieliźniany te 20-30 lat temu? Jaka była dostępność i jakość ówczesnych
staników? Co było w nich dobre, a co złe?
Obserwuj wątek
    • teresa104 20 lat temu to PRL się kończył 22.09.09, 21:57
      a ja dostałam od matki swój pierwszy stanik bladoróżowy 75B triumph,
      zapinany z przodu, lekko usztywniany, śliczny. Była bieda z nędzą.
      Jakie mogły być staniki, skoro nie było niczego?
      Stanik dałam koleżance na koloniach, bo swój stanik zgubiła w pokoju
      chłopaków i wstydziła się wrócić i poszukać. Kiedy matka się
      dowiedziała, że oddałam swój tryumpfhhh, to niemal łkała, takie to
      dobro bylo najwyższe!

      Moja mama twierdzi, że w latach sześćdziesiątych wiekszość młodych
      kobiet chodziło bez staników, że "ta pruderia", jak twierdzi,
      zrodziła się później. Mam zresztą mamine zdjęcia z tamtych czasów z
      koleżankami i, faktycznie, pruderyjne w stroju nie były:)
    • mika_p Re: Historia staników w Polsce 22.09.09, 22:58

      forum.gazeta.pl/forum/w,86228,99771592,99771592,Chmielewska_prekursorka_stanikowego_ruchu_.html
      Tam jest cytacik z ksiażki sprzed 33 lat.
    • kasica_k Re: Historia staników w Polsce 22.09.09, 23:18
      Takie opowieści o tym, jak to fajnie było za PRL-u, to zwykła nostalgia za
      młodością, obawiam się.

      Sądząc po fakcie, że firma na T uchodziła za szczyt luksusu, jakości, wyboru
      etc., na który nie każdego było stać, resztę można sobie dośpiewać. Co do
      pozytywów - taka rzecz, jak brodawka odznaczająca się pod bluzką, nikogo nie
      bulwersowała, więc to prawda, że ta "pruderia" jest późniejszym wynalazkiem :)
      Sama jeszcze w latach 90. często chodziłam bez stanika, choć było już dawno po
      PRL-u.
      • justine9 Re: Historia staników w Polsce 22.09.09, 23:28
        Staniki kupowało się bez przymierzenia, a jednyne miejsce w
        Warszawie, gdzie było to możliwe, to był sklep przy Hożej 50. Tam
        był duży wybór i przymierzalnia. No, ale każda pani "wiedziała" jaki
        nosi rozmiar, więc po co było przymierzać ;)
        • siamese67 Re: Historia staników w Polsce 23.09.09, 00:57
          Nie, jeszcze można było mierzyć w "Modzie Polskiej" na Rutkowskiego, obecnie Chmielna. Pamiętam...

          I w z Domach Centrum, konkretnie w Sawie, też się mierzyło - ale chyba dopiero na koniec PRL-u.

          Ja akurat mierzyłam, bo ciągle miałam za duże piersi.

          Mnie wtedy jeszcze biust rósł, więc jak było dostępne "C" to ja musiałam mieć "D", jak już było "D", to znowu się nie mieściłam w dostępnej rozmiarówce, bo wyrosłam.

          Miewałam Triumphy, bo były jednak lepsze niż polskie, ale to chyba dopiero od lat 90-tych. A staniki nosiłam od 1978 roku. Kupowane "na oko". Przez mamę. Skąd je brała, to nie wiem. Przynoszono do domu i miałam je nosić i nie dyskutować. O.

          Pamiętam, że te polskie, to "se zwężałam".
          • magdoska1 Re: Historia staników w Polsce 23.09.09, 09:28
            Z moich doświadczeń - lata PRL
            - kupione przez mamę pierwsze staniki dla mnie "na OKO"!!! na rynku (takim co to
            stoją sprzedawcy i na stołach mają towar) - staniki tylko od chińczyków ale nie
            pamiętam czy wtedy chyba od ruskich się kupowało i wszystko było po piat - no
            nie wiem - ale nie polskie
            staniki niezmiernie się rozciągały (były jakieś niekształtne) BEZ FISZBIN!!!!
            stanik nosiłam w nieznanym rozmiarze - poproszone 75b a dostawało się jakiś
            numer 85/36 (czy coś takiego) - bo przecież jak małe piersi to musi być 75b!!!!
            Potem nosiłam takie badziewia przez wiele wiele lat
            - mierzyło się tak że zapinało się na rynku stanik tylko pod biustem na bluzkę i
            jak się zapięłaś to ok.! Miseczkę się przykładało na bluzkę - pasuje to
            biorę!!!! kolor biały - standard - czarny miałam może jeden - innych nie było.
            - obecnie z 32e/30FF pożerzucam się pomału na 32F/30G !!!!!!!!
            KOLOROWE - BRĄZY KROPKI CIAPKI RÓŻE ZIELONE KOKARDKI - to są staniki!!!!! To
            jest postęp....
            • mdro Re: Historia staników w Polsce 25.09.09, 00:23
              No, jak od Chińczyków czy "Ruskich", to już nie PRL ;-).
          • szarsz Re: Historia staników w Polsce 23.09.09, 09:37
            siamese67 napisała:
            > Mnie wtedy jeszcze biust rósł, więc jak było dostępne "C" to ja
            > musiałam mieć "D", jak już było "D", to znowu się nie mieściłam w
            > dostępnej rozmiarówce, bo wyrosłam.

            Ha, ja tą przypadłość mam do dziś. Jak trafiłam na lobby, to był raj
            na ziemi, zaczynałam od 70FF, które było superłatwo dostępne. 70G
            też.

            Potem okazało się, że "pod" nieco mi spadło, więc lepsze będzie 65H.
            Tu już wybór był mierny. Jak w 65H wybór się poprawił i można teraz
            kupić rewelacyjne staniki, to mnie jeszcze przemigrowało (tudzież
            przytyłam) i powinnam raczej 65JJ/60K...


            Ad rem, mi mama też przynosiła staniki - bawełniane, nierozciągliwe,
            niektóre były całkiem fajne. Gdy byłam starsza, piersi urosły i sama
            sobie zaczęłam kupować, to okazało się, że w sklepach nic na mnie
            nie ma... Ale to już był koniec komuny.
    • aaravis Re: Historia staników w Polsce 23.09.09, 09:38
      Z opowieści babci: staniki były brzydkie w porównaniu z
      dzisiejszymi, ale!!! szyte z płótna i innych nierozciągliwych
      materiałów - nieznane zjawisko jeżdżącego obwodu który można zapiąć
      na biodrach, białe - dla niektórych to duży plus - uczulenie na
      niektóre farby, no i najważniejsze - łatwo można było przerobić
      stanik na zapinany z przodu - babcia taki miała i jako pani o
      kształtach obfitych bardzo sobie chwaliła. Dodatkowo te staniki albo
      miały większe miseczki, albo po prostu nierozciągliwy obwód nie
      wymagał zaniżania, czyli miski nie szły w górę i podobno można było
      dostać coś pasującego na średni biust (podejrzewam jednak, że osoby
      z końca tabeli niekoniecznie były zadowolone).

      Z opowieści mamy: brzydsze, ale ona też lubiła płócienne,
      gorseciarki popularne i podobno dobrze znające się na swojej robocie
      (czemu prawie wymarły???), ogólnie brak staników w sklepach, mit
      firmy T oczywiście był.

      Podsumowując - jak mama i babcia mają gorszy dzień i za długie
      fiszbiny bokiem im wyłażą to tęsknie wspominają wspaniałe płócienne
      biustonosze.
      • antyka Re: Historia staników w Polsce 23.09.09, 13:40
        Tragedia byla. Ja nosilam staniki po mojej matce - a ona oczywiscie nosila 75B.
        A ja mialam biust duzo, duzo wiekszy.

        Pierwszy naprawde fajny stanik kupilam w Marks and Spencer - w rozmiarze 80DD,
        byl naprawde scisly, halfcup - po prostu bosko trzymal.
        Troche sie wrzynaly ramiaczka, ale uznalam, ze tak po prostu musi byc - bo moj
        biust jest duzy i juz.

        Ciesze sie, ze czasy komuny mam dawno juz za soba.
        I moje D poszlo w odstawke...
    • maith Re: Historia staników w Polsce 23.09.09, 14:17
      Hmm, ja też w głębszy PRL się nie zagłębię (a zasada im dalej tym
      gorzej obowiązuje), ale w okresie przejściowym mniej więcej dostałam
      pierwszy stanik, przysłany z Niemiec, więc superjakościowy w
      porównaniu do polskiej żałosnej rzeczywistości (nie pamiętam czy T
      niestety ;). Oczywiście moja mama takich luksusów w swojej młodości
      nie miała, więc cieszyła się, że mi je może zapewnić. Bo wtedy to
      naprawdę było coś.

      Stanik był w rozmiarze młodzieżowym, cokolwiek by to miało znaczyć ;)
      Pewnie jakieś 70A. Pomysł, że młodzież mogłaby mieć różne rozmiary
      nie mieścił się u nas wtedy jeszcze nikomu w głowie ;)

      A potem mama kupowała mi staniki w Polsce - wyglądały jak te dziś
      najbrzydsze na bazarach, czasem były tylko białe i obowiązkowo
      przerabiała na maszynie.

      Zresztą maszyna do szycia była chyba na wyposażeniu każdej szanującej
      się pani domu w czasach PRL-u, bo przecież większość rzeczy wymagała
      przeróbek (to tak a propos tej super rozmiarówki ;)

      A potem powszechniej pojawiły się Triumph, Felina i Playtex, czyli
      wówczas w Polsce wreszcie osiągnięty szczyt luksusu ;)
    • the_cellist Re: Historia staników w Polsce 24.09.09, 18:35
      Dziękuję za odpowiedzi :) czyli jednak wyszło bardziej na moje, a ja taka młoda i głupia, i świata nie znam... ;D
    • mdro Re: Historia staników w Polsce 25.09.09, 00:21
      Mój "stanikowy" PRL to były lata 80., kiedy w ogóle kupienie
      czegokolwiek było problemem niesłychanym... W sumie to nawet nie
      wiem, skąd pochodziły moje pierwsze staniki - dostałam od mamy i
      nosiłam. Jak mi biust urósł jeszcze bardziej ;-), to donaszałam jej
      z okresu ciąży i karmienia, rozpinane z przodu (he, pamiętam, jak
      kolega się chwalił, jak to on jedną ręką stanik potrafi odpiąć,
      poprosiłam o demonstrację na mnie :D). Obwody rozciągliwe strasznie,
      biust mi wyłaził wszędzie, paskudnie sztuczne na dodatek były. Kolor
      jedynie słuszny biały. A, podczas wyjazdu do Francji kupiłam sobie
      dwa, teraz wiem, że z zza dużym obwodem, ale przynajmniej miseczki
      były dobre (i w środku miały bawełniane płótno - istna rozpusta) -
      no i "D", polskie staniki się na C kończyły.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka