Dodaj do ulubionych

Przekrój - Mammografia – cała prawda czy półprawdy

17.10.09, 20:45
Temat może nie stanikowy, ale biuściasty :)

Zachęcam do lektury aktualnego Przekroju.
www.przekroj.pl/cywilizacja_nauka_artykul,5677.html
"Jeśli dwa tysiące kobiet przez dziesięć lat będzie co roku poddawało się
mammografii, statystycznie uratuje to życie jednej z nich. Dziesięć innych
zostanie bezpowrotnie i niepotrzebnie okaleczonych."

"Pozornie sprawa jest jasna: badania przesiewowe to błogosławieństwo
pozwalające wykryć nowotwór bardzo wcześnie, a dzięki temu go wyleczyć.

Ja jednak wiem, że w przypadku raka piersi (a także raka prostaty) wcale nie
jest to oczywiste. Wiele badań wskazuje na to, że znajdujemy i poddajemy
agresywnemu leczeniu nie to, co zabija. Są i znacznie bardziej niepokojące
sygnały – że sama diagnostyka pobudza nowotwory do wzrostu."
Obserwuj wątek
    • anka_z_lasu Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 17.10.09, 21:16
      Mocne. Ale za mało twardych dowodów. Mnie nie przekonuje.

      "Można wykazać, że blisko połowa nowotworów i stanów przednowotworowych
      wykrywanych podczas skriningu nie dałaby żadnych objawów podczas życia
      pacjentek." - no to proszę. Jak wykażą, to uwierzę.
      • plecha1 Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 17.10.09, 21:38
        A jak łatwo się domyślić, wykazać się nie da, bo w jaki sposób? Odmawiając
        leczenia pacjentki, u której mammografia wykryła potencjalnie niebezpieczny guz,
        żeby sprawdzić, czy bez leczenia się rozwinie?
    • kuraiko Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 01:54
      ta, czyli lepiej się nie badać, bo się umrze na raka.
      inna sprawa, że kobiety zaniedbują samodzielne badanie piersi - ze strachu że
      "coś znajdą", z braku świadomości, ze względu na "guzkowatą" budowę piersi (sama
      z tego powodu chodziłam do gina, mimo że sama się badam, wolałam aby lekarz to
      ocenił, bo ja jak coś tylko poczuję to wydaje mi się podejrzane, a to tylko taka
      budowa tkanki...).
      być może niektórym jest łatwiej iść i zrobić mammografię, oddać się w ręce
      specjalistów.
      a coś piszą o USG? w jakich przypadkach lepiej jest wykonywać USG, a nie
      mammografię? dziewczynom w moim wieku chyba nawet przesiewowa mammografia
      jeszcze nie przysługuje.
      • kuraiko Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 01:55
        (bo sorry, ale teraz nie mam czasu przeczytać, może później xD)
      • jellylorum Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 11:15
        No tak i właśnie w ten sposób cały system profilaktyki onkologii i badań
        przesiewowych bierze w łeb :/ Dajmy ludziom sygnał potwierdzający to, co
        próbujemy im od lat perswadować- że dopóki nie pójdą do lekarza to nie zachorują. :/

        A co do mammografii to stanowczo odradza się ją młodym kobietom, natomiast
        zaleca się usg. Związane to jest z budową biustu w różnym wieku no i techniką
        radiologiczną, na której się te badania opierają-mammografia to promienie
        rentgenowskie, jest bardziej inwazyjna. :)
        • abw-online Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 11:28
          Ja pierwszą mammografię robiłam 2 lata temu i pani radiolog powiedziała, że ze względu na w dużą ilość tkanki gruczołowej i małą tłuszczowej zdjęcia RTG nie są dostatecznie czytelne. Dlatego zalecono mi częstsze robienie USG, gdyż przy takiej budowie piersi tym badaniem łatwiej jest wykryć nieprawidłowości.
      • greylin to samo dotyczy usg 18.10.09, 12:11
        W świetle tego artykułu usg "działa" tak samo. Bo to nie sama w sobie
        mammografia jest szkodliwa tylko jej "skutki" czyli to co się dzieje jak wykryje
        się jakiegoś guza (biopsja i leczenie).

        Szczerze mówiąc to nie wiem co o tym myśleć. Argumenty logiczne, ale wszystko
        się opiera o statystykę. A nie ma większego kłamstwa niż prawda statystyczna ;)

        Jeżeli pogląd się upowszechni to wszystkie badania wpakuje się do jednego wora
        jako szkodliwe i wrócimy do ciemnogrodu :(
        • plecha1 Re: to samo dotyczy usg 18.10.09, 12:57
          Owszem, argumenty logiczne, ale jak powszechnie wiadomo - organizm ludzki bywa
          nielogiczny. I przykro mi bardzo, ale dopóki nie dostanę dowodu, że faktycznie
          poruszenie guza podczas leczenia powoduje przerzuty, to trudno mi to przyjąć
          jako prawdę. Bo na jakiej podstawie to ocenili? Równie dobrze to może być
          kwestia predyspozycji i rak aktywowałby się w innym miejscu nawet bez
          leczenia... Z tych samych danych można wysnuć zupełnie inny wniosek. Ba, jakby
          człowiek miał więcej wiedzy, to wysnułby dziesiątki różnych wniosków. Uroki
          interpretacji statystyk.
        • cavova Re: to samo dotyczy usg 18.10.09, 12:57
          >
          > Jeżeli pogląd się upowszechni to wszystkie badania wpakuje się do jednego wora
          > jako szkodliwe i wrócimy do ciemnogrodu :(
          >

          z tego co piszesz wynikałoby, że już w tym ciemnogrodzie jesteśmy. głębokim.
          to tak jakbyśmy przestali w ogóle leczyć się na choroby górnych dróg oddechowych usłyszawszy, że zbyt często i pochopnie przepisuje się w takich wypadkach antybiotyki. i uznali, że inne leki też pewnie się przepisuje niepotrzebnie.

          myślę, że sporo osób w Polsce się nie bada regularnie i ani im takie opinie nie pomogą, ani nie zaszkodzą. to jest trochę kwestia mentalności i jeszcze dużo czasu upłynie aż zaczną o siebie dbać, może zdarzy się to dopiero np. kolejnemu pokoleniu.
          z kolei powiedzmy kobieta, która bada się regularnie z pewnością nie przestanie, tylko dlatego przeczytała jakiś artykuł. i jest całkiem prawdopodobne, że kiedy wykryją u niej guza i będą chcieli ją kroić będzie chciała się skonsultować z innym lekarzem. konsekwentnie, jako osoba poświęcajaca wiele uwagi swojemu zdrowiu.

          w ogóle nie rozumiem odczytywania artykułu w ten sposób, że mammografia jest szkodliwa. raczej to co po niej nastepuje. a opinie, że lekarze zbyt często i za wczesnie decydują sie na leczenie inwazyjne, zabieg chirurgiczny itd. już słyszałam wiele razy, chociaż akurat nie w kontekście raka piersi.
      • martvica Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 15:49
        > inna sprawa, że kobiety zaniedbują samodzielne badanie piersi - ze strachu że
        > "coś znajdą", z braku świadomości, ze względu na "guzkowatą" budowę piersi (sam
        > a
        > z tego powodu chodziłam do gina, mimo że sama się badam, wolałam aby lekarz to
        > ocenił, bo ja jak coś tylko poczuję to wydaje mi się podejrzane, a to tylko tak
        > a
        > budowa tkanki...).

        Też mam taką budowę piersi, sama się nie badam bo nie umiem, chodziłam w życiu
        chyba do czterech ginekologów i żaden się o piersiach nawet nie zająknął.
        Mam wizytę za jakieś trzy tygodnie u nowego i tym razem się upomnę - tylko nie
        wiem czy lekarz będzie umiał wymacać cokolwiek :P
    • origami_21 Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 12:52
      Artykuł przeczytałam dość wnikliwie kilka dni temu, mam mieszane
      uczucia. Większość hipotez tam przedstawionych nie za bardzo do mnie
      trafia, ale muszę uczciwie przyznać, że ten fargment:

      "Profesor Retski podejrzewa, że biopsja lub chirurgia uruchamiają
      jakieś procesy, które stymulują rozrost tkanek. Podejrzenie pada
      przede wszystkim na proces angiogenezy – powstawania nowych naczyń
      krwionośnych. Zawdzięczamy mu przede wszystkim gojenie się ran, ale
      też – niestety – powstawanie nowotworów. Nowo powstałe naczynia
      transportują krew, tlen i składniki odżywcze umożliwiające rozrost
      nowotworu. Są też autostradami, po których komórki rakowe mogą
      podróżować w inne rejony ciała i formować nowe guzy."

      zasiał we mnie ziarno niepokoju. W końcu prawdą jest, że proces
      zapalny i gojenie, które na pewno towarzyszą zabiegom inwazyjnym
      powodują miejscowe przekrwienie tkanek. Czy ktoś może przedstawić
      jakieś kontrargumenty?
      • yaga7 Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 13:11
        Kontrargumentów nie mam, natomiast ten fragment też dla mnie jest niepokojący i moim zdaniem ten profesor ma na pewno trochę racji, bo dla wielu guzów angiogeneza jest bardzo ważna i wiele guzów leczy się właśnie w ten sposób, że hamuje się tworzenie naczyń w guzie.

        Natomiast sądzę, że nie ma co się przejmować, bo i tak są potrzebne dalsze badania, i tak nie znamy wszystkich mechanizmów tworzenia nowotworów, i tak nie wiemy, co by było gdyby.
        Ważne, żeby mieć uszy i oczy szeroko otwarte i nie polegać ślepo na zdaniu ani jednej strony, ani drugiej strony.

        Ja osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy przykładowo w czasie badania zostaje coś wykryte i nie robię biopsji albo nie badam tego dokładnie. Zresztą miałam takie sytuacje - tylko nie dotyczyły piersi. Nie wyobrażam sobie żyć spokojnie ze świadomością, że coś mam i nie wiem, co to jest.
        No ale ja jestem zawodowo i rodzinnie skrzywiona ;)
      • anka_z_lasu Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 13:12
        Owszem. Dlaczego ten proces ma dotyczyć tylko raka piersi? Raki innych narządów
        odżywiają się w ten sam sposób. Im też możnaby zaszkodzić biopsją, i ile jest to
        możliwe.
        • yaga7 Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 15:29
          Moi znajomi lekarze mogą przytoczyć x historii na temat tego, że u jakiegoś
          pacjenta dopiero po biopsji stwierdzono nagłe rozprzestrzenienie się nowotworu i
          tworzenie przerzutów. I to nie w raku piersi.

          Ale tak naprawdę argumenty będą istnieć i na jedną, na drugą stronę.
    • zawsze_zielona Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 17:52
      Przeczytalam, jak dla mnie ani jedego twardego argumentu, za to cale mnostwo
      spekulacji (byc moze, mysle itp).

      Poza tym, nie rozumiem idei pisania artykulu w 2009 na danych z 1998-2002, a
      takie sa artykuly zrodlowe.

      Nie trzeba byc geniuszem, by wiedziec ze mammografia w 1986 byla bardziej
      szkodliwa niz teraz, chocby ze wzgledu na ryzyko poparzenia. Czy takie
      poparzenia moga w jakis sposob zwiekszyc ryzyko raka, tez nie jest wiadome.

      Dziennikarka nie pisze tez, ze kazda metoda skriningowa niesie ryzyko "false
      positive ale i false negative", czyli innymi slowy nie ma metod 100% pewnych.

      Kolejna sprawa: "(...) panie poddające się mammografii częściej zapadają na raka
      piersi (ref. 4)" dotyczyly kobiet z przedzialu 40-49, i tylko w tym przedziale
      wiekowym sa kontrowersje. tu chodzi przede wszystkiem o zasadnosci mamografi w
      tym przedziale wiekowym- czulosc badania jest niska ze wzgledu na strukture
      piersi, wiec ryzyko "false positive" tez oczywiscie wzrasta.

      Przytaczanie wypowiedzie pacejentki, cytuje
      "Jestem przekonana, że mammografia, na którą się zgłosiłam, wyrządziła mi wielką
      szkodę. Nie ocaliła, a już na pewno nie przedłużyła mojego życia, co miało być
      jej zadaniem”.
      uwazam za manipulacje. Ja tez moge byc przekonana o wielu rzeczach, ale poki nie
      mam dowodow, sa to tylko przekonania.

      A tak juz przy okazji, wspolna cecha wszystkich artykulow o nowotworach to fakt,
      ze nie ma ani jednego slowa o ogolnym ryzyku raka. A ryzyko raka wzrasta z
      wiekiem, wiec kobiety po 50 sa w grupie wiekszego ryzyka niz kobiety po 40. Wiec
      jesli mamografia ratuje kobiety po 50, to jest to sukces.
      W ogole uwazam, ze kobiety caly czas starszy sie rakiem, i to w szczegolnosci
      kobiety przed 40. Taka dezinformacja jest szkodliwa, bo stresuje niepotrzebnie
      mlode kobiety i uspakaja czujnosc tych kobiety w grupe wysokiego ryzyka.
      Dane za Russel Harris, University of North Carolina:
      Ryzyko raka piersi przed 70 roku zycia to 7%, przed 50 roku zycia 2%, przed 40
      rokiem zycia to 0.4% i przed 30 to 0.03%. Dlaczego tych danych nikt nie publikuje??
      • zarin Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 19:44
        Mniej więcej się zgadzam. Artykuł jest napisany ze zbyt dużą pewnością, a w
        temacie należy poruszać się ostrożnie i uwzględnić, że tutaj opiniotwórczość
        może oznaczać odpowiedzialność za czyjeś zdrowie i życie.
        Jest mnóstwo osób, którym się wydaje, że dopóki nie pójdą do lekarza, nie będą
        chorzy.

        A druga sprawa to odbieranie jako naukowych artykułów, które naukowe niestety
        nie są.

        Niech ludzie mają wybór, ale nie ma wolnego wyboru bez rzetelnej informacji. W
        tym przypadku - czy ew. ryzyko jest rzeczywiście gorsze niż skutki zaniechania.
    • felisdomestica Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 20:55
      Biopsja niestety może przyczynić się do rozsiania komórek rakowych. W sumie lepiej by było najpierw usunąć guz, a potem robić na nim histopatologię.
      Z kolei usunięcie głównego guza może skutkować wzrostem licznych mniejszych. Guz pierwotny ma jakieś właściwości hamujące wzrost guzów wtórnych. Oczywiście do pewnego momentu.
      To wszystko nie jest takie proste...najlepiej byłoby diagnozować bez biopsji, bo to bardzo inwazyjna metoda. Dlatego wkurza mnie durny dr House, który z byle powodu zarządza biopsję wszystkiego jak leci :-).
      • zawsze_zielona Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 22:03
        Tak, ale jak diagnozowac bez biposji? To nie moja dziedzina, wiec nie bardzo sie
        na tym znam.
        • kuraiko Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 18.10.09, 22:51
          no to tym bardziej się cieszę, że nie zdecydowałam się na biopsję guza mojego
          prosiaka. tu biopsja jest jedynym sposobem, żeby sprawdzić, czy guz jest złośliwy :(
          u człowieka może są też inne badania. mnie np hematolodzy chcieli już brać pod
          nóż - wyciąć do badania węzeł chłonny, jednak nie zgodziłam się od razu i jak
          się okazało, słusznie.
        • felisdomestica Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 19.10.09, 00:30
          Jak zdiagnozować bez biopsji? NIe zawsze się da. MOżna badać markery nowotworowe wwe krwi. Można robić badania radioizotopowe.
          MOżna też się zastanawiać, czy dokładna diagnoza w ogóle jest potrzebna. Guz jest zawsze potencjalnie niebezpieczny i lepiej go usunąć, a diagnozę postawić post factum na podstawie histopatologii. I wtedy decydować, czy konieczna jest dalsza terapia.
          Od biopsji cienkoigłowych się raczej odchodzi, bo dają niewiele informacji (mało materiału do badań).
    • maith Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 19.10.09, 08:54
      Nie znam się, ale dziwnym trafem w Polsce znacznie więcej osób umiera
      na całkowicie wyleczalne formy raka tylko dlatego, bo za późno się o
      tym dowiaduje.
      Mamy jakąś ogólnokrajową panikę, podsycaną jeszcze tym, że jak u
      kogoś rak wykryty jest w poważniejszym stadium (trudniejszym do
      wyleczenia) ale wcześniej człowiek mógł przed sobą udawać, że jest
      ok, to leczenie owszem może przyspieszyć niektóre reakcje, ale ma też
      szansę pomóc.

      Na to nakłada się problem z NFZ-tem, czyli płacimy nie za całą
      kurację X, tylko za pół kuracji X, pół kuracji Y i 1/4 kuracji Z. To
      że tą metodą żadna nie przyniesie skutku, a pieniądze pójdą w błoto,
      to "drobiazg".

      Efekt jest taki, że ludzie, jak w prymitywnych krajach, wolą się
      trzymać od dochtorów z daleka, bo myślą, że jak się pojawiają, to
      "wywołują" kłopoty.
      • bileterka Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 19.10.09, 10:36
        maith napisała:

        > Nie znam się, ale dziwnym trafem w Polsce znacznie więcej osób umiera
        > na całkowicie wyleczalne formy raka tylko dlatego, bo za późno się o
        > tym dowiaduje.
        > Mamy jakąś ogólnokrajową panikę, podsycaną jeszcze tym, że jak u
        > kogoś rak wykryty jest w poważniejszym stadium (trudniejszym do
        > wyleczenia) ale wcześniej człowiek mógł przed sobą udawać, że jest
        > ok, to leczenie owszem może przyspieszyć niektóre reakcje, ale ma też
        > szansę pomóc.

        Tak, tylko, że niektórym kobietom odmawia się, ze względu na wiek.
        Kuzynka, lat 30 była u swojego ginekologa, który coś jej znalazł w piersi. Dostała skierowanie do szpitala onkologicznego w Bydgoszczy.
        Miała pecha, trafiła na okropna lekarkę, która nie dość, że jej nie zbadała, to bardzo niegrzecznym tonem stwierdziła, że w tym wieku nie ma co u niej szukać. Kuzynka zrobiła więc badanie prywatnie. Guz był, tyle, że nie złośliwy. Równie dobrze mogła nie iść prywatnie, a guz mógł okazać się złośliwy. Potem usłyszałaby, dlaczego tak późno przyszła, gdyby przyszła wcześniej to by ją wyleczyli etc.
      • felisdomestica Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 19.10.09, 11:10
        > Nie znam się, ale dziwnym trafem w Polsce znacznie więcej osób
        > umiera na całkowicie wyleczalne formy raka tylko dlatego, bo za późno się o tym dowiaduje.

        Biopsja nie pomoże wcześniej wykryć raka, bo biopsję robi się, kiedy rak już jest. Biopsja nie służy do wykrywania, tylko do diagnozowania, to są dwie zupełnie różne rzeczy. Natomiast masz rację, że profilaktyka w Polsce jest beznadziejna. nie ma co liczyć w tym względzie na lekarzy, trzeba samemu troszczyć się o swoje zdrowie.
        Natomiast co do biopsji: zaciekawił mnie ten temat, bo właśnie straciłam 34letnią koleżankę, która zmarła dwa miesiące po biopsjach, mimo że rak prawdopodobnie tkwił w niej od kilku lat.
        Dowiedziałam się po pobieżnym przeglądaniu Medline'a, że:
        1. biopsja jest czynnikiem ryzyka w przypadku raka piersi
        2. w pewnych badaniach na zwierzetach wykazano, że biopsja sprzyja pojawianiu się komórek rakowych w węzłach chłonnych (oral carcinoma u chomików np.)
        3. W badaniach raka kości u ludzi nie wykazano włpywu biopsji na przeżywalnośc, ale u wszystkich badanych amputacje były wykonane nie dalej niż 30 dni po biopsji.

        Danych jest o wiele więcej, Medline jest przebogatym źródłem wiedzy medycznej i biologicznej.

        Jeśli kiedykolwiek będziecie miały taki problem (tfu tfu!!!), to kategorycznie żądajcie wyjaśnień, czemu ma służyć biopsja, skoro i tak guz trzeba wyciąć.
        Problem zaczyna się w przypadku guzów nieoperowalnych. Należy wtedy poważnie się zastanowić, czy warto dręczyć człowieka bolesną diagnostyką. Może wystarczą badania markerów z krwi, może lepsza będzie chemioterapia. Mojej koleżance diagnostyka ewidentnie skróciła życie.
    • nunia01 Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 19.10.09, 09:09
      Ja też decydowałam się na wycięcie i badanie wyciętego guza nie na biopsję.
      decyzję podejmowałam samodzielnie, bo lekarze chyba uważali, że ich praca
      skończyła się na zdiagnozowaniu, ze faktycznie coś tam jest i cholera wie co.
      Znajoma lekarka, już po fakcie, powiedziała mi, że guza w swojej piersi
      potraktowała analogicznie - najpierw wycinka, potem histopatologia.
    • teresa104 Wokół tematu. 19.10.09, 10:30
      Czytałam niedawno artykuł (jesli będziecie chcialy, to wyszukam, ale
      teraz nie mam czasu) gdzie wykazywano, że leczenie zaawansowanych
      nowotworów tradycyjnymi metodami (chemia, naświetlanie) nie tylko
      nie wydłuża życia, ale znacznie zmniejsza komfort tego, co zostało.
      Ludzie są okaleczeni, wymęczeni, ze zrujnowanym leczeniem
      organizmem. Nie radzą sobie z chorobami a wznowa jest murowana, bo
      organizm nie jest w stanie w porę wykryć i zwalczyć innych mutacji
      komórek.
      Jedyną szansą wyleczenia nowotworu jest jego wszesne wykrycie i
      całkowiete operacyjne usunięcie. Może czasem lepiej poświęcić
      kawałek zdrowej tkanki "na wszelki wypadek" i później dowiedzieć
      się, że zabieg był niepotrzebny, niż zostawić coś, co może nas
      zabić.

      Onkolog, do którego chodzi moja matka (i chodzę też ja), wpisał jej
      do karty "nie robić mammografii". Matka ma robić wyłącznie USG (ja
      też) gdyż, jak utrzymuje, zgniatanie piersi i dodatkowe
      naświetlanie, może "prowokować rozwój zmian".

      Jak będę miała raka, to wszystko z detalami Wam opowiem.

      Pozdr. Lecę.
      • zawsze_zielona Re: Wokół tematu. 19.10.09, 15:26
        Teresa, uwielbiam Twoj czarny humor i dystans do swiata.

        Jak to jest z USG i mammografia? Od kiedy przestaje byc cos widac na USG albo do
        kiedy widac?
        • yaga7 Re: Wokół tematu. 19.10.09, 15:32
          To też zależy od budowy piersi.

          Moja lekarka powiedziała mi, że ze względu na moją budowę piersi
          najprawdopodobniej jeszcze przed 40-tką USG przestanie wystarczać i będę musiała
          robić mammografię.

          Ale z drugiej strony - chętnie zasięgnęłabym drugiej opinii w tej sprawie.
          • origami_21 Re: Wokół tematu. 20.10.09, 09:23
            Jestem świeżo po USG i mammografi. Mój gin, lekarz od USG oraz pani
            radiolog zgodnie stwierdzili (niezależnie od siebie), że wyznaczanie
            rodzaju badania w zależności od granic wiekowych jest lekkim
            nieporozumieniem. USG lepiej się sprawdza przy piersiach o budowie
            gruczołowej (a przynajmniej z przewagą tej tkanki), mammografia daje
            lepszy obraz kiedy pierś ma więcej tkanki tłuszczowej. Rzeczywiście
            zwykle młode kobiety mają więcej gruczołu niż tłuszczu, ale nie
            zawsze, więc rodzaj badania powinien być zalecony przez lekarza.
        • teresa104 Re: Wokół tematu. 19.10.09, 19:32
          Nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy (i czy) USG przestaje
          wystarczać i zmiany lepiej są widoczne na mammografie. Moja matka
          licząca ponad 60 lat ma robione USG. Piersi nieduże, miękkie,
          odchudzone i po łącznie 5 latach karmienia.
          Z innych doświadczeń i przemyśleń wnoszę, że USG jest lepszą metodą
          obrazowania i dokładnej lokalizacji zmian (pamiętajmy, że przy
          mammografii pierś jest spłaszczana, zniekształcana) i cechy tkanek
          nie mają tu wpływu.
          Przypuszczam, że w przeganianiu kobiet do grupy mammograficznej
          spory udział ma czynnik finansowy. Aha, zestarzała się, to można ją
          już ugniatać, 4 fotki i z głowy, po co stosować czułą i drogą
          procedurę.
          (Oczywiście jeśli nie mam racji, przepraszam Narodowy Fundusz
          Zdrowia mój ukochany.)

          Wiem też to, że moja matka, która gołą dłonią odwraca kotlety na
          patelni, a swego czasu sama nastawiła sobie zwichniętą nogę, po
          jedynej mammografii, jaką miała, siedziała w samochodzie i, sorry
          mama, wyła. A potem okazało się, że coś na zdjęciu nie tak i trzeba
          dla pewności zrobić USG.
    • kura17 Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 19.10.09, 14:02
      a czy ktos sie potrafi odniesc do tych wynikow badan, cytowanych za
      (1) Breast cancer screening: a summary of the evidence for the U.S. Preventive Services Task Force; Humphrey L.L., Helfand M., Chan B.K., Woolf S.H., Ann Intern Med 2002, Sep 3. - ze nie ma zmian w liczbie zgonow powodowanych rakiem piersi w przeciagu ostatnich 20 lat?

      bo jesli to prawda i byly to uczciwe badania, to wynik jest i interesujacy i niepokojacy.

      zna sie ktos?
      tutaj jest artykul zrodlowy, ja na pewno postaram sie go przeczytac w wolnej chwili.

      www.annals.org/cgi/content/full/137/5_Part_1/347
      • zawsze_zielona Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 19.10.09, 15:01
        Nie wiem, czy dobrze rozumiem, ale wyglada na to, ze "relative risk" sie nie
        zmienia. Rozumiem, ze relatywny w tym wypadku bedzie liczony kobiety, ktore
        poddawano mammografi vs. te, ktore nie poddawano.

        Czy jesli raka wykryto za pomoca USG lub samobadania, to sie do tej statystyki
        nie wliczy?
        Czy absolutne ryzyko smierci na raka piersi tez sie nie zmienilo?
      • felisdomestica Re: Przekrój - Mammografia – cała prawda cz 20.10.09, 10:48
        Nie przeczytałam tej pracy dokładnie, ale coś niecoś złapałam. Z pracy wynika, że mammografia zmniejsza śmiertelność w przypadku raka piersi, natomiast co do badań CBE (clinical breast examination) i BSE (breast self-examination) wyniki są niekonkluzywne. To znaczy nie udowodniono jednoznacznie, że badanie piersi w jakikolwiek sposób zmniejsza śmiertelność. Jak zrozumiałam, CBE to badanie piersi przez lekarza, a BSE to samobadanie się przez kobietę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka